Kategoria artykułu: Świat

Miliardowe koszty pożarów lasów. Smog spowija kilka krajów Azji

Fala pożarów lasów i torfowisk w Indonezji generuje trującą mgłę i straty gospodarcze w sąsiednich krajach. Winni są właściciele plantacji, którzy unikają odpowiedzialności.

Strażacy w kombinezonach ze sprzętem gaszą dymiącą roślinność
Indonezyjscy strażacy gaszą pożar torfowiska na Sumatrze, sierpień 2026 r. W Indonezji co roku dochodzi do sezonowych pożarów plantacji i lasów torfowych. Fot. Muhammad Fajri / NurPhoto / Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jaki sposób plantatorzy w Indonezji od kilkunastu lat powodują katastrofalny smog, którego skutki rozciągają się na tysiące kilometrów.
  2. Jakie mogą być koszty gospodarcze i zdrowotne transgranicznego smogu do połowy stulecia.
  3. Dlaczego mimo miliardowych kar sądowych wielcy plantatorzy wciąż unikają realnej odpowiedzialności za wywoływanie pożarów.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

W Azji Południowo-Wschodniej rozpoczął się okres, który rządy eufemistycznie nazywają „sezonem mgły”. Dyplomatyczny język jest w tym przypadku konieczny. Większość trujących oparów, spowijających kilka krajów regionu pochodzi tylko z jednego z nich.

Na Borneo i Sumatrze płoną lasy i torfowiska, a pożary prawdopodobnie nieprędko się zakończą.

Według indonezyjskiej platformy SiPongi prowadzonej przez tamtejsze ministerstwo leśnictwa, w pierwszych 12 dniach sierpnia w kraju zanotowano ponad 1,6 tys. ognisk pożarów. To więcej niż w całym lipcu, gdy było ich 758.

W pierwszej połowie roku spłonęło w Indonezji ok. 107 tys. hektarów lasów i torfowisk. W lipcu ogień dotarł do granic jedynego na wyspie Borneo ośrodka leczenia orangutanów.

Główną przyczyną pożarów jest nielegalne wypalanie lasów pod plantacje palmy olejowej. Problem potęgują zmiany klimatu. Prognozowany na ten sezon silny El Niño oznacza wyjątkowo suchą pogodę i brak chmur deszczowych.

W tym roku pożary rozpoczęły się wyjątkowo wcześnie, na przełomie stycznia i lutego. Najbardziej dotknięta jest Malezja. 11 sierpnia jedenaście obszarów stanu Sarawak notowało niezdrowe odczyty. Zamknięto ponad 100 szkół. Brunei i Singapur także przygotowują się na pogorszenie jakości powietrza.

Nie tylko maski

Władze indonezyjskich prowincji dotkniętych smogiem zalecają mieszkańcom pracę z domu. Szkoły wprowadzają nauczanie zdalne. Szpitale notują wzrost liczby pacjentów z kaszlem, dusznościami i gorączką. Rozdawane są maski przeciwpyłowe. Resort zdrowia przekazał dotkniętym regionom m.in. koncentratory tlenu i oczyszczacze powietrza.

W akcji gaśniczej uczestniczą 43 helikoptery oraz 15 samolotów przeznaczonych do zrzutów wody. Rozpoczęto też zasiewanie chmur, ale operacje utrudnia niesprzyjająca pogoda.

Według szwajcarskiej platformy IQAir w pierwszej 10 miast o najgorszym powietrzu na świecie znalazły się ostatnio cztery miasta Indonezji i Malezji: Dżakarta, Kuala Lumpur, Kuching i Medan. Mgła dotarła też z Sumatry do północnej Malezji. W stanie Penang władze zapowiedziały, że przy dalszym pogorszeniu rozważą zalecenie zawieszenia zajęć na świeżym powietrzu w szkołach.

Służby medyczne Singapuru poinformowały, że zapewniono już wystarczające zapasy masek N95 i wyposażono w oczyszczacze powietrza wszystkie klasy szkół podstawowych i średnich oraz przedszkola. Centrum Meteorologiczne ASEAN już na początku sierpnia aktywowało alarm drugiego poziomu, zobowiązujący sześć państw do codziennego raportowania sytuacji.

Wielomiliardowe straty

Z raportu opublikowanego w październiku 2025 r. przez Centrum Zmian Klimatu i Zdrowia Środowiskowego singapurskiego Nanyang Technological University wynika, że do 2050 r. liczba zgonów spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza w regionie może wzrosnąć nawet o 10 proc. Zespół pod kierunkiem prof. Steve’a Yima oszacował, że w zależności od scenariusza emisji koszty tych zgonów w ciągu najbliższego ćwierćwiecza wyniosą od 447 do 591 mld dolarów. Liczby te odzwierciedlają całkowitą społeczną wartość utraconych istnień, obejmującą m.in. utraconą produktywność, a nie tylko koszty leczenia.

Kolejne badanie tego zespołu, opublikowane w maju w „The Lancet Planetary Health”, powiązało zmiany użytkowania gruntów w ostatnich piętnastu latach z ok. 13 tys. nadmiarowych zgonów w samym 2018 r. Straty miały wynieść 7,8 mld dolarów.

Według Światowej Organizacji Zdrowia ponad 90 proc. z 2,5 mld mieszkańców Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej oddycha szkodliwym powietrzem. Stałe narażenie na zanieczyszczenie pyłami PM 2,5 powiększa ryzyko choroby niedokrwiennej serca, udaru i chorób płuc, w tym raka.

Systemowy problem

Indonezja od kilkunastu lat wprowadza regulacje mające ograniczyć pożary, ale rosnące temperatury, przedłużające się susze i interesy utrudniają zadanie.

Annisa Rahmawati, indonezyjska ekolożka i była dyrektor zarządzająca organizacji Satya Bumi, podkreśla, że coroczne widowiskowe operacje gaśnicze to działania robione na pokaz.

–  Władze doskonale zdają sobie sprawę, że oddelegowanie tysięcy strażaków i wysłanie w rejon katastrofy sprzętu nie zakończy kolejnej gigantycznej fali pożarów. Tak samo, jak nie robiło tego od kilkunastu lat. Ponownie widzimy działania reaktywne zamiast zajęcie się przyczynami. Duże firmy rolnicze i plantacyjne nie dotrzymują swoich obietnic o zatrzymaniu wylesiania i przeciwdziałaniu wypalaniu. Przodujące globalne marki pozyskują olej palmowy od producentów najbardziej szkodzących środowisku. Firmy te zbudowały fasadę zrównoważonego rozwoju, a w rzeczywistości niczego nie zmieniły – ocenia Annisa Rahmawati w rozmowie z XYZ.

Indonezja od kilkunastu lat wprowadza regulacje mające ograniczyć pożary, ale rosnące temperatury, przedłużające się susze i interesy utrudniają zadanie.

Choć Rahmawati nie podaje nazw konkretnych firm, śledztwa dziennikarskie pokazują mechanizm stojący za częścią takich powiązań. Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych ujawniło w 2023 r., że producenci oleju palmowego oraz celulozy i papieru tworzą formalnie niepowiązane ze sobą spółki-cienie, które kontynuują wylesianie. Oficjalnie ci producenci deklarują cele zrównoważonego rozwoju.

Organizacja Rainforest Action Network powiązała Anthoniego Salima, jednego z najbogatszych Indonezyjczyków, z dwiema spółkami, które nielegalnie wykarczowały niemal 10 tys. hektarów chronionych torfowisk pod plantacje. Salim jest właścicielem koncernu Salim Group, do którego należy m.in. Indofood, lokalny partner PepsiCo i Nestlé.

Kto zapłaci grzywnę?

W lipcu 2023 r. Sąd Najwyższy Indonezji podtrzymał karę 61 mln dolarów grzywny dla spółki Rafi Kamajaya Abadi za pożar 2,6 tys. hektarów lasów, na których terenie prowadziła działalność. Ministerstwo Środowiska i Leśnictwa złożyło pozwy przeciw 22 firmom, z których 13 uznano za winne. Łącznie sądy zasądziły od plantatorów ponad 21 bln rupii (ok. 1,3 mld dolarów) kar. Większość tych pieniędzy nigdy nie trafiła do budżetu.

Firmy stosują wybiegi takie jak strategiczne bankructwa i wykorzystują luki proceduralne. Jak ustalił portal Mongabay, spółka Waringin Agro Jaya zobowiązana do zapłaty prawie 29 mln dolarów, ogłosiła w 2023 r. bankructwo. Kilka miesięcy później tereny przydzielone jej w ramach koncesji ponownie pochłonął ogień. Ostatecznie ministerstwo odzyskało z likwidacji majątku spółki tylko ułamek zasądzonej kwoty. Reszta aktywów trafiła do wierzycieli, w tym banków i byłych pracowników.

Annisa Rahmawati zwraca uwagę, że bardzo często nie wiadomo, kto jest właścicielem płonących plantacji. Inicjatywy mające wprowadzić transparentność tworzą organizacje pozarządowe i obywatelskie. Należy do nich prowadzona przez Greenpeace Indonesia interaktywna mapa pokazująca granice koncesji, ich właścicieli i ogniska pożarów. Zapowiadanej rządowej polityki „jednej mapy” wciąż nie wdrożono. Wiele firm odmawia publikowania granic swoich koncesji, powołując się na przepisy o tajemnicy handlowej.

Panorama miasta z wieżowcami we mgle
Tak wyglądała panorama Kuala Lumpur 12 sierpnia. Transgraniczny smog znad Indonezji doprowadził do niebezpiecznego dla zdrowia zanieczyszczenia powietrza w stolicy Malezji. W poprzednich latach trująca mgła znad Borneo i Sumatry trafiała także nad Singapur, Brunei, Wietnam i Tajlandię. Fot. Syaiful Redzuan /Anadolu / Getty Images

Napięcia dyplomatyczne

Transgraniczny smog od lat prowadzi do napięć dyplomatycznych. W poprzednich latach wygenerowane w północnej Indonezji opary sięgały Wietnamu i Tajlandii. W 2023 r. sąsiednia Malezja wystosowała ostrą notę dyplomatyczną wobec Indonezji, domagając się natychmiastowych działań. Ówczesna szefowa indonezyjskiego resortu środowiska Siti Nurbaya Bakar odpowiedziała w wywiadzie, że sytuacja się poprawia. Malezyjski minister środowiska przyznał wówczas, że przez wiele tygodni nie otrzymał odpowiedzi od sąsiadów. Zarówno Malezja, jak i Singapur dostosowują prawo, żeby pociągać do odpowiedzialności swoje własne firmy, które inwestują w indonezyjskie plantacje.

Jak zauważają analitycy Singapurskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (SIIA), Porozumienie ASEAN o Transgranicznym Zanieczyszczeniu Powietrza z 2002 r. nie daje żadnego mechanizmu prawnego, aby wymusić na Indonezji ściganie odpowiedzialnych firm.

Monitoring, memy i smogowa playlista

Sprawę na bieżąco relacjonują media regionu. Indonezyjskie „Tempo” i „Kompas”, malezyjska „The Star” oraz singapurski „Straits Times” podają odczyty jakości powietrza i informują o planowanym zamykaniu szkół.

W sieci pojawiły się żartobliwe memy i obrazki. Niektóre pokazywały projekt przerobienia wieżowców w Kuala Lumpur na gigantyczne wiatraki

Temat od lat jest też przedmiotem żartów w mediach społecznościowych. Malezyjscy internauci nawoływali na przykład do grupowego „zdmuchiwania” mgły za pomocą pokojowych wentylatorów. W sieci pojawiły się też żartobliwe memy i obrazki. Niektóre pokazywały projekt przerobienia wieżowców w Kuala Lumpur na gigantyczne wiatraki, mające odesłać smog z powrotem do Indonezji.

Singapurscy użytkownicy platform zaczęli dzielić się przeróbkami tekstów znanych przebojów opowiadającymi o trudnej do zniesienia mgle. Pod trend podpięły się platformy streamingowe, w tym singapurski i malezyjski Spotify. Gdy zanieczyszczenie drastycznie rośnie, promują specjalną playlistę, której tytuły piosenek nawiązują do jakości powietrza. Są na niej takie utwory jak „Harder to Breathe” zespołu Maroon 5, „We Didn't Start the Fire” Billy’ego Joela i „Purple Haze” Jimmiego Hendrixa. Poza żartami mieszkańcom regionu pozostaje jednak tylko zamykanie okien, korzystanie z dostępnych zabezpieczeń i czekanie na listopadową porę deszczową.

Główne wnioski

  1. Główną przyczyną corocznych pożarów jest nielegalne wypalanie lasów pod indonezyjskie plantacje palmy olejowej, a także papieru i celulozy. Generują one transgraniczny smog, rozciągający się na kilka tropikalnych krajów Azji. Problem potęgują zmiany klimatu.
  2. Skala strat gospodarczych i zdrowotnych jest duża i długoterminowa. Naukowcy szacują koszt zgonów związanych z zanieczyszczeniem powietrza w regionie do połowy stulecia na kwoty rzędu 450-600 mld dolarów. Ponad 90 proc. mieszkańców Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej oddycha powietrzem przekraczającym bezpieczne normy.
  3. Mimo kar sądowych sięgających miliardów dolarów plantatorzy w większości unikają realnej odpowiedzialności za coroczne generowanie smogu. Dzięki nieprzejrzystym strukturom własnościowym, strategicznym bankructwom i spółkom-cieniom nie płacą kar. Międzynarodowe mechanizmy regionalnej współpracy nie dają narzędzi prawnych do egzekwowania prawa. Lukę częściowo wypełniają organizacje pozarządowe i obywatelskie. Temat stał się przedmiotem śledztw dziennikarskich, memów i trendów na platformach społecznościowych.