200 mld dolarów dla Polski. Nadchodzi gigantyczna fala inwestycji w centra danych
Polska może przyciągnąć ponad 200 mld dolarów inwestycji w centra danych do 2050 r., a tylko w ciągu najbliższej dekady nakłady mają przekroczyć 75 mld dolarów – wynika z najnowszego raportu PwC, do którego dotarła redakcja XYZ.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Polska może stać się jednym z beneficjentów globalnego wyścigu o infrastrukturę dla sztucznej inteligencji.
- Co może okazać się większym ograniczeniem dla nowych centrów danych niż brak pieniędzy i inwestorów.
- Jak cyfrowa suwerenność i rywalizacja o najbardziej zaawansowane chipy mogą zmienić mapę inwestycji na świecie.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Tak ogromne inwestycje nie robią jednak wielkiego wrażenia, jeśli porównamy je z globalnymi nakładami na centra danych. PwC szacuje, że na świecie do połowy stulecia na centra danych może zostać wydane 31,6 bln dolarów. Przy szybszym rozwoju AI kwota może zbliżyć się nawet do 50 bln dolarów.
O tym, jaka część tego kapitału rzeczywiście trafi do Polski, zdecydują jednak nie tylko popyt na usługi cyfrowe i sztuczną inteligencję. Coraz większe znaczenie mają dostęp do energii, możliwość szybkiego przyłączania nowych obiektów do sieci, dostęp do procesorów czy polityka cyfrowej suwerenności.
Niezależnie od tego skala inwestycji rośnie. I obejmie także Polskę.
– Z raportu „Gospodarczy wpływ sektora Data Center w Polsce” wynika, że w 2025 r. centra danych wygenerowały w Polsce 10,6 mld zł wartości dodanej brutto i 4,3 mld zł wpływów fiskalnych. Sektor ten przyczynia się również do utrzymania niemal 41 tys. miejsc pracy rocznie w całej polskiej gospodarce. To więcej niż cały krajowy przemysł lotniczy – tłumaczy Kinga Barchoń, partnerka w PwC Polska, liderka sektora nieruchomości.
Prognozy dla Polski. Centra danych na fali
Skala prognoz dla Polski jest znacząca. Według bazowego scenariusza przedstawionego w raporcie PwC Global Data Centre Outlook skumulowane nakłady na centra danych w kraju mają wynieść 75,3 mld dolarów w latach 2027-2036. Do 2050 r. osiągną 200,8 mld dolarów. Daje to Polsce 11. miejsce wśród 17 analizowanych państw europejskich. Wynik jest zbliżony do Finlandii i Danii, a jednocześnie wyższy niż prognozowany dla Belgii, Turcji, Grecji, Portugalii i Czech. Polska plasuje się jednak niżej niż największe europejskie rynki, takie jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Holandia.
Na tle globalnych nakładów Polska jest tylko małym punkcikiem. PwC szacuje, że w scenariuszu bazowym globalne nakłady na centra danych wyniosą do 2050 r. 31,6 bln dolarów. Roczne wydatki mają przy tym nie spadać po pierwszej fali budowy infrastruktury, lecz rosnąć. Z około 800 mld dolarów w 2026 r. do 1,1 bln dolarów już w 2030 r. i około 1,8 bln dolarów w 2050 r.
– Dalszy rozwój Polski oraz tempo transformacji gospodarczej będą bezpośrednio zależeć od tego, jak mądrze i dalekowzrocznie państwo zabezpieczy warunki do wzrostu sektorów, które mogą stać się motorami przyszłej konkurencyjności kraju. Ogromne inwestycje w energetykę – zwłaszcza w nowe moce wytwórcze, modernizację sieci oraz rozwój czystej, zielonej energii mogą stać się kolejnym impulsem dla polskiej gospodarki, jednocześnie otwierając przestrzeń dla rozwoju nowoczesnych, energochłonnych branż, w tym centrów danych – dodaje Kinga Barchoń.
Dziesiątki miliardów na infrastrukturę AI. Więcej niż na kolej
Kwota 31,6 bln dolarów to wariant realistyczny. Przy wolniejszej niż zakładana adaptacji AI skumulowane nakłady mogą wynieść około 22 bln dolarów. Jeżeli natomiast sztuczna inteligencja będzie wdrażana szybciej, wartość inwestycji może zbliżyć się do 50 bln dolarów.
Skala całego cyklu jest wyjątkowa również na tle wcześniejszych fal inwestycji infrastrukturalnych. PwC wylicza, że budowa kolei w Wielkiej Brytanii i USA w latach 1840-1900 miała wartość odpowiadającą około 0,72 bln dolarów w cenach z 2025 r. Początkowa faza rozwoju internetu w latach 1996-2001 miała kosztować około 3,29 bln dolarów wg dzisiejszej wartości pieniądza.
Różnica dotyczy jednak nie tylko skali. Poprzednie cykle infrastrukturalne miały zwykle podobny przebieg. Największe wydatki pojawiały się w fazie budowy, a następnie malejące nakłady wystarczały do utrzymania istniejącej infrastruktury. W centrach danych mechanizm ma wyglądać inaczej.
Warto wiedzieć
Gigafabryka AI w Polsce
Jak informowaliśmy 8 września, dwie firmy z Polski: DL Invest oraz Beyond.pl, przymierzają się do złożenia wniosku o budowę gigfabryki AI w Polsce. – Widzimy ten segment jako naturalne rozszerzenie naszej obecności w nieruchomościach komercyjnych, szczególnie w obszarze przemysłowo-produkcyjnym. Dlatego mogę potwierdzić, że pracujemy nad udziałem w europejskim programie AI Gigafactories i jesteśmy gotowi powalczyć o to, aby jeden z takich projektów powstał w Polsce – powiedział szef i twórca DL Invest, Dominik Leszczyński.
Chodzi o budowę wielkiego centrum danych, którego koszt realizacji ma pochłonąć kilka miliardów euro.
Budynek stawia się raz. Sprzęt wymienia się wielokrotnie
Najważniejszą częścią przyszłych wydatków nie będą bowiem hale, ale serwery. Według PwC sprzęt ICT odpowiada obecnie za około 70 proc. całkowitych nakładów na centra danych. Do 2050 r. jego udział ma wzrosnąć do 93 proc. Serwery, urządzenia sieciowe, systemy pamięci masowej, procesory i przede wszystkim GPU starzeją się znacznie szybciej niż budynek, instalacja energetyczna czy światłowód.
PwC zakłada, że sprzęt będzie podlegał wymianie przeciętnie co cztery-sześć lat. W przypadku centrum danych funkcjonującego przez 20 lat może to oznaczać od trzech do pięciu pełnych cykli inwestycyjnych dotyczących infrastruktury ICT. Według raportu każdy 1 dolar wydany na budowę fizycznej infrastruktury centrum danych może w długim okresie implikować około 12 dolarów kolejnych nakładów. Przede wszystkim na sprzęt komputerowy i telekomunikacyjny.
Zdaniem eksperta
Popyt na AI będzie duży
I właśnie tutaj pojawia się największa szansa. Jeśli polskie firmy, w tym MŚP, będą mogły korzystać z dużej mocy obliczeniowej łatwiej, bliżej i na konkurencyjnych warunkach, część projektów, których realizacja jest dziś ekonomicznie wątpliwa, może zyskać uzasadnienie biznesowe. Nie chodzi więc o to, żeby w Polsce po prostu powstało wielkie centrum danych, ale o to, żeby dzięki niemu więcej polskich firm mogło tworzyć produkty, automatyzować procesy i skutecznie konkurować z podmiotami, które dziś mają znacznie łatwiejszy dostęp do infrastruktury AI.
Same serwery innowacji nie stworzą. Ale ich brak może skutecznie zatrzymać tych, którzy są gotowi je tworzyć.
USA zgarną niemal połowę całego rynku
Inwestycje w centra danych nie będą rozłożone równomiernie. W scenariuszu bazowym oba kontynenty amerykańskie mają przyciągnąć do 2050 r. łącznie około 16,5 bln dolarów. To oznacza ponad połowę światowych nakładów. Samym Stanom Zjednoczonym przypada 15,1 bln dolarów – około 48 proc. całego globalnego rynku.
Drugim największym regionem będzie Azja i Pacyfik z około 8,2 bln dolarów skumulowanych inwestycji. Europa ma przyciągnąć około 5,6 bln dolarów. Na Bliski Wschód przypadnie około 1,1 bln dolarów, a na Afrykę około 255 mld dolarów.
W praktyce oznacza to, że Europa odpowiadać będzie za niespełna jedną piątą globalnych nakładów. Mimo że jej udział w światowym PKB jest wyższy. Odwrotna sytuacja występuje w obu Amerykach. Przewaga USA wynika z koncentracji największych dostawców chmurowych, twórców modeli AI, firm technologicznych oraz ekosystemu zaawansowanych półprzewodników. Jeżeli tempo adaptacji AI przyspieszy, skumulowane inwestycje w obu Amerykach mogą wzrosnąć z bazowych 16,5 bln do 27,1 bln dolarów.
W Azji i regionie Pacyfiku wrażliwość na tempo rozwoju AI jest jeszcze większa w ujęciu procentowym. Przy szybszej adaptacji sztucznej inteligencji nakłady mogą wzrosnąć aż o 69 proc. wobec scenariusza bazowego. Natomiast w przypadku wolniejszej adaptacji mogą być o 34 proc. niższe. Europa jest znacznie mniej elastyczna. Chociażby w wariancie przyspieszonego rozwoju AI jej nakłady mają być tylko o 23 proc. wyższe od bazowych.
Europa ma popyt. Problemem jest możliwość budowania
Niewielki, jak na globalną skalę rynku, wzrost Europy nie jest według PwC skutkiem braku zapotrzebowania na centra danych, ale podaży. Zgodnie z raportem, nawet gdyby adaptacja AI przebiegała szybciej, Europa nie byłaby w stanie zwiększyć inwestycji w takim stopniu jak Azja czy Ameryka. Dlatego że scenariusz bazowy już dziś uwzględnia ograniczenia infrastrukturalne.
Przykład? Dojrzałe huby Europy Zachodniej napotykają problemy z dostępnością przyłączeń, ziemi i energii. Z drugiej strony kraje nordyckie korzystają m.in. z większego udziału odnawialnych źródeł energii, chłodniejszego klimatu i niższych kosztów energii elektrycznej. Według PwC ceny energii na rynkach nordyckich są o 40-50 proc. niższe niż w innych częściach Europy.
Polska konkuruje więc nie tylko z największymi historycznymi hubami, lecz także z rynkami, które próbują przekształcić dostęp do energii w przewagę nad tradycyjnymi lokalizacjami.
Dla Europy Środkowo-Wschodniej szansą może być jednak jeszcze jeden czynnik: polityka cyfrowej suwerenności.
– Potwierdzają to dane zawarte w raporcie. W scenariuszu suwerenności cyfrowej uznane huby, takie jak Irlandia, Holandia i Niemcy, tracą część obsługiwanych dotychczas przepływów transgranicznych, podczas gdy Polska odnotowuje wzrost skumulowanych nakładów inwestycyjnych o 34 proc. względem scenariusza bazowego. Plasuje to Polskę na ósmej pozycji w globalnym zestawieniu krajów najbardziej korzystających na tym scenariuszu. W skali europejskiej wyższe wyniki w scenariuszu suwerenności cyfrowej osiągają jedynie Turcja i Grecja. Dalszy rozwój rynku będzie jednak zależał od inwestycji w infrastrukturę energetyczną oraz zdolności do zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania na energię generowaną przez AI i procesory GPU – mówi Kinga Barchoń, partnerka w PwC Polska, liderka sektora nieruchomości.
Cyfrowa suwerenność nie zatrzymuje inwestycji
Raport analizuje także wariant, w którym administracja publiczna i sektory regulowane stają się mniej skłonne do korzystania z infrastruktury zagranicznej przy obsłudze krytycznych danych. Chodzi m.in. o systemy państwowe, finansowe, ochronę zdrowia czy część zastosowań AI.
W scenariuszu cyfrowej suwerenności łączne nakłady do 2050 r. spadają z 31,6 bln do 29,5 bln dolarów. Czyli o 6,7 proc. Przesunięcie dotyczy jednak regionów. Afryka zyskuje około 12 proc. względem scenariusza bazowego, Azja-Pacyfik 7 proc., a Europa 2 proc. Bliski Wschód traci około 9 proc., a obie Ameryki aż 17 proc.
W przypadku Afryki przekłada się to na wzrost skumulowanych nakładów z około 255 mld do 284 mld dolarów. W Amerykach jest odwrotnie: inwestycje spadają z 16,5 bln do 13,7 bln dolarów. Sam rynek amerykański ma w takim wariancie stracić około 2,9 bln dolarów inwestycji. Część obciążeń obsługiwanych dotąd z USA zostanie przeniesiona do państw, z których pochodzi popyt. Bliski Wschód spada z około 1,1 bln do 1 bln dolarów.
Zdaniem eksperta
Jest zapotrzebowanie
Korzyści z realizacji tego projektu wykraczają jednak daleko poza sam dostęp do infrastruktury. Gigafabryka może przyciągnąć do Polski kapitał, specjalistów i kolejne inwestycje technologiczne, a jednocześnie stworzyć popyt na rozwiązania rozwijane przez lokalne startupy i firmy technologiczne. Możemy tu mieć do czynienia z efektem koła zamachowego – stworzenie infrastruktury przyczyni się do rozwoju firm AI, w kolejnym kroku powinny pojawić się kompetencje i kapitał, co z kolei zachęci do lokowania w Polsce następnych projektów powiązanych z AI.
Europa z wyzwaniami
Europa jako całość zmienia się tylko nieznacznie, ale pod powierzchnią zachodzi redystrybucja. Wielka Brytania zyskuje dzięki skali sektora publicznego i finansowego, a Polska oraz Turcja dzięki większej potrzebie lokalnej obsługi suwerennych obciążeń. Tracą natomiast m.in. Irlandia, Holandia i Niemcy, które w scenariuszu bazowym obsługują większą część ruchu pochodzącego z innych państw.
– Na uwagę zasługuje fakt, że Europa jako całość wykazuje jedynie marginalną zmianę względem scenariusza bazowego. Zagregowany wynik regionalny maskuje jednak istotną redystrybucję wewnątrzregionalną. Polska, dysponując dużą gospodarką, członkostwem w Unii Europejskiej i NATO oraz dynamicznie rosnącym sektorem cyfrowym, należy do nielicznych rynków europejskich, które na tej redystrybucji zyskują – dodaje Kinga Barchoń.
Dla Polski przesunięcie wynosi aż 34 proc.
– Ponadto Polska oferuje jedne z najniższych kosztów budowy centrów danych w Europie. Taniej niż na dojrzałych rynkach zachodnioeuropejskich, takich jak Frankfurt, Dublin czy Amsterdam – komentuje Kinga Barcoń.
Jak zaznacza, Polska przechodzi transformację energetyczną, intensywnie inwestując w nowe źródła energii i rozbudowę sieci przesyłowych. Ponadto krajowy operator sieci aktywnie przygotowuje infrastrukturę pod przyszłe zapotrzebowanie centrów danych.
– Nie zapominajmy, że przewagą jest też chłodny klimat. Polska ma jedne z najniższych średnich temperatur w Europie poza regionem nordyckim. To znacząco ogranicza zużycie energii na chłodzenie i obniża koszty operacyjne. Te czynniki łącznie tworzą dodatkową unikatową propozycję wartości, trudną do odtworzenia w innych lokalizacjach kontynentu – dodaje Kinga Barcoń.
Najgroźniejszy scenariusz? Problem z dostępem do chipów
Zupełnie inne skutki miałoby pogłębienie wojny handlowej dotyczącej najbardziej zaawansowanych półprzewodników. PwC przeanalizowało wariant, w którym ograniczenia eksportowe między USA a Chinami zostają rozszerzone. Co więcej, dostęp do zaawansowanych GPU pogarsza się w większej liczbie państw, a ograniczenia obejmują również część surowców krytycznych.
Skutek w pierwszych latach byłby gwałtowny. Do 2030 r. roczne globalne nakłady na centra danych spadłyby do około połowy wartości wynikającej ze scenariusza bazowego. Dopiero później, wraz z dostosowaniem łańcuchów dostaw, inwestycje zaczęłyby nadrabiać straty. Co ciekawe, w samym 2050 r. roczne nakłady byłyby już o 8 proc. wyższe niż w scenariuszu centralnym. To efekt nadrabiania wcześniej niezrealizowanych projektów.
Nie wystarczyłoby to jednak do odzyskania straconych lat. Skumulowany CAPEX do 2050 r. wyniósłby 25,5 bln dolarów zamiast 31,6 bln, czyli byłby niższy o około 6 bln dolarów. To spadek rzędu jednej piątej wartości całego rynku.
Na taki scenariusz żaden region nie pozostaje odporny. Największy procentowy spadek dotyczy Bliskiego Wschodu – 29 proc. Afryka traci 24 proc., Europa 23 proc., Azja-Pacyfik 22 proc., a Ameryki 16 proc. W wartościach bezwzględnych Ameryki spadają z 16,5 bln do 13,8 bln dolarów. Azja-Pacyfik z 8,2 bln do 6,4 bln dolarów, Europa z 5,6 bln do 4,3 bln dolarów, a Afryka z 255 mld do 193 mld dolarów.
Największa odporność występuje na rynkach z silną pozycją w łańcuchach dostaw półprzewodników. W Azji PwC wskazuje m.in. Tajwan, Japonię i Singapur. W Europie relatywnie odpornym rynkiem pozostają Niemcy. Głównie ze względu na znaczenie krajowych przedsiębiorstw w dostawach precyzyjnego sprzętu i materiałów dla produkcji zaawansowanych półprzewodników.
Energia staje się ważniejsza niż sam kapitał
PwC wymienia pięć głównych czynników, które zdecydują o geograficznym rozmieszczeniu nowych inwestycji. Są to: dostęp do energii; łączność i opóźnienia transmisji; bezpieczeństwo i możliwość hostowania danych w zaufanej jurysdykcji; dostęp do GPU oraz rozwiniętego ekosystemu technologicznego, a także przewidywalność regulacyjna i akceptacja społeczna.
Najważniejszy jest pierwszy element. W wielu miejscach barierą nie jest brak źródeł finansowania czy działek, lecz dostępność infrastruktury przesyłowej, stacji elektroenergetycznych i transformatorów. PwC zwraca uwagę, że część urządzeń sieciowych ma wieloletnie terminy dostaw. To może decydować o tym, czy projekt wystartuje w założonym terminie.
Przy AI problem się pogłębia. GPU wymagają więcej energii niż infrastruktura wykorzystywana w tradycyjnej chmurze, a zwiększająca się gęstość szaf serwerowych wymusza również inwestycje w chłodzenie.
– Infrastruktura AI staje się jednym z najważniejszych wyzwań związanych z alokacją kapitału dla kolejnego pokolenia. Łączy technologię, energetykę, nieruchomości, łańcuchy dostaw, regulacje i finansowanie. Zmienia to sposób, w jaki inwestorzy infrastrukturalni powinni myśleć o potrzebach kapitałowych, ryzyku i stopach zwrotu. Polska korzysta z dynamicznej cyfryzacji, rozwoju chmury obliczeniowej i rosnącego zainteresowania inwestorów – dodaje Kinga Barchoń.
Przykłady podawane przez PwC pokazują, że energia już teraz tworzy przewagi między rynkami. Kraje nordyckie korzystają z cen energii o 40-50 proc. niższych niż w części pozostałych państw europejskich. Poza Europą raport zwraca uwagę m.in. na Kenię, gdzie około 95 proc. energii elektrycznej w sieci pochodzi ze źródeł odnawialnych.
Główne wnioski
- Globalny boom na centra danych będzie jednym z największych cykli inwestycyjnych najbliższych dekad. PwC szacuje, że do 2050 r. na świecie może zostać przeznaczone na ten cel 31,6 bln dolarów w scenariuszu bazowym, a przy szybszej adaptacji sztucznej inteligencji nawet blisko 50 bln dolarów. Specyfika tego rynku polega na tym, że nakłady nie kończą się po wybudowaniu obiektu. Coraz większą część kosztów stanowi sprzęt ICT, którego udział ma wzrosnąć z około 70 proc. obecnie do 93 proc. w 2050 r. Serwery, procesory i GPU wymagają regularnej wymiany, dlatego jedno centrum danych może generować kolejne fale inwestycji przez wiele lat.
- Polska może przyciągnąć znaczącą część europejskich inwestycji, ale warunkiem będzie dostęp do energii i infrastruktury sieciowej. W bazowym scenariuszu PwC nakłady na centra danych w Polsce mają wynieść 75,3 mld dolarów w latach 2027-2036 i 200,8 mld dolarów do 2050 r. Polska korzysta z relatywnie niskich kosztów budowy, chłodnego klimatu, rosnącego rynku cyfrowego oraz inwestycji w energetykę. Szczególnie korzystny może być scenariusz większej cyfrowej suwerenności, w którym nakłady w Polsce rosną o 34 proc. wobec wariantu bazowego. Jednocześnie rozwój rynku może zostać zahamowany przez ograniczenia w przyłączaniu nowych obiektów do sieci i rosnące zapotrzebowanie infrastruktury AI na energię.
- O lokalizacji przyszłych centrów danych coraz częściej będą decydować energia, dostęp do chipów i polityka technologiczna, a nie tylko kapitał. Europa dysponuje dużym popytem na usługi cyfrowe, lecz ma mniejsze możliwości szybkiego zwiększania podaży niż USA czy Azja ze względu na problemy z dostępem do energii, gruntów i przyłączeń. Jeszcze poważniejszym zagrożeniem byłoby zaostrzenie ograniczeń w handlu zaawansowanymi półprzewodnikami. W takim scenariuszu globalne nakłady do 2050 r. spadłyby z 31,6 bln do 25,5 bln dolarów. Pokazuje to, że powodzenie inwestycji w infrastrukturę AI będzie zależało od połączenia polityki energetycznej, bezpieczeństwa dostaw GPU, regulacji oraz zdolności państw do tworzenia stabilnych warunków dla inwestorów.