Kategoria artykułu: Biznes

Miasto kontra przedsiębiorcy w Krakowie. Stawką miliardowe inwestycje, tysiące mieszkań i referendum

Masterplan dla krakowskiego obszaru Rybitwy-Płaszów miał uporządkować przestrzeń. Jednak na razie pogłębia konflikt między miastem a przedsiębiorcami. W grze są miliardy złotych, tysiące miejsc pracy i pytania o kierunek rozwoju Krakowa w najbliższych dekadach.

Panorama Krakowa
– Gdyby wykorzystać wszystkie możliwości zabudowy wynikające z planów miejscowych, można byłoby zapewnić mieszkania dla około 200 tys. osób – twierdzi Michał Starobrat, radny miasta Krakowa. Fot. Vito Corleone/SOPA Images/LightRocket via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie skutki może przynieść masterplan dla obszaru Rybitwy-Płaszów dla przedsiębiorców i rynku pracy.
  2. Czy łączenie funkcji mieszkaniowej i przemysłowej w Krakowie jest realne i bezkonfliktowe.
  3. Jak dalece polityka przestrzenna miasta jest spójna i oparta na danych ekonomicznych oraz demograficznych.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Koncepcja zagospodarowania terenu dla Rybitw i Płaszowa miała być odpowiedzią na chaos przestrzenny i rosnące potrzeby mieszkaniowe Krakowa. W praktyce dokument może uruchomić proces wypychania przemysłu z miasta. Według prognoz GUS do 2050 r. liczba mieszkańców ma wynieść ponad 835 tys. Dziś to niewiele ponad 811 tys.

Zdaniem przedstawicieli urzędu miasta oraz branży deweloperskiej, miasto się rozrasta. Problemem jest też brak gruntów pod zabudowę mieszkaniową. I choć każde z tych twierdzeń jest prawdą, sytuacja jest bardziej skomplikowana. 

Dokument kierunkowy na dekady

Masterplan dla obszaru Płaszów-Rybitwy to koncepcja rozwoju tej części Krakowa, powiązana ze strategią miasta do 2030 r. i 2050 roku. Zakłada stopniową transformację terenu. Od dominujących dziś funkcji przemysłowych i logistycznych w kierunku modelu mieszanego, obejmującego zabudowę mieszkaniową, usługi i tereny zielone.

– Punktem wyjścia jest uznanie faktów: miasto się rozbudowuje, presja inwestycyjna nie zniknie, a jednocześnie nie można ignorować codziennych problemów ludzi, którzy już tu mieszkają. Uciążliwe zapachy, niedostosowana infrastruktura, chaos przestrzenny czy braki w komunikacji to nie są abstrakcyjne hasła, tylko realne doświadczenia. Masterplan odpowiada na nie koncepcją „miasta bliskiego” – takiego, w którym praca, mieszkanie, edukacja i odpoczynek są w zasięgu krótkiego dystansu – mówił w trakcie prezentacji strategii na początku maja Stanisław Mazur, zastępca prezydenta Krakowa.

Coraz więcej mieszkań, coraz mniej przemysłu

Z perspektywy przedsiębiorców sprawy idą w jednym kierunku – systematycznego rozszerzania funkcji mieszkaniowej kosztem przemysłowej i usługowej. Rybitwy i Płaszów to dziś obszar intensywnej działalności gospodarczej. Generuje ponad 9 mld zł przychodu i miejsca pracy dla prawie 20 tys. osób.

– Studium mówi o przekształceniu terenów poprzemysłowych i pokolejowych. Ale tutaj mamy do czynienia z żywą, funkcjonującą i rozwijającą się tkanką gospodarczą. To obszar, na którym działają firmy, zatrudniają one ludzi, realizują inwestycje i płacą wielomilionowe podatki – mówi Remigiusz Tytuła, prezes zarządu Klastra Rybitwy – Fundacji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Masterplan, choć formalnie nie jest aktem prawa miejscowego, może wyznaczyć kierunek przyszłych decyzji planistycznych. W tym samym czasie pojawiają się jednak kolejne wnioski o ZPI.

Warto wiedzieć

Co to jest ZPI?

Zintegrowany Plan Inwestycyjny (ZPI) to szczególny tryb uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego na wniosek inwestora, realizowany we współpracy z gminą.

Pozwala on na zmianę przeznaczenia terenu pod konkretną inwestycję, przy jednoczesnym zobowiązaniu inwestora do realizacji określonych elementów infrastruktury publicznej (np. dróg, szkół czy zieleni).

Źródło: Ustawa z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (po nowelizacji z 2023 r., wprowadzającej ZPI)

– Masterplan nie jest dokumentem planistycznym w ścisłym znaczeniu. Nie jest częścią formalnej procedury planistycznej, lecz wewnętrznym, kierunkowym dokumentem Urzędu Miasta Krakowa, przygotowywanym pod kątem przyszłego planu ogólnego. Z naszego punktu widzenia ma charakter wabika. Ma wysondować, jak dziś wyglądają relacje społeczno-gospodarcze na tym obszarze: kto jest zainteresowany zmianą funkcji w planowaniu przestrzennym, a kto chce utrzymania dotychczasowych funkcji – twierdzi Remigiusz Tytuła.

Widać wyraźne przyspieszenie, jeśli chodzi o wnioski o ZPI na tym terenie.


W ostatnim czasie można jednak zaobserwować zmianę dynamiki wydarzeń. Może być to związane ze zbliżającym się referendum. Jego wyniki są dziś trudne do przewidzenia. 

– Widać wyraźne przyspieszenie, jeśli chodzi o wnioski o ZPI na tym terenie. Telefonika ponownie uruchomiła swój projekt na bardzo dużym obszarze. Pojawiają się też plany przy ulicy Półłanki, w samym środku dzielnicy przemysłowej, oraz na jej obrzeżach, m.in. w rejonie ulic Mierzei Wiślanej i Bagrowej – wskazuje prezes Klastra Rybitwy.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Wątek finansowy ma istotne znaczenie dla miejskiej kasy.

– Zbliżamy się tu do 10 mld zł przychodów ze sprzedaży, podczas gdy dług Krakowa jest już w okolicach 8 mld zł. Te firmy funkcjonują tu od lat, to w większości firmy polskie czy precyzyjniej krakowskie, które od lat rzetelnie odprowadzają tutaj podatki – podkreśla Remigiusz Tytuła.  

Dwa dokumenty, dwa sprzeczne kierunki

Sporu nie da się zrozumieć bez historii dokumentów planistycznych. Obowiązujący plan miejscowy wskazuje dominację funkcji przemysłowej i usługowej. Studium przyjęte kilka miesięcy później otworzyło jednak drogę do zupełnie innego kierunku.

– Sytuacja jest kuriozalna. Ten teren od powojnia ma konkretne plany miejscowe, które jednoznacznie wskazują, że ma to być obszar przemysłowy, z funkcjami trudnymi, jak oczyszczalnia czy sortownie śmieci – mówi Remigiusz Tytuła.

Ostatnia zmiana planu miejscowego z lat 2012-2013 potwierdziła ten kierunek.

– Wtedy wskazano, że prawie 90 proc. terenów inwestycyjnych ma być przeznaczonych pod przemysł i usługi. Pół roku później ta sama Rada i ten sam prezydent przyjęli studium, które mówiło coś dokładnie przeciwnego: zero przemysłu, zero usług, tylko zabudowa mieszkaniowa. W ciągu pół roku przyjęto więc dwa dokumenty, które są ze sobą w absolutnej sprzeczności – podkreśla przedsiębiorca. 

Ta sprzeczność ma dziś konkretne skutki. Z jednej strony, firmy nadal inwestują na podstawie planu miejscowego. Z drugiej, studium daje inwestorom możliwość ubiegania się o zmianę funkcji w procedurze ZPI.

– Problem polega na tym, że studium jest bardzo nieprecyzyjne, bo cały liczący 1 tys. ha obszar sprowadza do jednej funkcji, jednego koloru na mapie, mówiąc o zabudowie mieszkaniowej, także wysokościowej, do 250 metrów – zauważa prezes Klastra Rybitwy.

Miasto: masterplan ma uporządkować konflikty funkcji

Władze Krakowa podkreślają, że przygotowanie masterplanu dla Płaszowa i Rybitw to próba odpowiedzi właśnie na narastające napięcia przestrzenne. Obszar ten od lat rozwija się równolegle jako zaplecze przemysłowe i przestrzeń mieszkaniowa, co zdaniem urzędników prowadzi do coraz częstszych konfliktów funkcjonalnych.

– Opracowanie masterplanu dla Płaszowa i Rybitwy wynika z konieczności uporządkowania przestrzennego tego obszaru, z uwagi na kolizje występujących tam funkcji – mówi Katarzyna Misiewicz z biura prasowego Urzędu Miasta Krakowa.

Jak wskazuje miasto, problem nasilił się wraz z rozwojem zabudowy mieszkaniowej, szczególnie w rejonie osiedla Złocień, które od lat funkcjonuje i stopniowo się rozbudowuje.

– Na tym terenie prowadzą swoją działalność firmy zajmujące się gospodarką odpadami, co w zderzeniu z istniejącą tam zabudową mieszkaniową prowadzi do konfliktów
funkcjonalno-przestrzennych – podkreśla Katarzyna Misiewicz.

Miasto przypomina jednocześnie, że kierunek przekształceń tego obszaru został określony już wcześniej. Natomiast obecne działania wpisują się w długofalową politykę przestrzenną.

Innego zdania jest jednak przedstawiciel przedsiębiorców.

– Miasto mówi o porządkowaniu terenu, ale tak naprawdę w masterplanie zobaczyliśmy coś przeciwnego, czyli pogłębianie konfliktów funkcji – zauważa Remigiusz Tytuła.

Nie likwidacja przemysłu, lecz długofalowa transformacja

Według urzędników masterplan ma charakter pomocniczy i nie stanowi podstawy do wydawania decyzji administracyjnych.

– Masterplan nie będzie dokumentem, na podstawie którego wydawane będą decyzje administracyjne. Nie będzie aktem prawa miejscowego, a tylko dokumentem pomocniczym dla władz miasta – zauważa przedstawicielka urzędu miasta. 

Władze Krakowa podkreślają również, że obowiązujący plan miejscowy nadal reguluje sposób zagospodarowania terenu, a działalność firm jest zabezpieczona.

– Miasto nie planuje likwidacji obecnie działających na tym obszarze podmiotów gospodarczych – mówi Katarzyna Misiewicz.

Zmiany, jeśli będą następować, mają mieć charakter stopniowy i zależeć będą od decyzji właścicieli gruntów.

– Na tym terenie obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego obszaru Płaszów-Rybitwy i na jego podstawie prowadzony jest proces inwestycyjny. Tym samym obecnie prowadzona tam działalność gospodarcza jest zabezpieczona. Natomiast zmiana funkcji w kierunku funkcji określonych w masterplanie, będzie następowała na wniosek właściciela terenu czy też przedsiębiorcy, który na tym terenie działa, w procedurze zintegrowanych planów inwestycyjnych – dodaje Katarzyna Misiewicz.

Cały proces transformacji tej części miasta rozpisany jest na dekady. Jak deklaruje miasto – ma uwzględniać zarówno rozwój mieszkalnictwa, jak i utrzymanie potencjału gospodarczego.

Deweloperzy: potrzebna równowaga, nie konflikt funkcji

Stanowisko branży deweloperskiej wskazuje, że spór wokół Rybitw i Płaszowa nie ma prostego rozwiązania.

– To bardzo złożony i w gruncie rzeczy kontrowersyjny temat. Trudno wskazać jedną stronę, która ma rację – mówi Agnieszka Widła-Lindsay, CEO Fracthon i prezes krakowskiego oddziału PZFD.

Nie chodzi o wybór między mieszkaniami a przemysłem. Miasta odchodzą od monofunkcyjnych dzielnic, a kierunek zmian wyznacza integracja przestrzeni życia, pracy i usług.

– Współczesne podejście zakłada łączenie funkcji – miejsca do życia, pracy i usług powinny się przenikać – dodaje Agnieszka Widła-Lindsay. 

Jednak nie każdą działalność da się pogodzić z zabudową mieszkaniową. Część funkcji przemysłowych jest uciążliwa i w dłuższej perspektywie może generować konflikty z mieszkańcami. Dlatego konieczne jest planowanie z uwzględnieniem buforów oraz odpowiedniej sekwencji inwestycji.

Współczesne podejście zakłada łączenie funkcji – miejsca do życia, pracy i usług powinny się przenikać.

– Kluczowe jest to, żeby nie dopuścić do chaosu. Nie można wprowadzać zabudowy mieszkaniowej bez wcześniejszego przygotowania infrastruktury – zauważa szefowa krakowskiego oddziału PZFD. 

Istotnym elementem układanki pozostaje także zróżnicowana struktura własnościowa terenu. Obok aktywnych przedsiębiorstw są właściciele gruntów, którzy nie prowadzą działalności i są zainteresowani zmianą funkcji.

– Jeśli dojdzie do przekształceń, przedsiębiorstwa muszą mieć realną alternatywę, inaczej ryzykujemy odpływ biznesu poza Kraków. Dodajmy również, że procedowane obecnie ZPI są na gruntach należących do deweloperów i nie spełniają funkcji przemysłowych – zaznacza Agnieszka Widła-Lindsay.

Zdaniem branży kluczowe będą więc decyzje strategiczne miasta oraz rzeczywisty dialog wszystkich stron procesu. 

Prawo a planowanie: co naprawdę oznacza masterplan

Należy jednak podkreślić, że masterplan nie zmienia jeszcze realiów prawnych dla przedsiębiorców działających na tym obszarze. To dokument kierunkowy, który wskazuje możliwe scenariusze rozwoju, ale nie wywołuje bezpośrednich skutków prawnych dla właścicieli gruntów. Kluczowe decyzje zapadają dopiero na etapie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

– Przede wszystkim należy zacząć od tego, że przyjęcie masterplanu samo w sobie nie powoduje zmiany przeznaczenia nieruchomości – mówi dr Agnieszka Grabowska-Toś, wspólniczka zarządzająca Kancelarii Radców Prawnych Kania Stachura Toś, ekspertka Komitetu ds. Nieruchomości KIG.

Jak podkreśla ekspertka, dokument ten nie jest aktem prawa miejscowego i nie stanowi podstawy do wydawania decyzji administracyjnych. Jego rola sprowadza się do wyznaczania kierunku, w którym może podążać polityka przestrzenna miasta w kolejnych latach.

– To dopiero miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego ostatecznie w sposób wiążący wyznaczy konkretne przeznaczenie poszczególnych działek – podkreśla Agnieszka Grabowska-Toś.

Przyjęcie masterplanu samo w sobie nie powoduje zmiany przeznaczenia nieruchomości.

Nawet uchwalenie nowego planu miejscowego nie oznacza automatycznego zakończenia dotychczasowej działalności gospodarczej.

– Plany miejscowe zazwyczaj nie wykluczają możliwości dalszego użytkowania terenu zgodnie z dotychczasowym sposobem – zauważa ekspertka.

Jednocześnie samo przyjęcie masterplanu nie rodzi żadnych roszczeń odszkodowawczych wobec miasta. Takie konsekwencje mogą pojawić się dopiero na późniejszym etapie, jeśli konkretne zapisy planu miejscowego ograniczą możliwość korzystania z nieruchomości.

Granice decyzji miasta i ryzyko odszkodowań

Gminy mają szerokie kompetencje w zakresie kształtowania polityki przestrzennej, określane jako władztwo planistyczne. Nie oznacza to jednak pełnej dowolności, ponieważ decyzje planistyczne muszą być uzasadnione i proporcjonalne.

– Zgodnie z obowiązującymi regulacjami, gminy dysponują swobodą w zakresie planowania przestrzennego, czyli tak zwanym władztwem planistycznym – wskazuje ekspertka Komitetu ds. Nieruchomości KIG.

W praktyce oznacza to konieczność wykazania przez miasto, że wprowadzane zmiany są racjonalne i służą interesowi publicznemu. Dotyczy to szczególnie sytuacji, w których nowe plany ograniczają prawa właścicieli nieruchomości.

– W przypadku terenów objętych masterplanem będzie to oznaczało konieczność wykazania przez miasto, że wprowadzane zmiany są uzasadnione i proporcjonalne – dodaje Agnieszka Grabowska-Toś.

Ewentualne roszczenia odszkodowawcze są możliwe, ale ich zakres jest ściśle określony ustawowo. Dotyczą przede wszystkim właścicieli lub użytkowników wieczystych, a nie najemców czy dzierżawców.

– Należy wyraźnie zaznaczyć: jeśli przedsiębiorca jedynie wynajmuje budynki lub dzierżawi teren, zmiana przeznaczenia działki nie uprawnia go do ubiegania się o odszkodowanie od gminy – podkreśla Grabowska-Toś.

Co więcej, zmiana funkcji terenu nie zawsze oznacza spadek wartości nieruchomości. W wielu przypadkach działki przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową osiągają wyższe ceny niż grunty usługowe lub przemysłowe. A to dodatkowo komplikuje ocenę potencjalnych strat.

Referendum w tle decyzji o masterplanie

Dyskusja o przyszłości Płaszowa i Rybitw wyraźnie wyhamowała, choć jeszcze na początku roku zapowiadano szybkie ujawnienie kluczowych dokumentów. W praktyce proces utknął, a jego tempo coraz częściej tłumaczy się kontekstem politycznym.

– Mam wrażenie, że z powodu zbliżającego się referendum te tematy są bardzo chowane i nawet jeżeli zapadłyby jakieś decyzje, to brak komunikatu może oznaczać, że temat czeka na rozstrzygnięcie referendum – mówi Michał Starobrat, radny Krakowa z klubu Kraków dla Mieszkańców. 

Wstrzymanie publikacji planu ogólnego i strategii ma znaczenie nie tylko polityczne, ale też formalne. Ustawowe terminy ich uchwalenia są krótkie, a procedura wieloetapowa i czasochłonna.

– Ustawa zobowiązuje nas do uchwalenia tych dokumentów do końca czerwca, ewentualnie sierpnia. Ale wiemy, że to jest nierealne, bo sam proces konsultacji zajmuje około pół roku – podkreśla Michał Starobrat. 

Z perspektywy radnych problem nie leży w braku gotowych materiałów, lecz w decyzji o ich niepublikowaniu. To z kolei przekłada się na brak realnej debaty na temat kierunku zmian.

– Dokumenty już widzieliśmy na koniec roku, a konsultacje miały ruszyć w styczniu. W momencie ogłoszenia referendum temat bardzo mocno wyhamował – dodaje radny. 

Grunty i liczby: spór o skalę potrzeb

Jednym z głównych argumentów w dyskusji o masterplanie jest ograniczona dostępność gruntów pod zabudowę mieszkaniową. W praktyce chodzi jednak nie tyle o brak terenów, ile o ich charakter i poziom przygotowania inwestycyjnego.

– Deweloperzy mają problem z łatwymi gruntami, czyli takimi, które są uzbrojone i gotowe do szybkiej inwestycji – mówi radny.

Obowiązujące plany miejscowe przewidują już dziś znaczną rezerwę terenów pod zabudowę wielorodzinną. Ich wykorzystanie napotyka jednak bariery infrastrukturalne, które ograniczają opłacalność inwestycji.

– Gdyby wykorzystać wszystkie możliwości zabudowy wynikające z planów miejscowych, można byłoby zapewnić mieszkania dla około 200 tys. osób – wskazuje Michał Starobrat.

Mogłoby to więc oznaczać, że tworzenie nowej dzielnicy dla 50 tys. mieszkańców w obszarze Rybitwy-Płaszów nie jest konieczne. Przynajmniej nie w takiej formie, jak zakłada to masterplan. 

W tle pojawia się też spór o prognozy demograficzne, które stanowią podstawę dla planowania przestrzennego. Według radnego skala przyszłego wzrostu liczby mieszkańców bywa interpretowana w sposób sprzyjający rozszerzaniu nowych terenów inwestycyjnych.

– Ten wzrost jest symboliczny, rzędu 1-2 proc. Co nie usprawiedliwia planowania miasta dla dodatkowych 200 czy 300 tys. mieszkańców – zaznacza radny Krakowa. 

W jego ocenie kluczowe powinno być najpierw wykorzystanie istniejących rezerw terenowych, zanim miasto zdecyduje się na kolejne przekształcenia przestrzenne.

Główne wnioski

  1. Masterplan, choć formalnie niewiążący, w praktyce może wyznaczyć kierunek zmian prowadzących do stopniowego wypychania działalności przemysłowej z Krakowa, bez jasnych mechanizmów ochrony firm i miejsc pracy.
  2. Obecny chaos planistyczny wynika z wieloletniej niespójności dokumentów – sprzeczności między planem miejscowym a studium – co dziś umożliwia równoległe, często sprzeczne procesy inwestycyjne.
  3. Spór nie dotyczy wyłącznie przestrzeni, ale modelu rozwoju miasta: krótkoterminowego pozyskiwania terenów pod budowę mieszkań kontra utrzymania stabilnej bazy gospodarczej generującej dochody i zatrudnienie.