Aplikacja, która ma łączyć sportowców ze sponsorami. Poznajemy „The Champions”
Aplikacja „The Champions” w pięć miesięcy zgromadziła 200 sportowców, a newsletter, który ich przedstawia trafia już do prawie tysiąca firm. Firmy otrzymują też ofertę pomocy od twórców aplikacji – jeśli chciałyby wesprzeć większą grupę, „The Champions” zapewni koordynację.
Fot. Błażej Dziuk/zasoby własne
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak narodził się pomysł na stworzenie aplikacji „The Champions”.
- Jakie narzędzia twórcy aplikacji przygotowali dla sportowców i potencjalnych sponsorów.
- Jaka grupa sportowców zapisała się najliczniej na platformie „The Champions” tuż po jej starcie.
Błażej Dziuk, jeden z założycieli aplikacji „The Champions”, zajmuje się startupami technologicznymi. Ale bardzo lubi sport – i chociaż sam nie zrobił kariery, to ta dziedzina jest w jego życiu obecna. Od lat słyszał na różnych salach treningowych, jakie problemy finansowe miewają sportowcy, którzy dopiero próbują się przebić.
– Pierwszą sytuacją, która zrobiła na mnie duże wrażenie, była prośba o pożyczkę na bilet lotniczy na międzynarodowe zawody. To miało miejsce kilkanaście lat temu. Później takie prośby słyszałem już częściej. Zapadają w pamięć. Bo widzi się człowieka, który trenuje ciężko codziennie przez kilka godzin. No i widzi się też, jak niezręcznie jest mu prosić o pomoc – wspomina Błażej Dziuk.
Jak powstała aplikacja „The Champions”
Błażej Dziuk przyznaje, że punktem zwrotnym – gdy już naprawdę zaczął poważnie myśleć o stworzeniu aplikacji – były igrzyska w Paryżu w 2024 r. I problemy np. polskich kolarzy – a dotyczyły one, jak pamiętamy, rzeczy zupełnie podstawowych, czyli rowerów. Wspomina też o Mai Chwalińskiej, która kilka lat temu, lecąc na eliminacje do Australian Open, musiała za pośrednictwem Facebooka szukać noclegu u prywatnych ludzi.
– Takie sytuacje pokazują, że problemy „sięgają” wysoko. Zresztą, gdy wystartowaliśmy z naszą aplikacją w marcu bieżącego roku, wśród sportowców zakładających u nas konta było bardzo dużo lekkoatletów. Już walczyli o sierpniowe mistrzostwa Europy [rozpoczynają się 10 sierpnia w Birmingham – red.]. Do tego doszła świadomość, jak słabo w sponsorowanie sportu jest u nas w kraju zaangażowany prywatny biznes – mówi Błażej Dziuk.
Jak działa aplikacja „The Champions”
Aplikacja „The Champions” ma połączyć światy sportu i biznesu. Sportowcy zakładają konta (za darmo) i uzyskują dostęp do narzędzi pomagających w kontaktach ze sponsorami. W jeszcze większym uproszczeniu możemy działanie „The Champions” zobrazować następująco: jeden słupek stanowią tu sportowcy, którzy zakładają swoje konta i uzupełniają profile, a drugi słupek to firmy, potencjalni sponsorzy.
– Jesteśmy na razie prywatnym startupem, dopiero po pewnym czasie będziemy szukać inwestorów. Gdy już nasz model działania będzie zupełnie gotowy. Obecnie ok. 200 sportowców założyło sobie u nas konta i opisało swoje sportowe CV. My dodaliśmy swoje parametry opisujące tych sportowców. Na nasz newsletter, w którym przedstawiamy sportowców, zapisało się już prawie tysiąc firm. Jasne, że pomogły kontakty z biznesu, nie tylko moje, nasza ekipa jest nieco większa – wyjaśnia Błażej Dziuk.
Firmy otrzymują dostęp do bazy danych oraz specjalnie przygotowany newsletter.
– Opracowaliśmy algorytm, który wyszykuje pole do ewentualnej współpracy. Ocenia też potencjał sportowca – nie tylko ten sportowy, ale także medialny, marketingowy. Tak, możemy w tym kontekście użyć słowa „scoring” – tłumaczy Błażej Dziuk.
Jak wyglądają przykładowe oferty wysyłane do sponsorów?
– Ktoś może zbierać na żagiel i taką wysyła ofertę (oferuje miejsce na żaglu). Ktoś może starać się o pojedynczą współpracę marketingową w mediach społecznościowych sportowca. A ktoś inny może marzyć o stałej cyklicznej współpracy. Ale, i to muszę podkreślić, bardzo zależy nam na tym, by ewentualne współprace nie rodziły się tylko w wyniku połączeń „newsletterowych” lub naszych działań. Chcemy, by sportowcy samodzielnie starali się pozyskać partnerów, to powinien być rdzeń funkcjonowania „The Champions”. Na razie jednak przyznaję, bardzo dużo pomagamy sami – mówi Błażej Dziuk.

Fot. „The Champions”
Zbiórki zbiórkom nierówne
Jednym ze sposobów na samodzielną aktywność sportowców jest zakładanie zbiórek na platformie „The Champions”. Kilka z nich w ostatnich miesiącach zakończyło się sporymi sukcesami.
– Te założone u nas mają większe szanse na przebicie się do szerszej świadomości (oczywiście sportowcy umieszczają je także w swoich mediach społecznościowych). Możemy w uproszczeniu powiedzieć, że nasze zbiórki są efektywniejsze dla ludzi sportu. Bo jednak gdy sportowcy zakładają zbiórki na najbardziej znanych portalach tego rodzaju, to są jakby tłumieni. Ponieważ tam pierwszeństwo mają zbiórki, które dotyczą krytycznych sytuacji w życiu ludzi. Brak żagla jednak taką nie jest – tłumaczy Błażej Dziuk.

Fot. „The Champions”
Zapytany o to, czy w wyniku działalności „The Champions” narodziły się już jakieś współprace, Błażej Dziuk odpowiada uśmiechem.
– Zdarzyły się nawet takie podpisane poza systemem. Po prostu może niektórzy obawiali się jakiejś prowizji za sfinalizowanie umowy. Nie ma takich. Nie mamy też żadnych pretensji, rzecz jasna. Liczy się końcowy efekt – mówi Błażej Dziuk.
Pomoc w koordynowaniu większych umów
Opowiadając o przyszłości, CEO „The Champions” mówi, że aplikacja może się przydać firmom jeszcze w jednym aspekcie.
– Otóż firmy wiedzą, że często podpisanie umów z grupą sportowców jest korzystniejsze niż jedna umowa z dużym nazwiskiem. Dodają jednak: „tylko że umowy z wieloma sportowcami są trudne do tzw. ogarnięcia, trzeba zatrudnić sporą grupę dodatkowych pracowników”. My w „The Champions” chcemy pomagać firmom w takich sytuacjach. Chcemy oferować koordynowanie takiego procesu. Zresztą na pewną skalę już to robimy. Na razie zarabiamy tylko w ten sposób – kończy Błażej Dziuk.
Główne wnioski
- Aplikacja „The Champions” to platforma, dzięki której sportowcy mają mieć łatwiejszy niż obecnie dostęp do potencjalnych sponsorów. Swoje konta mogą zakładać za darmo.
- Na specjalny newsletter przygotowany przez założycieli aplikacji zapisało się już prawie tysiąc firm. Otrzymują one specjalnie sprofilowane oferty sportowców. Sportowcy mogą też na platformie zakładać zbiórki – założenie ich w „The Champions” jest korzystniejsze, gdyż na najpopularniejszych portalach ze zbiórkami premiowane są te, w których dana osoba stara się uzyskać pomoc w krytycznej sytuacji życiowej.
- Założyciele „The Champions” na razie nie mają większych inwestorów – czerpią z własnych kieszeni oraz pozyskują pieniądze od firm za pomoc w koordynowaniu i obsługiwaniu umów sponsorskich z grupami sportowców.


