„Zapomniana" spółka i domniemane powiązania z Rosją pogrzebały polski fintech roku. Ujawniamy kulisy
Najpierw ABW zarzuciła Quicko łamanie sankcji, a później KNF odebrała jej i siostrzanemu Fenige licencje krajowej instytucji płatniczej. Krzysztof Drzyzga, współtwórca obu fintechów, przekonuje, że żadnych związków z Rosją nie mają, a kara jest niewspółmierna do czynu. Oto kulisy sprawy, która doprowadziła do zamknięcia zyskownych firm z setkami milionów przychodów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak Komisja Nadzoru Finansowego i MSWiA tłumaczą decyzję o podjęciu kroków wobec Quicko i Fenige, fintechów powiązanych z Krzysztofem Drzyzgą.
- Jak on sam odpowiada na zarzuty. W rozmowie z XYZ Krzysztof Drzyzga tłumaczy m.in., dlaczego przez lata nie zamknięto spółki założonej przez Quicko w Rosji ani nie poinformowano o jej istnieniu odpowiednich organów.
- Jaka przyszłość po decyzjach KNF i MSWiA rysuje się przed biznesami, które generowały setki milionów złotych przychodów rocznie.
Najpierw Quicko w styczniu, a następnie Fenige w czerwcu 2026 r., utraciły na mocy decyzji KNF zezwolenia na świadczenie usług jako krajowe instytucje płatnicze. W praktyce oznacza to dla nich zakaz prowadzenia działalności.
Te dwa wydarzenia przedzieliło wpisanie Quicko na polską listę sankcyjną. Decyzję MSWiA podjęto na wniosek ABW.
KNF de facto zamyka spółki Fenige i Quicko
Decyzja MSWiA z 21 maja 2026 r. powołuje się m.in. na częściowo utajnione ustalenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zarzuca Quicko, że spółka była wykorzystywana do legalizacji transferu pieniędzy z Rosji do Unii Europejskiej. To naruszenie międzynarodowych sankcji wobec tego kraju.
Jak jako pierwszy zauważył w styczniu 2026 r. Andry Lebedev, dyrektor estońskiego Swipelux, Quicko miało być wykorzystywane jako pomost do legalizacji pieniędzy przez rosyjskie podmioty używające objętego sankcjami stablecoina.
Kilka dni po rewelacjach Lebedeva KNF cofnęła autoryzację Quicko.
Quicko i Fenige to gwiazdy polskiego fintechu
Zarówno Quicko, jak i Fenige to gwiazdy ostatnich lat polskiego sektora zaawansowanych technologicznie usług finansowych.
Obie spółki oferowały usługi w zakresie obsługi transakcji i płatności elektronicznych. Fenige specjalizowała się w przetwarzaniu płatności online. Quicko zaczynała od elektronicznych gadżetów do płatności zbliżeniowych, by później rozwinąć platformę Quicko Wallet do wysyłania i odbierania płatności. Quicko dawało też swoim klientom możliwość m.in. wyrobienia karty Mastercard.
Obie firmy cieszyły się w ostatnich latach dynamicznym wzrostem zysków i przychodów:
- Quicko zanotowała w 2024 r. przychody na poziomie 65,17 mln zł oraz zysk netto w wysokości 9,24 mln zł. W 2023 r. przychody spółki wyniosły 13,64 mln zł, a zysk 612 tys. zł. W 2022 r. było to jeszcze 2,56 mln zł przychodów i 1,43 mln zł straty, w 2021 r. – 1,71 mln zł przychodów i 700 tys. zł straty.
- Fenige w 2025 r. wykazała aż 224,09 mln zł przychodów netto i 43,67 mln zł zysku netto. W 2024 r. było to 74,23 mln zł przychodów netto i 12,68 mln zł zysku, w 2023 r. – 60 mln zł przychodów i 9,79 mln zł zysku. W 2022 r. przy 56,35 mln zł przychodów spółka wykazała 2,98 mln zł straty, a w 2021 r. – 33,72 mln zł przychodów oraz 1,17 mln zł straty.
Fenige to biznes wyróżniony m.in. nagrodą Projekt Fintech 2025 Cashless.pl. Zarówno Fenige, jak i Quicko otrzymywały wyróżnienia w tym plebiscycie także w poprzednich latach.
Fenige i Quicko to silnie powiązane ze sobą spółki, które łączy m.in. Krzysztof Drzyzga i fundusz WP2 Investments.
Ekosystem spółek fintechowych łączy m.in. postać Krzysztofa Drzyzgi
Zarówno wśród właścicieli, jak i w kadrze zarządzającej są osoby znane w polskim biznesie, dysponujące dużym doświadczeniem. Sam Krzysztof Drzyzga wcześniej przez lata pracował w Mastercard.
Mieliśmy okazję rozmawiać z nim zaledwie kilka dni po decyzji KNF w sprawie Fenige, na mocy której spółce pod koniec czerwca cofnięto uprawnienia. Spółka ma zaprzestać świadczenia usług płatniczych. Nie może też zawierać nowych umów. Do 30 września powinna rozwiązać stosunki prawne wynikające z umów z klientami, a także z kontrahentami. Najpóźniej do końca września Fenige ma umożliwić wypłatę pieniędzy lub ich transfer na rachunki innych dostawców usług płatniczych.
Quicko odwołuje się od decyzji polskich organów. Podobnie zamierza postąpić Fenige. Kolejne możliwe kroki to zaskarżenie decyzji do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i ewentualne odwołania w wyższych instancjach.
W rozmowie z XYZ Krzysztof Drzyzga odniósł się do powszechnie dostępnych zarzutów zawartych przede wszystkim w decyzji sankcyjnej wobec Quicko.
Drzyzga obwinia konkurencję z Ukrainy
Grzegorz Nawacki, Mateusz Lubiński, XYZ: Zacznijmy prosto z mostu: KNF i ABW zarzucają powiązanym z Panem firmom, że były wykorzystywane do transferu funduszy z Rosji. Środki te, po zalegalizowaniu w UE, mogły być następnie wykorzystywane do różnych celów. Mają rację?
Krzysztof Drzyzga: Nie mają.
To skąd te zarzuty?
Prawdopodobnie z Ukrainy, bo w 2024 r. i na początku 2025 r. nasz konkurent z Ukrainy donosił na Quicko do tamtejszego regulatora. Powodem była skuteczność naszych partnerów w pozyskiwaniu klientów pochodzenia ukraińskiego, imigrantów do Unii Europejskiej. To spowodowało aktywność przeciwko Quicko i dalsze zarzuty. Wiemy, że ten konkurent publicznie cieszył się z tego, że doprowadził do utraty licencji przez Quicko.
Ale opowiedzmy może tę historię w całości.
Niestandardowa kontrola, w trakcie której sprawdzono maile
Słuchamy.
Moje i Quicko problemy zaczęły się w okolicach maja, czerwca 2025 r., kiedy UKNF (Urząd Komisji Nadzoru Finansowego – przyp. red.) przeprowadził kontrolę w Quicko. Była to w miarę standardowa kontrola, przynajmniej na taką wyglądała. Niestandardowe było jednak to, że przejęto maile. Poproszono o korespondencję członków zarządu z ostatnich trzech lat.
Może dodam, zanim dojdziemy do sedna tej sprawy, że przez ostatnie 15 lat wraz ze współpracownikami rozwijałem grupę spółek fintechowych – w zasadzie w pełni polskich.
Finansowaliśmy rozwój głównie sami. Trochę pomogły fundusze europejskie, było też wsparcie aniołów biznesu i funduszy private equity i venture capital. To wszystko świetnie szło. Rozwinęliśmy zaawansowany technologicznie ekosystem, który umożliwiał operacje finansowe na najwyższym poziomie.
400 partnerów B2B, z czego ponad 50 to banki
Sprzedawaliśmy te rozwiązania międzynarodowo, teraz jesteśmy obecni na pięciu kontynentach.
Cała grupa spółki miała ponadto 400 partnerów B2B, z czego ponad 50 to banki, którym dostarczamy systemy do tokenizacji kart płatniczych, np. do uruchamiania Apple Pay czy Google Pay, a także inne systemy kartowe. Naszym partnerem jest też m.in. Mastercard czy chiński Huawei, którego zegarkami można płacić dzięki naszym polskim technologiom.
Jesteśmy najdalej, jak można być, od jakiejś rosyjskiej spółki krzaka, jakichkolwiek transakcji z Rosją. Od wielu lat biznesowo nie byliśmy nastawieni na współpracę z klientami z Rosji. Wręcz przeciwnie, mieliśmy całkiem sporo partnerów i klientów z Ukrainy, co prawdopodobnie jest praprzyczyną naszych problemów.
Quicko zaczynało od elektronicznych gadżetów służących do płacenia . W pewnym momencie kilka lat temu zarówno Quicko, jak i Fenige otrzymały jednak licencje krajowych instytucji płatniczych, aby rozwijać się w obszarach płatniczych, w których budowaliśmy technologie dla banków.
Spółki przechodziły wszystkie wymagane kontrole. Często kończyły się one standardowymi zaleceniami, które wdrażaliśmy. Tak było aż do sprawy Quicko, która zaczęła się w czerwcu 2025 r.
Rosyjska spółka Quicko, o której nikt nic nie wiedział
W mailach zarządu, o których wspomniałem wcześniej, kontrolerzy natrafili na informację, że istnieje rosyjska spółka Quicko, w której 90 proc. udziałów ma polskie Quicko. Prawdopodobnie jednak wcześniej nasze urzędy otrzymały informacje od strony ukraińskiej i to sprowokowało je do tej kontroli w Quicko.
No właśnie, skąd ta rosyjska spółka się wzięła?
Jak już powiedziałem, Quicko zaczynało od gadżetów. Rosjanin, którego znałem z pracy w Mastercard (Krzysztof Drzyzga nie chce podawać jego nazwiska, znajduje się ono jednak m.in. w decyzji sankcyjnej MSWiA – przyp. red.) zaczął pomagać mi sprzedawać je w Rosji. To było około 2012, 2013 lub 2014 r., ale na pewno jeszcze przed zajęciem przez Rosję Krymu i Donbasu, kiedy wszyscy robili jeszcze biznesy z Rosją.
Tak naprawdę w Rosji sprzedawane były niewielkie ilości naszego towaru, a spółka miała właściwie jednego pracownika.
Nie podważam jednak zarzutu, że Quicko było głównym udziałowcem rosyjskiej spółki.
Spółki z branży finansowej mają obowiązek niezwłocznego informowania stosownych organów o takich zależnościach…
No tak, tylko że my już w 2017 r. mieliśmy tę spółkę sprzedać. Mam umowę, wprawdzie nienotarialną, że została sprzedana. Tylko że de facto nie została sprzedana – zostaliśmy oszukani przez osobę, która miała dokonać tej transakcji. Więc choć od 2017 r. spółka nie prowadziła działalności, nie została wyrejestrowana z rosyjskiego KRS i jakoś została przez nas zapomniana.
Informacja o tej spółce znalazła się natomiast w mailach, które przeglądał UKNF, bo sami zauważyliśmy ten problem wcześniej – kilka miesięcy przed czerwcem 2025 r. Zaczęliśmy ją natychmiast zamykać, że tak powiem, na gwałt. Dzisiaj jest w ostatecznej fazie likwidacji.
Czyli zamykaliście swoją rosyjską spółkę przez dziewięć lat? W tym cztery lata, gdy już obowiązywały sankcje wobec rosyjskiego systemu finansowego? Dlaczego tak długo to trwało?
Nie przez dziewięć lat, ale przez rok, bo dopiero pod koniec 2024 r. dowiedzieliśmy się, że ona istnieje. Proces likwidacji spółki z polskim kapitałem w Rosji jest po prostu, z powodów geopolitycznych, koszmarnie trudny. Trzeba zdobyć zgodę jakiejś podkomisji w Rosji, potem komisji, następnie ministerstw, przygotować dokumenty. Ja jako Polak praktycznie nie mogę pojechać do Rosji, żeby to zrobić.
Trzeba dodać, że ta spółka od 2017 r. nic nie robiła. Kompletnie nic.
Polska ustawa sankcyjna stawia ostre warunki
OK, ale skoro wiadomo, jak funkcjonuje środowisko prawne, w którym się operuje, że wystarczy jakiekolwiek powiązanie z rosyjskimi spółkami, by wpaść w ryzyko sankcyjne, to czy naprawdę nie dało się zamknąć tej rosyjskiej spółki wcześniej?
Robiliśmy to najszybciej, jak było możliwe. Niestety ten proces się dłużył. Pewnie mogliśmy działać szybciej, gdyby zarząd uznał to za sprawę krytycznej wagi. Bo wbrew pozorom można znaleźć bardzo dużo firm, które mają spółki w Rosji. Można znaleźć banki, które dzisiaj prowadzą tam działalność bankową i mają tam spółki zależne. Ten problem mógł wydawać się mniej ważny, bo nie jest to działalność sprzeczna z przepisami sankcyjnymi.
Pewnie można było zrobić więcej. Po fakcie zawsze łatwiej to ocenić. Ale to była spółka, która nic nie robiła. My mieliśmy pełno różnych spraw na głowie, wiele spółek, bardzo szybko rosnącą spółkę matkę-grupę, projekty i klientów, które wtedy zarządowi wydawały się ważniejsze niż ta sprawa. Wykonywaliśmy bardzo wiele działań naraz.
Rosjanin i jego kolega, którego trudno było odnaleźć
KNF zauważa, że spółka nie robiła nic, ale Rosjanin, z którym Pan współpracował, działał w strukturach polskich…
Ten Rosjanin uciekł z Rosji, bo nie podobała mu się sytuacja w Rosji po aneksji Krymu. Mieszka od prawie 10 lat w Polsce, bo nie odpowiada mu polityka Putina. Ma dzieci, które mówią po polsku i chodzą do polskich szkół, a sam stara się o obywatelstwo. On był zresztą naszym udziałowcem w Quicko i członkiem zarządu – wszystko za zgodą KNF. Ale nie jest nim od czasu, gdy KNF wydała uchwałę nr 111 w 2022 roku, w której poinformowano rynek, że koncentrowanie działalności w Rosji lub współpraca z partnerami z Rosji będzie niemile widziane przez UKNF.
W 2022 r. odbyło się zresztą spotkanie Quicko z UKNF w jego sprawie. Omówiona została wtedy rola, jaką będzie pełnił w spółce. UKNF na pewno nie powiedział „nie”. Wiedział o nim od trzech lat.
Ten Rosjanin był w Polsce w 100 proc. legalnie. Obecnie znajduje się na ostatnim etapie procedury uzyskania obywatelstwa i czeka na decyzję prezydenta. Jest i był zweryfikowany przez służby. Zresztą Rosjanie pracują przecież legalnie pewnie w każdym polskim banku czy ubezpieczycielu. Także w PKO BP.
Uchwała 111 KNF-u
Uchwała 111 KNF-u utrudnia życie każdej spółce, w których ważną rolę odgrywają Rosjanie
Uchwała wskazuje, że sam ten fakt wiąże się z ryzykiem odebrania uprawnień. Ustawodawca tłumaczy to wyższym prawdopodobieństwem, że dojdzie w takim przypadku do prób naruszania sankcji.
W Uchwale 111 m.in. można w niej przeczytać:
„Wśród okoliczności, które determinują reputację ocenianego, należy wskazać zwłaszcza wiarygodność – w szeroko rozumianym obszarze ryzyka geograficznego – krajów (jurysdykcji), w których koncentruje on swoją aktywność społeczną, zawodową czy biznesową lub w których koncentrowana jest taka aktywność podmiotów i osób blisko z nim powiązanych osobiście lub biznesowo. Nie ulega wątpliwości, że znacząco ujemny wpływ na reputację ocenianego mają tego typu związki lub relacje z państwami, które nie przestrzegają lub wręcz nie uznają zasad demokracji i rządów prawa, praw człowieka, reguł i praw międzynarodowych, których autorytarne rządy wspierają terroryzm lub wręcz same go stosują wobec nie tylko własnych obywateli, lecz także innych państw oraz rozbudowują arsenał broni masowej zagłady".
A także:
„Wszelkie powiązania podmiotu licencjonowanego, jego znaczących udziałowców oraz osób nim zarządzających z Federacją Rosyjską lub Republiką Białorusi w postaci pochodzenia (obywatelstwa) z tych państw, koncentrowania w tych państwach swojej aktywności społecznej, zawodowej czy biznesowej lub bliskich powiązań osobistych lub biznesowych z podmiotami koncentrującymi tam swoją aktywność, Komisja Nadzoru Finansowego traktuje i traktować będzie jako istotną wątpliwość co do tego, że działalność podmiotu licencjonowanego będzie prowadzona w sposób prawidłowy – praworządny, uczciwy, transparentny, ostrożny i stabilny. W konsekwencji istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że w postępowaniach licencyjnych lub autoryzacyjnych, w których rękojmia prawidłowego prowadzenia działalności stanowi wymóg dopuszczenia do rynku usług finansowych i funkcjonowania na tym rynku lub zarządzania podmiotem działającym na tym rynku, wymóg ten, w stosunku do podmiotów posiadających tego typu powiązania, będzie uznawany za niespełniony".
Zresztą kolejnym problemem było to, że w spółce w Rosji występował wspólnik. W naszej rosyjskiej spółce mieliśmy 90 proc. udziałów, on nie miał nawet 10 proc. Była tam jeszcze związana z nim osoba, jego znajomy, który miał część z tych 10 proc. udziałów. To też był jeden z powodów problemów, bo żeby zamknąć spółkę, trzeba było tego znajomego „naszego” Rosjanina odnaleźć, a utraciliśmy z nim kontakt 7 lat temu. Nie da się zamknąć spółki, mając 90 proc. udziałów. Trzeba mieć także te pozostałe 10 proc.
Podsumowując: rosyjska spółka stopniowo zamierała, a potem umarła. Sprzedawała elektroniczne gadżety, które jako działalność w 2016 r. w pewnym momencie całkowicie porzuciliśmy. Nie sądzę zresztą, że ten fakt był przesądzający dla decyzji KNF.
Różni klienci z branży krypto podejrzani o kontakty z Rosją
Oprócz wspomnianego pracownika są też wymienione powiązane z Rosją giełdy kryptowalut…
To są nasi różni klienci. Powiązań z Rosją nie miała żadna z tych firm. Wszystkie firmy wskazane w postępowaniach były zarejestrowane w Europie, działały w Europie, nie miały użytkowników z Rosji. Podkreślmy zresztą może, że tych klientów wskazanych przez UKNF było niewielu. Quicko miało 440 tys. użytkowników. Ponad 100 partnerów biznesowych, a nawet więcej, dużych partnerów B2B. Zarzuty pojawiają się wobec trzech z nich.
Decyzja MSWiA
Majowa decyzja MSWiA wyszczególnia konkretne spółki
Z majowej decyzji MSWiA o wpisaniu Quicko na listę sankcyjną można dowiedzieć się, że:
„Spółka w ramach świadczenia usług płatniczych współpracowała m.in. z:
- MoneyAmber UAB z siedzibą na Litwie i Moneysail d.o.o. z siedzibą w Chorwacji – spółkami afiliowanymi z marką Mercuryo, która jest powiązana kapitałowo i osobowo z Federacją Rosyjską;
- Platio Limited z siedzibą w Wielkiej Brytanii, powiązaną osobowo z FR (Federacją Rosyjską);
- UAB Trustee Global z siedzibą na Litwie, powiązaną biznesowo z Federacją Rosyjską.
(...)
Wśród podmiotów, z którymi Quicko zawarła w ciągu ostatnich miesięcy umowy powierzenia istotnych czynności operacyjnych, znajdują się takie spółki jak:
- Tiger Invest a.s. z siedzibą w Czechach, której prezes zarządu Alessandro Alagia powiązany jest z 14 spółkami, w tym może być powiązany z instytucją kredytową z Dominikany. Doniesienia prasowe wskazują na powiązania A. Alagii z nazistami oraz zaangażowanie w oszustwa na szkodę wierzycieli;
- Finunion sp. z o.o., wobec której pojawiły się doniesienia prasowe o potencjalnym prowadzeniu przez nią działalności przestępczej polegającej m.in. na praniu pieniędzy na terytorium Ukrainy.
Na podstawie prowadzonego rozpoznania ustalono powiązania Quicko z platformą finansową/krypto z grupy Gate Technology, która poprzez stronę internetową www.gate.io umożliwia obywatelom FR (Federacji Rosyjskiej) zakup kryptowalut. Należy podkreślić, że Quicko nie wykonało odpowiedniej analizy wymaganej do podjęcia współpracy, zapewniając platformie dostęp do usług pozwalających na realizowanie transakcji rosyjskim podmiotom bankowym z europejskim rynkiem kryptowalut. Przedmiotowa działalność Quicko stoi w sprzeczności z unijnym zakazem świadczenia usług portfela krypto dla rezydentów z Rosji*.
(...)
Z uwagi na wyżej opisane powiązania gospodarcze, organizacyjne oraz personalne z obywatelami FR (Federacji Rosyjskiej) oraz możliwości technologiczne wytworzone przez Quicko istnieje prawdopodobieństwo wykorzystywania go do omijania obowiązujących sankcji międzynarodowych oraz do wspierania agresji rosyjskiej na Ukrainę.
Nałożenie sankcji na Quicko przyczyni się do bezpośredniego zmniejszenia zysków wymienionej firmy oraz osób z nią powiązanych, a tym samym bezpośrednio wpłynie na ograniczenie funduszy transferowanych za pomocą transakcji z wykorzystaniem spółki na terytorium FR (Federacji Rosyjskiej)”.
*Unia Europejska w ramach kolejnych pakietów sankcji nałożonych na Rosję w związku z inwazją na Ukrainę wprowadziła całkowity zakaz świadczenia usług portfela, konta lub przechowywania aktywów kryptograficznych dla rezydentów i obywateli Rosji bez limitu kwotowego.
Gdy spojrzymy w nasze bazy, okazuje się, że osoby narodowości rosyjskiej stanowią ok. 0,11 proc. użytkowników, a wszyscy oni byli rezydentami Unii Europejskiej. Transakcji z Rosją do Polski lub Europy, w drugą stronę albo wyłącznie w Rosji, nie ma żadnych. Całkowite zero (niemal całkowicie uniemożliwiają to sankcje – przyp. red.). Dla odmiany Ukraińcy to ponad 25 proc. naszych użytkowników, co zresztą sprowokowało atak, jak mówiłem wcześniej.
Krzysztod Drzyzga: transakcji dokonywali Polacy, Ukraińcy, obywatele UE
Ile te firmy generowały wam przychodów?
Jeżeli chodzi o bezpośrednie działania wykonywane dla tych firm, myślę, że było to mniej niż 5–10 proc. transakcji. Tylko że transakcji u nas dokonywali ich użytkownicy, którzy są Polakami, Litwinami, Ukraińcami, Europejczykami itd. To na ich rzecz wykonujemy czynności, a nie na rzecz partnera.
Wszystkie te transakcje odbywały się w Europie, wszystkie z wykorzystaniem systemów Mastercard lub podobnych. Dodajmy może, że w każdej transakcji płatniczej uczestniczyły co najmniej dwa banki zarejestrowane w Europie, Mastercard, procesor kartowy i Quicko. Nie ma możliwości, żeby przez taką transakcję prześlizgnęła się transakcja z Rosji, do Rosji lub w Rosji. Technicznie to niemożliwe. Dodajmy, że żadna transakcja nie była rozliczana w kryptowalutach.
No właśnie, jak wygląda usługa, którą świadczycie?
Zacznijmy od tego, że każdy z partnerów jest rejestrowany w UKNF – Quicko zgłasza chęć podpisania umowy. To ważna sprawa, bo UKNF znał naszych partnerów od wielu lat i nie zgłaszał do nich uwag.
Użytkownicy tych partnerów, giełd kryptowalut, mogli zamienić swoje kryptowaluty na waluty fiat (np. euro czy złote – przyp. red.). Ale tylko u nich na tych giełdach, a do nas wpłacić już wyłącznie walutę fiat. Wtedy otrzymywaliśmy przelew, który wysyłany był przez bank współpracujący z giełdą, a przyjmował go bank współpracujący z Quicko. My fizycznie nigdy nie zajmowaliśmy się kryptowalutami. Ponadto te podmioty, wymieniane jako podejrzane, działają w krajach UE na licencjach poszczególnych państw, z których operują.
Na przykład użytkownik, który jest Polakiem, ma prawo używać karty Quicko, korzystając z platformy kryptowalutowej Trustee. My nie działamy na rzecz Trustee, tylko na rzecz tego użytkownika. To jemu otwieramy konto.
Wybieraliśmy też najbardziej transparentną procedurę weryfikacji tych klientów i w przypadku każdego wysyłaliśmy zapytanie do KNF.
Zresztą w tych zarzutach z decyzji znalazł się koshelek.ru, z którym w ogóle nic nie robiliśmy. Nie znamy takiej firmy. Jedynym zarzutem wobec nas jest to, że koshelek.ru umieścił link do Quicko na swojej stronie internetowej.
Dla ABW podejrzane są wzrosty przychodów Quicko
Wniosek ABW zauważa, że po 2022 r. z jakiegoś powodu zaczęliście rosnąć. Mamy tu, zdaje się, sugestię, że mogło istnieć nielegalne źródło tak dynamicznego wzrostu.
Tak, super zarzut, tylko kompletnie nietrafiony. Przyznaję się: mieliśmy gotowe systemy płatnicze w 2022 r. i trafiliśmy dzięki temu na potrzebę rynku – miliony Ukraińców trafiły do Unii Europejskiej i chciały tutaj przetransferować swoje pieniądze. Ten wzrost zawdzięczamy tym, którzy znaleźli schronienie w Europie i w Polsce. A nie jakimś tajemniczym transferom z Rosji.
Często w sytuacjach zagrożenia ludzie lokują pieniądze również w kryptowalutach. Sam uważam, że warto mieć część swoich pieniędzy w krypto, najlepiej w tzw. stable coinach na czarną godzinę. Nie ma w tym nic szczególnie dziwnego.
Podejrzewamy, że mogło to generować napięcia także na Ukrainie, gdzie być może chciano, żeby Ukraińcy korzystali z ukraińskich rozwiązań. A to spowodowało atak tamtejszych konkurentów i następnie urzędów na naszych partnerów i na Quicko. Możemy być więc celem ataków również z tej strony.
Analiza Recoveris
Recoveris twierdzi, że Trustee zamieniało krypto, a Quicko legitimizowało operację w UE
Analiza Recoveris (m.in. to ich raport o możliwej niewypłacalności pogrążył Zondacrypto), o której pierwszy pisał bankier.pl, mówi o ścisłej i potwierdzonej integracji Quicko jako dostarczyciela obsługi płatności z giełdą kryptowalut Trustee. W ocenie Recoveris Trustee odpowiadało za zamianę kryptowalut, a Quicko za legitymizację operacji w UE.
Jak stwierdza Recoveris, Quicko dostarczało Trustee numery BIN (Bank Identification Number), co pozwalało rosyjskim użytkownikom portfela Trustee na posługiwanie się kartami płatniczymi, które w systemach Mastercard czy Visa figurowały jako bezpieczne, europejskie instrumenty z Polski.
Narodowy Bank Ukrainy (NBU) zakazał działalności Trustee Global UAB za pośrednictwem Trustee Plus we wrześniu 2025 roku. Jako powód podano świadczenie usług płatniczych bez wymaganej licencji.
Są też argumenty związane z ryzykiem klientów, czyli z ryzykiem utraty przez nich pieniędzy.
Te argumenty dodano właściwie w ostatnim momencie. Quicko obaliło ten zarzut kilka miesięcy później, bo do 1 maja rozliczyło się z ponad 95 proc. klientów. Zostali ci, którzy po prostu się do nas nie zwrócili. Nie było z tym związanej żadnej afery i do dzisiaj jej nie ma.
Oczywiście, gdy w maju z powodu decyzji sankcyjnej zablokowano konta Quicko, nie mogliśmy już przeprowadzać żadnych operacji, w tym płacić wynagrodzeń. W tej chwili Quicko się więc nie rozlicza i nie ma jak się rozliczyć.
Fenige powiązane z Quicko
Po Quicko dosyć szybko przyszedł czas na Fenige. Jak ta sprawa wygląda z Pańskiego punktu widzenia?
W przypadku Fenige schemat jest jeszcze ciekawszy.
Quicko i Fenige to były dwie odrębne działalności, z kompletnie niezależnymi zarządami. Fenige było całkowicie niezależną spółką. W sumie jedyne zarzuty, które są wobec niej podnoszone dotyczą powiązań osobowych z Quicko (m.in. Krzysztof Drzyzga w przeszłości pełnił funkcje zarządcze również w Fenige, i jest z tą spółką powiązany kapitałowo – przyp. red.).
Ustawa sankcyjna
Samo powiązanie z podmiotami z listy sankcyjnej może skutkować wpisaniem na listę
Jak wskazuje MSWiA w decyzji o wpisaniu Quicko na listę sankcyjną, zgodnie z art. 3 ust. 9 ustawy z dnia 13 kwietnia 2022 r. o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego (tzw. polskiej ustawy sankcyjnej) „minister właściwy do spraw wewnętrznych może ograniczyć zakres uzasadnienia (…) ze względu na bezpieczeństwo państwa lub porządek publiczny”.
W ocenie organu taka sytuacja, w sposób oczywisty, występuje w sprawach tego rodzaju, jak sprawa Quicko, zwłaszcza w przypadku informacji niejawnych.
Zgodnie z art.3 ust. 2 ustawy sankcyjnej samo powiązanie z podmiotami wpisanymi na listę sankcyjną może skutkować wpisaniem na nią, a także jeśli tylko „istnieje prawdopodobieństwo wykorzystania w tym celu (wspierania agresji Rosji na Ukrainę czy represje wobec opozycji demokratycznej w Rosji i Białorusi - przyp. red.) dysponowanych przez nie środków finansowych, funduszy lub zasobów gospodarczych”.
Fenige to niezależna instytucja płatnicza, działająca formalnie zgodnie z prawem, zresztą dużo silniejsza niż Quicko. Fenige miało grubo ponad 200 mln zł przychodów w 2025 r., zatrudniało 140 osób, Quicko – ok. 10 mln zł, zatrudniało 40 osób. Obie bardzo dochodowe spółki teraz w zasadzie nie istnieją. Tak można to wprost powiedzieć.
Ryzykowny biznes i wyższe ryzyko
Właśnie, jak udało się Wam osiągnąć tak wysoki stosunek zysków do przychodów? Fenige wykazało ponad 50 mln zł zysku operacyjnego w 2025 r., Quicko – 6 mln zł. Na czym polega specyfika tego modelu?
To zależy od spółki, ale ogólnie odpowiedź jest bardzo prosta: wcześniej przez 15 lat inwestowaliśmy w technologię. Robiliśmy to we współpracy z bankami, Mastercardem i innymi partnerami, co pomogło nam zbudować nasze systemy. Co to daje? Kiedy już się je zbuduje, nie ma kolejnych kosztów zmiennych, znikają pośrednicy. Każda transakcja jest już dla ciebie praktycznie darmowa.
Pod tym względem to były wyjątkowe firmy. Moim zdaniem nie ma w Polsce takich polskich spółek, które mogłyby działać na rynku płatności bez pośredników.
Czyli udało wam się stworzyć rozwiązanie z dziedziny zaawansowanych technologii finansowych. To warto chyba podkreślić.
Tak, oczywiście. To był nasz wyróżnik. Drugim powodem było to, że działaliśmy w biznesach bardziej ryzykownych, charakteryzujących się wyższym ryzykiem, czyli jako pośrednicy między światem krypto a światem finansowego mainstreamu, gdzie nie działają standardowe banki czy inne duże instytucje płatnicze. Marżowość takiego biznesu też jest wyższa.
Krzysztof Drzyzga: Quicko i Fenige nie dotykały kryptowalut
To może wróćmy do tych powiązań z giełdami kryptowalut…
Jeszcze raz podkreślę: samo Quicko czy Fenige w ogóle nie dotykały kryptowalut. Oferowaliśmy naszym partnerom możliwość, by ich klienci – gdy już wymienili u nich krypto na tradycyjną walutę – mogli wyrobić sobie u nas kartę płatniczą.
Warto też zaznaczyć, że akurat w świecie krypto zostaje całkiem sporo śladów i można dość dużo zweryfikować. My również prowadziliśmy taką weryfikację.
Kiedy wejdzie się w jej szczegóły, można się dowiedzieć, skąd tak naprawdę przychodziły pieniądze. I u nas nie było tego ruchu, nazwijmy to, rosyjskiego. Albo było go ekstremalnie mało. Był na zupełnie standardowym poziomie.
Mamy takie wrażenie, że w tym świecie za naszą wschodnią granicą, gdzie na przykład bycie Ukraińcem, a bycie Rosjaninem może być w wielu przypadkach dosyć płynne – to znaczy ktoś mówi po rosyjsku, a jest Ukraińcem – można mieć problem z rozróżnieniem, czy dany podmiot jest podejrzany, czy nie. Czy wyklucza Pan możliwość, że ktoś wykorzystał narzędzia, które stworzyliście, i prowadził transfery – powiedzmy – poniżej granicy wykrywalności przez wasze radary?
Wykluczam, że tych sytuacji było więcej niż w każdej innej dużej instytucji płatniczej.
Były takie przypadki, szczególnie jeden, w którym ktoś mógł to wykorzystać. Ale wejdźmy w szczegóły. Ważne jest zachowanie Quicko. Kiedy Quicko się o tym dowiedziało, natychmiast wypowiedziało umowę temu partnerowi. Zresztą to były setki lub najwyżej kilka tysięcy sztuk kart i transakcji, czyli ułamek naszych operacji.
Krzysztof Drzyzga ma żal do KNF-u. „Nie zadano nam żadnego pytania"
Czyli w skrócie: niewiele macie sobie sami do zarzucenia. A jak to było w przypadku relacji z UKNF? Jak wyglądał ten proces?
Nie było żadnej relacji ani żadnego pytania, czy spotkania z UKNF.
Ostatnie pytania, które otrzymaliśmy w sprawie Quicko, były w lipcu 2025 r. Od tego czasu do dzisiaj nie zadano nam żadnego pytania. W tym czasie my wysłaliśmy do regulatora kilka tysięcy stron wyjaśnień.
W sprawie Fenige nie zadano w ogóle żadnych pytań. Co ciekawe, w środę 24 czerwca 2026 r., dzień przed decyzją o odebraniu licencji, odbyło się spotkanie, na dwa dni przed zabraniem uprawnień. Było pierwszym od maja czy czerwca 2025 r. Nie rozumiem, jak takie decyzje mogą być podejmowane bez dokładnej weryfikacji transakcji, sprawdzenia systemów i zrozumienia wyjaśnień firmy. Cała argumentacja opiera się na informacjach dostępnych w internecie – łatwych do zmanipulowania.
I o czym rozmawia się na takim spotkaniu?
Tego nie mogę dokładnie powiedzieć. Przedstawialiśmy jednak swoją historię – mniej więcej to, co tutaj słyszycie. Nie mamy nic do ukrycia.
Są zachodnie banki, które nie zamknęły spółek w Rosji
Mastercard i Visa do końca z Wami współpracowały?
Tak. Organizacje płatnicze nam pomagały. Zresztą dodajmy, że każdy z tych partnerów był zgłaszany nie tylko w UKNF, ale również w Mastercard. Każda z osób wymienianych przez polskie organy była zgłaszana w Mastercard.
Jako osoba z tak dużym doświadczeniem w tym sektorze: gdyby był Pan Rosjaninem szukającym „alternatywnych” rozwiązań do prania pieniędzy, co by Pan zrobił? Korzystałby Pan z rozwiązań Quicko?
Na pewno nie, bo nie brałbym karty z niskim limitem transakcyjnym, a wysokich limitów w Quicko nie było. Moim zdaniem nie jest to narzędzie do prania pieniędzy. W ten sposób mogę co najwyżej zapłacić za Netflix czy kupić hamburgera w McDonald’s. Do tego to służy.
Warto też prześledzić i zastanowić się, czy w ogóle doszło do złamania sankcji i jakich konkretnie sankcji. Przypomnę, że istnieją banki, które przelewają miliony euro z Rosji do Europy i z powrotem. Taka działalność nie jest objęta sankcjami. Sankcjami objęte są konkretne banki działające w Rosji, ale jest też wiele banków, które nimi objęte nie są. Sankcjami objęte są wskazane osoby prywatne, wskazane firmy, również określone branże. W naszych systemach nie ma żadnych tego typu transakcji. Standardowe operacje finansowe z Rosją nie są objęte sankcjami, bo inaczej duże europejskie grupy bankowe nie mogłyby tam działać.
Nie wszyscy się wyprowadzili
Zachodnie banki wciąż działające w Rosji
Jeśli chodzi o europejskie banki wciąż działające w Rosji, to najgłośniejsze przypadki dotyczą Raiffeisen Banku, UniCredit czy Intesy. Jak podkreślają same te instytucje, w sposób transparentny informują o swoich problemach z wyjściem z Rosji, które – w ich ocenie – stwarza przede wszystkim tamtejszy reżim.
Na przykład, Raiffeisen Bank tłumaczy, że próbuje ograniczyć swoją działalność, lecz rosyjscy regulatorzy nie chcą na to pozwolić, blokując sprzedaż jego rosyjskich aktywów.
Decyzje KNF i MSWiA dla Quicko i Fenige oznaczają koniec działalności
Co tracicie przez decyzje KNF i MSWiA?
Tracimy wszystko. Prawie nic nie da się uratować. Chyba zrozumiałe jest więc to, że chciałbym mieć poczucie, iż ten proces został przeprowadzony prawidłowo, a kara jest proporcjonalna do przewinienia. My nie wiemy, gdzie zawiniliśmy i o jakie konkretnie transakcje chodzi. Chciałbym podkreślić jeszcze raz, że każdy z tych partnerów był zgłaszany do UKNF i akceptowany kilka lat wcześniej.
Jak to możliwe, że takie decyzje są podejmowane bez znalezienia konkretnych transakcji? Czy nie należy poszukać użytkowników z Rosji lub innych faktów świadczących o łamaniu sankcji?
Wynik jest taki, że około 200 osób, Polaków, straciło pracę lub traci ją w tym momencie. Zainwestowany kapitał to około 100 mln zł przez 10–15 lat i jest marnotrawiony. Technologie stworzone w tych spółkach w zasadzie giną. Czy kiedykolwiek da się je odtworzyć? To bardzo trudne. Grupa, która była wyceniana na kwotę między miliardem a dwoma miliardami złotych i która pewnie zaraz wchodziłaby na giełdę, właśnie przestaje istnieć.
Quicko ma już wyłączone konta, więc nie możemy nawet wysłać pracownikom wynagrodzeń. Nawet jeśli sąd za kilka, kilkanaście miesięcy stwierdzi, że działalność należy przywrócić, nie będzie czego przywracać.
Jeśli dodam, że jeśli poszukać podobnych przypadków w Europie, przypadków odebrania licencji na takim etapie rozwoju spółek, to moim zdaniem takiego nie ma. Są oczywiście trudne sprawy, chociażby na Litwie. Ale tamte spółki nadal działają – regulator ich nie zamyka. Czasem w okrojonym zakresie, ale działają.
Główne wnioski
- KNF działa na podstawie restrykcyjnej ustawy z kwietnia 2022 r. Intencją ustawodawcy jest utrudnienie życia wszelkim podmiotom, które w jakikolwiek sposób mogłyby zostać wykorzystane do wspierania ludobójczej inwazji Rosji na Ukrainę. Cofnięcie licencji Quicko i Fenige tłumaczone jest oceną całokształtu ryzyka: powiązań osobowych, istnienia niezgłoszonej rosyjskiej spółki zależnej, współpracy z podmiotami z rynku kryptowalut. Część ustaleń ABW została utajniona.
- Dla regulatora samo prawdopodobieństwo wykorzystania infrastruktury finansowej do obchodzenia sankcji może być wystarczającą podstawą do najdalej idących działań. W tym przypadku oznacza to likwidację dwóch dużych rozmiarów spółek: utratę około 200 miejsc pracy czy zamrożenie rozwijanych przez lata technologii. Niezależnie od oceny zasadności decyzji KNF, sprawa pokazuje, że w sektorze finansowym ryzyko regulacyjne i reputacyjne może doprowadzić do upadku nawet szybko rosnących sporych już rozmiarów firm.
- Współtwórca sukcesów Quicko i Fenige Krzysztof Drzyzga twierdzi, że firmy nie obsługiwały rosyjskich transferów i działały głównie na rzecz klientów z UE i Ukrainy. Według niego zarzuty opierają się na błędnej interpretacji współpracy z podmiotami krypto oraz na dorabianiu historii do rosyjskich powiązań, które w rzeczywistości były znikome lub tak naprawdę nie istniały. Ostateczne rozstrzygnięcie sporu prawdopodobnie nastąpi dopiero przed sądami administracyjnymi.



