Kategoria artykułu: Polityka

Czarnek przeciw pomocy Ukrainie, nowy sojusz Kaczyńskiego i bunt Morawieckiego, czyli wzmożenie na prawicy

Czarnek chce wstrzymania pomocy dla Ukrainy, Kaczyński go strofuje, ale zarazem porozumiewa się z niedawnym sojusznikiem Grzegorza Brauna. W PiS trwa też dyscyplinowanie własnych posłów. Na tym wszystkim zyskuje Sławomir Mentzen. O czym świadczy kolejny epizod wewnętrznych sporów na prawicy?

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w ostatnich dniach musiał tonować antyukraińskie wystąpienie Przemysława Czarnka. Ogłosił także nowy sojusz z Markiem Wochem, byłym kandydatem na prezydenta. Fot. PAP/Radek Pietruszka

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego wypowiedź Przemysława Czarnka o wsparciu dla Ukrainy wywołała natychmiastową interwencję Jarosława Kaczyńskiego.
  2. W jaki sposób Mateusz Morawiecki wykorzystuje obecne spory do budowania przestrzeni pod ewentualną jesienną secesję.
  3. Jakie cele kryją się za niespodziewanym porozumieniem Prawa i Sprawiedliwości z reprezentantem Bezpartyjnych Samorządowców.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Wydawać by się mogło, że afera szpitalna czy kontrowersyjna polityka prezydenta Ukrainy wobec Polski to wymarzony prezent dla opozycji, a zwłaszcza jej największego ugrupowania, czyli Prawa i Sprawiedliwości. Nie pierwszy raz jednak dzieje się tak, że partia Jarosława Kaczyńskiego zamiast umiejętnie wykorzystywać potknięcia obozu rządowego, potyka się o własne nogi, zajmując się po raz kolejny sporami wewnętrznymi.

Na prawicy bowiem na pierwszy plan znów wysunęły się wzajemne animozje i skrajnie odmienne wizje propozycji dotarcia do wyborców.

Spory rozgorzały przede wszystkim za sprawą kandydata PiS na premiera Przemysława Czarnka. W poniedziałek Czarnek na łamach Telewizji Republika wygłosił bodaj najbardziej skrajną ocenę z ust polityków PiS wizję dalszej pomocy Ukrainie.

– To trzeba po prostu wprost powiedzieć: Ukraina bazująca na antywartościach, które będą gloryfikowały ideologię banderowską, tożsamą z nazizmem niemieckim – dla takiej Ukrainy nie ma miejsca w Europie i to muszą przyznać stolice europejskie. Trzeba zmusić Unię Europejską, również naszą pozycją w Unii Europejskiej, do tego, żeby zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich – mówił Czarnek w TV Republika.

Czarnek prostowany przez Kaczyńskiego

Tak ostra, jawnie antyukraińska i kontrowersyjna wypowiedź Przemysława Czarnka nie umknęła uwadze komentatorów, ale przede wszystkim centrali partii na Nowogrodzkiej.

Od czasów namaszczenia Przemysława Czarnka na kandydata na premiera PiS Jarosław Kaczyński po raz pierwszy otwartym tekstem przywołał Czarnka do porządku przez wpis na platformie X.

– Prawo i Sprawiedliwość stoi i zawsze stało na stanowisku, iż pomoc militarna, realizowana także przez UE na rzecz Ukrainy, jest bezwzględnie potrzebna. To kluczowa sprawa z punktu widzenia polskiej racji stanu i naszego bezpieczeństwa. Sprawa wypowiedzi pana Przemysława Czarnka zostanie wyjaśniona przez kierownictwo partii – napisał Kaczyński we wtorek w mediach społecznościowych.

Po wymianie uprzejmości w sieci panowie Kaczyński i Czarnek mieli spotkać się osobiście i wyjaśnić stanowisko partii.

Nie wydaje się jednak, aby Przemysław Czarnek swoje stanowisko złagodził. W środowym programie na łamach Wirtualnej Polski Czarnek zadeklarował, że ze swoich słów nie ma zamiaru się wycofywać.

– Nie ma żadnej sprzeczności w tym, co napisał pan prezes Jarosław Kaczyński i tym, co ja głoszę od wielu lat i także w ostatnich dniach (…) Pan prezes Jarosław Kaczyński napisał w swoim wpisie na platformie X dokładnie to, co mówimy od lat, co mówił jeszcze śp. Lech Kaczyński. W interesie Polski jest, ażeby Putin nie wygrał tej wojny, bo Putin rozpędzony jest śmiertelnym zagrożeniem dla Polski – odpierał zarzuty Przemysław Czarnek.

Prof. Plecka: to próba gry na dwóch fortepianach

Prof. Danuta Plecka, kierowniczka Zakładu Systemów Politycznych Uniwersytetu Gdańskiego uważa, że tak ostra retoryka jest odpowiedzią na rosnące sondaże obu Konfederacji.

– Cały czas obserwujemy próbę zawłaszczenia czy przywrócenia tych najbardziej radykalnych, skrajnie prawicowych wyborców, którzy odpłynęli z Prawa i Sprawiedliwości w kierunku Brauna. Z drugiej strony to jest próba gry na dwóch fortepianach. Prawo i Sprawiedliwość pokazuje się jako ugrupowanie, które puszcza oko do elektoratu skrajnie prawicowego, ale również widzi możliwość, że zagłosują na nie osoby o poglądach prawicowych, jednak bardziej centrowych. Gra idzie o to, aby zjednać sobie jak najwięcej wyborców – uważa profesor.

W jej ocenie w tak ostrym zwrocie PiS w prawo chodzi także o jeszcze inne zjawisko.

– Obserwujemy też zjawisko określane jako okno Overtona, czyli wypuszczanie idei i wartości w kierunku opinii publicznej przez polityków i ugrupowania. Robi się to przede wszystkim po to, aby dowiedzieć się, czy reprezentowane poglądy i idee znajdą odzwierciedlenie w poparciu wyborców. Jedno zjawisko nie wyklucza drugiego. Myślę, że to się świetnie na siebie nakłada i o to właśnie idzie w Prawie i Sprawiedliwości, a wcale nie jest to tak skomplikowana gra jak może się wydawać na pierwszy rzut oka – analizuje politolożka z Uniwersytetu Gdańskiego.

Udowodnieniem tezy prof. Danuty Pleckiej jest retoryka Mateusza Morawieckiego. Tego samego dnia były premier na łamach Polsatu nie wprost przyznał, że nie podoba mu się taka narracja Czarnka.

Mateusz Morawiecki gra na siebie

– Niektórzy nasi koledzy rzeczywiście, można powiedzieć, próbują zajść Grzegorza Brauna od prawej strony – mówił Morawiecki.

Były premier jednak na bezpośrednie pytanie o słowa Czarnka przyznał, że ważniejszą kwestią jest afera wokół Szpitala Południowego.

– Dzisiaj jesteśmy na trudnym boisku. Gramy z przeciwnikiem, który wyciągnął wszystkie armaty, próbuje przykryć największą aferę [Szpitala Południowego – red.], taką wyjątkowo złodziejską, obrzydliwą aferę – mówił były premier w programie „Graffiti”.

Warto przypomnieć, że Mateusz Morawiecki i jego stowarzyszenie „Rozwój Plus” organizuje 31 lipca wydarzenie „Rozwój plus wy”. Według medialnych doniesień wśród polityków nieprzychylnych byłemu premierowi pojawiło się przekonanie, że to kolejny krok odczepiania się Morawieckiego od jądra partii.

Morawiecki jednak przekonuje, że chodzi o poszerzanie bazy wyborców, a nie jej zawężanie.

– Ale tak też rozumiem różne role, które mamy, jak to mówią Brytyjczycy „horses for courses”, czyli są różne konie na różne wyścigi i my staramy się robić w stowarzyszeniu [Rozwój Plus – red.] takie właśnie laboratorium idei takiej z jednej strony w atmosferze piknikowej, ale z drugiej strony pełnej różnych pomysłów eksplozji programowej – mówił Morawiecki w programie „Graffiti” w Polsacie.

Mentzen drwi, a Konfederacja rośnie

Wewnętrzne spory w PiS zręcznie wykorzystuje Konfederacja. Sławomir Mentzen już niejednokrotnie „przyszpilał” Przemysława Czarnka. Okazję do osłabienia rywala na prawicy wykorzystał tuż po stanowisku Jarosława Kaczyńskiego.

Konfederacja, choć nadal słabsza w sondażach, znajduje się w wyraźnie w lepszym trendzie niż PiS. W niedawnym sondażu CBOS różnica między Konfederacją a PiS wyniosła już tylko 4 punkty procentowe. Z kolei w środowym sondażu United Surveys dla WP przewaga PiS wynosi już ok. 7 punktów procentowych, ale jeszcze miesiąc temu wynosiła ona 12 punktów procentowych.

Prezes Jarosław Kaczyński tego oczywiście nie przyzna, ale widzi, że „efekt Czarnka”, jeśli działa – to w drugą stronę. W środowe popołudnie Kaczyński postanowił wystąpić z ofensywą przełamującą dyskusje o radykalizującym się Czarnku.

Niespodziewany sojusz Kaczyńskiego z Markiem Wochem

Kaczyński w siedzibie PiS wystąpił z Markiem Wochem z Bezpartyjnych Samorządowców. Woch to polityk trzeciego szeregu. W ubiegłorocznych wyborach prezydenckich zajął ostatnie miejsce, zdobywając ledwie 19 tys. głosów w całym kraju. Od tamtego czasu Woch przypomniał o sobie dwa razy. Jesienią ogłosił współpracę z partią Grzegorza Brauna w ramach… paktu senackiego. Kilka tygodni temu zapowiedział zbiórkę podpisów pod inicjatywą referendalną. Wśród jej postulatów padła m.in. zapowiedź likwidacji NFZ.

– Porozumieliśmy się z panem Markiem Wochem w tej sprawie, że będziemy współdziałać w celu wspólnego wystąpienia formacji prawicowych w senacie – oznajmił Jarosław Kaczyński.

Szczegółów współpracy nie znamy. Nasuwa się jednak wiele pytań. W jaki sposób PiS ma wzmocnić współpracę z politykiem, który nie wygrał dotychczas żadnych wyborów, ma małe zaplecze polityczne, i minimalną rozpoznawalność w społeczeństwie?

Prof. Słomka: sojusz z Wochem to także sygnał ideologiczny

– Sojusz Kaczyńskiego z Markiem Wochem jest trochę folklorystyczny, ponieważ poparcie dla niego w wyborach prezydenckich było przecież marginalne. Można to jednak odczytywać na kilka sposobów. Po pierwsze, Jarosław Kaczyński wysyła sygnał, że Prawo i Sprawiedliwość ma inicjatywę tworzenia silnego bloku polskiej prawicy przed zbliżającymi się wyborami. Na razie była mowa o bloku senackim, ale może to być tylko pierwszy krok przed kolejnymi ustaleniami dotyczącymi wspólnych list do sejmu – uważa prof. Tomasz Słomka z Uniwersytetu Warszawskiego.

Politolog wymienia także kolejne czynniki, które pchają PiS do budowania szerszych sojuszów na prawicy.

– Druga rzecz to sondaże. Ze środowego badania United Surveys wynika, że zsumowany wynik obydwu Konfederacji, wynoszący ponad 25 proc., przewyższa poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości, które wynosi 23 proc. Myślę, że to odpowiedź na potrzebę pokazania, iż PiS wciąż może być największą i najsilniejszą siłą polityczną polskiej prawicy, a Konfederacje nie mają takiej zdolności do absorbowania innych podmiotów i zachęcania ich do współpracy – zauważa prof. Tomasz Słomka.

Zarazem wskazuje również na ideologiczne tło sojuszu Kaczyńskiego z Wochem.

– Trzecia kwestia to bardzo wyraźny sygnał o charakterze ideologiczno-politycznym. PiS pokazuje, że partia raczej nie chce przesuwać się ku centrum i nie ma wizji umiarkowanego modelu gry politycznej. Zamiast tego będzie dalej licytowała się z Konfederacją Mentzena i Bosaka, a może szczególnie z Konfederacją Korony Polskiej, o radykalnych wyborców. Jedynym sygnałem, który mógłby świadczyć o tym, że Prawo i Sprawiedliwość chce się wyróżnić jako siła umiarkowana, jest reakcja na wypowiedzi dotyczące Ukrainy. W tej sprawie Jarosław Kaczyński wysłał bardzo racjonalny sygnał – pokazał, że wie, na czym polega ta wojna, kto jest agresorem, a kto ofiarą. Nie wiem jednak, czy to jaskółka zwiastująca, że PiS będzie chciał odgrywać w najbliższych wyborach rolę umiarkowanej chadecji czy siły konserwatywnej – zastanawia się prof. UW.

Środowe ultimatum dla stowarzyszeń

Rolę umiarkowanego polityka bliższemu chadecji od dawna odgrywa Morawiecki, którego stowarzyszenie „Rozwój Plus” bierze na sztandary częściej hasła gospodarcze i prorozwojowe niż np. treści antyukraińskie czy antyunijne. Krytycy Morawieckiego od dawna zarzucają mu, że gra na wyjście z partii.

Podjęta w środowy wieczór decyzja kierownictwa PiS o zakazaniu działalności stowarzyszeń wewnątrz partii tylko wzmacnia spekulacje dot. przyszłości byłego premiera. Kierownictwo polityczne partii wydało tygodniowe ultimatum władzom partyjnych stowarzyszeń na zakończenie ich działalności. Jacek Sasin niemal natychmiast ogłosił wygaszenie założonego niedawno stowarzyszenia "Po Pierwsze Polska".

Morawiecki również szybko odniósł się do decyzji tzw. PKP. Były premier w odpowiedzi napisał na platformie X, że "Polacy oczekują dziś poważnych odpowiedzi na najważniejsze wyzwania: demografię, zapaść finansów publicznych, bezpieczeństwo, mieszkania, ceny energii, przyszłość polskiej gospodarki i miejsce Polski w świecie. Nie potrzebują kolejnych płytkich hasełek, jałowych sporów i polityki opartej wyłącznie na wzajemnym okładaniu się".

Według "Newsweeka" decyzja prezesa Kaczyńskiego była trzymana w tajemnicy. Prezes PiS na spotkaniu kierownictwa politycznego miał powiedzieć, że "woli mieć mniejszy klub, niż w ogóle nie mieć partii".

PiS próbuje, a rośnie Konfederacjom

Dynamika wydarzeń w PiS nie sprzyja uspokojeniu nastrojów wyborców. W ocenie prof. Danuty Pleckiej chaotyczna dotychczas narracja Prawa i Sprawiedliwości nie przynosi zysków w sondażach.

Ta strategia się nie sprawdza. Proszę zobaczyć, że im bardziej radykalne są postawy polityków Prawa i Sprawiedliwości, tym bardziej poparcie wzrasta Braunowi, a maleje właśnie im. Natomiast z drugiej strony, sam Morawiecki w tym układzie chyba nie jest najlepszym przykładem, ja wciąż czekam na ogłoszenie przez niego powstania nowej partii – komentuje politolożka z UG.

Co dalej z PiS? Ekspert: były premier wciąż ma karty

Czy obecne rozdygotanie na prawicy zwiastuje trzęsienie ziemi jesienią i wymianę kandydata Czarnka na kogoś innego?

– Czarnek został osadzony w takiej roli, ponieważ po prostu wygodniej go tak prezentować. Nadano mu rodzaj instytucjonalnej powagi – przypomina to model westminsterski, w którym pełni on funkcję szefa gabinetu cieni. W rzeczywistości jest to wyrazisty pełnomocnik Kaczyńskiego, którego zadaniem jest zawalczenie o radykalnych wyborców, co zresztą Czarnek udowadnia każdego dnia. Poważny kandydat na premiera powinien w wyważony sposób rozmawiać z różnymi środowiskami o tym, jak budować prawicowy sojusz. Czarnek natomiast na co dzień zajmuje się prześciganiem z Konfederacjami w tym, kto wyżej zalicytuje swoim radykalizmem. Jest on zatem – mówiąc bardzo brzydko – raczej „zaganiaczem” wyborców, niż poważnym kandydatem na szefa rządu – uważa prof. Tomasz Słomka.

Z powodu środowej decyzji kierownictwa partii mnożą się także pytania o przyszłość Mateusza Morawieckiego. W ocenie prof. Tomasza Słomki wciąż może chodzić o badanie politycznego rynku w kontekście ewentualnej secesji ruchu Morawieckiego.

– Myślę, że karty wciąż leżą na stole i waży się, czy nie zdecyduje się on na instytucjonalną niezależność. Być może to ostatnie tygodnie sprawdzania, jak bardzo wciąż może w PiS coś wywalczyć dla siebie i swojego środowiska. Ta kwestia będzie rozstrzygać się jesienią. Jeżeli miałby zdecydować się na odrębność polityczno-organizacyjną, potrzebuje roku, by przedstawić się opinii publicznej i zadomowić w umysłach wyborców. Myślę, że wrzesień, październik lub najpóźniej listopad to momenty, kiedy Morawiecki może ogłosić nową inicjatywę – być może w porozumieniu z innymi środowiskami – konkluduje politolog.

Główne wnioski

  1. Prawo i Sprawiedliwość próbuje jednocześnie przyciągnąć skrajnie prawicowy elektorat oraz utrzymać poparcie wyborców o poglądach bardziej centrowych. Służy temu celowe zróżnicowanie komunikatów płynących od czołowych polityków tej formacji. Radykalna narracja Przemysława Czarnka ma za zadanie, zdaniem ekspertów, testowanie nastrojów społecznych i rywalizację z rosnącą w siłę Konfederacją.
  2. Wewnątrz największej partii opozycyjnej wyraźnie zarysowują się podziały i przygotowania do ewentualnych przetasowań strukturalnych. Inicjatywy Mateusza Morawieckiego są odbierane przez ekspertów jako próba budowania własnego kapitału politycznego przed możliwą jesienną secesją. Były premier koncentruje się na przekazie gospodarczym i wyraźnie dystansuje od skrajnych haseł antyukraińskich.
  3. Kierownictwo partii poszukuje nowych metod na przełamanie niekorzystnych trendów sondażowych przez nawiązywanie nieoczywistych sojuszy. Współpraca Jarosława Kaczyńskiego z mało znanym politykiem Markiem Wochem stanowi sygnał o gotowości do integracji mniejszych środowisk prawicowych przed kolejnymi kampaniami. Prof. Tomasz Słomka ocenia jednak tę strategię jako dość chaotyczną i bardzo ryzykowną wizerunkowo.