Młodzieżowy protest w Indiach. Policja użyła pałek i gazu łzawiącego

Indyjska policja użyła w poniedziałek pałek i gazu łzawiącego przeciwko demonstrantom w Delhi. Jak donoszą znajdujący się na miejscu reporterzy, co najmniej kilkanaście osób zostało rannych.

Dziesiątki tysięcy protestujących zgromadziły się w centrum stolicy Indii i rozpoczęły marsz w kierunku parlamentu, domagając się dymisji ministra edukacji. To jeden z największych ulicznych protestów w Delhi w ostatnich latach.

W niedzielę stołeczna policja odmówiła wydania zezwolenia na przemarsz demonstrantów w kierunku budynku parlamentu. Według obowiązujących w mieście przepisów masowe zgromadzenia są dozwolone wyłącznie na terenie XVIII-wiecznego kompleksu astronomicznego i parku Jantar Mantar. Młodzi protestujący koczowali tam już od ponad trzech tygodni.

Masowy protest zorganizował powstały w maju ruch o nazwie Narodowa Partia Karaluchów (CJP). Założony jako inicjatywa w mediach społecznościowych szybko zyskał ponad 22 mln obserwujących. Nazwa inicjatywy jest inspirowana kontrowersyjną wypowiedzią naczelnego sędziego Sądu Najwyższego. Porównał on młodych aktywistów krytykujących działania władz, do „karaluchów, które nie mogą znaleźć pracy" i „zaczynają wszystkich atakować".

Bezpośrednią przyczyną demonstracji jest wyciek treści państwowego egzaminu na studia medyczne. Po udostępnieniu arkuszy egzaminacyjnych ponad 2 mln przyszłych studentów musiało ponownie podejść do testu. Ale masowe protesty są wyrazem głębszej frustracji indyjskiej młodzieży. Młodym Indusom i Induskom doskwiera rekordowe bezrobocie, niewielkie perspektywy rozwoju i korupcja klasy politycznej. W kraju, którego gospodarka w ostatnim trzydziestoleciu rosła średnio o ponad 6 proc. rocznie, rosną także aspiracje.

„Korupcja, dziury w drogach, korki i śmieci na ulicach nie przystają do wizerunku mocarstwa” – mówił XYZ w czerwcu Nihar Kulkarni, doktorant na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Jak pisaliśmy, popularność nowego ruchu obnaża przepaść między oficjalną narracją rządu o sukcesie gospodarczym Indii a rzeczywistością Generacji Z.

Analitycy oceniają, że zorganizowane protesty młodzieży są największym dotychczasowym wyzwaniem dla premiera Narendry Modiego i jego Indyjskiej Partii Ludowej, rządzącej nieprzerwanie od 2014 r.

W ostatnich latach w wyniku masowych protestów upadły rządy trzech ościennych państw: Sri Lanki, Bangladeszu i Nepalu. W każdym z nich źródłem frustracji obywateli był brak perspektyw, korupcja i skrajne uprzywilejowanie członków rodzin politycznych elit. Na Sri Lance dodatkowym impulsem było załamanie gospodarcze.

Indyjskie władze sięgnęły po prawo antyterrorystyczne i pomoc wywiadu, aby zablokować niektóre konta inicjatywy Partii Karaluchów. Służby wywiadowcze miały określić publikacje CJP w mediach społecznościowych jako wywrotowe i mogące „zagrozić suwerenności Indii”. Z relacji z miejsc poniedziałkowego protestu wynika, że w centrum Delhi wyłączono dostęp do mobilnych sieci internetowych.

Autorem tekstu jest korespondent XYZ w Azji Tomasz Augustyniak.