Polski tenis od środka. 80 milionów, by znaleźć nową Chwalińską
Kilka odbić piłki między Mają Chwalińską a ministrem sportu zainaugurowało program przeznaczający 80 mln zł na poprawę infrastruktury tenisowej w Polsce. Klub Chwalińskiej otrzymał 3 mln na budowę specjalnego ośrodka. Czy taka pomoc może być przełomem?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie są warunki uczestnictwa w programie modernizującym polską infrastrukturę tenisową.
- Jakie kontrowersje powstały po niedawnym spotkaniu ministra sportu z Mają Chwalińską.
- Ile turniejów z cyklu Lotto PZT Polish Tour odbywa się w Polsce?
Pierwsze dotacje z programu renowacji polskiej infrastruktury tenisowej ogłoszono w piątek. Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki przyjechał do klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, gdzie na co dzień trenuje Maja Chwalińska, nowa gwiazda polskiego sportu. Chwalińska wróciła już z urlopu po turnieju French Open, gdzie została wicemistrzynią, i rozegrała z ministrem kilka wymian.
To ich drugie spotkanie w ostatnim czasie, pierwsze wywołało pewne kontrowersje. Po wspaniałym dla Mai Chwalińskiej French Open minister sportu przyznał jej miesięczne stypendium w wysokości 9600 zł brutto – i spotkało się to z uwagami, że bardziej na taką pomoc zasługują te tenisistki, które dopiero marzą o sukcesie. Przekonywali, że dla Chwalińskiej – już milionerki po francuskim turnieju – te pieniądze nie są kluczowe.
Jak działa nowy program dla polskiego tenisa
19 czerwca Jakub Rutnicki ogłosił, że ośrodek, w którym trenuje m.in. Chwalińska, otrzyma 3 mln zł na budowę specjalnego ośrodka do przygotowania motorycznego, rehabilitacji i odnowy biologicznej. Drugim pozytywnie rozpatrzonym wnioskiem okazał się ten od klubu Górnik Bytom – otrzyma on 1,18 mln złotych na wymianę nawierzchni na kortach oraz na modernizację oświetlenia oraz piłkochwytów.
Ministerstwo Sportu i Turystyki przeznacza na program 80 mln zł. Według jego założeń przyznane dofinansowanie może wynieść do 50 proc. wydatków kwalifikowanych zadania. Minimalną kwotę wnioskowanego dofinansowania ustalono na poziomie 1 mln zł.
– Sam pomysł na tego rodzaju program powstał jeszcze w czasie pełnienia funkcji przez Sławomira Nitrasa. Jego następca, Jakub Rutnicki, dokonał pewnych modyfikacji. Od dłuższego czasu do nas, do Polskiego Związku Tenisowego, napływały wnioski. Ocenialiśmy je, odsyłając do ministerstwa. Spośród ok. 60 wybraliśmy ponad 30. Czy ministerstwo uwzględni wszystkie? Nie wiem – mówi nam Dariusz Łukaszewski, prezes Polskiego Związku Tenisowego.
Przyznaje, że w polskim tenisie nie było nigdy wcześniej tak dużych rządowych pieniędzy.
– Ale też, by móc mówić o działaniach przełomowych, potrzebujemy kontynuowania tego programu. Nie twierdzę, że co roku musi to być aż 80 mln złotych, ale wsparcie jest kluczowe. Nie tylko to na modernizację obiektów. Bo najważniejszą sprawą w szkoleniu młodzieży jest to, by tenis stawał się sportem tańszym. Jest, z definicji, drogi, więc wielu młodych ludzi rezygnuje. A jeśli ośrodki nie będą od nich bardzo oddalone, a do tego czekał będzie na nich porządny sprzęt? – pyta Dariusz Łukaszewski.
Kluczowe ogniwo: sponsorzy
Patrząc na warunki udzielenia wsparcia dla klubów tenisowych, widzimy, że ważną rolę powinni odgrywać tu sponsorzy prywatni. Pomóc zapewnić tę połowę środków, która jest wymagana przez MSiT.
– Na naszym przykładzie widzimy, że o taką pomoc powinno być łatwiej. Cały czas pracujemy nad tym, by pozyskać większą pomoc sponsorską i po sukcesie Mai Chwalińskiej zauważamy poprawę. Rzecz jasna, nie jest tak, jak w przypadku Mai, że sponsorzy sami dzwonią… Nadal to my dzwonimy, ale teraz rozmowy są dłuższe i bardziej obiecujące. Myślę, że może to działać podobnie w przypadku klubów tenisowych, które szukają wsparcia – mówi Dariusz Łukaszewski.

Fot. Jarek Praszkiewicz/PAP
Jak funkcjonuje polski tenis
W czasie, gdy Maja Chwalińska zmierzała do finału Rolanda Garrosa, w polskim internecie wielkie rozbawienie wywoływał obrazek, który miał wyjaśniać, dlaczego Polacy grają tak dobrze w tenisa. Przedstawiał typowo polskie trzepanie dywanów na zewnątrz przed blokiem. Pasował do poglądu, iż sukcesy w polskim tenisie to wynik wielkiego wysiłku finansowego polskich rodziców. Pamiętamy słynne zadanie Jerzego Janowicza (półfinalisty Wimbledonu) z poprzedniej dekady: „Trenujemy po szopach…”.
Dariusz Łukaszewski przyznaje, że w polskim tenisie były w obecnym wieku lata bardzo chude, ale skończyły się pod koniec ubiegłej dekady.
– W pierwszej dekadzie wieku bardzo mocno polski tenis wspierała firma Prokom. Gdy jej zabrakło, nastąpiło załamanie – w drugiej dekadzie. Pamiętam, że był taki rok, w którym zorganizowaliśmy tylko dwa turnieje… W 2019 r. partnerem strategicznym został Lotos, wróciliśmy z cyklem turniejów. Gdy zniknął Lotos, zmienił go Totalizator Sportowy. I obecnie nasz cykl Lotto PZT Polish Tour składa się z 16 turniejów – mówi Dariusz Łukaszewski.
Trudna przeszłość
Załamanie groziło też Polskiemu Związkowi Tenisowemu w roku 2022 r., wtedy, gdy ze stanowiska prezesa ustępował Mirosław Skrzypczyński – po ukazaniu się w internecie tekstów dziennikarskich, według których miał się dopuszczać przemocy psychicznej i fizycznej wobec zawodniczek i zawodników, w tym: molestowania młodych tenisistek. O molestowanie seksualne oskarżyła Skrzypczyńskiego również Katarzyna Kotula, dziś minister w rządzie Donalda Tuska, w młodości tenisistka.
Trzęsienie ziemi w polskim tenisie udało się opanować, Skrzypczyńskiego zastąpił właśnie Dariusz Łukaszewski, wcześniej wiceprezes.
– Nie straciliśmy wówczas ministerialnej dotacji, to nieprawda. Szybko też nadeszło wsparcie, podpisanie umowy z Totalizatorem Sportowym. Pomogła nam niewątpliwie tenisowa koniunktura – Iga Świątek była już wielką gwiazdą, świetnie grali też Hubert Hurkacz, Magda Linette czy Jan Zieliński (w deblu) – mówi Dariusz Łukaszewski.
Waga małych turniejów
W cyklu Lotto PZT Polish Tour kluby chcące organizować turnieje otrzymują 50 proc. wsparcia od PZT (wspieranego przez Lotto). Ranga imprez jest oczywiście niewielka, ale dzięki nim młodym polskim tenisistom „odpada” kilka wyjazdów na zagraniczne turnieje – a to duża oszczędność. W ubiegłym tygodniu w Bolszewie wystąpiło aż 15 polskich tenisistek.
– Do tego dochodzi większy turniej rangi WTA 125 (pula nagród: 125 tys. dolarów), który organizujemy z pomocą miasta Warszawa i T-Mobile. Tutaj wszystkie koszty spoczywają na PZT i naszych partnerach. Dla polskich tenisistów chcących się przebić, ta impreza jest bardzo ważna – mówi Dariusz Łukaszewski.
Firma Lotto pomaga też PZT w zapewnianiu wsparcia finansowego dla poszczególnych tenisistów. Młodszym, tym niepełnoletnim, w obozach szkoleniowych i wyjazdach na turnieje pomaga PGE (Lotto nie może tego robić ze względu na to, iż zajmuje się działalnością z branży hazardowej). Dochodzi do tego też m.in. „olimpijskie” wsparcie od MSiT – tenis znajduje się w programie igrzysk, ministerstwo dotuje ten sport kwotą ok. 6,5 mln złotych (rok 2026).
– Tenis na wysokim poziomie jest sportem indywidualnym, gracze mają prywatne wsparcie. Ale na niższym szczeblu pomaga związek. Maja Chwalińska i Kamil Majchrzak należą do naszego programu wsparcia od wielu lat. Wspieramy obecnie ok. 30 tenisistów. To jasne, że pomagamy według naszych nie największych możliwości i tenisiści wciąż miewają problemy finansowe, dlatego staramy się pozyskiwać coraz większą pomoc sponsorską – mówi Dariusz Łukaszewski.
Główne wnioski
- Ministerstwo Sportu i Turystyki przyznało 19 czerwca pierwsze dotacje klubom tenisowym w ramach programu, który opiewa na kwotę 80 mln zł i ma służyć modernizacji tenisowej infrastruktury. W Bielsku-Białej minister sportu Jakub Rutnicki przyznał tamtejszemu klubowi 3 mln zł na budowę specjalnego ośrodka do przygotowania motorycznego, rehabilitacji i odnowy biologicznej. Ponad milion otrzymał też klub Górnik Bytom.
- Prezes Polskiego Związku Tenisowego Dariusz Łukaszewski podkreśla, że 80 mln złotych to największe pieniądze, jakie otrzymuje od rządu polski tenis. Do MSiT Polski Związek Tenisowy przesłał ponad 30 zgłoszeń szkółek, które ubiegają się o pomoc. Ministerstwo nie finansuje całości dotowanych projektów, połowę pieniędzy muszą przeznaczyć kluby.
- W Polsce nie jest rozgrywany żaden duży turniej tenisowy rangi WTA, ale odbywa się sporo mniejszych imprez. Sponsor strategiczny PZT, marka Lotto, pomaga zorganizować 16 imprez z cyklu Lotto PZT Polish Tour. Kluby, które chcą organizować turniej u siebie, mogą liczyć na to, że PZT wraz ze sponsorami pokryje połowę kosztów.




