Amerykanie i Brytyjczycy płacą za czytanie książek. Czy Polska jest gotowa na reading retreat?
Od 1 tys. do nawet 5 tys. dolarów – tyle według Bloomberga Amerykanie i Brytyjczycy są skłonni zapłacić za weekend z książką na łonie natury. Sprawdzamy, czy taki model mógłby przyjąć się w Polsce i jak działają rodzime kluby książki.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czym jest reading retreat.
- Jak działają kluby książki w Polsce.
- Które gwiazdy stworzyły własne kluby książki.
Reading retreat, czyli kameralny wyjazd nastawiony na czytanie, odpoczynek i rozmowy o książkach, to nowy trend, który zyskuje na popularności w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Podczas kilkudniowego pobytu na wsi lub w kurorcie turystycznym można czytać książki wszędzie – w łóżku, przy kominku, na spacerze, w spa, podczas jogi, przy kawie lub podczas wieczornego spotkania przy winie. I chociaż najważniejsza w całym projekcie jest literatura i relaks, równie istotne są nawiązywanie kontaktów i budowanie relacji międzyludzkich. Trend interesuje coraz więcej osób, które są w stanie zapłacić sporą kwotę za taki wyjazd. Jak podaje Bloomberg, mimo że ceny za udział sięgają kilku tysięcy dolarów, chętnych bywa nawet trzy razy więcej niż miejsc. Dodajmy przy tym, że są to raczej kameralne wyjazdy – dla kilkunastu osób.
Potrzeba czytania i rozmowy o książkach
Według najnowszych danych Biblioteki Narodowej w 2025 r. 41 proc. Polaków powyżej 15 lat zadeklarowało, że przeczytało choć jedną książkę w ciągu roku. Z kolei 7 proc. badanych sięgnęło po siedem książek lub więcej. Patrząc na te dane, można odnieść wrażenie, że Polacy bardzo mało czytają, przeczy temu jednak rosnąca liczba klubów książki, do których dołączają kolejne osoby.
– Pierwszy klub książki na wzór zachodnich powstał w Polsce w 2007 r. Widać było potrzebę wśród czytelników, żeby dzielić się wrażeniami po przeczytanej książce. A kluby książki dają taką możliwość, żeby każdy mógł zabrać głos i powiedzieć coś o książce. I co ważne, każdy głos jest tutaj istotny – zaznacza Justyna Sobolewska, pisarka i dziennikarka tygodnika „Polityka”.
Przez kolejne lata w całej Polsce – przy bibliotekach, teatrach i innych instytucjach, zarówno w dużych miastach, jak i mniejszych miejscowościach – pojawiały się kolejne kluby książki.
– Obserwuję ten rynek od kilkunastu lat. Pamiętam moment przełamania, kiedy czytelnicy zobaczyli, jak duża jest przyjemność z przynależności do klubu. Wcześniej nigdy nie zabierali głosu w sprawie żadnych książek, a teraz mogą wyrazić swoje zdanie o konkretnym tytule. Część osób z czasem stawała się nawet prowadzącymi kolejnych spotkań – dodaje Justyna Sobolewska.
I chociaż wydawać by się mogło, że w świecie pełnym cyfryzacji, gdzie mamy audiobooki i e-booki, książka papierowa odejdzie do lamusa, coraz więcej osób po nią sięga.
– Na co dzień wielu z nas funkcjonuje głównie w świecie cyfrowym – wśród serwisów internetowych, platform streamingowych i mediów społecznościowych. Coraz więcej osób zaczyna się z tego wybudzać. Widać zmęczenie doom scrollingiem i bezrefleksyjnym konsumowaniem treści. Coraz częściej sięgamy po książki – również w tradycyjnej, papierowej formie. Rośnie też potrzeba wspólnoty i spotkań na żywo. To sprawia, że ludzie chętniej zapisują się do klubów książki i aktywnie uczestniczą w ich działaniach – ocenia Oscar Dąbkowski, dziennikarz, PR-owiec i założyciel klubu książki Feel Good Book Club.
Warto wiedzieć
Ile jest klubów książki w Polsce?
Według Instytutu Książki na koniec 2025 r. działało w Polsce 2019 dyskusyjnych klubów książki, w tym 1363 dla dorosłych i 656 dla dzieci. W porównaniu z 2024 r. pojawiło się 49 nowych klubów książki.
Najwięcej klubów książki znajdziemy w województwie małopolskim (187), dolnośląskim (156) i mazowieckim (154).
Kłótnia o książkę i wspólne czytanie w ciszy
Bywa jednak, że potrzeba rozmowy o książkach w poszczególnych klubach przeradza się w zażartą dyskusję, a czasami nawet kłótnię, która może doprowadzić do rozpadu klubu.
– To jest bardzo ciekawe, że zawsze wynika jakaś awantura. Wydaje się, że toczy się zwykła rozmowa o książce, a nagle robi się „na noże”. Bywają tak zażarte dyskusje, że czasem zagrożona jest nawet przyjaźń. Znam taką grupę, która rozpadła się po kolejnej dyskusji o książkach, bo okazało się, że opinie są tak różne, że ktoś z kimś już w ogóle nie chce rozmawiać. Z kolei inne osoby pokłóciły się o Goethego, o czym pisałam w swojej książce – wylicza Justyna Sobolewska.
Dlatego tak ważna podczas spotkań w ramach klubów książki jest rola moderatora. W końcu dyskusja o literaturze ma być przyjemnością.
– Jako społeczeństwo potrzebujemy relacji z drugim człowiekiem. A budowanie tego wokół literatury jest wspaniałym zjawiskiem. Dlatego z entuzjazmem patrzę na nowe formy, takie jak silent book party, podczas którego ludzie spotykają się, żeby w ciszy czytać własne książki. To jest bardzo ciekawy nowy format, który pokazuje, że czasami nie potrzebujemy rozmawiać, lecz po prostu pobyć razem – dodaje Justyna Sobolewska.
Kluby książki w Polsce – mainstream czy nisza?
Zdaniem naszych rozmówców, kluby książki w Polsce mają tendencję wzrostową, więc trudno je określić jako niszę.
– Myślę, że kluby książki przechodzą do mainstreamu. Jeżeli biblioteki nie są niszą, a praktycznie przy każdej bibliotece w Polsce działa klub czytelniczy, to kluby książki też nie są niszą. To jest zjawisko masowe – ocenia Justyna Sobolewska.
Zdaniem Oscara Dąbkowskiego, mimo postępującej digitalizacji będziemy coraz bardziej potrzebować kontaktu z literaturą – zarówno w formie papierowej, jak i na czytnikach. Jednocześnie nie zniknie potrzeba spotkań na żywo, rozmowy i wymiany myśli.
– Coraz więcej instytucji i marek tworzy własne kluby książki. Mają je m.in. kawiarnio-księgarnie Big Book Cafe, wydawnictwo Czarne czy nawet marki modowe, takie jak Le Collet. Na świecie dużą popularność zdobywają także kluby książki zakładane przez znane osoby. Przykładem jest tu inicjatywa Dua Lipy, która stała się niepisaną ambasadorką także polskiej literatury. To wszystko pokazuje, że trend ten ma potencjał dalszego rozwoju – ocenia założyciel klubu książki Feel Good Book Club.
Jak dodaje, kluby książki odpowiadają na codzienne ludzkie potrzeby – dają przestrzeń do dyskusji, konfrontacji opinii i wspólnego przeżywania literatury. Dlatego ich popularność będzie rosła.
– W świecie, który oferuje coraz łatwiejsze i szybsze rozwiązania, także dzięki sztucznej inteligencji, będziemy szukać wyzwań intelektualnych i autentycznych doświadczeń. Dlatego wierzę, że inicjatywy takie jak kluby książki będą zyskiwać na popularności. Literatura nadal będzie nas poruszać, inspirować i zmuszać do refleksji. Kluby książki staną się ważnym miejscem do dzielenia się tym doświadczeniem – dodaje Oscar Dąbkowski.
Gwiazdy tworzą kluby książki
Co ciekawe, popularność i wartości płynące z działalności klubów książki doceniają także gwiazdy, jak wspomniana Dua Lipa, oraz influencerzy, którzy zakładają własne kluby książki.
– Mamy falę rozmaitych niezależnych klubów książki. To jest ruch globalny będący formą promocji gwiazd czy wydawnictw. Swoje kluby książki tworzą m.in. aktorki Sarah Jessica Parker czy Reese Witherspoon. Jest Oprah Winfrey, która jako pierwsza stworzyła własny klub książki i zbudowała z tego biznes. Gdy Oprah omawiała jakąś książkę, jej sprzedaż natychmiast rosła. W Polsce co prawda o gwiazdach jeszcze nie słyszałam, a myślę, że jest tutaj duży potencjał – zaznacza Justyna Sobolewska.
Monetyzacja klubów książki
Rosnąca popularność klubów książki sprawia, że wiele osób angażujących się w nie, poza promocją literatury, liczy także na profity z prowadzenia tego rodzaju działalności.
– Są różne sposoby monetyzowania klubów książki. Na przykład autorce książki zaproponowano, żeby zapłaciła za to, że podczas spotkania klubu książki zostanie omówiony jej tekst. Ona oczywiście się nie zgodziła. Natomiast to pokazuje, że sposoby monetyzowania pojawiają się i będą narastać. Jeżeli tworzy się taki ruch, to ktoś będzie próbował też na tym zarabiać – ocenia Justyna Sobolewska.
Czy Polska jest gotowa na reading retreat?
Jak pokazuje przykład Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, na czytelnictwie – zwłaszcza w pięknym otoczeniu przyrody – można zrobić niezły biznes. Czy Polska, która wzorem Zachodu stworzyła kluby książki, byłaby gotowa na podobny krok?
– Jestem entuzjastką każdego formatu, który popularyzuje czytanie książek. A podróżowanie po Polsce czy innych krajach, np. śladami bohaterów lub po miejscach, gdzie rozgrywa się akcja, jak choćby na Sycylii, byłoby super pomysłem. Myślę, że takie wyjazdy mogą się w Polsce przyjąć. Na pewno trzeba by zapłacić za nie dużo pieniędzy, co też może ograniczać je do osób zamożniejszych. Ale może być to super pomysł na budowanie takiej wspólnoty wakacyjnej. Wspólnie podróżuje się z nieznanymi osobami poprzez książki, które się czyta. A jeśli ktoś chce czytać na wakacjach ten sam tytuł, może to być znak, że mamy coś wspólnego, możemy o czymś rozmawiać i nawiązywać znajomości. Z pewnością jest to pomysł na biznes – dodaje Justyna Sobolewska.
Główne wnioski
- Rosnąca liczba dyskusyjnych klubów książki w Polsce pokazuje, że czytanie przestaje być wyłącznie indywidualną aktywnością. Mimo relatywnie niskiego poziomu deklarowanego czytelnictwa (41 proc. Polaków przeczytało przynajmniej jedną książkę w ciągu roku), coraz więcej osób szuka kontaktu z literaturą w formule wspólnotowej. Kluby książki pełnią dziś funkcję społeczną: odpowiadają na zmęczenie mediami społecznościowymi i doom scrollingiem, a jednocześnie tworzą przestrzeń do rozmowy, wymiany opinii i budowania relacji międzyludzkich.
- Rozwój klubów książki napędzają już nie tylko biblioteki, ale także marki, wydawnictwa, kawiarnio-księgarnie oraz osoby publiczne. Swoje kluby książki mają także gwiazdy, takie jak Dua Lipa, Oprah Winfrey czy Reese Witherspoon. Można więc wnioskować, że w kolejnych latach kluby książki będą nie tylko ważnym elementem kultury czytelniczej, lecz także atrakcyjnym narzędziem marketingowym i biznesowym.
- Popularność zagranicznych reading retreatów, za które Amerykanie i Brytyjczycy płacą nawet kilka tysięcy dolarów, pokazuje, że książka przestaje być wyłącznie pasją czy rozrywką, a zaczyna funkcjonować jako pretekst do odpoczynku, podróży, integracji i budowania tożsamości społecznej. Mimo że w Polsce takie projekty nie są jeszcze popularne, widać rozwój klubów książki, zainteresowanie nowymi formatami, takimi jak „silent book party”, oraz potencjał do monetyzacji podobnych działań.

