Indonezja płonie. Toksyczny dym dociera do sąsiednich krajów

Ogień trawi kilkaset tysięcy hektarów plantacji, lasów i torfowisk w Indonezji. Dym dociera do sąsiednich krajów. W akcji gaśniczej uczestniczą dziesiątki tysięcy osób strażaków i żołnierzy. Pożary celowo wzniecają rolnicy i firmy plantatorskie.

Toksyczny dym wywołany sezonowymi pożarami plantacji i lasów torfowych w indonezyjskiej części wyspy Borneo i na Sumatrze prowadzi do pogorszenia jakości powietrza w całym regionie. Alarmujące odczyty notują Malezja, Brunei, Singapur i Filipiny. W Indonezji i Malezji zamykane są szkoły, a władze odradzają mieszkańcom wychodzenie z domów bez potrzeby.

Według szwajcarskiej platformy IQAir malezyjskie miasto Kuching na Borneo ma w ostatnich dniach najgorsze powietrze spośród znaczących ośrodków na całym świecie. W poniedziałek po południu koncentracja pyłów PM2,5 przekroczyła tam 125 mikrogramów na m sześc. To 13-krotnie więcej, niż wynoszą bezpieczne normy wyznaczone przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Od piątku sytuacja nieco się poprawiła dzięki prowadzonej przez stanowe służby akcji zasiewania chmur. Jeszcze 4 września notowany poziom zanieczyszczeń sięgał 260 mikrogramów na m sześc.

W stanie Sarawak, którego Kuching jest stolicą, od ubiegłego tygodnia zamknięto ponad 700 szkół, a blisko 200 tys. uczniów i uczennic kontynuuje naukę zdalną. Lokalne władze wzywają mieszkańców do maksymalnego ograniczenia przebywania na zewnątrz i zapowiadają, że będą kontynuowały zasiewanie chmur.

Najgorsza sytuacja panuje w indonezyjskim regionie Kalimantan. W poniedziałek w niektórych jego częściach indeks zanieczyszczenia powietrza (AQI) przekroczył wartość 500, a koncentracja zawieszonych w powietrzu pyłów PM2,5 sięga 370 mikrogramów na m sześc. To 24-krotne przekroczenie norm WHO i oznacza ekstremalne zagrożenie dla zdrowia.

Jak reaguje Indonezja?

Masowe, wywołane przez człowieka pożary w Indonezji trwają już od wielu tygodni. W sierpniu władze informowały, że w operacjach na Sumatrze i Borneo bierze udział w sumie około 50 tys. strażaków i ratowników. Rząd wysłał im do pomocy 1,5 tys. żołnierzy i 1 tys. osób personelu wsparcia logistycznego. Do akcji gaśniczej skierowano ponad 30 samolotów, które prowadzą zrzuty wody w rejonie pożarów. Pracę strażakom utrudniają jednak gęsty smog i trwająca susza. Równolegle ponad 50 samolotów, w tym maszyn Indonezyjskich Sił Powietrznych, uczestniczy w akcji zasiewania chmur mającej wywołać deszcze.

W 2026 r. w Indonezji spłonęły setki tysięcy hektarów lasów i torfowisk. Oznacza to, że straty są największe od 2023 r. Do najbardziej katastrofalnych pożarów w tropikalnym archipelagu doszło w 2015 r. Żywioł pochłonął wówczas 2,6 mln hektarów lasów i plantacji.

W sobotę indonezyjskie ministerstwo leśnictwa informowało o 558 aktywnych ogniskach pożarów – o ok. 200 mniej niż pod koniec sierpnia.

Skąd się biorą pożary w Indonezji?

Miejscowe władze przyznają, że 99 proc. pożarów celowo wzniecają rolnicy i firmy plantatorskie. Korporacje wykorzystują ogień do nielegalnego, najtańszego oczyszczania ziemi pod plantacje oleju palmowego.

Problem transgranicznego smogu był w ostatnich latach źródłem napięć dyplomatycznych. Trująca mgła znad Indonezji dotykała także Singapuru, Brunei, Malezji, Tajlandii, Wietnamu oraz Filipin.

W ciągu ostatniej dekady rząd w Dżakarcie zaostrza prawo, m.in. przez podwyższanie kar i wprowadzanie pełnej odpowiedzialności prawnej oraz finansowej dla właścicieli licencji, jeśli na ich plantacji wybuchnie pożar. Od początku roku policja aresztowała i postawiła zarzuty karne 72 osobom podejrzanym o celowe wzniecanie ognia na Borneo i Sumatrze. W ubiegłym miesiącu nałożono też kary finansowe na sześć dużych holdingów i posiadaczy koncesji leśnych, a wobec kolejnych czterech firm toczy się śledztwo kryminalne zmierzające do odebrania im licencji.