Inwestorzy zwalniają w Polsce. Liczba nowych projektów spadła o 40 proc.
Liczba ogłoszonych w Polsce projektów greenfield spadła w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 r. o 40 proc. r/r. Polska nadal przyciąga większość inwestycji w regionie, ale Czechy, Węgry i Słowacja poprawiły swoje wyniki. Eksperci wskazują m.in. na koszty energii, rosnące płace i mniej atrakcyjny system zachęt.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego liczba projektów greenfield ogłoszonych w Polsce spadła o 40 proc.
- Jak Polska wypada na tle Czech, Węgier i Słowacji.
- Dlaczego dane PAIH wyglądają lepiej niż statystyki fDi Markets i czy nowe programy wsparcia mogą poprawić sytuację.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Od stycznia do końca lipca 2026 r. zagraniczni inwestorzy ogłosili w Polsce 132 projekty typu greenfield, czyli inwestycje realizowane od podstaw. To o 40 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku – wynika z danych fDi Markets, spółki analitycznej należącej do grupy Financial Times. Baza powstaje na podstawie informacji przekazywanych przez firmy oraz publikacji medialnych.
– Trudno powiedzieć, dlaczego dokładnie spadła liczba projektów w Polsce. Po pierwsze, pamiętajmy, że to dane wstępne, więc projektów może przybyć. Po drugie, obserwujemy ogólny trend spadku bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie Wschodniej. W innych częściach świata jest podobnie, szczególnie na Bliskim Wschodzie. Aktywność inwestycyjna spadła tam w 2026 roku o ponad 50 proc. Głównym powodem jest trwający tam konflikt. Dodatkowo na sytuację w Polsce wpływają niekorzystne czynniki makroekonomiczne, takie jak niski wzrost gospodarczy i spadek inwestycji zagranicznych z kluczowych rynków źródłowych. Inwestorzy mogą być również bardziej ostrożni ze względu na trwający konflikt rosyjsko-ukraiński – mówi Glenn Barklie, szef działu analiz w FT Locations, firmie z grupy Financial Times dostarczającej dane o projektach greenfield.
Duże spadki liczby nowych projektów zanotowały także Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Macedonia Północna, Rumunia, Serbia i Łotwa.
Polska wciąż dominuje w regionie. Sąsiedzi jednak przyspieszają
Jako największa gospodarka regionu, Polska tradycyjnie przyciąga zdecydowanie najwięcej projektów i kapitału.
– Polska – jak zwykle – ściąga 50-70 proc. projektów i kapitału w regionie. W przypadku takich krajów jak Czechy, Słowacja czy Węgry jeden duży projekt zmienia statystykę. Na tle najnowszych danych nie jest to jednak zbyt duże pocieszenie – komentuje Rafał Pulsakowski, partner w Big Tree Consulting Group.
Czechom, Węgrom i Słowacji udało się od stycznia do końca lipca zwiększyć liczbę projektów. W przypadku Słowacji wzrosła ona dwukrotnie. Glenn Barklie zwraca jednak uwagę na efekt niskiej bazy.
– Na Węgrzech mogło dojść do niewielkiego odbicia ze względu na zmianę władzy. Okres od stycznia do końca lipca jest jednak raczej zgodny z trendem z lat poprzednich. Dodatkowo, pierwsze siedem miesięcy 2025 r. było relatywnie słabych. Podobnie w przypadku Słowacji. Pierwsze siedem miesięcy 2025 r. było najsłabsze od 2022 r. Dlatego podwojenie liczby projektów do 18 wciąż nie pozwoliło wrócić do poziomów z lat 2022-2024 – zauważa ekspert.
Rafał Pulsakowski zwraca natomiast uwagę na system zachęt stosowany przez Budapeszt.
– Niezależnie od politycznej oceny rządu Węgier, tamtejszy system zachęt był na bieżąco kreowany. Dzięki temu był elastyczny i dostosowywany głównie do oczekiwań azjatyckich inwestorów. BYD otwiera tam fabrykę. Polsce nie pomagają też dynamika wzrostu płac czy najgorszy w regionie miks energetyczny. Być może dla części inwestorów liczy się również ryzyko geopolityczne. Jego percepcja jest wyższa niż gdzie indziej w regionie – mówi partner w Big Tree Consulting Group.
Ekspert uważa, że słabszych tegorocznych danych nie należy traktować jako jednorazowego wahnięcia.
– To wyraźny sygnał ostrzegawczy. Po dramatycznym, ponad 50-procentowym spadku BIZ w 2024 r. kolejne lata przynoszą utrwalenie stagnacji. Dane fDi Markets za pierwsze siedem miesięcy tego roku potwierdzają, że nie mamy do czynienia z chwilowym wahnięciem lub przesunięciem kilku projektów w czasie. Mamy do czynienia z głębszym trendem – mówi Rafał Pulsakowski.
PAIH: siedem miesięcy nie przesądza o trendzie
Inaczej tegoroczne dane interpretuje Polska Agencja Inwestycji i Handlu. Monika Grzelak, dyrektor biura inwestycji w PAIH, podkreśla, że wyniki z kilku miesięcy nie muszą dobrze odzwierciedlać całego roku.
– Z doświadczenia biura inwestycji PAIH wiemy, że zestawianie wyników w ujęciu kilkumiesięcznym rzadko daje pełny obraz rzeczywistych trendów. Może to prowadzić do obserwacji, które nie byłyby widoczne w przypadku analiz uwzględniających wyniki z dłuższego okresu. Ustalenie ram czasowych analizowanych okresów może sprawić, że wartości skumulowanych nakładów inwestycyjnych bądź deklarowanych nowych miejsc pracy ulegną znaczącej zmianie. Może się tak stać ze względu na przesunięcie ogłoszenia projektu inwestycyjnego o kilka tygodni. Z tego powodu w ramach działalności PAIH częściej wykorzystujemy dane w skali roku – mówi Monika Grzelak.
Agencja wskazuje przy tym na ubiegłoroczne wyniki. Według EY Europe Attractiveness Survey liczba projektów BIZ w Polsce wzrosła w 2025 r. o 10 proc., do 285. W całej Europie liczba projektów spadła w tym czasie o 7 proc. Natomiast liczba miejsc pracy generowanych przez inwestycje zagraniczne zmniejszyła się o 25 proc.
Monika Grzelak przypomina również, że według fDi Markets Polska, mimo 21-procentowego spadku liczby projektów w 2025 r., zajęła czwarte miejsce w Unii Europejskiej.
Agencja inwestycji ma mniej pracy
Dane samej agencji za pierwsze siedem miesięcy 2026 r. wyglądają lepiej niż statystyki fDi Markets.
– W okresie styczeń–lipiec 2026 r. PAIH zakończyła 34 projekty, co oznacza wzrost o 21 proc. r/r. Deklarowany kapitał inwestycyjny wynosi 2,2 mld euro, co oznacza spadek o 14 proc. r/r. Zapowiedziana liczba nowych miejsc pracy to 5143, co z kolei oznacza wzrost o 81 proc. r/r – mówi Monika Grzelak.
Danych PAIH i fDi Markets nie można jednak porównywać wprost. Projekty zakończone przez agencję to inwestycje, nad którymi PAIH zakończyła pracę w danym okresie. Mogły zostać ogłoszone znacznie wcześniej. fDi Markets przypisuje natomiast projekt do momentu jego ogłoszenia.
Jednocześnie PAIH pracuje obecnie nad liczbą projektów o 30 proc. mniejszą niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
– Są to natomiast projekty o wysokiej kapitałochłonności. Łączny kapitał projektów to 10 mld euro. To spadek o 3 proc. r/r – zaznacza dyrektor biura inwestycji w PAIH.
Dlaczego jest mniej inwestycji
Zdaniem Rafała Pulsakowskiego Polska w ostatnich latach straciła część inwestycyjnego impetu. Przyczyn ma być kilka.
– Po pierwsze, ciąży nam spowolnienie w Niemczech. Kluczowy kapitałowo rynek dla naszego regionu ogranicza inwestycje u siebie, co rzutuje na całą Europę Środkową. Po drugie, barierą stały się koszty. Ceny energii dla przemysłu w Polsce są o kilkanaście procent wyższe od średniej unijnej. W porównaniu do Słowacji czy Węgier różnica sięga ponad 25 proc. To ważny element w analizie kosztowej przy dużych inwestycjach. Trzecia sprawa to brak dostosowania i uelastycznienia systemu zachęt inwestycyjnych, zwłaszcza w porównaniu z aktywnymi pod tym względem Węgrami i Słowacją. Polska oferta od lat opiera się na tym samym schemacie – zwolnieniu w Polskiej Strefie Inwestycji oraz grancie rządowym. Obecnie grant, z powodu trwającej luki regulacyjnej, jest de facto niedostępny dla inwestorów – mówi Rafał Pulsakowski.
Jego zdaniem Polska zbyt długo zakładała, że dotychczasowe przewagi wystarczą do utrzymywania wysokiego napływu inwestycji.
– Uznano, że stały wzrost PKB, duży rynek wewnętrzny i wykwalifikowane kadry wystarczą, by kapitał płynął do nas samoczynnie. Dane pokazują jednak, że konkurencja w regionie może wyprzedzać nas innowacyjnością w przyciąganiu inwestycji – mówi Rafał Pulsakowski.
Ekspert zwraca również uwagę na światowy boom inwestycyjny związany z rozwojem infrastruktury sztucznej inteligencji i centrów danych. Jego zdaniem w Polsce nadal brakuje spójnej odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób kraj ma wykorzystać ten trend do przyciągania kapitału.
Jest mniej, ale będzie więcej
Także PAIH wskazuje, że przejściowy brak części instrumentów pomocy publicznej mógł skłonić inwestorów do odkładania decyzji.
– Podejmując decyzje o lokalizacji inwestycji, międzynarodowe koncerny biorą pod uwagę nie tylko uwarunkowania infrastrukturalne. Uwzględniają również dostępne wsparcie instytucjonalne. To ten aspekt uległ największej zmianie między 2025 a 2026 r. W 2025 r. dobiegał końca termin składania wniosków o pomoc publiczną w ramach dwóch kluczowych instrumentów. Pierwszy to Program wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki polskiej na lata 2011-2030. Drugi to mechanizm przeznaczony dla projektów o znaczeniu strategicznym dla przejścia na gospodarkę o zerowej emisji netto. Powyższe czynniki sprawiają, że podmioty posiadające projekty inwestycyjne na zaawansowanym etapie przygotowań w minionym roku były zachęcane do szybszego rozpoczynania projektu – mówi Monika Grzelak.
Trwają prace nad następcami obu instrumentów. Pierwszym ma być Program rozwoju inwestycji w polskiej gospodarce do 2035 r. Drugi ma wdrażać unijne ramy CISAF (Clean Industrial Deal State Aid Framework), pozwalające m.in. wspierać projekty dotyczące czystych technologii.
– W efekcie część inwestorów, nawet mimo możliwości wcześniejszego złożenia aplikacji, woli dziś wstrzymać ostateczną decyzję do czasu pełnego wejścia w życie nowych regulacji. Oznacza to, że w momencie wdrożenia każdego z programów możemy spodziewać się realizacji części oczekujących inwestycji i wzrostu liczby realizowanych projektów – przekonuje Monika Grzelak.
Zgodnie z wykazem prac rządu Program rozwoju inwestycji w polskiej gospodarce do 2035 r. miał zostać przyjęty w trzecim kwartale 2026 r. Termin ten już minął, a na początku października rządowy wykaz nadal podaje trzeci kwartał jako planowany termin przyjęcia, bez informacji o zakończeniu prac. Przyjęcie programu wdrażającego CISAF dla projektów opartych na technologiach neutralnych emisyjnie planowane jest na czwarty kwartał 2026 r.
Przed wyczerpaniem możliwości składania wniosków w dotychczasowym programie nastąpił wysyp projektów. Umowy z rządem podpisało 29 firm, które zadeklarowały inwestycje warte ponad 8,2 mld zł i utworzenie 2,2 tys. miejsc pracy. Eksperci zwracają jednak uwagę, że projekt nowego programu przewiduje bardziej wymagające kryteria. Większość z tych 29 firm nie otrzymałaby grantów na proponowanych nowych zasadach.
Trochę mniejszy spadek w nakładach i etatach
Liczba nowych inwestycji wyraźnie się zmniejszyła, ale ich deklarowana wartość spada znacznie wolniej. Według fDi Markets zagraniczni inwestorzy zapowiedzieli w Polsce w pierwszych siedmiu miesiącach roku nakłady o wartości niemal 8,9 mld dolarów, czyli około 34,2 mld zł. To o 17 proc. mniej niż rok wcześniej.
Spadek wartości projektów zanotowały również Czechy i Węgry. Spośród czterech analizowanych państw regionu jedynie Słowacja poprawiła wynik. Liczba deklarowanych miejsc pracy w projektach ogłoszonych w Polsce jest z kolei o 27 proc. mniejsza niż przed rokiem. Spadki zanotowały także Słowacja i Węgry.
USA pozostają w 2026 r. największym źródłem bezpośrednich inwestycji zagranicznych napływających do Polski. Drugie miejsce zajmują Niemcy, niewiele ustępując Stanom Zjednoczonym.
– Oprogramowanie, IT oraz usługi biznesowe są ważnymi sektorami pod względem BIZ w Polsce. W innych krajach regionu nie obserwujemy w tych branżach wielu inwestycji. Innym ważnym sektorem jest energia odnawialna, choć w Rumunii odgrywa większą rolę – mówi Glenn Barklie.
Główne wnioski
- Inwestycje zagraniczne w Polsce wyraźnie zwolniły. Od stycznia do końca lipca 2026 r. inwestorzy ogłosili 132 projekty greenfield – o 40 proc. mniej niż rok wcześniej. Jednocześnie ich deklarowana wartość spadła znacznie łagodniej, o 17 proc., do niemal 8,9 mld dolarów.
- Polska nadal przyciąga największą część inwestycji w regionie, ale Czechy, Węgry i Słowacja poprawiły w tym roku liczbę nowych projektów. Eksperci wskazują m.in. na koszty energii i pracy, spowolnienie w Niemczech oraz mniej elastyczny system zachęt inwestycyjnych w Polsce. Obraz nie jest jednak jednoznacznie negatywny. PAIH w pierwszych siedmiu miesiącach roku zakończyła 34 projekty, o 21 proc. więcej niż rok wcześniej, a deklarowana liczba nowych miejsc pracy wzrosła o 81 proc., do 5143. Jednocześnie liczba projektów znajdujących się obecnie w portfelu agencji jest o 30 proc. mniejsza niż przed rokiem.
- PAIH liczy na odbicie po uruchomieniu nowych instrumentów pomocy publicznej. Zdaniem agencji część inwestorów odkłada decyzje do czasu wejścia w życie Programu rozwoju inwestycji w polskiej gospodarce do 2035 roku oraz mechanizmów opartych na CISAF.
