Kategorie artykułu: Biznes Polityka

Polska blokuje dotacje dla firm spoza UE. Inwestycje mogą trafić do Niemiec i Włoch

Bruksela chce wzmocnić przemysł i hojnie wspiera projekty krytyczne z obszarów clean tech, baterii, biotechnologii i deep tech. Niestety polskie programy STEP są dużo bardziej rygorystyczne niż europejskie. Inwestorzy mogą pójść gdzie indziej.

specjalne strefy ekonomiczne, Polska, inwestycje
Programy STEP mają wspierać rozwój technologii krytycznych w Europie. W Polsce na unijne fundusze mogą liczyć tylko firmy z Unii Europejskiej, Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Szwajcarii. W innych krajach UE nie ma takich ograniczeń. Fot. Adobe, Freepick

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Czym różnią się wymogi dotyczące inwestorów, którzy ubiegają się o unijne dofinansowanie w Polsce i innych krajach UE oraz dlaczego eksperci uważają, że może to zaszkodzić gospodarce.
  2. Czy Polska wykorzystuje dostępne instrumenty wsparcia inwestorów.
  3. Jakie są efekty restrykcyjnego podejścia polskich urzędów do przyznawania dotacji.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Europa potrzebuje reindustrializacji, a Bruksela łoży miliardy euro, by to się udało. Wspiera przedsiębiorców m.in. przez Innovation Fund. To fundusz finansowany z przychodów z systemu ETS i wspierający realizację celów klimatycznych przez rozwój europejskiego przemysłu i technologii zeroemisyjnych. UE uruchamia też nowe mechanizmy wsparcia, m.in. CISAF i Industrial Accelerator Act. Niektórym firmom łatwiej może być uzyskać dofinansowanie w Brukseli niż w Warszawie.

– Ogłoszone w 2025 r. przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) nabory na dotacje B+R oraz inwestycyjne w obszarze technologii krytycznych – takich jak biotechnologie, clean tech czy deep tech – wprowadzają wykluczenie spółek z dominującym kapitałem spoza UE lub Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG). Co istotne, zapowiedzi na rok 2026 wskazują, że analogiczne zasady mają zostać utrzymane. Oznacza to systemowe ograniczenie dostępu do wsparcia dla części globalnych inwestorów, nawet jeśli planują lokować produkcję i miejsca pracy w Polsce – zauważa Magdalena Zawadzka, partnerka w firmie doradczej Crido.

Faktycznie, zasady zostaną niezmienione.

„Zasady dotyczące promowania własnej przewagi technologicznej w sektorach krytycznych oraz zapewnienia suwerenności i bezpieczeństwa UE obowiązują także w tegorocznych konkursach ze STEP-u. Prawie wszystkie nabory zostały już ogłoszone. Ostatni zostanie uruchomiony 7 lipca. Będzie dotyczył projektów, które uzyskały status Seal w ramach Programu Innovation Fund” – informuje biuro prasowe Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej (MFiPR).

STEP: dobry dla Brukseli, niedobry dla Warszawy

Partnerka w Crido podkreśla tymczasem, że polskie podejście znacząco odbiega od kierunku przyjętego na poziomie unijnym.

– Nawet przygotowany przez Komisję Europejską Industrial Accelerator Act (IIA), który w pierwotnych projektach przewidywał pewne ograniczenia dotyczące pochodzenia kapitału przy bardzo dużych projektach (powyżej 100 mln euro), w ostatecznie przyjętym brzmieniu ogranicza je jedynie do bardzo wąskiej grupy technologii. Tymczasem w Polsce restrykcje te są znacznie szersze. Dzieje się tak nawet mimo tego, że w konkursach STEP mówimy o projektach istotnie mniejszych. Co więcej, pochodzenie kapitału w IIA jest tylko jednym z sześciu kryteriów oceny, z których wystarczy spełnić cztery. W praktyce oznacza to, że IAA – narzędzie mające wzmacniać „Made in EU” – nie wprowadza tak daleko idących wykluczeń jak polskie programy STEP – mówi Magdalena Zawadzka.

Dodaje, że absurdalne „pozłacanie prawa” powoduje, że unijne dofinansowanie w Polsce jest trudniej dostać niż w samej Brukseli. Tak jest np. z programem Innovation Fund, jednym z największych programów finansowania nowoczesnych technologii zeroemisyjnych w UE. Beneficjenci programu otrzymują tzw. pieczęć STEP Seal, czyli znak jakości projektu.

– Teoretycznie STEP Seal umożliwia ubieganie się o wsparcie w krajowym programie o tej samej nazwie. W praktyce jednak projekt uznany przez UE za krytyczny nie ma szans na dodatkowe wsparcie krajowe – zauważa partnerka w firmie doradczej Crido.

Ważne, gdzie są pracownicy, a nie zarząd

Firm spoza UE i EOG, które już mają w Polsce fabryki lub dopiero chcą je budować, jest wiele.

– Jest to istotne ograniczenie w korzystaniu z instrumentu STEP. Ma on wspierać rozwój technologii krytycznych w Europie. Nie powinien jednak wykluczać firm tylko z uwagi na pochodzenie kapitału właściciela czy podmiotu kontrolującego firmę – uważa Agnieszka Lewandowska, ekspertka departamentu funduszy unijnych i edukacji cyfrowej w Konfederacji Lewiatan.

Podkreśla, że nie należy automatycznie utożsamiać pochodzenia kapitału z brakiem wkładu w europejską suwerenność technologiczną.

– Jeżeli firma jest zarejestrowana w UE, inwestuje w Polsce, tworzy miejsca pracy, rozwija produkcję w Europie, płaci tu podatki i wzmacnia lokalne łańcuchy dostaw, to zbyt sztywne wykluczenie może być niekorzystne dla polskiej gospodarki. Kluczowe powinno być to, gdzie projekt jest realizowany, gdzie powstaje know-how, gdzie zatrudnieni są specjaliści i czy inwestycja wzmacnia polski oraz europejski potencjał technologiczny – uważa Agnieszka Lewandowska.

STEP: Niemcy, Francja, Włochy i Hiszpania lepsze

Magdalena Zawadzka przewiduje, że Polska na tym straci, a zyskają inne państwa UE.

– Czy rzeczywiście wolimy, aby produkcja kluczowych komponentów lokowała się w Czechach lub we Włoszech? Kraje te nie wprowadziły analogicznych ograniczeń kapitałowych, podobnie jak nie robi tego sama Komisja Europejska. Przy takiej polityce rola Polski ogranicza się do biorcy innowacji, które będą wytwarzane w innych krajach. Takie ograniczenia są też sprzeczne z toczoną szeroko dyskusją o wspieraniu local content – zauważa Magdalena Zawadzka.

Podobnie sądzi ekspertka Konfederacji Lewiatan.

– Jeżeli inne państwa UE nie wprowadzają podobnych ograniczeń własnościowych, a Polska je utrzymuje, to globalna grupa kapitałowa może zdecydować, że projekt B+R lub produkcja zostaną ulokowane tam, gdzie dostęp do wsparcia publicznego jest prostszy i bardziej przewidywalny. Lewiatan wskazywał już, że w największych gospodarkach UE, jak Niemcy, Francja, Hiszpania i Włochy, dotychczasowe nabory STEP nie zawierały analogicznych ograniczeń własnościowych – wtóruje jej Agnieszka Lewandowska.

CISAF – rząd zaspał

Co gorsza, kolejne unijne kraje korzystają z najnowszych programów przygotowanych przez Brukselę, a Polska – nie. Tak jest np. z mechanizmem CISAF. W Polsce wciąż trwają nad nim prace.

– Jeżeli inne kraje szybciej notyfikują programy pomocowe i nie zawężają dostępu według pochodzenia kapitału, Polska może przegrywać konkurencję o inwestycje, które mogłyby być lokowane u nas – uważa Agnieszka Lewandowska.

Wtóruje jej partnerka Crido.

– Włochy już notyfikowały programy wsparcia dla technologii net-zero w ramach CISAF. Umożliwiają one dofinansowanie inwestycji produkcyjnych nawet w regionach rozwiniętych, tam gdzie istnieje zaplecze kadrowe i infrastrukturalne. W Polsce natomiast od roku czekamy na realne wykorzystanie mechanizmu CISAF. Mógłby on pozwolić na stworzenie atrakcyjnych programów przyciągających inwestorów z obszaru technologii krytycznych – mówi Magdalena Zawadzka.

Obronność też tylko z UE?

Ograniczenia będą dotyczyły również planowanej ścieżki STEP Defence.

„Takie same zasady dotyczące ograniczania udziału podmiotów z państw trzecich oraz przez nie kontrolowanych będą również obowiązywać w planowanych naborach ze STEP-u dla sektora obronnego” – informuje biuro prasowe Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej.

Eksperci uważają, że to błąd.

– Warto zaznaczyć, że program SAFE dopuszcza zakupy z Kanady. Dosyć oczywiste, że STEP powinien wspierać offset i lokowanie produkcji kanadyjskich firm w naszym kraju – mówi Magdalena Zawadzka.

Agnieszka Lewandowska uważa, że należy pójść jeszcze dalej.

– Wobec inwestorów z państw sojuszniczych, w szczególności NATO, warto rozważyć złagodzenie ograniczenia. W obszarze obronności oczywiście trzeba uwzględniać bezpieczeństwo państwa, kontrolę technologii i ochronę interesów strategicznych. Ale automatyczne wykluczenie firm tylko dlatego, że są kontrolowane przez kapitał spoza UE/EOG, może być sprzeczne z interesem Polski – mówi ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Dodaje, że jeśli rząd chciałby wprowadzić ograniczenia ze względów bezpieczeństwa, to powinien je poprzedzić analizą wpływu na konkretne sektory, technologie krytyczne oraz warunki konkurencji.

– Jako możliwe rozwiązanie wskazywaliśmy rozszerzenie dopuszczalnego kręgu podmiotów o firmy kontrolowane przez podmioty z UE, EOG, Szwajcarii lub NATO – mówi ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Mało dobrych projektów w STEP

Dotychczasowe wykorzystanie budżetów programów nie jest duże. PARP i NCBR przeprowadziły dotychczas 12 konkursów STEP, po cztery w ścieżkach Cleantech, Digital i Biotech. Pierwsza z instytucji dzieli dofinansowanie na inwestycje, druga – na badania i rozwój. Wykorzystanie funduszy w żadnej ze ścieżek nie osiągnęło nawet połowy budżetu. W konkursie Cleantech, w którym NCBR ogłosił wyniki 2 czerwca br., z 39 projektów wybrał jeden. Dofinansowanie wyniesie 16,7 mln zł, a to oznacza wykorzystanie budżetu na poziomie 9,8 proc. Niewątpliwie, gdyby o fundusze mogło się ubiegać więcej firm, aplikacji, które PARP i NCBR uznałyby za godne wsparcia, byłoby więcej.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

– Alokacja w programie FEND na Priorytet 5 utworzony pod STEP wynosi 900 mln euro. Pieniądze przesunięto z Priorytetu 1. Pula jest bardzo duża. Tymczasem z całego kraju wybraliśmy w trzech obszarach trzy projekty rozwojowe, z czego 11 w ścieżce innowacyjnej – zauważa Magdalena Zawadzka.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Zwraca uwagę, że kierowanie unijnych funduszy na STEP jest korzystne dla budżetu.

– Nie ma wymaganego wkładu krajowego z budżetu państwa. Zatem ten instrument należy tak zbudować, aby kierować do niego jak najwięcej pieniędzy. Jednocześnie należy przez niego wspierać politykę local content w obszarach krytycznych, zwłaszcza clean tech. Zapotrzebowanie rynkowe w związku z transformacją energetyczną jest w Polsce jednym z największych w całej UE – zauważa partnerka w Crido.

Komisja Europejska oceniałaby ostrożnie

Urzędnicy uważają, że postępują słusznie.

„Rozporządzenie (UE) 2024/795 w sprawie inicjatywy STEP nie zawiera konkretnych przepisów prawnych w tej kwestii i nie nakłada żadnych ograniczeń w tym zakresie. Jednak w świetle nadrzędnego celu STEP, jakim jest zmniejszenie zależności strategicznych, wsparcie Komisji Europejskiej dla takich przedsiębiorstw mogłoby być ostrożnie oceniane i ograniczane” – odpowiada biuro prasowe Ministerstwa Rozwoju i Technologii.

Warto zauważyć, że jednocześnie MRiT nie ma z tym problemu w przypadku np. programu grantowego. Tu o pieniądze mogą się ubiegać wszyscy.

Przedstawiciele resortu dodają, że Komisja Europejska zachęca państwa członkowskie do czerpania inspiracji z kryteriów wyboru stosowanych w programach zarządzanych bezpośrednio, takich jak Horyzont Europa i EIC.

„Ostatecznie decyzja o wsparciu takich projektów leży po stronie instytucji zarządzającej. Trzeba mieć na uwadze, że finansowanie przedsiębiorstwa z państwa trzeciego mogłoby pogłębić zależność UE. Z założenia Komisji Europejskiej STEP ma wspierać projekty spełniające jedno z dwóch kryteriów. Pierwsze to wnoszenie na rynek wewnętrzny innowacyjnego, najnowocześniejszego i przełomowego elementu o znaczącym potencjale gospodarczym. Drugie to kluczowe znaczenie dla zmniejszania zależności strategicznych UE poprzez budowanie jej suwerenności” – brzmi odpowiedź biura prasowego MRiT.

Urzędnicy dodają, że wymóg kontroli przez państwo lub podmiot z państwa należącego do EOG lub ze Szwajcarii nie wynika z rozporządzenia STEP. Bierze się z polskich przepisów i dokumentów wdrożeniowych.

„Dopuszczają one możliwość wprowadzania dodatkowych ograniczeń w celu zapobiegania finansowaniu przedsiębiorstw z państw trzecich, jeżeli mogłoby to prowadzić do pogłębienia zależności Unii Europejskiej. Za ustalanie kryteriów kwalifikowalności w programie Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG) odpowiada Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej” – informuje MRiT.

Tak chce Unia Europejska

A Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej (MFiPR) rozumuje podobnie.

„Unia Europejska uruchomiła inicjatywę STEP po to, by wzmocnić własną pozycję w wyścigu technologicznym i ograniczyć zależność od dostawców spoza Europy. Chodzi o technologie uznane za strategiczne – od półprzewodników i biotechnologii po rozwiązania związane z transformacją energetyczną i bezpieczeństwem. Dlatego firmy spoza UE, EOG i Szwajcarii nie mogły ubiegać się o wsparcie w ubiegłorocznych naborach ze STEP-u, czyli z uruchomionego w ramach programu FENG Funduszu Wsparcia Technologii Krytycznych” – informuje biuro prasowe MFiPR

Także ten resort powołuje się na wymogi Brukseli.

„Komisja Europejska podkreśla też, że pieniądze ze STEP-u mają wspierać rozwój technologii krytycznych oraz bezpieczeństwo gospodarcze i technologiczne Europy. Jest to spójne z rozwiązaniami stosowanymi także w innych unijnych programach, m.in. Horyzont Europa. Wpisuje się także w szerszy trend ochrony strategicznych sektorów gospodarki. Można go zaobserwować np. w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Japonii czy Indiach” – brzmi odpowiedź ministerstwa.

Główne wnioski

  1. Polska wyklucza z wielu programów unijnych dotacji dla technologii krytycznych (m.in. clean tech, biotechnologii i deep tech) firmy kontrolowane przez kapitał spoza UE i EOG. Podobnych ograniczeń nie stosują natomiast ani Komisja Europejska, ani większość dużych państw członkowskich.
  2. Eksperci z firm doradczych i organizacji biznesowych ostrzegają, że takie podejście może zniechęcać zagranicznych inwestorów do lokowania produkcji, badań i miejsc pracy w Polsce. Ich zdaniem ważniejsze od pochodzenia kapitału powinno być to, gdzie powstają technologie, gdzie zatrudniani są pracownicy i gdzie płacone są podatki. Według krytyków Polska może przez to przegrywać konkurencję o inwestycje z krajami takimi jak Niemcy, Francja, Włochy czy Hiszpania, które oferują bardziej otwarte systemy wsparcia.
  3. Ministerstwo Rozwoju i Technologii oraz Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej bronią jednak tych ograniczeń. Argumentują, że mają one chronić suwerenność technologiczną UE i ograniczać zależność od podmiotów spoza Europy.