Tajlandia chce zwalczyć nielegalny handel nieruchomości. Wśród podejrzanych obywatele Polski
Władze Tajlandii nasilają walkę z nielegalnym handlem nieruchomościami przez obcokrajowców – podały we wtorek media w tym kraju. Kontrolami objęto setki zagranicznych inwestorów obchodzących prawo za pomocą fikcyjnych spółek i udziałowców-słupów. Wśród podejrzanych są obywatele Polski.

Zgodnie z wydanym we wtorek rozporządzeniem wiceministra spraw wewnętrznych Worasita Liangpraserta, służby zintegrują bazy danych urzędów skarbowych, rejestrów handlowych oraz policji, by skuteczniej tropić nielegalny kapitał – poinformował dziennik „Khaosod English”.
Decyzja nastąpiła po ujawnieniu na wyspach Koh Samui i Koh Phangan masowego procederu wykorzystywania tzw. słupów. Według tajskiego prawa obcokrajowcy nie mogą posiadać posiadać ziemi na własność ani dysponować większością udziałów w spółkach nieruchomościowych. Są jednak podmioty obchodzące te przepisy poprzez zakładanie spółek z o.o., w których 51 proc. udziałów formalnie mają Tajlandczycy, niewnoszący kapitału.
Śledczy wytypowali na wspomnianych wcześniej wyspach 4,6 tys. osób posiadających udziały w wielu podmiotach jednocześnie oraz ponad 5,4 tys. spółek zarejestrowanych hurtowo pod tymi samymi adresami.
„Musimy przeprowadzać realne kontrole w terenie i doprowadzać każdą sprawę do końca. Nie celujemy w legalnych zagranicznych inwestorów, ale potrzebujemy przejrzystych zasad” – oświadczył wiceminister Liangprasert, cytowany przez „Khaosod English”.
Tajska policja zatrzymała podejrzanych obcokrajowców. Polacy są na liście podejrzanych
Dziennik „Bangkok Post” zwraca uwagę, że wtorkowe decyzje stanowią kolejny etap ogólnokrajowej operacji Royal Thai Police pod dowództwem gen. Samrana Nuanmy. 10 sierpnia w kurorcie Hua Hin policja przeprowadziła naloty na 15 lokalizacji, zatrzymując 13 obcokrajowców, m.in. obywateli Wielkiej Brytanii, Chin, USA i Francji, oraz wydając nakazy aresztowania 45 zagranicznych zarządców osiedli luksusowych willi.
Wśród inwestorów objętych śledztwami są również Polacy. „Bangkok Post” określił wątek polski, sprawę firmy Tropical House Co. z czerwcowej obławy w Krabi, jako „jeden z najważniejszych przypadków”. Przesłuchano wówczas 38 osób, w tym polską parę. Firma z kapitałem zakładowym wynoszącym zaledwie 4 mln tajskich batów (ok. 450 tys. zł) kontrolowała luksusowe wille deweloperskie o wartości ponad 200 mln batów (ok. 23 mln zł). Choć w dokumentach widniało 100 proc. tajlandzkiego kapitału, interesem w rzeczywistości zarządzała polska para, wykorzystując tzw. słupy – informował w czerwcu dziennik.
Od 1 sierpnia Departament Rozwoju Biznesu wymaga przedstawiania wyciągów bankowych udziałowców w spółkach z o.o. Udowodnienie fikcyjnego charakteru spółki grozi przymusową wyprzedażą gruntów, konfiskatą majątku, grzywną oraz deportacją.
Źródło: PAP, XYZ
Polecamy: Klimat i geopolityka przestawiają kompas inwestorów nieruchomości