San Antonio Spurs w konflikcie z burmistrz miasta. W tle miliardy dolarów
San Antonio Spurs przyspieszają proces budowy nowej hali. Klub, który właśnie gra w finałach NBA, wraz z władzami miasta szuka nowych partnerów do projektu. Kłody pod nogi rzuca im burmistrz San Antonio. Jest skonfliktowana z właścicielami Spurs i wbrew partyjnym kolegom nie chce z nimi współpracować.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego awans San Antonio Spurs do finałów NBA ma znaczenie dla promocji miasta i budowy nowej hali.
- W jaki sposób finansowana ma być nowa dzielnica rozrywkowa z halą San Antonio Spurs.
- Skąd wziął się spór między burmistrz Giną Ortiz Jones a właścicielami Spurs Sports & Entertainment.
Jako akredytowany dziennikarz NBA i FIBA co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości zza kulis najlepszej koszykarskiej ligi świata. Polecam pozostałe teksty z serii „Rzut za ocean”.
San Antonio Spurs grają w finałach NBA. Awansowali do nich, z punktu widzenia biznesowego, w najlepszy możliwy sposób. Pokonali przeciwników z Oklahoma City Thunder dopiero w siódmym, ostatnim meczu serii. To oznacza, że w samym San Antonio odbyły się aż trzy mecze pojedynku, gwarantując klubowi dodatkowe przychody z biletów, a miastu uwagę kibiców koszykówki z całego świata.
Wielu fanów przyjechało do San Antonio i miało okazję zobaczyć jego niezwykle ciekawy miks nowoczesności i historii. Większość jednak oglądała teksańskie miasto w telewizji. Podczas transmisji meczów wielokrotnie pokazywano z lotu ptaka imponujące centrum miasta oraz modną okolicę zwaną Hemisfair.
Wydarzenia okołoboiskowe też miały bardzo lokalny charakter. Ku uciesze kibiców, błogosławieństwo zawodnikom Spurs dały Siostry Salezjanki z teksańskiego klasztoru. Na trybunach szalały szakale, czyli grupka najbardziej zagorzałych fanów Spurs i ich gwiazdy, Victora Wembanyamy.
Nowa hala Spurs i wielomiliardowa dzielnica rozrywkowa w centrum miasta
Wszystkie te wydarzenia zakończyły się awansem Spurs do finałów NBA. Dzięki temu nie tylko o samym klubie, ale także o mieście San Antonio, bardzo dużo się mówi.
To ważne, bo właściciele klubu oraz lokalni politycy rozpoczęli proces budowy wartej miliardy dzielnicy rozrywkowej w centrum miasta. Głównym punktem dzielnicy będzie nowa hala Spurs. Chociaż projekt w dużym stopniu finansowany jest z publicznych pieniędzy, będzie się też opierał na finansowaniu prywatnym.
W dłuższej perspektywie trzeba będzie przyciągnąć biznesy, które będą się chciały osiedlić w nowej dzielnicy. Teraz jednak poszukiwani są partnerzy skorzy do zainwestowania w samą budowę. W zamian dostaną pokaźny procent lub preferencyjne warunki wynajmu lokali usługowych czy biur, które powstaną w okolicy nowej hali.
Miasto i klub próbują przyciągnąć nie tylko lokalne biznesy, ale także krajowe czy nawet zagraniczne. Szczególnie duże nadzieje wiązane są z biznesami francuskimi. San Antonio Spurs od lat są niezwykle popularni we Francji, ze względu na dużą liczbę francuskich graczy w składzie. Teksas i Francja to bliscy partnerzy handlowi. Za prawie 20 proc. eksportu z USA do Francji odpowiadają teksańskie biznesy. Za to tylko w 2024 r. francuskie firmy zainwestowały w Teksasie 8,3 mld dolarów.
Miasto zatrudnia doradców i przygotowuje teren pod inwestycję
Oczywiście potencjalnych inwestorów ani klub, ani miasto nie będą szukały same. Jak podaje San Antonio Express-News, firma Spurs Sports & Entertainment (SS&E, właściciel Spurs) zakontraktowała właśnie grupę firm odpowiedzialnych za poszczególne aspekty projektu budowy hali i jej okolicy. W sumie podpisano umowy z dziewięcioma organizacjami. Ich obowiązki będą dotyczyć nie tylko samego procesu budowy (architektura, planowanie, kupno materiałów), ale także właśnie kwestii finansowych.
Co ważniejsze, rada miasta San Antonio przegłosowała plan przeznaczenia 6,3 mln dolarów na zatrudnienie dwóch firm, które po stronie miasta będą działały jako opiekunowie kwestii organizacyjnych i finansowych budowy. Jedna firma zajmie się planowaniem wydatków konstrukcyjnych i restrukturyzacyjnych w nowej dzielnicy. Druga zbada potencjalne koszty zabezpieczenia dzielnicy (zarządzania ruchem, ochrony i ratownictwa) i czy miasto mogłoby w tej kwestii znaleźć partnerów.
Wkrótce miasto przypieczętuję też zakup ziemi w modnej okolicy San Antonio, zwanej Hemisfair, gdzie ma powstać nowa dzielnica z halą koszykarską. Drugą stroną transakcji opiewającej na 31 mln dolarów są władze federalne (państwo).
Burmistrz San Antonio sprzeciwia się finansowaniu hali z publicznych pieniędzy
Najciekawsze, że za planem wspomnianego zatrudnienia dwóch firm czy zakupu ziemi zagłosowali wszyscy, czyli dziesięciu członków rady miasta. Przeciwna była tylko burmistrz, Gina Ortiz Jones. Polityk od początku była przeciwna całemu planowi. Oznacza to, że władze miasta wydadzą 1,3 mld dolarów na halę oraz miliony na inne wydatki związane z budową, chociaż burmistrz miasta jest na nie. To sytuacja kuriozalna, aczkolwiek pozwala na nią dość demokratyczny podział władzy w San Antonio.
Burmistrz od początku przekonywała, że finansować budowę przynajmniej częściowo powinni właściciele klubu. Jej retoryka nie została jednak wzięta pod uwagę. Teraz w ramach protestu ostentacyjnie głosuje więc przeciw wszelkim pomysłom związanym z projektem. Kilka tygodni temu wybrała też nieco inny, bardziej wyszukany sposób na wbicie szpilki biznesmenom z SS&E oraz lokalnym politykom.
Spór o milionowe zobowiązania Spurs Sports & Entertainment wobec miasta
Polityk udzieliła wywiadu teksańskim mediom. Stwierdziła, że Spurs Sports & Entertainment zalegają z 5 mln dolarów długu należnego władzom miasta i Hrabstwu Bexar. Kąśliwie dodała, że nikt z władz samorządowych nie kwapi się odzyskać pieniędzy, a z drugiej strony spieszą, by wydać 1,3 mld dolarów na halę dla swoich dłużników. Tym samym odgrzebała sprawę sprzed prawie dekady.
W 2015 r. grupa SS&E oraz władze San Antonio i Hrabstwa Bexar odkupili od biznesmena Gordona Hartmana stadion piłkarski Toyota Field za 21 mln dolarów. W praktyce całą kasę wyłożyło miasto i hrabstwo. SS&E dostało prawa do obiektu w zamian za to, że postara się do San Antonio przyciągnąć klub piłkarski z ligi MLS.
Gdyby się udało, to z publicznych pieniędzy można byłoby sfinansować rozbudowę stadionu za 45 mln dolarów. Umowa wskazywała też jednak, że jeżeli do 2021 r. grupie nie uda się przyciągnąć klubu MLS, to będzie musiała zwrócić miastu i hrabstwu w sumie 5 mln dolarów.
Jak wiemy, w San Antonio do dziś nie ma klubu MLS i nic nie wskazuje na to, by miał być. Według zasad umowy SS&E powinno zwrócić zobowiązanie w latach 2021-2028, w cyklicznych transzach. Władze miasta podały, że grupa dotychczas zapłaciła 250 tys. dolarów, ale nie uregulowała płatności o łącznej wartości 1,75 mln dolarów. Po uwzględnieniu uzgodnionych w umowie odsetek SS&E wisi miastu ponad 2 mln dolarów. Nie tylko jednak nikt nie wystąpił o zwrot środków, co faktycznie, wydano na halę dla klubu należącego do grupy aż 1,3 mld dolarów.
Główne wnioski
- Awans San Antonio Spurs do finałów NBA zbiegł się z kluczowym etapem przygotowań do budowy nowej hali i rozległej dzielnicy rozrywkowej w centrum miasta. Sukces sportowy zwiększył zainteresowanie zarówno klubem, jak i samym San Antonio. Władze miasta oraz właściciele Spurs liczą, że dodatkowa rozpoznawalność pomoże przyciągnąć inwestorów i partnerów potrzebnych do realizacji wielomiliardowego projektu.
- Projekt nowej hali opiera się na połączeniu finansowania publicznego i prywatnego. Miasto przeznacza środki na przygotowanie inwestycji, zatrudnienie wyspecjalizowanych firm oraz zakup gruntów w okolicy Hemisfair. Równocześnie prowadzone są działania mające zachęcić krajowe i zagraniczne przedsiębiorstwa do udziału w przedsięwzięciu. Szczególne nadzieje wiązane są z inwestorami z Francji, z którą Teksas utrzymuje silne relacje gospodarcze.
- Największym źródłem kontrowersji pozostaje stanowisko burmistrz Giny Ortiz Jones. Polityk sprzeciwia się wydawaniu publicznych pieniędzy na budowę hali i uważa, że większą część kosztów powinni ponieść właściciele klubu. Ponadto przypomniała o wieloletnim sporze dotyczącym zobowiązań finansowych Spurs Sports & Entertainment związanych z projektem stadionu Toyota Field. Według przedstawionych informacji część należnych płatności wobec miasta i hrabstwa nie została dotąd uregulowana.



