Kategoria artykułu: Świat

Japonia wychodzi z powojennego cienia. Tokio buduje własny system bezpieczeństwa w Azji

Kontyngent japońskich wojsk na Filipinach, nowe kontrakty zbrojeniowe i rosnąca sieć regionalnych sojuszy pokazują, że Tokio coraz wyraźniej chce utrzymywać Chiny w szachu – częściowo przejmując rolę dotychczas odgrywaną przez USA.

Żołnierze trzymają japońską flagęna tle sprzętu wojskowego
Żołnierze Japońskich Sił Samoobrony podczas ćwiczeń „Balikatan” w filipińskiej prowincji Zambales. Manewry odbywają się na przełomie kwietnia i maja, w czasie nasilających się napięć na Morzu Południowochińskim i w Cieśninie Tajwańskiej. Fot. Daniel Ceng / Anadolu / Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Japonia po raz pierwszy od 1945 r. wysłała żołnierzy do udziału w ćwiczeniach bojowych poza własnym terytorium i co to oznacza dla układu sił w Azji.
  2. Jak zmienia się japońska polityka eksportu broni i jakie kontrakty zbrojeniowe Tokio zawarło w ostatnim czasie.
  3. Jak rosnące wpływy Chin napędzają zbrojenia Kraju Wschodzącego Słońca i zacieśnianie sojuszy z Filipinami, Indonezją i innymi krajami.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Minister obrony Japonii Shinjiro Koizumi obserwował w środę, jak rakiety Japońskich Sił Samoobrony zatapiają okręt u wybrzeży Filipin. Na międzynarodowe manewry „Balikatan" Tokio wysłało 1,4 tys. żołnierzy, niszczyciele śmigłowcowe, okręty desantowe oraz rakiety i myśliwce F-15. To największa zagraniczna operacja japońskich sił zbrojnych w powojennej historii kraju.

Japoński kontyngent był trzecim co do wielkości podczas dorocznych ćwiczeń, w których uczestniczyło 17 tys. żołnierzy i członków personelu wojskowego. Największe siły – ok. 10 tys. żołnierzy – tradycyjnie wysłały na Filipiny Stany Zjednoczone. Po raz pierwszy w manewrach „Balikatan” uczestniczyły także jednostki z Francji, Kanady, Australii i Nowej Zelandii.

Jednak udział w ćwiczeniach jest tylko częścią nowej strategii obronnej Tokio. We wtorek Koizumi i jego filipiński odpowiednik Gilberto Teodoro Jr. podpisali umowę dotyczącą transferu sprzętu i technologii wojskowych. Ogłosili również przyspieszenie dostaw dla Filipin sześciu japońskich fregat rakietowych typu Abukuma oraz samolotów TC-90. Wcześniej – we wrześniu ub.r. – weszła w życie umowa umożliwiająca rozmieszczanie japońskich wojsk na terytorium Filipin.

Japoński minister obrony zadeklarował, że jego kraj nadal będzie zacieśniał współpracę wojskową z Manilą. Wraz z filipińskim odpowiednikiem ogłosił przyspieszenie dostarczenia Filipinom fregat rakietowych i samolotów.

W poniedziałek japoński minister obrony podpisał także pakt obronny z Indonezją. Wszystko to sygnalizuje, że Tokio ma ambicje odegrania większej roli w odstraszaniu Chin.

Pod presją Pekinu

To właśnie obawy przed Państwem Środka i jego rosnącymi wpływami skłaniają Tokio do zacieśniania sojuszy z innymi państwami oraz intensyfikacji zbrojeń.

Jak wyjaśniał w rozmowie z XYZ Robert Dujarric, szef Instytutu Studiów nad Współczesną Azją na Uniwersytecie Temple w Tokio, Japończycy najbardziej obawiają się wojny o Tajwan. Nawet jeśli konflikt nie dotknąłby Japonii bezpośrednio, mógłby zagrozić jej bezpieczeństwu poprzez przerwanie dostaw surowców. W Tokio istnieją również obawy, że Pekin byłby zdolny do ataku na Japonię lub znajdujące się na jej terytorium bazy USA.

Chiny wysuwają także roszczenia wobec niezamieszkałych wysp Senkaku (Diaoyu), położonych w pobliżu Tajwanu. Japonia uważa je za swoje terytorium, jednak chińskie okręty wojenne i jednostki straży przybrzeżnej regularnie patrolują okoliczne wody. Są również obecne na Morzu Południowochińskim, gdzie często demonstracyjnie pokazują siłę wobec mniejszych państw regionu. Z kolei na Zachodnim Pacyfiku Chińczycy prowadzą ćwiczenia z wykorzystaniem pocisków balistycznych dalekiego zasięgu.

Jesienią 2025 r. władzę w Tokio objął konserwatywny rząd Sanae Takaichi. Twarda konserwatystka jest polityczną spadkobierczynią idei nieżyjącego premiera Shinzo Abe. To właśnie Abe w 2014 r. dokonał nowej interpretacji pacyfistycznej konstytucji, po raz pierwszy w powojennej historii dopuszczając możliwość militarnego wsparcia przez Japonię atakowanych sojuszników.

Gdy w listopadzie premier Takaichi publicznie stwierdziła, że potencjalny atak Chin na Tajwan mógłby stać się podstawą do użycia japońskich Sił Samoobrony, wywołało to ostrą reakcję Pekinu i chińskie sankcje. Chiny oskarżyły wówczas Japonię o „neomilitaryzm”.

Chiny na radarze

Pekin, jak co roku, skrytykował również manewry na Filipinach. Stwierdził, że zaostrzają one napięcia w regionie. „Region potrzebuje spokoju i stabilności, a nie polityki bloków. Delegowanie bezpieczeństwa siłom zewnętrznym rzadko kończy się dobrze – zwykle przynosi odwrotny skutek” – napisał na Facebooku zastępca rzecznika ambasady Chin w Manili.

Sojusz z leżącą tuż za progiem Japonią to dla Filipin dodatkowa gwarancja bezpieczeństwa – zwłaszcza wobec nieprzewidywalnej polityki Waszyngtonu.

Filipiny pod presją Pekinu coraz bardziej zacieśniają jednak więzi z Waszyngtonem. W 2023 r. rząd w Manili udostępnił Amerykanom cztery dodatkowe bazy wojskowe. Później podpisał także porozumienia umożliwiające stacjonowanie żołnierzy z Kanady i Francji. Sojusz z położoną niedaleko Japonią stał się dla Filipin dodatkową gwarancją bezpieczeństwa – zwłaszcza wobec coraz mniej przewidywalnej polityki Waszyngtonu.

Shinjiro Koizumi podczas wizyty w Manili wyraził sprzeciw wobec stosowania przez Chiny siły i przymusu na Morzu Wschodniochińskim oraz Morzu Południowochińskim. Zadeklarował również, że Japonia będzie dalej pogłębiać współpracę obronną z Filipinami.

Miliardy na samoobronę…

Według Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI), już w 2024 r. Japonia zwiększyła budżet obronny o 21 proc. r/r – do 8,4 bln jenów (55,3 mld dolarów). To największy wzrost od 1953 r. W rozpoczynającym się roku fiskalnym 2026 wydatki mają wzrosnąć do rekordowego poziomu 10,6 bln jenów (66,7 mld dolarów), co odpowiada 1,9 proc. PKB. Oznacza to, że Japońskie Siły Samoobrony należą dziś do najlepiej finansowanych armii świata.

W tym roku budżet obronny Japonii ma wzrosnąć do rekordowego poziomu 10,6 bln jenów (66,7 mld dolarów). To równowartość 1,9 proc. PKB.

Japońska armia przechodzi największą modernizację w swojej historii. Pozyskuje rodzime transportery opancerzone, rakiety i okręty. Japonia kupuje także m.in. amerykańskie i norweskie pociski manewrujące, amerykańskie myśliwce F-35 oraz drony. Wspólnie z Wielką Brytanią i Włochami rozwija również myśliwiec szóstej generacji.

… i plany eksportowe

Kraj Wschodzącego Słońca chce wkrótce sprzedawać sojusznikom więcej produktów własnego przemysłu zbrojeniowego. W kwietniu rząd złagodził przepisy eksportowe, umożliwiając sprzedaż broni ofensywnej, w tym myśliwców, niszczycieli i rakiet.

W tym samym miesiącu Australia sfinalizowała umowę z Mitsubishi Heavy Industries dotyczącą budowy trzech fregat klasy Mogami. Osiem kolejnych jednostek ma powstać w australijskich stoczniach. Filipiny zamówiły z kolei pięć wielozadaniowych okrętów patrolowych. Zakup został sfinansowany dzięki japońskiej pożyczce.

Pod koniec kwietnia prof. Heigo Sato, specjalista ds. obronności na Uniwersytecie Takushoku, powiedział portalowi XYZ, że Japonia będzie stopniowo budowała zdolności eksportowe przemysłu obronnego, skupiając się na bezpieczeństwie morskim. Na razie japońska zbrojeniówka nie może konkurować z największymi globalnymi firmami. Spodziewane są jednak rosnąca współpraca z państwami NATO i kolejne umowy na dostawy okrętów.

Odstraszyć smoka

Fakt, że japońskie jednostki po raz pierwszy od 1945 r. odegrały rolę w ćwiczeniach o wyraźnie ofensywnym charakterze, oznacza, że Tokio odchodzi od roli obserwatora. Staje się jednym z kluczowych graczy w regionie. Eksperci podkreślają, że to element strategii odstraszania Chin przed próbą siłowego zajęcia Tajwanu.

Przez dziesięciolecia Japonia ograniczała większość ćwiczeń wojskowych do własnego terytorium lub odległych lokalizacji, takich jak USA i Australia. Zdaniem analityków, decyzja o wysłaniu wojsk na Filipiny pokazuje rosnącą gotowość Tokio do demonstrowania siły militarnej niemal u samych granic Państwa Środka.

Cytowana przez agencję Bloomberg dr Naoko Aoki, specjalistka ds. bezpieczeństwa w think tanku RAND Corporation, podkreśliła, że wiele elementów manewrów „Balikatan”, w których uczestniczyła Japonia, miałoby istotne znaczenie w przypadku ewentualnego konfliktu o Tajwan. Dotyczy to zarówno ćwiczeń związanych z zatapianiem okrętów, jak i operacji desantowych.

– Dla Chin jest to demonstracja coraz silniejszej współpracy między Japonią a jej partnerami obronnymi oraz rosnącej gotowości bojowej Tokio – powiedziała dr Aoki.

Dodatkowy sygnał Pekinowi wysłali filipińscy i amerykańscy żołnierze. W czasie kończących się manewrów czasowo rozmieścili na północy Filipin wyrzutnie NMESIS wyposażone w przeciwokrętowe pociski manewrujące. Rakiety skierowano na północ – w stronę Tajwanu.

Główne wnioski

  1. Japonia po raz pierwszy od 1945 r. wysłała żołnierzy do udziału w ćwiczeniach bojowych poza własnym terytorium. Tym samym porzuciła rolę biernego obserwatora i zaczęła odgrywać coraz aktywniejszą rolę w azjatyckim oraz globalnym systemie bezpieczeństwa.
  2. Tokio intensywnie rozbudowuje sieć sojuszy wojskowych, podpisując porozumienia obronne z Filipinami i Indonezją, przekazując okręty oraz samoloty, a także otwierając się na eksport uzbrojenia ofensywnego. Jednym z najważniejszych kontraktów jest zawarta w kwietniu umowa z Australią dotycząca fregat Mogami.
  3. Rosnące wydatki zbrojeniowe Japonii i nowe alianse w regionie są odpowiedzią na coraz większą presję militarną Chin oraz nieprzewidywalność polityki Waszyngtonu. Tokio buduje de facto nową oś bezpieczeństwa w Indo-Pacyfiku, stopniowo przejmując część strategicznych zadań, które wcześniej pozostawały domeną Stanów Zjednoczonych.