Rządowe granty uruchomią 29 inwestycji za ponad 8 mld zł. Fabryki zbudują m.in. Ryanair, IKEA i Qemetica
To ostatni nabór grantów na starych zasadach. Firmy, które otrzymały rządowe wsparcie, stworzą 2,1 tys. miejsc pracy, ale podobne projekty w nowym programie mogłyby już nie dostać ani złotówki. Eksperci ostrzegają, że zaostrzenie kryteriów osłabi konkurencyjność Polski w walce o inwestorów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Które firmy planują w Polsce inwestycje z rządowym wsparciem.
- Dlaczego w zmienionym programie większość z nich nie dostałaby pomocy.
- Które rządowe rozwiązania w projekcie programu krytykują eksperci.
8248,4 mln zł – tyle wydadzą w Polsce firmy, które dostały w tym roku 29 rządowych grantów na inwestycje o łącznej wartości 652 mln zł. Zamierzają stworzyć 2185 miejsc pracy. Większość z nich wybuduje nowe fabryki, tylko 11 projektów dotyczy rozbudowy istniejących. Zdecydowaną większość umów rząd podpisał z przedsiębiorcami w czerwcu. To dlatego, że poprzedni program grantowy, choć przewidziany na lata 2011-2030, został wygaszony. Działał tylko do końca pierwszego półrocza br.
Rządowe granty na fabrykę opon, centrum serwisowe silników i zakład tapet
Najwięcej, 2,2 mld zł, chce zainwestować koreański Kumho Tire Poland w fabrykę opon w Opolu. Stworzy też najwięcej miejsc pracy: 400. Druga pod względem wartości jest inwestycja Myllantion Investments, spółki należącej do Ryanaira. Zbuduje centrum serwisowe silników lotniczych w Sosnowcu za niemal 1,2 mld zł. Centrum, w którym będzie pracować 215 osób, ma mieć moce pozwalające na serwis 200 silników lotniczych rocznie. Z kolei 800 mln zł zainwestuje Malta-Decor, producent papieru dekoracyjnego i impregnowanego, w zakład w Szczecinku. To będzie rozbudowa, dlatego nowych etatów będzie dzięki temu projektowi stosunkowo mało. Firma zwiększy zatrudnienie, które wynosi 400 osób, o 25 pracowników.
Znane marki obiecały inwestycje za granty
Inwestują też duże firmy jak motoryzacyjne Brembo Motor Poland, producent puszek Canpack, lotniczy Pratt&Whitney Rzeszów, chemiczna Qemetica, IKEA Industry Poland, motoryzacyjny Solaris Interurban Bus, GE Power (turbiny parowe), Mitsui High-Tech (silniki motoryzacyjne) czy OstroVit (suplementy).
Kilka firm otworzy lub poszerzy centra usług biznesowych lub B+R. To właśnie Toyota Motor Europe (138 osób we Wrocławiu), Safran Aircraft Engines (100 osób więcej w Rzeszowie), OPmobility Lighting Kraków (143) czy Hatch (150 osób w Katowicach).
Dobre efekty starego programu, nowy za chwilę
Poprzedni Program wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki 2011-2030 był bardzo efektywny, ocenia Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które nim zawiaduje. Podpisano 155 umów, w których firmy obiecały 34,7 mld zł inwestycji i 31,7 tys. miejsc pracy. Otrzymały granty wysokości 2 mld zł. Jak szacuje ministerstwo, wpływy do budżetu państwa z tytułu podatków (PIT, VAT, CIT i podatku od nieruchomości) wyniosły do końca 2024 roku 14,8 mld zł.
Program rozwoju inwestycji w polskiej gospodarce do 2035 roku, który zacznie działać od 2027 roku, stawia na inwestycje o wysokim poziomie zaawansowania technologicznego. Jego budżet – czyli pieniądze na granty gotówkowe dla firm – to 4,5 mld zł. Dla porównania: budżet poprzedniego programu wyniósł 3,5 mld zł. Pomoc publiczną można otrzymać na trzy rodzaje inwestycji. To kluczowa inwestycja sektorowa i technologiczna, inwestycja rozwojowa oraz kluczowa inwestycja usługowa.
Pierwsza kategoria to inwestycja produkcyjna, która jest nową inwestycją lub zapoczątkuje nową działalność ważną dla rozwoju technologicznego lub bezpieczeństwa Polski. Druga kategoria to nowa inwestycja produkcyjna lub inwestycja, która zapoczątkuje nową działalność gospodarczą. Ma się charakteryzować wysokimi kosztami (250 mln zł na obszarach preferencyjnych i 500 mln zł na pozostałych) i znaczną liczbą miejsc pracy. Obszary preferencyjne to regiony, w których dopuszczalna pomoc publiczna wynosi co najmniej 45 proc. lub bezrobocie stanowi co najmniej 160 proc. średniej krajowej. Dla trzeciego rodzaju inwestycji – usługowych – wymogiem jest utworzenie co najmniej 30 (dla obszarów preferowanych) lub 60 miejsc pracy.
O rządowe granty będzie bardzo trudno
Eksperci wskazują, że większość projektów, które otrzymały obietnice grantów w tym roku, nie miałaby na nie szans w nowym programie.
– Obstawiam, że granty dostałoby ok. ośmiu projektów. Na pewno wszystkie cztery największe, przekraczające wymagane dla sektorów niestrategicznych 500 mln zł nakładów. Do tego projekt fabryki dronów oraz hełmów i kamizelek kuloodpornych, bo to sektory strategiczne. Ale już np. IKEA nie dostałaby grantu na budowę fabryki w Lubuskiem. Dopuszczalna pomoc publiczna wynosi tam 40 proc., nie jest to więc obszar preferencyjny. Inwestycja jest poza sektorami preferowanymi, a jej wartość nie przekracza 500 mln zł – komentuje Jacek Zimoch, partner w Big Tree Consulting Group (BTCG).
To jego zdaniem dowód, że program będzie zamknięty dla wielu inwestycji. Program jest już po konsultacjach społecznych, ale ministerstwo nie ogłosiło jego ostatecznego kształtu.
– Nie musimy oczywiście wspierać każdego projektu. Jednak nie będziemy mieli instrumentu, który pozwoli choćby rozważyć przyznanie grantu firmie planującej inwestycję poniżej 500 mln zł, nawet nie koło Wrocławia czy Poznania, ale w województwie opolskim, lubuskim, pomorskim czy śląskim. Nie będziemy mieli, jak i czym rywalizować z Węgrami czy Rumunią – zauważa Jacek Zimoch.
Złożenie wniosku oznaczało automatyczne przyznanie grantu. Nasz rozmówca przyznaje, że w poprzednim programie bardzo łatwo było otrzymać grant.
– Wskaźnik sukcesu był bardzo znaczący, dużo wyższy niż w grantach europejskich ze ścieżki Smart. Tam jest to 10-12 proc. – mówi partner w BTCG.
– Szkoda, że rząd nie wykorzysta programu do negocjacji z inwestorami, żeby zrealizowali lepsze projekty. W innych krajach tak jest. W Polsce sprowadzamy program grantów do półautomatycznej decyzji administracyjnej – dodaje Jan Kamoji-Czapiński, dyrektor ds. zachęt w Colliersie.
Colliers złożył kilkanaście stron uwag do projektu programu.
Kryteria z kosmosu
Teraz jednak ministerstwo poszło w odwrotnym kierunku.
– Poziom nakładów w sektorze niestrategicznym, czyli 500 mln zł, jest kosmiczny. Nie przewidziano tu podziału na małe, średnie i duże firmy. Na terenie niepreferencyjnym inwestycja małej firmy w sektorze strategicznym musi sięgnąć 10 mln zł. To dla wielu firm z sektora kosmicznego czy półprzewodników są – wbrew pozorom – gigantyczne pieniądze. W poprzednim programie było dużo opcji redukcji wymaganych nakładów. Spadały np. o połowę w przypadku reinwestycji czy o 95 proc. dla małych firm. Planowany program jest kompletnie nieelastyczny. Wymagane wartości inwestycji są zdecydowanie za wysokie. Kryteria jakościowe są zdecydowanie trudniejsze do spełnienia. Ponadto duża część z nich wymaga od każdego z beneficjentów wydania kilku procent dotacji na określony cel. To np. procenty na współpracę ze startupami, zakup robota czy 2 proc. na działalność B+R – mówi Jacek Zimoch.
Problemów jest więcej
Według Jana Kamoji-Czapińskiego o granty będzie bardzo trudno.
– Poprzedni program promował miasta tracące funkcje gospodarcze. W tych miastach i otaczających je gminach kryteria były obniżone. Widzieliśmy realny efekt: inwestorzy wybierali te lokalizacje. Teraz pod względem geograficznym program jest związany z mechanizmami pomocy regionalnej. Są one niedoskonałe, z niewielkimi wyjątkami są jednolite dla całego województwa – zauważa Jan Kamoji-Czapiński.
Jego zdaniem niedobrze, że ministerstwo zlikwidowało kategorię firm rozwijających się. Umożliwiała ona wsparcie dla polskich firm – dużych wg kryteriów UE, ale średnich w skali globalnej. Krytykuje też zamkniętą liczbę sektorów. Skoro program ma obowiązywać do 2035 roku, powinna być łatwa do aktualizacji w odpowiedzi na najnowsze trendy technologiczne.
Zwraca też uwagę, że nie będzie już grantu na szkolenia i reskilling.
– To wielka szkoda. Ministerstwo powinno wspierać nie tylko maszyny i fabryki, ale też umiejętności Polaków. Fabrykę można zamknąć, a umiejętności pracowników zostają – twierdzi ekspert.
Budżet szybko się skończy?
Choć firm, które skorzystają z programu, będzie znacznie mniej, paradoksalnie budżet programu może się bardzo szybko wyczerpać.
– Najwyższy poziom wsparcia będzie zgodny z mechanizmem pomocy regionalnej. To oznacza, że w najsłabiej rozwiniętych regionach Polski będzie mógł wynieść nawet 50 proc. Dotychczas maksymalny poziom wynosił 15 proc. Ministerstwo argumentuje, że kryteria są na tyle trudne do spełnienia, że nie będzie tak wielu beneficjentów. Policzyliśmy to. Inwestorom będzie się opłacało dopłacić, by spełnić kryteria i uzyskać wysokie wsparcie. W obecnym kształcie program jest najhojniejszy w całej UE. Dla województw Polski Wschodniej – nawet w skali świata – zauważa dyrektor w Colliersie.
Główne wnioski
- 29 firm z rządowymi grantami, inwestycje przekroczą 8,2 mld zł. Przedsiębiorcy, którzy otrzymali w tym roku 29 grantów o łącznej wartości 652 mln zł, planują wydać w Polsce 8,2 mld zł i utworzyć 2185 miejsc pracy. Największe projekty realizują m.in. Kumho Tire Poland (fabryka opon w Opolu), Myllantion Investments z grupy Ryanair (centrum serwisowe silników lotniczych w Sosnowcu) oraz Malta-Decor w Szczecinku. Wsparcie otrzymały także takie firmy jak IKEA Industry, Quemetica, Brembo, Pratt & Whitney, Toyota czy Safran.
- Nowy program grantowy będzie znacznie bardziej wymagający. Program obowiązujący od 2027 r. ma koncentrować się na inwestycjach o wysokim zaawansowaniu technologicznym i dużej skali. Eksperci oceniają, że większość projektów, które otrzymały granty w tym roku, nie spełniłaby nowych kryteriów, m.in. ze względu na bardzo wysokie progi nakładów inwestycyjnych oraz bardziej restrykcyjne wymagania jakościowe.
- Eksperci ostrzegają przed ograniczeniem konkurencyjności Polski. Ich zdaniem nowe zasady utrudnią pozyskiwanie inwestorów, zwłaszcza w regionach, które nie będą objęte preferencyjnymi warunkami pomocy publicznej. Krytykują również likwidację części instrumentów wspierających rozwój firm i szkolenia pracowników. Wskazują, że Polska może mieć mniejsze możliwości konkurowania o inwestycje z takimi krajami jak Węgry czy Rumunia.


