Kategorie artykułu: Newsy Technologia

AI pomoże w zarabianiu na wpisach Trumpa. Elastics zebrał miliony od inwestorów i szefów ElevenLabs

Polski startup Elastics chce zbudować agentów AI dla traderów i zautomatyzować handel na rynkach predykcyjnych, takich jak Polymarket i Kalshi. Pomysł przekonał francuski fundusz Frst oraz grupę znanych aniołów biznesu, w tym twórców ElevenLabs.

Mateusz Brodowicz (z lewej) i Szymon Pawica stworzyli Elastics jako przyszłość tradingu. Firma chce podbić serca osób grających na Polymarket czy Kalshi
Mateusz Brodowicz (z lewej) i Szymon Pawica stworzyli Elastics jako przyszłość tradingu. Firma chce podbić serca osób grających na Polymarket czy Kalshi. Fot. mat. prasowe Elastics

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak dwóm polskim founderom udało się przekonać znany francuski fundusz i twórców ElevenLabs do inwestycji w agentów AI dla tradingu.
  2. Dlaczego Elastics, zamiast budować własny fundusz, chce tworzyć „łopaty” dla traderów i automatyzować strategie dostępne dotąd głównie dla profesjonalistów.
  3. W jaki sposób agenci AI mogą reagować na wydarzenia polityczne, geopolityczne i rynkowe, zanim zwykły trader zdąży samodzielnie podjąć decyzję.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Ponad 2 mln dolarów (około 7,2 mln zł) na technologię agentów AI, która pozwoli na automatyzację handlu – dwóch Polaków przekonało znany francuski fundusz inwestycyjny Frst i mocny zespół polskich aniołów biznesu (w tym twórców ElevenLabs) do produktu, który ma „demokratyzować” trading (czyli aktywny handel) na takich platformach, jak Polymarket i Kalshi.

Platforma Elastics pozwoli użytkownikom handlować na rynkach predykcyjnych. Docelowo także na innych klasach aktywów przy użyciu czatu oraz agentów AI. A to niesłychanie szybko rosnący kawałek tortu. Zgodnie z raportem KPMG w 2025 r. Polymarket i Kalshi miały ponad 40 mld dolarów obrotu. A sama wartość rynku wzrosła o ponad 300 proc.

Polacy mają pomysł, jak to wykorzystać.

Zdaniem eksperta

Wielka fala platform predykcyjnych

Popularność platform takich jak Polymarket czy Kalshi wynika przede wszystkim z tego, że łączą świat finansów, informacji i psychologii tłumu w jednym miejscu. Dla wielu użytkowników są bardziej intuicyjne niż klasyczny trading — zamiast analizować dziesiątki wskaźników technicznych, dokonywać dogłębnej analizy globalnego i lokalnego otoczenia makroekonomicznego, odpowiadają po prostu na pytanie: „czy coś się wydarzy?”.

Ponadto rynki predykcyjne świetnie wpisują się w erę mediów społecznościowych i gospodarki informacji. Użytkownicy chcą reagować na bieżące wydarzenia polityczne, gospodarcze czy technologiczne praktycznie w czasie rzeczywistym, próbując zmonetyzować swoje i cudze oczekiwania. Tego typu platformy tworzą więc nową kategorię aktywów opartą nie tyle na wycenie spółki czy surowca, ile na prawdopodobieństwie zdarzeń.

Co istotne, coraz częściej traktuje się je również jako źródło „mądrości tłumu” — w wielu przypadkach rynki predykcyjne umiały trafniej oceniać prawdopodobieństwo wydarzeń niż tradycyjne sondaże czy komentarze ekspertów.

Rynki predykcyjne rozwijają się dziś bardzo dynamicznie, głównie dzięki blockchainowi, tokenizacji oraz rosnącej akceptacji regulacyjnej w części jurysdykcji. Jeszcze kilka lat temu były traktowane jako nisza technologiczna lub ciekawostka związana z kryptowalutami. Dziś zaczynają przyciągać kapitał spekulacyjny, traderów makro oraz uczestników szukających nowych form hedgingu.

W mojej ocenie w kolejnych latach zobaczymy raczej przenikanie się świata klasycznego tradingu i platform predykcyjnych niż bezpośrednią walkę. Coraz więcej traderów będzie równolegle korzystać zarówno z klasycznych instrumentów finansowych, jak i rynków predykcyjnych — zwłaszcza jeśli zależy im na szybkiej interpretacji sentymentu rynkowego i prawdopodobieństwa zdarzeń.

Duże pieniądze na AI w tradingu

Rundę poprowadził francuski fundusz Frst, który zainwestował 1,7 mln dolarów (około 6,2 mln zł). Jego aktywa przekraczają 200 mln dolarów. W finansowaniu uczestniczyli również aniołowie biznesu związani z polskim i europejskim ekosystemem technologicznym. Wśród nich znaleźli się m.in. inwestorzy z doświadczeniem w fintechach, krypto i venture capital.

Runda została zamknięta na początku roku.

– Czekaliśmy z jej ogłoszeniem, bo nie chcieliśmy pokazać wyłącznie naszych ambicji. Przez ten czas stworzyliśmy produkt, który właśnie wypuszczamy na rynek – deklaruje Szymon Pawica, współtwórca startupu.

Zebrane 2 mln dolarów ma dać Elastics ok. 20 miesięcy tzw. runwayu, czyli czasu na rozwój. Pieniądze zostaną przeznaczone głównie na rozwój technologii, zatrudnianie talentów ze świata AI i rozbudowę produktu.

– W fintechu takim jak nasz potrzebujemy sporego budżetu na start. To nie jest projekt, który można długo rozwijać w wolnym tempie. Rynek przyspieszył, powstają różne pomysły. Chcemy być najlepsi – mówi Szymon Pawica.

Decyzja w 36 godzin

Jak deklaruje twórca startupu, główny inwestor podjął decyzję o wejściu do rundy w 36 godzin. To kontrastowało z rozmowami z częścią polskich funduszy, które – jak relacjonuje przedsiębiorca – chciały analizować bardzo wczesny projekt przez pryzmat wieloletnich modeli finansowych.

– Na etapie pre-seed inwestuje się w dużym stopniu w ludzi po drugiej stronie. Produkt może się jeszcze zmieniać, a kluczowe jest to, jak szybko zespół potrafi się uczyć i pivotować – dodaje Szymon Pawica.

Elastics od początku budował spółkę z myślą o rynku międzynarodowym. Firma została założona w Delaware, co ułatwia rozmowy z amerykańskimi inwestorami. To jednak stanowiło barierę dla części polskich funduszy.

– Rozmawialiśmy z wieloma funduszami w Polsce, ale ich podejście do wycen i struktury inwestycji było bardzo lokalne. A jeśli buduje się firmę z globalnymi ambicjami, zbyt niska wycena na starcie może potem blokować wzrost – mówi Szymon Pawica.

Firma zebrała jednak szerokie grono aniołów biznesu. To m.in.: Mati Staniszewski i Piotr Dąbkowski (twórcy ElevenLabs), Philippe Bekhazi i Karl Naim (twórca i dyrektor w XBTO). A także polscy przedstawiciele świata inwestorskiego i startupowego – Bartek Pucek, Marcin Kaźmierczak, Bartosz Jakubowski, Aleksandra Pędraszewska, Tytus Cytowski, Jan Czarnocki, Łukasz Żurowski oraz Edouard Palardy.

Zdaniem inwestora

Ogromny potencjał w rynkach predykcyjnych

Agenty AI i rynki predykcyjne dynamicznie rosną. Polymarket i Kalshi obsłużyły już wspólnie ponad 150 mld dolarów wolumenu, a mimo to ich użytkownicy w większości handlują bez profesjonalnych narzędzi tradingowych.

Elastics z Szymonem i Mateuszem na czele, mają kompetencje, żeby tę lukę zamknąć. Mają doświadczenie z banków, pracę przy modelach ilościowych i ambicję, żeby konkurować z najlepszymi na świecie. Z perspektywy RedStone widzę, jak mocnym zasobem jest polski talent technologiczny, a nasze dane z RedStone i modele ryzyka Credora mogą w przyszłości wspomóc rozwój silnika Elastics.

Najbardziej przekonuje mnie ich diagnoza, że naturalnym interfejsem między użytkownikiem a rynkiem przestaje być formularz zlecenia, a staje się język naturalny. To kierunek, w którym zmierza cała branża.

Od tradingu krypto do „łopat” dla traderów

Historia Elastics zaczęła się od osobistych doświadczeń founderów: Szymona Pawicy i Mateusza Brodowicza, z tradingiem i finansami. Szymon Pawica przez lata związany był ze światem finansów. Studiował na New York University Stern School of Business, pracował w Goldman Sachs czy funduszach VC. Od 2017 r. aktywnie interesował się też rynkiem krypto.

– Zawsze działałem pomiędzy finansami a przedsiębiorczością. Przez lata próbowałem różnych projektów i z perspektywy czasu uważam, że te próby zwiększyły moje szanse na zbudowanie czegoś większego. Gdybym przez dekadę siedział wyłącznie w korporacji, dopiero teraz popełniałbym pierwsze błędy – mówi Szymon Pawica.

Mateusz Brodowicz to z kolei naukowiec. Przerwał pracę nad doktoratem z matematyki na University of Houston i wrócił do Polski, aby skupić się na budowaniu Elastics. W Stanach pracował dla wschodzącego market-makera na rynkach predykcyjnych. W Elastics odpowiada za aspekt ilościowy, tzw. quant.

Jak tłumaczy Szymon Pawica, bezpośrednią przyczyną powstania Elastics była jego kariera tradingowa.

– Byłem w stanie rozbudować portfel z 10 tys. dolarów do kilkuset tysięcy. Później niestety większą część tych pieniędzy straciłem. W końcu spędzałem po 10 godzin dziennie przed wykresem i robiłem szybkie transakcje na małym ryzyku. Zdałem sobie sprawę, że największą wartością byłoby zautomatyzowanie strategii, które i tak wykonuję ręcznie – mówi Szymon Pawica.

Tak trafił do Mateusza, drugiego współtwórcy Elastics. Początkowo zespół rozważał stworzenie funduszu typu quant hedge fund. Problemem okazała się jednak ekonomika takiego modelu. Przy klasycznej strukturze opłat, podobnej do modeli znanych z VC i funduszy hedgingowych, do zbudowania sensownej organizacji potrzebne byłyby dziesiątki lub setki milionów dolarów aktywów pod zarządzaniem.

Wtedy pojawiła się inna koncepcja: zamiast samemu „kopać złoto”, zbudować „łopaty” dla innych.

Zdaniem inwestorki

Elastics i ogromy potencjał

Zespół Elastics obserwuję od wielu lat, od kiedy Szymon zdobywał doświadczenie na rynkach finansowych w USA. Od pierwszych rozmów wiedziałam, że są na właściwej drodze i od razu zadzwoniłam do Pierre'a (partner w funduszu Frst), który szukał topowego zespołu budującego produkt dla rynków predykcyjnych. Elastics to firma, która dobrze czyta trendy, jednocześnie budując rozwiązanie naturalnie skalujące się na inne klasy aktywów – od kryptowalut po akcje. Kaliber inwestorów i doradców tylko potwierdza ogromny potencjał firmy.

Jak Elastics tworzy łopaty

– Połączyliśmy kilka kropek: doświadczenie z tradingu, know-how quantowe, falę AI i mój network VC. Uznaliśmy, że zamiast tworzyć własny fundusz, możemy demokratyzować dostęp do narzędzi, które do tej pory były zarezerwowane dla drogich zespołów hedge fundowych – mówi Szymon Pawica.

Produkt Elastics zaczyna od rynków predykcyjnych, przede wszystkim Polymarket i Kalshi. To platformy, na których użytkownicy obstawiają prawdopodobieństwo wystąpienia określonych zdarzeń: od wyników wyborów, przez decyzje banków centralnych, po wydarzenia geopolityczne czy sportowe.

Startup buduje warstwę narzędziową ponad istniejącymi platformami. Pierwsza funkcja jest stosunkowo prosta: użytkownik może w czacie wyszukiwać kontrakty dostępne na różnych rynkach, porównywać je i składać zlecenia.

– W Polymarket i Kalshi są tysiące kontraktów. Już samo znalezienie właściwego instrumentu jest problemem. Na początku pomagamy użytkownikowi je wyszukać, wyświetlić dane i dokonać transakcji. Ręczny trading to fundament, który trzeba mieć, ale najciekawsze zaczyna się dopiero później – mówi założyciel firmy, Szymon Pawica.

Tym „później” mają być agenty AI, czyli automatyzacje działające według reguł określonych przez użytkownika. Przykład: jeśli określony polityk opublikuje wpis dotyczący konfliktu geopolitycznego, agent może zareagować na kontrakt związany z ceną ropy lub prawdopodobieństwem konkretnego wydarzenia. Na razie nie chodzi o bezpośredni handel ropą czy akcjami, ale o kontrakty predykcyjne powiązane z takimi zdarzeniami.

– Można sobie wyobrazić sytuację, w której Trump publikuje post na Truth Social, a twoja pozycja reaguje automatycznie. To brzmi jak oczywistość, ale narzędzi tego typu dla zwykłych traderów praktycznie nie ma – mówi founder Elastics, Szymon Pawica.

Arbitraż, portfel i zarządzanie ryzykiem

Jednym z pierwszych zastosowań Elastics ma być arbitraż między różnymi rynkami. Jeśli ten sam lub bardzo podobny kontrakt jest wyceniany inaczej na Polymarket i Kalshi, system może wskazać okazję do kupna po jednej stronie i sprzedaży po drugiej.

– Już dziś widzimy sytuacje, w których na wielu kontraktach można zarobić, wykorzystując różnice cenowe między platformami – mówi Szymon Pawica.

Kolejnym obszarem ma być zarządzanie portfelem. Według Elastics aktywni traderzy na rynkach predykcyjnych często mają dziesiątki, a nawet ponad sto otwartych pozycji. Nie zawsze widzą, że ich portfel jest nadmiernie skoncentrowany w jednej kategorii, np. polityce USA, Iranie, ropie albo wyborach.

– Możemy matematycznie policzyć korelacje między kontraktami i powiedzieć użytkownikowi: masz zbyt dużą ekspozycję na Iran, tu możesz się „zhedgować”. To jest kierunek, w którym chcemy rozwijać produkt – mówi Szymon Pawica.

Docelowo Elastics ma więc łączyć kilka funkcji: wyszukiwarkę kontraktów, terminal tradingowy, warstwę automatyzacji, alerty, analizę portfela i zarządzanie ryzykiem.

Model biznesowy: najpierw użytkownicy, później opłaty

Na początku Elastics ma być darmowy. Startup chce najpierw zbudować bazę aktywnych użytkowników i wolumen. Dopiero później planuje wprowadzać opłaty.

Docelowe źródła przychodów mogą być dwa. Pierwsze to opłata od wolumenu, podobna do modeli stosowanych przez brokerów lub integratorów. Drugie to płatności za wykorzystanie tokenów i mocy obliczeniowej AI, jeśli koszty działania agentów okażą się istotne.

W dłuższej perspektywie firma nie wyklucza wejścia głębiej w warstwę brokerską.

– Tak jak ElevenLabs buduje agentów dla głosu, my chcemy budować agentów dla tradingu. Wizja na naprawdę dużą firmę jest taka, żeby w pewnym momencie stać się brokerem lub mieć większą część łańcucha wartości. Wtedy nie jesteśmy wyłącznie pośrednikiem nad Polymarket czy Kalshi – podsumowuje Szymon Pawica.

Co szykuje Elastics

Po ekspansji produktowej firma w II połowie br. planuje integrację z Hyperliquid, jedną z największych zdecentralizowanych giełd krypto. Hyperliquid nie ogranicza się już wyłącznie do kryptowalut. Rozwija także tokenizowane ekspozycje na towary i akcje.

– Świat tradycyjnych finansów zaczyna się łączyć ze światemblockchaina. Jeśli zintegrujemy Hyperliquid, od razu zyskamy ekspozycję na krypto, commodities i częściowo tokenizowane equities – mówi Szymon Pawica.

Kolejnym krokiem mają być integracje z tradycyjnymi brokerami, np. Interactive Brokers. Wtedy agenci Elastics mogliby działać nie tylko na kontraktach predykcyjnych, ale też na akcjach, ETF czy innych instrumentach.

Celem na koniec roku jest osiągnięcie 100 mln dolarów annualizowanego wolumenu, liczonego na podstawie ostatnich 30 dni aktywności. Założyciele przyznają, że samymi rynkami predykcyjnymi może być trudno dobić do takiego poziomu, bo kontrakty często długo się rozliczają i nie mają dźwigni. Dlatego potrzebna będzie ekspozycja na krypto i towary.

Co to są rynki predykcyjne

Rynki predykcyjne to platformy, na których użytkownicy kupują i sprzedają kontrakty zależne od wyniku przyszłych wydarzeń: wyborów, decyzji banków centralnych, danych makro, wydarzeń sportowych, procesów sądowych czy premier produktów. Cena kontraktu – np. 63 centy za „tak” – jest jednocześnie rynkową wyceną prawdopodobieństwa danego zdarzenia. Zwolennicy traktują je jako „giełdy informacji”, bo agregują wiedzę tysięcy uczestników szybciej niż sondaże czy komentarze ekspertów.

Segment rozwija się bardzo dynamicznie. Według raportu KPMG „Prediction Markets: Paths to Entry” łączny wolumen obrotu Kalshi i Polymarket przekroczył w 2025 r. 40 mld dolarów. Dla porównania, w 2024 r. było to tylko 9 mld dolarów. Zgodnie z danymi CoinDesk cały rynek urósł w 2025 r. o ponad 300 proc., do 63,5 mld dolarów.

– Rynki predykcyjne są popularne, bo oferują „czystszą formę rynku”. Zamiast analizować wykresy i udawać, że rozumiesz makro, odpowiadasz na proste pytanie: „czy coś się wydarzy?”. Ludzie kochają prostotę i emocje – a tu masz jedno i drugie. Do tego dochodzi element „mam rację i zarabiam na tym”. To uzależnia bardziej niż klasyczny trading. No i jeszcze jedno: to jest rynek oparty na opinii, ale wzmocnionej pieniędzmi. A to już nie jest gadanie – to jest realny sygnał – ocenia Tomasz Baliński, przedsiębiorca i ekspert fintech, prezes ComplyWiser.

Platformy rosną w siłę

Jak dodaje Łukasz Jabkowski, radca prawny, partner zarządzający w kancelarii LegalFintech i ekspert w obszarze innowacyjnych rynków finansowych, platformy predykcyjne zdają się przełamywać długo utrzymujące się tabu wykluczenia „przeciętnego” użytkownika z udziału w rynkach o charakterze finansowym czy quasi-finansowym.

– Jeszcze do niedawna uczestnictwo w tego typu mechanizmach było domeną wyspecjalizowanych instytucji, inwestorów profesjonalnych albo podmiotów dysponujących znacznym zapleczem finansowym. Prediction markets odwracają tę logikę – prostota i dostępność budują ich atrakcyjność. Użytkownik nie musi rozumieć instrumentów pochodnych, strukturyzowanych produktów ani mechaniki giełdy – wystarczy podstawowa wiedza o świecie i gotowość do wyrażenia opinii w formie zakładu o wynik – komentuje Łukasz Jabkowski.

Najbardziej popularną platformą jest Polymarket. W październiku 2025 r. średnia, miesięczna wartość transakcji przekraczała 3 mld dolarów. Potencjał w segmencie dostrzegły wielkie podmioty. W marcu br. Intercontinental Exchange, ogłosił kolejną inwestycję 600 mln dolarów w Polymarket, po wcześniejszej inwestycji 1 mld dolarów w październiku 2025 r. Zgodnie z doniesieniami amerykańskich mediów Polymarket jest w trakcie pozyskiwania kolejnej rundy na poziomie 400 mln dolarów przy wycenie ok. 15 mld dolarów.

Zdaniem eksperta

Jak platformy zmieniają trading

Popularność platform takich jak Polymarket czy Kalshi wynika z tego, że upraszczają inwestowanie do najbardziej intuicyjnej formy: zakładu o przyszłość. Zamiast analizować wykresy, użytkownik odpowiada na pytanie, „czy coś się wydarzy?”. To przyciąga nie tylko traderów, ale też osoby śledzące politykę, gospodarkę czy technologie.

Rynki predykcyjne będą rosnąć, szczególnie wraz z rozwojem AI i dostępem do danych w czasie rzeczywistym. Nie zastąpią jednak klasycznego tradingu – to inny model gry: trading to handel zmiennością cen, a prediction markets to handel informacją.

Jest też druga strona – brak pełnych regulacji. Tego typu rynki mogą być podatne na manipulacje, wykorzystywanie informacji poufnych czy wpływ polityczny.

I tu pojawia się kontrowersyjna teza: w długim terminie to właśnie informacja może być cenniejszym aktywem niż sam instrument finansowy. Dlatego rynki predykcyjne nie tyle konkurują z tradingiem, ile go redefiniują.

Wielka popularność, ale i wyzwania

Wokół platform pojawiają się jednak kontrowersje. W niedawnej publikacji „Wall Street Journal” podano, że aż 67 proc. zysków z Polymarket trafia do zaledwie 0,1 proc. kont. Większość ludzi pieniądze po prostu traci.

– Zwykli gracze nie mają szans – powiedział w rozmowie z dziennikarzami Michael Boss, statystyk i były gracz w pokera, który na Kalshi zawiera nawet 60 transakcji na minutę.

Problemem jest konkurencja dużych firm, które prowadzą zautomatyzowany handel.

Platformy w USA są legalne. W Europie – w tym w Polsce – już nie. Zarówno Polymarket, jak i Kalshi (a także wiele innych podmiotów) na terenie naszego kraju są zablokowane ze względu na ustawę hazardową.

– Mamy archaiczną regulację odnoszącą się do gier i hazardu, która nie nadąża za technologią i trendami. Wszelkie zabiegi interpretacyjne przestają skutecznie obejmować mechanizmy, które nie wpisują się w klasyczny model gier hazardowych. Osobną kwestią powinna być redefinicja katalogu gier losowych oraz samej bukmacherki w celu dostosowania ich do bieżących realiów rynkowych. Zakazanie dostępu do pewnych platform jest oczywiście dużo szybsze i łatwiejsze niż zbudowanie rozsądnego reżimu regulacyjnego – zauważa Łukasz Jabkowski.

Mimo to rynki rosną i zyskują popularność.

– Rynki predykcyjne rosną, bo oferują coś, czego klasyczny trading nie daje, czyli możliwość handlowania przyszłością w najprostszej formie: nie tylko „czy ropa pójdzie w górę”, tylko „czy x się wydarzy”. To upraszcza grę z interpretowania setek zmiennych do jednego konkretnego zdarzenia, dlatego przyciąga nowych ludzi. Moim zdaniem to nie jest konkurencja 1:1. To jest nowa klasa rynku. A jak historia pokazuje, nowe klasy aktywów nie zabierają starego rynku. One go powiększają – dodaje Tomasz Baliński.

Główne wnioski

  1. Elastics pozyskał ponad 2 mln dolarów na rozwój technologii agentów AI dla tradingu, a głównym inwestorem został francuski fundusz Frst. Startup chce wykorzystać finansowanie przede wszystkim na budowę produktu, rozwój technologii i zatrudnianie specjalistów od AI. Ważnym elementem tej historii jest tempo decyzji inwestycyjnej. Według założycieli Frst zdecydował się na udział w rundzie w 36 godzin, podczas gdy część polskich funduszy miała podchodzić do projektu zachowawczo i lokalnie. Elastics od początku pozycjonuje się jako spółka globalna, dlatego została założona w Delaware i już na starcie szukała kapitału oraz partnerów poza Polską.
  2. Produkt Elastics ma być warstwą narzędziową dla użytkowników rynków predykcyjnych, takich jak Polymarket i Kalshi. Startup zaczyna od funkcji, które ułatwiają wyszukiwanie kontraktów, porównywanie danych i składanie zleceń przez czat. Firma chce tworzyć agentów AI, którzy będą automatyzować działania traderów według określonych reguł. Przykładem może być reakcja na wpis polityka, wydarzenie geopolityczne albo zmianę wyceny podobnych kontraktów na różnych platformach. Elastics chce w ten sposób udostępnić narzędzia znane z profesjonalnych zespołów quantowych szerszej grupie aktywnych inwestorów.
  3. Założyciele widzą Elastics nie tylko jako narzędzie do handlu na rynkach predykcyjnych. Firma planuje rozwijać funkcje arbitrażu, analizy portfela, alertów i zarządzania ryzykiem. W kolejnych etapach chce integrować się z Hyperliquid, a później także z tradycyjnymi brokerami, takimi jak Interactive Brokers. To ma otworzyć drogę do obsługi kryptowalut, towarów, tokenizowanych akcji, ETF i innych instrumentów. Celem na koniec roku jest osiągnięcie 100 mln dolarów annualizowanego wolumenu, choć założyciele przyznają, że same rynki predykcyjne mogą nie wystarczyć do realizacji tego planu.