Polska liderem produkcji drobiu w UE. „W Afryce i Azji chcemy budować markę Polish poultry"
– W ciągu ostatnich dwóch dekad Polska trzykrotnie zwiększyła potencjał produkcyjny, a eksport dziesięciokrotnie. Chcielibyśmy, aby polski drób był jeszcze bardziej rozpoznawalny – mówi Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej. W jakiej kondycji jest branża i co zdecyduje o jej przyszłości?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie znaczenie w UE i na świecie ma polski drób.
- Jakie są największe wyzwania na rynku drobiu.
- Gdzie sektor drobiarski upatruje szans na dalszy rozwój.
Polska jest największym producentem mięsa drobiowego w Europie z produkcją na poziomie 3,5 mln ton rocznie. Odpowiada za około 20 proc. unijnej produkcji. Następne miejsca zajmują m.in. Francja, Hiszpania i Niemcy, których roczna produkcja sięga 1,6-1,7 mln ton. Wartość polskiego sektora drobiarskiego wynosi ponad 50 mld zł.
– Jesteśmy też trzecim eksporterem mięsa drobiowego na świecie, po Brazylii i Stanach Zjednoczonych. To dane, które z jednej strony napawają dumą, a z drugiej strony są bardzo zobowiązujące – przyznaje Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej.
Ile drobiu je Kowalski
Spożycie mięsa drobiowego w Polsce pozostaje stosunkowo stabilne i wynosi około 30 kg rocznie na osobę. Najczęściej wybieranym gatunkiem jest wieprzowina ze spożyciem na poziomie ok. 40,5 kg. Polacy jedzą też ok. 3 kg mięsa wołowego rocznie. Statystyczny Polak spożywa rocznie łącznie około 76 kg mięsa. Prognozy prezentowane m.in. przez OECD są korzystne dla rynku mięsa drobiowego.
– Wynikają one z rosnącej liczby ludności na świecie i potrzeby zapewnienia odpowiedniej ilości białka. Mięso drobiowe jest postrzegane jako wartościowe i konkurencyjne źródło białka. Dlatego spośród różnych rodzajów mięsa to właśnie jego spożycie ma rosnąć najszybciej – dodaje Dariusz Goszczyński.
Zdaniem eksperta
Dywersyfikacja sprzedaży zagranicznej kluczowa dla producentów drobiu
Dywersyfikacja sprzedaży zagranicznej wydaje się kluczowa w warunkach stopniowego nasycania się rynku wewnętrznego Unii Europejskiej.
Coraz większą uwagę branża poświęca rynkom azjatyckim, co wydaje się racjonalnym kierunkiem dalszej ekspansji. W 2025 r. udział krajów azjatyckich w polskim eksporcie drobiu przekraczał 5 proc., podczas gdy jeszcze pięć lat wcześniej wynosił mniej niż 3 proc. W eksporcie do Azji dominują przede wszystkim Filipiny i Wietnam. Łącznie w minionym roku odpowiadały za 4,7 proc. polskiego eksportu drobiu ogółem. Otwarcie rynku filipińskiego na polski drób było jednym z czynników napędzających wzrost sprzedaży zagranicznej w ostatnich kilku latach. Filipiny były od 2021 r. trzecim pod względem tempa wzrostu wolumenu rynkiem zbytu dla polskiego drobiu. Większa sprzedaż na te rynki zrekompensowała spadek wysyłek do Chin, które ograniczyły zakupy z Polski z uwagi na grypę ptaków. Warto przypomnieć, że jeszcze w 2019 r. Chiny były najważniejszym azjatyckim kierunkiem eksportu polskiego drobiu.
Eksport polskiego drobiu
Obecnie Polska eksportuje 60 proc. drobiu, z czego około 30 proc. do krajów trzecich.
– W 2025 roku około 2,1 mln ton polskiego drobiu o wartości 6,6 mld euro trafiło na rynki eksportowe. Najważniejszym rynkiem pozostaje Unia Europejska i będzie nim również w przyszłości. To tam trafiają najbardziej wartościowe elementy kurczaka, przede wszystkim mięso z piersi. Jednocześnie bardzo zależy nam na rozwoju sprzedaży w Azji i Afryce. Z prognoz wynika, że to tam najszybciej będzie rosło zapotrzebowanie na mięso drobiowe. To właśnie tam chcemy budować markę polskiego drobiu. A takiej pozycji nie buduje się w ciągu roku – mówi Dariusz Goszczyński.
To długotrwały proces oparty na relacjach biznesowych, ale także na promocji Polski i polskiej żywności. Ważną rolę odgrywają tu zarówno organizacje branżowe, jak i administracja państwowa.
– W międzynarodowym środowisku branżowym nasz potencjał i osiągnięcia są znane. W ciągu ostatnich dwóch dekad Polska trzykrotnie zwiększyła potencjał produkcyjny, a eksport wzrósł dziesięciokrotnie. Chcielibyśmy, aby polski drób był jeszcze bardziej rozpoznawalną marką na świecie. Podczas najważniejszych międzynarodowych targów i wydarzeń branżowych konsekwentnie promujemy markę „Polish poultry” [polski drób – przyp. red], aby kojarzyć Polskę z wysoką jakością mięsa drobiowego. A im szerszy dostęp do światowych rynków, tym łatwiej optymalizować handel poszczególnymi elementami drobiu – mówi Dariusz Goszczyński.
Duże nadzieje wiązane są również z rynkiem Korei Południowej, który po kilku latach przerwy znów otworzył się na polski drób. A co z Chinami?
– Chiny to bardzo wymagający rynek. Z jednej strony ogromny, z dużym potencjałem, ale z drugiej w ostatnich latach przeszedł znaczącą zmianę. Z importera stał się również eksporterem mięsa drobiowego. Oznacza to, że zapotrzebowanie importowe może być mniejsze niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. Polska ma zakłady dopuszczone do tego rynku, jednak proces przywracania możliwości eksportu jest przeciągany przez stronę chińską. Podpisano już protokół dotyczący regionalizacji, ale sam dokument nie oznacza jeszcze wznowienia eksportu. Nawet jeśli zakłady zostaną ponownie dopuszczone, trzeba mieć świadomość, że potencjał tego rynku jest dziś inny niż przed laty – zaznacza Dariusz Goszczyński.
Do 2019 r. Republika Południowej Afryki była ważnym rynkiem eksportowym, jednak po wystąpieniu ogniska grypy ptaków w 2020 r. została zamknięta dla polskiego drobiu.
– Dlatego koncentrujemy działania promocyjne i marketingowe przede wszystkim na rynkach, które akceptują zasady regionalizacji – podkreśla Dariusz Goszczyński.
Wyzwania dla branży
Grypa ptaków jest największym wyzwaniem dla producentów drobiu z Polski, ale także Europy i świata. Jej skala jest różna w zależności od regionu i okresu.
– W pierwszym półroczu odnotowaliśmy bardzo dużą liczbę ognisk tej choroby. Utylizacji poddano około 10 mln ptaków. Do tej pory stwierdzono 153 ogniska grypy ptaków. Z jednej strony każde ognisko oznacza koszty dla państwa, w tym wypłatę odszkodowań dla hodowców. Z drugiej strony konsekwencje odczuwa cały łańcuch produkcji – dodaje Dariusz Goszczyński.
Sektor drobiarski to system precyzyjnie współpracujących ogniw, od producentów pasz, przez zakłady wylęgowe i hodowców, po zakłady ubojowe oraz przetwórcze.
– Gdy na etapie hodowli pojawia się ognisko choroby, wyznaczane są strefy ograniczeń, co powoduje poważne zakłócenia w funkcjonowaniu całego sektora. Dotyczy to zarówno zakładów wylęgowych, producentów pasz, jak i zakładów ubojowych, które muszą wstrzymywać produkcję i mierzyć się z problemami w realizacji kontraktów. Wpływa to również na eksport. Tam, gdzie obowiązuje regionalizacja, staramy się ograniczać skutki tych zdarzeń. Jednak wiele państw nie uznaje zasady regionalizacji. W momencie pojawienia się nawet pojedynczego ogniska choroby zamykają swój rynek dla całego kraju. To oznacza utratę dostępu do tych rynków – mówi Dariusz Goszczyński.
Grypa ptaków nie jest jedynym problemem. W Polsce występuje również rzekomy pomór drobiu, który stanowi kolejne wyzwanie dla branży.
Zdaniem eksperta
Drób jest najchętniej spożywanym mięsem na świecie
Polska jest największym producentem mięsa drobiowego w Unii Europejskiej i z uwagi na jej duży potencjał oraz dynamikę rozwojową nie ma dziś w Unii kraju, który mógłby przegonić rodzimą branżę. Warto podkreślić, że pomimo wahań cen żywca rentowność chowu utrzymuje się na wysokim poziomie, co napędza dalszy rozwój produkcji.
Jednym z większych wyzwań wydają się zmiany, które zachodzą na rynku globalnym. Chiny, które były do niedawna dużym importerem drobiu, posiadają już nadwyżkę produkcji nad wewnętrznym popytem. Efektem jest spadek chińskiego importu. To z kolei oznacza, że najwięksi światowi eksporterzy i jednocześnie dostawcy do Chin, tacy jak Brazylia, muszą przekierować część mięsa na inne rynki. Rośnie więc konkurencja między eksporterami na świecie. Kraje UE, chcąc zachować pozycję na rynku globalnym, muszą więc dbać o konkurencyjność swoich produktów. Dla dalszego rozwoju i wykorzystania szans na dalekich rynkach kluczowe będzie stworzenie w Unii dobrych warunków do rozwoju produkcji i przetwórstwa.
Kto wstrzymuje inwestycje
Zdaniem prezesa Krajowej Rady Drobiarstwa pozycja Polski jest stabilna, choć istotnym czynnikiem ryzyka pozostają choroby drobiu, które mogą znacząco wpłynąć na potencjał produkcyjny.
– Na poziomie krajowym naszym największym wyzwaniem jest rozwój i zwiększanie odporności sektora. Kiedy mówimy o rozwoju, nie mamy na myśli dynamicznego zwiększania skali produkcji. Chodzi o zwiększanie odporności i zrównoważony rozwój. Aby było to możliwe, potrzebne są nowe inwestycje poprawiające poziom bioasekuracji. Tymczasem są one obecnie blokowane przez podmioty dążące do ograniczenia produkcji zwierzęcej w Polsce. Nie kwestionujemy konieczności konsultacji społecznych ani oceny oddziaływania na środowisko, to są niezbędne elementy procesu. Uważamy jednak, że inwestor powinien mieć przewidywalność całej procedury i wiedzieć, ile czasu ona potrwa – twierdzi Dariusz Goszczyński.
Dodaje, że najwyższy poziom bioasekuracji zapewniają najnowocześniejsze obiekty, projektowane od początku zgodnie z aktualnymi standardami.
– Są to bardzo kosztowne inwestycje, dlatego przedsiębiorcy muszą wiedzieć, kiedy będą mogli je zrealizować. Tymczasem dziś nikt nie ma takiej gwarancji. Nawet jeśli po wielu latach z ogromnym wysiłkiem organizacyjnym i finansowym uda się uzyskać wszystkie wymagane decyzje administracyjne, inwestycja nadal może zostać zablokowana. Apelujemy do władz o zajęcie się tym problemem. Zwracamy uwagę, że organizacje pozarządowe, które – jak same deklarują – korzystają z finansowania ze źródeł zewnętrznych, prowadzą działania zmierzające do blokowania inwestycji w produkcję zwierzęcą. Jednocześnie w Parlamencie Europejskim pojawiają się inicjatywy dotyczące ograniczenia lub zatrzymania produkcji zwierzęcej w UE – mówi Dariusz Goszczyński.
Wyzwania legislacyjne
Innym wyzwaniem są umowy handlowe, między innymi z Mercosurem oraz Ukrainą, a także związane z nimi nierówne zasady konkurencji.
– Każdy produkt importowany do UE powinien spełniać takie same wymagania jak produkty wytwarzane w Unii. W przeciwnym razie jest to nieuczciwe zarówno wobec konsumentów, jak i producentów unijnych. Docierające z Komisji Europejskiej sygnały wskazują, że jest ona świadoma tego problemu i zamierza podjąć działania. Chcemy jednak zobaczyć, jak te zapowiedzi będą wyglądały w praktyce – zapewnia Dariusz Goszczyński.
Kolejnym wyzwaniem jest unijna legislacja.
– Z jednej strony wspólne przepisy są potrzebne i ich nie kwestionujemy. Dzięki nim producenci w całej Unii Europejskiej funkcjonują według tych samych zasad. Z drugiej strony musimy pamiętać, że jesteśmy znaczącym eksporterem na rynki pozaunijne, gdzie konkurujemy z takimi krajami jak Brazylia czy Stany Zjednoczone. Na rynkach azjatyckich i afrykańskich wymagania jakościowe mają znaczenie, jednak równie istotna jest cena. Dlatego apelujemy o zachowanie zdrowego rozsądku przy projektowaniu kolejnych regulacji dotyczących produkcji zwierzęcej, ale także innych sektorów gospodarki – alarmuje Dariusz Goszczyński.
Zdaniem eksperta, jeżeli wymagania będą coraz bardziej restrykcyjne, wzrosną koszty produkcji, a tym samym spadnie konkurencyjność polskich produktów.
– Jeżeli jednocześnie nie będą egzekwowane analogiczne wymagania wobec produktów importowanych, produkcja w Unii Europejskiej stanie się mniej opłacalna. Będzie stopniowo wygaszana i przeniesie się do państw trzecich, które są dziś bardziej konkurencyjne i często nie stosują takich wymagań środowiskowych, dobrostanowych i innych, jakie obowiązują producentów w Unii Europejskiej. UE ma obecnie jedne z najbardziej restrykcyjnych i jednocześnie bardzo precyzyjnie opisanych wymagań dotyczących bezpieczeństwa żywności, dobrostanu zwierząt oraz wpływu produkcji na środowisko – przyznaje Dariusz Goszczyński.
Główne wnioski
- Polska jest największym producentem mięsa drobiowego w Europie z produkcją na poziomie 3,5 mln ton rocznie. Odpowiada za około 20 proc. unijnej produkcji. Jest też trzecim eksporterem mięsa drobiowego na świecie, po Brazylii i Stanach Zjednoczonych.
- Spożycie mięsa drobiowego w Polsce pozostaje stosunkowo stabilne i wynosi około 30 kg rocznie na osobę. Polacy jedzą rocznie łącznie około 76 kg mięsa na osobę. Najczęściej wybieranym gatunkiem jest wieprzowina ze spożyciem na poziomie ok. 40,5 kg.
- Prezes Krajowej Rady Drobiarstwa chciałby, aby polski drób był jeszcze bardziej rozpoznawalną marką na świecie. Podczas najważniejszych międzynarodowych targów konsekwentnie promuje się markę „Polish poultry”, aby kojarzyć Polskę z wysoką jakością mięsa drobiowego.

