Kategoria artykułu: Sport

Polska gra piłkarska chce podbić Brazylię. Pomóc ma umowa ze stadionem Maracanã

„Copa City” – gra strategiczna polegająca na organizowaniu meczów, niebawem wejdzie na rynek. Promować ją będą piłkarskie kluby – np. Arsenal – a także spółki zarządzające stadionami. Twórcy gry ogłosili we wtorek umowę z Maracaną, słynnym obiektem położonym w Rio de Janeiro.

Stadion Maracana przedstawiony w grze „Copa City”
Stadion Maracanã przedstawiony w grze „Copa City”. Obecnie, po zmniejszeniu, może pomieścić ok. 73 tys. kibiców. Fot. Triple Espresso

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Na czym będą polegać zadania uczestnika gry „Copa City”.
  2. Które kluby piłkarskie podpisały umowy z producentami gry „Copa City”.
  3. Jak duży jest rynek gier w Brazylii i jak wypada ten kraj w zestawieniu z innymi państwami.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Istotę gry „Copa City” można wyrazić krótko: jej uczestnik będzie musiał zorganizować mecz. Zorganizować w pełnym tego słowa znaczeniu – poczynając od kampanii promocyjnej, a kończąc na odpowiednim przystrzyżeniu murawy. Z listy drużyn wybierze dwie, z listy stadionów – jeden (nie musi być związany z żadnym z wybranych klubów).

Gra to pośpiech, zarządzanie budżetem, rozlokowanie kibiców w odpowiednich strefach miasta. Najistotniejsze dla gracza będą dwa pomiary: poziom zadowolenia kibiców oraz poziom ich bezpieczeństwa. No i to, czy wszystko będzie gotowe przed pierwszym gwizdkiem. Właśnie wtedy kończy się „Copa City” – tuż przed rozpoczęciem meczu.

Jak powstała „Copa City”

Tego rodzaju pomysł na grę komputerową wydaje się nieoczywisty, ale też nieoczywiste było „przejście”, jakie doprowadziło do powstania takiej koncepcji. Oto ludzie zarządzający dużym klubem piłkarskim i po rozstaniu z nim wchodzą w świat gier komputerowych. Postanawiają przenieść do świata wirtualnego te problemy, z którymi borykali się w realnym życiu futbolowym.

– Mamy swoje doświadczenia w zarządzaniu Legią Warszawa, dlatego od początku byliśmy przekonani, że „Copa City” będzie wymagającą grą strategiczną. I chyba popularną wśród kibiców, ale to już dodaję z przymrużeniem oka. Otóż, gdy pracowaliśmy w Legii, często docierały do nas pełne emocji pytania: dlaczego nie wszystko zagrało jak należy? No więc teraz proponujemy kibicom: „Sprawdźcie się sami!” – mówił w rozmowie z XYZ Jakub Szumielewicz, w latach 2013-2017 wiceprezes Legii Warszawa.

Dziś jest szefem Triple Espresso, spółki, która wyprodukowała grę „Copa City”. Wraz z nim w Triple Espresso działają m.in. Bogusław Leśnodorski i Dominik Ebebenge, ludzie także bardzo mocno związani z Legią w poprzedniej dekadzie (Leśnodorski był jej prezesem, Ebebenge – kierownikiem ds. rozwoju).

Na zdjęciu Jakub Szumielewicz, prezes zarządu spółki Triple Espresso
Jakub Szumielewicz podkreśla, że wybierając gry strategiczne, gracze szukają przede wszystkim wyzwania intelektualnego, a nie czystych emocji. Fot. Triple Espresso

Wielkie kluby schodzą z ceny

5 maja spółka Triple Espresso ogłosiła podpisanie umowy ze stadionem Maracanã w Rio de Janeiro. Słynny obiekt – z legendarną historią (vide książka: „Kafka na Maracanie”) – dołącza do grupy tych, na których gracz będzie mógł organizować mecze. Jest w niej też Stadion Narodowy w Warszawie oraz Stadion Olimpijski w Berlinie. Lista klubów, które podpisały umowy z Triple Espresso, robi wrażenie. Są na niej Bayern Monachium, Arsenal, Borussia Dortmund, Olympique Marsylia, turecki Besiktas oraz dwaj wielcy brazylijscy rywale: Flamengo oraz Fluminense. Mecze tych ostatnich drużyn, słynne derby Fla-Flu, odbywają się właśnie na Maracanie.

Opowiadając o tym, jak udało się przekonać do współpracy tak wielkie marki, szefowie Triple Espresso mówią o swoich kontaktach z czasów pracy w Legii i podkreślają, że rozmowy układały się doskonale od samego początku. Podstawowy powód miał być jeden – wielkie piłkarskie firmy rozumieją, że nowe pokolenia kibiców różnią się od pokoleń starszych i potrzebują innych bodźców, by zaangażować się w życie klubu. Jakub Szumielewicz przyznał, że wszyscy partnerzy gry znacząco obniżyli firmie Triple Espresso tzw. próg wejścia. I grę będą promować – np. w swoich mediach społecznościowych.

W finansowe powodzenie pomysłu uwierzyli też polscy biznesmeni. W projekt zainwestował m.in. fundusz powiązany ze Zbigniewem Jakubasem (właściciel Motoru Lublin), akcjonariuszem został też Michał Świerczewski, twórca firmy x.kom oraz właściciel klubu Raków Częstochowa. Dołączyła też niemała grupa polskich piłkarzy, w tym reprezentanci kraju.

Na zdjęciu przemarsz kibiców w grze Copa City
Kultura kibicowska danych drużyn z gry „Copa City” została wiernie oddana. Dbał o to dr Seweryn Dmowski z UW zajmujący się m.in. kulturami futbolowymi. Fot. Triple Espresso

Gdzie tu emocje?

Zadaniem gracza, jak już powiedzieliśmy, będzie zorganizowanie meczu wybranych drużyn z listy w wybranym mieście. Na Maracanie będą mogły więc zagrać ze sobą Bayern i Arsenal, uczestnik gry będzie musiał m.in. sprowadzić do Rio de Janeiro fanów obydwu drużyn i odpowiednio ich „zakwaterować” w odpowiednich strefach Rio. Ten gracz, który zrobi to sprawniej, zdobędzie przewagę. W Warszawie może zagrać np. Olympique Marsylia i Borussia Dortmund. Akcja gry toczy się w realistycznie odwzorowanych miastach.

Pytanie tylko, czy gra może podbić rynek? Zapytani wprost: „Gdzie tu są emocje?”, producenci gry zaczynają od uwagi, iż fani rozgrywek strategicznych niekoniecznie na pierwszym miejscu stawiają emocje. Dominik Ebebenge zwraca też uwagę, że fenomenem nowego pokolenia graczy jest to, iż chce ono czuć „sprawczość”. Dlatego wybiera często gry strategiczne.

– Musimy też dodać, że w gry strategiczne nie grają w żadnym razie tylko ludzie młodzi. A wracając do emocji – nie będzie ich brakować. Mecz zaplanowany jest na konkretną godzinę, więc trzeba się ze wszystkim wyrobić. Trzeba kalkulować – budżet jest ograniczony, a każda złotówka musi być uzasadniona. Jeśli chce się więcej pieniędzy, trzeba na nie zapracować. Istotne jest też bezpieczeństwo – jeśli do miasta przyjeżdża 50 tys. kibiców, a utkną na moście, gracz przegrywa. Warto przyciągać tłumy, ale trzeba im zapewnić m.in. strefy cateringowe. To nie jest takie proste. W naszej grze kibice komentują wszystko na bieżąco – wyrażają niezadowolenie, a w mediach społecznościowych i prasie pojawia się ostra krytyka. Gdy spada poziom zadowolenia lub bezpieczeństwa kibiców, sytuacja gracza staje się bardzo trudna – opowiada Jakub Szumielewicz.

Podstawowy problem w grze to przyciągnięcie do danego miasta jak najwięcej kibiców i stała nad nimi kontrola, także utrzymanie ich zadowolenia i bezpieczeństwa, biorąc pod uwagę specyfikę grup kibicowskich danych drużyn.

Skok na Brazylię

Umowy z Flamengo, Fluminense oraz Maracaną są dla Triple Espresso obiecujące. Brazylia kocha piłkę nożną, a do tego jest dziewiąta na światowej liście, jeśli chodzi o wielkość rynku gier. Według badań portalu Newzoo.com liczba grających Brazylijczyków przekracza 120 milionów, a wartość tamtejszego rynku oceniana jest na prawie trzy miliardy dolarów i ma wzrosnąć do ponad pięciu miliardów w ciągu najbliższych pięciu lat (według prognoz Grand View Reasearch). Dla porównania: niemiecki rynek wart jest obecnie siedem miliardów dolarów, brytyjski – 6,6 mld, a francuski – 4,1. Prowadzą Chiny (53,2 mld) przed Stanami Zjednoczonymi (49,8).

Niepokoić twórców gry „Copa City” może natomiast to, iż trendy pokazują wyraźnie, że coraz większą część rynku – również brazylijskiego – zajmują te gry, w które można grać na smartfonie. „Copa City” do takich nie należy.

– To prawda, trendy są wyraźne. Ale też obowiązuje w Brazylii pewna hierarchia gier komputerowych. Te, które wymagają włączenia konsoli czy komputera, traktowane są bardziej prestiżowo – mówi dr Seweryn Dmowski, badacz kultur futbolowych z Uniwersytetu Warszawskiego, współpracownik Triple Espresso.

20 milionów na marketing

Dr Seweryn Dmowski, mówiąc o wartości umowy z Maracaną w kontekście szans gry „Copa City” na finansowy sukces, zwraca uwagę na jedną rzecz.

– Oczywiście umowa ze stadionem Maracanã jest dla nas bardzo ważna w kontekście wejścia na rynek brazylijski. Zorganizowanie tam meczu Flamengo-Fluminense będzie niewątpliwie przeżyciem również dla kibiców innych brazylijskich drużyn. Ale umowa z operatorem Maracany może nam też pomóc w przebiciu się na rynek światowy. Maracanã, mimo że mniejsza niż dawniej, to stadion-świątynia, może najbardziej legendarny obiekt piłkarski w historii futbolu – mówi Seweryn Dmowski.

Premiera gry odbędzie na początku czerwca (dokładna data nie jest jeszcze znana). Produkcja pochłonęła ponad 20 mln zł, na marketing ma zostać przeznaczona podobna kwota.

– Największa intensywność działań marketingowych będzie towarzyszyć premierze. Wówczas gracze będą mieli okazję zobaczyć skalę i rozmach przedsięwzięcia, jakim jest „Copa City” – kończy Seweryn Dmowski.

Stadion Maracana przedstawiony w grze „Copa City”
Stadion Maracanã przedstawiony w grze „Copa City”. Gracze będą mogli zorganizować na nim m.in. mecz Bayernu Monachium z Arsenalem. Fot. Triple Espresso

Główne wnioski

  1. Gra „Copa City” to produkt polskiej spółki Triple Espresso założonej przez ludzi zarządzających w poprzedniej dekadzie Legią Warszawa. Szefem Triple Espresso został Jakub Szumielewicz, były wiceprezes warszawskiego klubu. Działa w niej także Bogusław Leśnodorski, były prezes Legii. „Copa City” jest grą strategiczną, w której zadaniem graczy będzie organizacja meczów. Projekt wsparli finansowo m.in. polscy inwestorzy zaangażowani w piłkę nożną: właściciel Motoru Lublin Zbigniew Jakubas oraz Michał Świerczewski, szef Rakowa Częstochowa.
  2. Uczestnik gry „Copa City” będzie mógł organizować mecze w odwzorowanych dokładnie miastach: Warszawie, Rio de Janeiro czy Berlinie. W meczach będą grać takie drużyny jak: Arsenal, Bayern Monachium czy Olympique Marsylia. Szefowie Triple Espresso mówią, że rozmowy z tymi klubami były zaskakująco łatwe – kluby miały już wcześniej poszukiwać dróg dotarcia do nowych pokoleń kibiców.
  3. Ze spółką Triple Espresso umowy podpisały dwa słynne brazylijskie kluby: Flamengo oraz Fluminense. Słynne derby Fla-Flu będzie można zorganizować na Maracanie, słynnym stadionie, z którym Triple Espresso także podpisało umowę licencyjną. Mocne wejście na rynek brazylijski otwiera przed polską firmą duże perspektywy: w najbliższych latach rynek gier w tym kraju będzie zbliżał się do wartości pięciu miliardów dolarów.