Jeszcze nie zagrali w Premier League, a już grozi im kara. Hull City szuka ratunku
Hull City ma kilka dni, by pozyskać 6 mln funtów. Jeżeli tego nie zrobi, może rozpocząć pierwszy od dekady sezon w Premier League z karą punktową, a także narazić się na pozwy sądowe. Opisujemy, gdzie drużyna może znaleźć pieniądze i co się stanie, jeśli jej się to nie uda.
Fot. Zach Forster/MI News/NurPhoto via Getty Images
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Hull City musi znaleźć 6 mln funtów jeszcze przed końcem czerwca.
- Jakie kary i konsekwencje mogą spotkać Hull City za przekroczenie limitów finansowych.
- Dlaczego sprzedaż zawodników jest praktycznie jedyną szansą klubu na uniknięcie sankcji.
Jako dziennikarz sportowy i kibic co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości ze świata brytyjskiej piłki nożnej. Polecam pozostałe teksty z serii Wyspa futbolu.
Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Dzięki spektakularnej wygranej 1:0 nad Middlesbrough w finale baraży do EFL Championship Hull City awansowało do Premier League. Po hucznej celebracji awansu i krótkim urlopie zawodnicy rozpoczęli prawdopodobnie najtrudniejszy okres przygotowawczy w swoich karierach. Dowiedzieli się również, że w pierwszym meczu nowego sezonu zmierzą się z Manchesterem United – oczywiście pod warunkiem, że znajdą się w składzie.
Najgorsze może ich jednak dopiero spotkać. Okazuje się, że w nowym sezonie klubowi mogą zostać odjęte punkty, a jego rywale mogą skierować sprawę na drogę sądową, domagając się odszkodowania. Zwykle beniaminkowie w pierwszym sezonie w Premier League dysponują ograniczonymi środkami i walczą o utrzymanie, więc taki obrót spraw byłby katastrofą. Może dziwić, że klub, który wraca do ligi po dekadzie nieobecności, jest niemal natychmiast po awansie zagrożony karą. Mechanizm prowadzący do tej sytuacji jest jednak stosunkowo prosty.
Dlaczego Hull City musi pilnie znaleźć 6 mln funtów
Nie poprzedni, lecz jeszcze wcześniejszy sezon był dla Hull City bardzo trudny. Klub zainwestował ogromne pieniądze w skład, licząc, że zapewni mu to awans do Premier League. Plan się nie powiódł i wszystko wskazywało na to, że dla ratowania finansów konieczna będzie sprzedaż zawodników. Właściciel klubu, Acun Ilıcalı, uznał jednak, że da większości piłkarzy jeszcze jedną szansę, choć był świadom ryzyka związanego z tą decyzją. Już wtedy sygnalizowano, że pozostawienie kosztownego składu prawdopodobnie pogłębi deficyt klubu i zwróci na niego uwagę organów nadzorujących przestrzeganie zasad finansowych.
W ten sposób doszliśmy do obecnej sytuacji. Pod względem sportowym historia zakończyła się sukcesem, ponieważ Tygrysy awansowały do Premier League. Jednocześnie klubowi grożą jednak sankcje w związku ze złamaniem zasad PSR (Profitability and Sustainability Rules), które w Premier League wkrótce mają ustąpić miejsca nowemu systemowi kontroli kosztów drużyn, czyli SCR (Squad Cost Ratio). Hull City ma czas do końca okresu rozliczeniowego, czyli w praktyce do 30 czerwca, by wykazać dodatkowe 6 mln funtów przychodów. Turecki właściciel klubu poinformował o tym podczas spotkania z kibicami.
Zasady PSR i limity finansowe stawiają klub pod ścianą
Według wyliczeń uwzględniających zasady PSR Hull City może w ciągu ostatnich trzech lat wykazać łącznie stratę 39 mln funtów. Jak wynika z danych finansowych klubu, w sezonach 2023/24 i 2024/25 łączna strata wyniosła 29,1 mln funtów. Byłaby znacznie wyższa, gdyby nie sprzedaż kilku zawodników, na którą właściciel niechętnie zgodził się przed rokiem. Nie wiadomo, jaki będzie wynik finansowy za niedawno zakończony sezon, ale właściciel klubu jasno stwierdził, że Hull musi pozyskać 6 mln funtów, by nie przekroczyć łącznego limitu strat.
Kwota nie wydaje się duża. Szacuje się przecież, że Hull City może uzyskać dzięki awansowi do Premier League łącznie 205 mln funtów z tytułu nagród oraz wyższych wpływów z praw telewizyjnych i umów sponsorskich. Problem polega jednak na tym, że pieniądze te dopiero wpłyną na konto klubu. Do końca czerwca, z punktu widzenia księgowego, Hull City nadal jest klubem z EFL Championship, a nie Premier League. Ma to również dobrą stronę: dzięki obecnemu statusowi klub może zaksięgować w kolejnym okresie rozliczeniowym premie dla zawodników i pozostałych pracowników za awans do najwyższej ligi.
Sprzedaż zawodników pozostaje praktycznie jedynym rozwiązaniem
Co Hull City może zrobić w obecnej sytuacji? Podpowiedzi dostarcza historia ostatnich sezonów. W podobnym położeniu w ciągu minionych dwóch lat znalazły się Nottingham Forest, Aston Villa i Newcastle United. Kluby na kilka dni przed końcem okresu rozliczeniowego orientowały się, że przekraczają dopuszczalny limit strat i w pośpiechu sprzedawały zawodników. Między innymi dlatego w Anglii okienko transferowe otwiera się w połowie czerwca, a nie dopiero w lipcu – umożliwia to klubom przeprowadzenie transakcji jeszcze przed zamknięciem roku finansowego.
W przypadku Hull City ta strategia może się sprawdzić, co jest niemal cudem. Klub niedawno został objęty trzyletnim embargiem transferowym z powodu opóźnienia w płatności za wypożyczonego zawodnika. Po apelacji okres obowiązywania zakazu skrócono jednak do dwóch okienek transferowych. Tygrysy mogą więc sprzedawać zawodników i dokonywać innych transakcji.
Jeszcze zimą klub rozważał sprzedaż swojego młodego gwiazdora Charliego Hughesa, ponieważ wówczas niewiele wskazywało na awans do Premier League. Ostatecznie zdecydowano się go zatrzymać, co przyniosło korzyści sportowe, jednak teraz stawia klub w dylemacie. Sprzedaż 22-latka tuż przed jego debiutem w pomarańczowych barwach w Premier League byłaby bolesna.
Inną rozsądną opcją – przynajmniej na papierze – wydaje się sprzedaż bramkarza Ivana Pandura. Problem polega na tym, że przebywa on z reprezentacją Chorwacji na mundialu, co może uniemożliwić przeprowadzenie transakcji przed końcem czerwca. Mówi się również, że z klubu może odejść napastnik Kyle Joseph, ale jego wartość rynkowa wynosi około 3 mln funtów. Lista podobnych, stosunkowo niedrogich zawodników możliwych do sprzedaży jest długa, jednak pojedyncze transakcje mogą nie wystarczyć na pozyskanie potrzebnych 6 mln funtów.
Jakie konsekwencje grożą Hull City za przekroczenie limitów?
Hull City praktycznie nie ma innego wyjścia niż sprzedaż zawodników. Właściciel klubu przekonuje, że uda się pozyskać potrzebne środki. Paradoksalnie klubowi byłoby łatwiej, gdyby nie awansował do Premier League. Wraz z awansem zawodnicy otrzymali bowiem nie tylko premie, lecz także automatyczne podwyżki wynagrodzenia. Przez to trudniej skłonić ich do odejścia i znaleźć zainteresowane nimi kluby, które musiałyby zaakceptować ich nowe, wyższe oczekiwania płacowe.
Co się stanie, jeśli Hull City przekroczy limit? Klub zostanie ukarany, ale prawdopodobnie nie na początku, lecz dopiero w trakcie sezonu. Kluby mają czas do końca października, by przekazać Premier League dane finansowe za poprzedni okres rozliczeniowy, zakończony w czerwcu. Najprawdopodobniej konsekwencje zostałyby wyciągnięte dopiero na początku kolejnego roku kalendarzowego, czyli w styczniu lub lutym.
Skali potencjalnej kary można się domyślać na podstawie podobnych przypadków z przeszłości. Everton za przekroczenie limitu o 19 mln funtów w sezonie 2022/23 otrzymał karę w postaci odebrania sześciu punktów, a za przekroczenie o 16,6 mln funtów w innym okresie rozliczeniowym – dwóch punktów. Nottinghamowi Forest odjęto natomiast cztery punkty za przekroczenie limitu o 34,5 mln funtów. Wysokość sankcji zależy w dużej mierze od skali naruszenia oraz stopnia współpracy klubu z władzami ligi.
Pozwy rywali mogą być kolejnym problemem beniaminka Premier League
Kara punktowa to tylko jeden z potencjalnych skutków przekroczenia dopuszczalnego limitu strat przez Hull City. Niedawno opisywaliśmy, że Everton może być zobowiązany do wypłacenia Burnley aż 35 mln funtów odszkodowania. Sąd uznał, że gdyby Everton nie przekroczył dopuszczalnego limitu strat w sezonie 2022/23, mógłby nie utrzymać się w Premier League, podczas gdy w elicie pozostałoby Burnley.
Podobne roszczenia mogłoby rozważyć Middlesbrough, które zostało pokonane przez Hull City w finale baraży o awans do Premier League. Klub mógłby argumentować przed sądem, że nadmierne wydatki zapewniły Tygrysom przewagę, która pozwoliła im odnieść zwycięstwo. Bez tych nakładów Middlesbrough mogłoby awansować do Premier League i uzyskać związane z tym korzyści finansowe.
Podobne argumenty mógłby podnieść również Wrexham. Klub zakończył miniony sezon w EFL Championship na siódmym miejscu i nie zakwalifikował się do baraży, ponieważ Hull City w ostatniej chwili zajęło 6. miejsce. Jeżeli Hull nie znajdzie potrzebnych 6 mln funtów, klub może czekać długa i kosztowna batalia – zarówno przed władzami ligi, jak i w sądach.
Główne wnioski
- Hull City znalazło się w trudnej sytuacji finansowej mimo awansu do Premier League. Klub musi przed końcem czerwca wykazać dodatkowe 6 mln funtów przychodów, aby zmieścić się w limitach wynikających z przepisów PSR. Problem wynika z wcześniejszych inwestycji w kadrę oraz z tego, że obecny okres rozliczeniowy kończy jeszcze jako klub EFL Championship. Wpływy związane z grą w Premier League zostaną natomiast uwzględnione dopiero w kolejnym okresie.
- Najbardziej realnym sposobem poprawy sytuacji pozostaje sprzedaż zawodników przed zakończeniem okresu rozliczeniowego. Klub rozważa różne scenariusze, jednak czas jest bardzo ograniczony, a część potencjalnych transferów napotyka przeszkody organizacyjne lub finansowe. Dodatkowym utrudnieniem są wyższe wynagrodzenia piłkarzy po awansie, które mogą zmniejszać zainteresowanie innych klubów ich pozyskaniem.
- Przekroczenie limitów finansowych może oznaczać dla Hull City nie tylko karę punktową w trakcie sezonu Premier League, lecz także spory sądowe. Wcześniejsze przypadki sankcji wobec angielskich klubów pokazują możliwą skalę konsekwencji. Roszczeń mogliby dochodzić także rywale, argumentując, że nadmierne wydatki Hull City wpłynęły na wyniki sportowe, końcowy układ tabeli oraz podział korzyści finansowych związanych z awansem.



