Kategoria artykułu: Świat

Japonia nowym graczem na rynku zbrojeń. Co zwrot Tokio oznacza dla Polski?

Zniesienie zakazu eksportu śmiercionośnej broni otwiera nowy rozdział dla japońskiej zbrojeniówki. Decyzja może mieć też konsekwencje dla polskiej obronności. Polska jest wśród potencjalnych odbiorców japońskiego sprzętu, a Tokio i Warszawa szukają formuły partnerstwa.

Rząd transporterów opancerzonych
Transportery opancerzone japońskich Sił Samoobrony. Do tej pory japońskie siły zbrojne były niemal jedynym klientem tamtejszej zbrojeniówki. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Japonia zdecydowała się znieść obowiązujący od dziesięcioleci zakaz eksportu broni i co to oznacza dla regionalnego oraz globalnego bezpieczeństwa.
  2. Jak japoński przemysł zbrojeniowy zamierza przekuć nowe przepisy na konkretne kontrakty i z jakimi ograniczeniami musi się zmierzyć.
  3. Jakie są perspektywy współpracy obronnej między Polską a Japonią i co obie strony mogą sobie zaoferować.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Japonia dokonała w tym tygodniu najbardziej radykalnego zwrotu w swojej polityce obronnej od zakończenia drugiej wojny światowej. Tokio oficjalnie otwiera swojemu przemysłowi drzwi na globalny rynek zaawansowanej broni.

Chodzi przede wszystkim o sprzęt ofensywny. Nowe zasady znoszą dotychczasowe ograniczenia i umożliwiają eksport myśliwców, pocisków rakietowych i niszczycieli. Te kategorie broni do tej pory były całkowicie wykluczone z wywozu z Kraju Wschodzącego Słońca. Przez dekady Japończycy mogli sprzedawać za granicę tylko sprzęt zaliczający się do jednej z pięciu kategorii: ratownictwa, transportu, wczesnego ostrzegania, obserwacji i rozminowywania.

Uzasadniając decyzję rządu we wpisie na platformie X, premier Sanae Takaichi napisała, że kraje sojusznicze powinny wspierać się poprzez wzajemne dostawy uzbrojenia. Dodała przy tym, że system transferów będzie prowadzony w sposób strategiczny, przy rygorystycznych ocenach dopuszczalności poszczególnych umów.

Zmiany, zatwierdzone we wtorek przez gabinet i Radę Bezpieczeństwa Narodowego, to formalnie rewizja rządowych wytycznych. Nie wymagały wprowadzania poprawek w japońskiej pacyfistycznej konstytucji, ale mimo to budzą kontrowersje.

Lek na globalne niepokoje?

Ruch Tokio to odpowiedź na geopolityczną niepewność – zarówno w Azji Wschodniej, jak i globalnie. Chodzi o napięcia na linii Pekin-Tajpej, modernizację armii Korei Północnej oraz pogarszające się relacje Japonii z Chinami. Rząd Sanae Takaichi postanowił dać krajowej zbrojeniówce impuls w czasie, gdy stosunki z Pekinem pozostają lodowate.Do poważnego kryzysu dyplomatycznego doszło po wypowiedzi premier Takaichu na temat potencjalnego konfliktu zbrojnego o Tajwan.

W ocenie Japonii rosyjska pełnoskalowa agresja na Ukrainę tworzy zagrożenie także dla państw regionu Azji i Pacyfiku, zwiększając prawdopodobieństwo eskalacji ze strony Chin i Korei Północnej. Tokio zamierza zwiększyć eksport do partnerów podobnie postrzegających ryzyka.

dr Oskar Pietrewicz Analityk w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM)

– Decyzja rządu Takaichi jest odpowiedzią na pogarszające się środowisko bezpieczeństwa po 2022 r. W ocenie Japonii rosyjska pełnoskalowa agresja na Ukrainę tworzy zagrożenie także dla państw regionu Azji i Pacyfiku, zwiększając prawdopodobieństwo eskalacji ze strony Chin i Korei Północnej. Tokio zamierza zwiększyć eksport do partnerów podobnie postrzegających ryzyka, takich jak Australia i Filipiny. Chce w ten sposób wzmacniać ich zdolności odstraszania i tym samym przyczyniać się do stabilizacji regionu. Równocześnie liberalizacja eksportu uzbrojenia ma pobudzić rozwój miejscowego przemysłu zbrojeniowego, który dotąd produkował niemal wyłącznie na potrzeby Sił Samoobrony – mówi dr Oskar Pietrewicz, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych zajmujący się bezpieczeństwem w Azji Wschodniej.

Chiny nie zwlekały z krytyką nowej japońskiej polityki. Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych oskarżył sąsiedni kraj o „lekkomyślne dążenie do nowego rodzaju militaryzmu”. Władze w Pekinie przypominają przy tym agresywny japoński imperializm w XIX i XX wieku.

Tokio w coraz większym stopniu traktuje jednak swoją zbrojeniówkę jako narzędzie dyplomacji i odstraszania. Oskar Pietrewicz podkreśla, że zmiana podejścia zajęła wiele lat. Proces zapoczątkował w 2014 r. rząd premiera Shinzō Abe, który zliberalizował przepisy z lat siedemdziesiątych, zakazujące eksportu jakiegokolwiek sprzętu wojskowego.

Przemysł reaguje

Na polityczne zmiany błyskawicznie reaguje japoński sektor prywatny. Jak poinformowała Bloomberg L.P., kluczowi gracze, w tym Mitsubishi Heavy Industries, IHI Corporation i Kawasaki Heavy Industries, ogłosili plany znaczącego zwiększenia mocy produkcyjnych. Otwarcie się na rynki zagraniczne jest dla nich szansą na obniżenie kosztów dzięki efektowi skali.

Jak przyznają sami przedstawiciele branży, japoński przemysł mierzy się jednak z tzw. potrójnym wąskim gardłem. To ograniczone moce produkcyjne, wrażliwe łańcuchy dostaw oraz niedobór wykwalifikowanych pracowników.

– Atrakcyjność Japonii jako dostawcy sprzętu wojskowego może wzrosnąć w związku z niemożnością terminowej realizacji zamówień przez amerykański przemysł zbrojeniowy. Jest on w dużym stopniu nastawiony na potrzeby wewnętrzne, które zwiększyły się po amerykańskich atakach na Iran – ocenia dr Oskar Pietrewicz.

Japonia musi zbudować renomę

– To ogromna ekonomiczna i polityczna szansa dla japońskiego przemysłu. Moim zdaniem nie jest on jednak dziś konkurencyjny w skali międzynarodowej ani pod względem technologii, ani możliwości wytwórczych. Japońskie koncerny powinny w pierwszej kolejności skupić się na budowaniu renomy jako dostawcy podzespołów lub partnerzy we wspólnej produkcji – mówi portalowi XYZ prof. Heigo Sato, specjalista ds. obronności i stosunków międzynarodowych na tokijskim Uniwersytecie Takushoku.

Japońskie koncerny potrafią budować zaawansowane okręty podwodne, samoloty myśliwskie i pociski rakietowe, ale przez dekady polegały na niewielkich zamówieniach od jednego klienta – Japońskich Sił Samoobrony.

Zmieniać zaczęło się to dopiero w ostatnich miesiącach. Mitsubishi Heavy Industries podpisał kontrakt o wartości 7 mld dolarów na budowę okrętów wojennych dla australijskiej marynarki. Wcześniej zawarto też umowę na dostarczenie okrętów patrolowych Filipinom.

Aby stać się wiarygodnym, długoterminowym globalnym dostawcą, japoński przemysł obronny wciąż potrzebuje jednak głębokich zmian.

Ministrowie obrony Japonii Gen Nakatani i Australii Richard Marles ściskają sobie dłonie na pokładzie okrętu
Ministrowie obrony Japonii Gen Nakatani (po prawej) i Australii Richard Marles. Kraje we wrześniu pogłębiły współpracę obronną miesiąc po tym jak Canberra ogłosiła zakup 11 okrętów od Mitsubishi Heavy Industries. Fot, Yuichu Yamazaki / EPA / PAP

– Ponieważ Japonia nie posiada przemysłu zbrojeniowego światowej klasy, nie ma też zdolności przemysłowych i politycznych, które są konieczne do konkurowania z takimi globalnymi firmami jak Boeing czy Lockheed Martin. Z tego powodu w krótkim terminie eksport skupi się na bezpieczeństwie morskim. Można się spodziewać umów podobnych do tych podpisanych z Australią i Filipinami. Jednak po usunięciu ograniczeń eksportu współpraca z krajami NATO bez wątpienia będzie rosła – ocenia profesor Sato.

Ponieważ Japonia nie posiada przemysłu zbrojeniowego światowej klasy, nie ma też zdolności przemysłowych i politycznych koniecznych do konkurowania z takimi globalnymi firmami jak Boeing czy Lockheed Martin. Z tego powodu w krótkim terminie eksport skupi się na bezpieczeństwie morskim. Można się spodziewać umów podobnych do tych podpisanych z Australią i Filipinami. Jednak po usunięciu ograniczeń eksportu współpraca z krajami NATO będzie rosła.

prof. Heigo Sato specjalista ds. obronności i stosunków międzynarodowych, Uniwersytet Takushoku

Współzawodnictwo z Koreą?

Sąsiednia Korea Południowa od lat jest aktywna na międzynarodowym rynku zbrojeniowym. Uzbrojenie sprzedaje głównie w regionie Azji i Pacyfiku, na Bliskim Wschodzie oraz w Europie. Latem 2022 r. Seul podpisał największy w historii koreański kontrakt zbrojeniowy. Była to ramowa umowa z Polską, obejmująca tysiąc czołgów K2, 672 armatohaubice K9, 48 samolotów FA-50 oraz wyrzutnie rakietowe K239. Łączną wartość pakietu szacowano na blisko 90 mld złotych.

Dla Koreańczyków kontrakt z Warszawą był przełomem. Było to pierwsze w historii zamówienie eksportowe na czołgi K2 i dało Seulowi strategiczny przyczółek w Europie.

Czy Polska może stać się dla Japonii tym, czym była dla Korei Południowej? Analityk PISM ocenia, że japoński przemysł może być alternatywą dla południowokoreańskiego w niektórych regionach, głównie w Azji Południowo-Wschodniej. Sprzyja temu polityka – krytyczne stanowisko Tokio wobec chińskich prób naruszania status quo w regionie, w tym na Morzu Południowochińskim. Podobne stanowisko zajmują m.in. Filipiny, Wietnam i Malezja.

Oskar Pietrewicz podkreśla jednak, że Tokio i Seul nie będą ze sobą bezpośrednio konkurować. Specyfika sił zbrojnych obu krajów nie jest taka sama, różni się więc także sprzęt produkowany przez oba przemysły.

Japoński przemysł ma mniej rozbudowane moce produkcyjne, dlatego nie może obecnie konkurować z Koreą Południową pod względem skali dostaw. Dlatego zamiast powielania modelu koreańskiego wejścia na europejski rynek zbrojeniowy Tokio może oferować Europejczykom rozwiązania takie jak zaawansowana elektronika wojskowa, radary, systemy dronowe, antydronowe oraz systemy rozpoznania morskiego i powietrznego.

– Japonia specjalizuje się głównie w siłach powietrznych i morskich, a Koreańczycy mają dodatkowo rozwinięte siły lądowe. Japoński przemysł ma mniej rozbudowane moce produkcyjne, dlatego nie może obecnie konkurować z Koreą Południową pod względem skali dostaw. Zamiast powielania koreańskiego modelu wejścia na europejski rynek zbrojeniowy Tokio może oferować Europejczykom rozwiązania takie jak zaawansowana elektronika wojskowa, radary, systemy dronowe, antydronowe oraz systemy rozpoznania morskiego i powietrznego. Siłą Japonii może być też rozwój współpracy przemysłowo-obronnej z europejskimi partnerami. Świadczy o tym projekt stworzenia myśliwca szóstej generacji, zainicjowany w 2022 r. wspólnie z Wielką Brytanią i Włochami – ocenia polski analityk.

Koniec z pacyfizmem?

W połowie kwietnia dziesiątki tysięcy Japończyków zgromadziły się wokół gmachu parlamentu w Tokio, sprzeciwiając się planom zniesienia restrykcji na eksport broni. Protestujący obawiają się także potencjalnych zmian w konstytucji. O demonstracjach szeroko informowały chińskie media państwowe, cytując hasła również z wcześniejszych wieców. Transparenty głosiły: „Nie dla eksportu broni” oraz „Japonia nie może stać się handlarzem śmierci”. Opozycja krytykuje rząd za to, że przed zmianą przepisów nie zapytał o zdanie parlamentarzystów.

Większość japońskich ekspertów ds. obronności bagatelizuje jednak znaczenie protestów. Podkreślają oni skromne możliwości eksportowe, jakie obecnie ma miejscowy przemysł.

Grupa osób z antywojennymi banerami po angielsku i japońsku
Protest przeciwko zmianom w pacyfistycznej konstytucji i sprzedaży śmiercionośnej broni za granicę. Tokio, 21 kwietnia 2026 r. Fot. Franck Robichon / EPA / PAP

Polska: klient czy partner?

Niezależnie od możliwej skali, wśród krajów zainteresowanych zakupem japońskiego sprzętu źródła wymieniają Filipiny i Polskę. Eksperci wskazują, że Warszawa – dzięki możliwości czerpania doświadczeń ze współczesnej, pełnoskalowej wojny, zdobywanych pośrednio poprzez systemy dostarczane Ukrainie – może być nie tylko klientem, lecz także partnerem dla japońskiego przemysłu. Chodziłoby o projektowanie i modernizację nowych kategorii uzbrojenia, w tym broni przeciwlotniczej oraz systemów bezzałogowych.

– Polska znajduje się na pierwszej linii natowskiej obrony przed Rosją. Nie ma wątpliwości, że rosyjskie ofensywne systemy lądowe i powietrzne będą w przyszłości stanowiły dla niej zagrożenie. Także Japonia mierzy się z wyzwaniem, jakim jest zdolność Rosji do uderzeń dalekiego zasięgu. Oba kraje mają przy tym pilne potrzeby rozwoju zaawansowanych systemów uzbrojenia. Dotyczy to choćby wykorzystania sztucznej inteligencji i bezzałogowców – podkreśla prof. Heigo Sato z Uniwersytetu Takushoku.

Polska jest też postrzegana jako jeden z pierwszych potencjalnych klientów systemów antydronowych, walki elektronicznej oraz dronów bojowych. Dopiero w dalszej kolejności na stole mogłyby się pojawić pociski rakietowe i fregaty.

– Biorąc pod uwagę poziom japońskiego sprzętu lądowego, mało prawdopodobne jest, aby Japończycy szybko weszli na polski rynek z gotowymi produktami. Japonia ma jednak infrastrukturę produkcyjną konieczną do wytwarzania systemów obronnych, których Polska potrzebuje. Sądzę, że współpraca rozpocznie się od systemów obrony przeciwrakietowej, następnie komponentów systemów obrony powietrznej, a docelowo obejmie systemy antydronowe – dodaje japoński ekspert.

Kluczowe ramy prawne

W połowie kwietnia, podczas wizyty premiera Donalda Tuska w Tokio, Polska i Japonia podniosły swoje relacje na poziom wszechstronnego partnerstwa strategicznego. Wprawdzie nie ogłoszono konkretnych kontraktów zbrojeniowych, ale położono fundamenty pod takie transakcje.

W gabinetach powstają ramy prawne, które mają w przyszłości umożliwić sprzedaż uzbrojenia oraz wspólne prace nad nowymi technologiami obronnymi. Kluczowe znaczenie ma tu umowa o ochronie informacji niejawnych. Porozumienie podpisały także agencje kosmiczne – POLSA i JAXA. Ma to znaczenie dla rozwoju systemów satelitarnych, w tym satelitów obserwacyjnych. Premierzy Donald Tusk i Sanae Takaichi zadeklarowali również pogłębienie współpracy w obszarze AI oraz cyberbezpieczeństwa.

– Najnowsze zmiany umożliwiają eksport uzbrojenia wyłącznie do państw, z którymi Japonia zawarła umowy o transferze obronnym. W tej chwili jest to 17 krajów, a Polski wśród nich nie ma. Ewentualny zakup sprzętu obronnego będzie wymagał zawarcia takiego porozumienia. Z drugiej strony sprzedaż japońskiego sprzętu niebędącego bronią nie podlega żadnym ograniczeniom. Sprawia to, że obu stronom może być łatwiej porozumieć się np. w sprawie zakupu systemów radarowych. Szanse stwarza też współpraca przemysłowo-obronna w obszarze systemów dronowych i antydronowych. Pierwsze porozumienia w tej sprawie zostały zawarte przez firmy z sektora prywatnego w ubiegłym roku – mówi Oskar Pietrewicz z PISM:

Mowa tu o podpisanej w marcu 2025 r. umowie o współpracy między polską WB Group a japońską ShinMaywa Industries. Japończycy wyrazili zainteresowanie polskim doświadczeniem w reagowaniu na wyzwania współczesnego pola walki: łącznością, systemami kierowania ogniem oraz systemami bezzałogowymi. Na razie do wielkich kontraktów prowadzi jedynie uchylona furtka, ale wkrótce Tokio i Warszawa mogą ją zastąpić szeroką bramą.

Główne wnioski

  1. Japonia dokonała historycznego zwrotu w swojej polityce obronnej, znosząc zakaz eksportu śmiercionośnego uzbrojenia i otwierając swój przemysł na globalny rynek. To potencjalna szansa dla państw szukających dywersyfikacji dostaw sprzętu wojskowego.
  2. Japoński przemysł zbrojeniowy dysponuje zaawansowanymi technologiami, zwłaszcza w segmencie morskim, powietrznym, radarowym i systemów bezzałogowych. Musi jednak pokonać ograniczenia strukturalne: niewielkie moce produkcyjne, kruche łańcuchy dostaw oraz brak doświadczenia w eksporcie na masową skalę. Dotąd produkował niemal wyłącznie dla miejscowych Sił Samoobrony.
  3. Warszawa i Tokio tworzą podwaliny pod strategiczne partnerstwo obronne, ale realne zakupy broni wymagają zawarcia umowy o transferze uzbrojenia. W przyszłości Polska mogłaby pozyskiwać japońskie pociski, myśliwce i okręty. W krótkim terminie bardziej realna wydaje się współpraca przemysłowa w dziedzinie systemów dronowych, antydronowych oraz technologii podwójnego zastosowania.