Kategoria artykułu: Sport

Kylian Mbappé zmienia barwy, kluby Ekstraklasy biją finansowe rekordy, Polki rządzą w...szędzie

Jedna Polka może zadebiutować w WNBA, druga została juniorską mistrzynią świata w kolarstwie, a trzecia wygrała dwa konkursy skoków narciarskich. W innych okolicznościach powiedzielibyśmy może: „Za zdrowie Pań...”, teraz piszemy grzecznie: „Oto najnowszy Pierwszy Skład”.

Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Top story

Kamila Borkowska podpisała kontrakt z Toronto Tempo w lidze WNBA. W miniony weekend przyleciała do Kanady i od tego czasu wzięła udział w kilku treningach drużyny. Do końca sezonu został już tylko jeden mecz – dziś wieczorem przeciwko Connecticut Sun.

Miejmy nadzieje, że to powitanie na więcej niż kilka dni. Fot. Toronto Tempo/Instagram

Czy koszykarka dostanie szansę debiutu w najlepszej lidze świata? Miejmy nadzieję, bo byłaby to piękna historia. Spełniłaby swoje marzenie, zapisałaby się na kartach historii polskiego sportu, ale miałaby też okazję do małego rewanżu. W czerwcu ubiegłego roku brała udział w obozie przedsezonowym  dzisiejszych rywalek Toronto Tempo i... została odesłana z kwitkiem do Polski po zaledwie kilku minutach gry.

Rozmawialiśmy z nią wtedy o planach, celach, ale także o realiach życia młodej zawodniczki, która regularnie zmieniała kluby już na początku kariery. Jej historia jest niezwykle inspirująca. Zaczęła grać w koszykówkę bardzo późno, głównie po to, by wykorzystać swoje ponad dwa metry wzrostu. Jako nastolatka znacznie bardziej widziała siebie w roli muzyczki niż koszykarki.

Teraz z tamtych planów raczej nic nie będzie, bo sukcesy sportowe całkowicie zmieniły jej życie. Obecny flirt z Toronto Tempo – krótkoterminowa umowa typu developmental, gwarantująca 750 dolarów dziennie – może przerodzić się w coś znacznie poważniejszego. Taki był cel stworzenia tego rodzaju kontraktów przed obecnym sezonem. Dają możliwość podpisania młodej zawodniczki poza podstawowym składem i sprawdzenia jej w kilku meczach z myślą o przyszłości.

Co kluby WNBA widzą w Kamili Borkowskiej? Przede wszystkim to, co my widzimy na pierwszy rzut oka, czyli wzrost. Mobilnych wysokich zawodniczek, które potrafią postraszyć rzutem z dystansu, jest jak na lekarstwo. Atutem mierzącej 201 cm koszykarki są bloki, zbiórki i zasłony, ale potrafi też zapunktować, również zza łuku. Fot. Marcin Golba/NurPhoto via Getty Images

Drużyna z Kanady potrzebuje zawodniczki podkoszowej i już przygotowuje się do kolejnego sezonu, bo w obecnym nie ma szans na awans do play-offów. Oprócz Borkowskiej powstały w zeszłym roku klub podpisał na podobnych zasadach także kilka innych zawodniczek, by sprawdzić je w akcji, zanim ruszy sezon w Europie.

Sezon koszykówki kobiet trwa w USA od maja do października, a w Europie od października do maja. Kamila Borkowska wkrótce rozpocznie grę dla Valencii w lidze hiszpańskiej oraz w Eurolidze. Valencia to jeden z najlepszych klubów na Starym Kontynencie i duży awans dla zawodniczki, która dotychczas większość kariery spędziła w Polsce. W poprzednim sezonie rozegrała trzy mecze w greckim Athinaikosie, a poza tym reprezentowała AZS UMCS Lublin.

Nawet jeśli dziś dwumetrowa podkoszowa nie pojawi się na parkiecie, powodów do zadowolenia i tak będzie wiele. Kluby WNBA mają skautów w całej Europie i nie sprowadzają zawodniczek za ocean przez przypadek. Jeżeli nie teraz, to za rok lub dwa, po udanych występach w Europie, Polka najpewniej trafi do WNBA. Najpierw Kamila Borkowska trafiła do Pierwszego Składu XYZ, a później czeka ją pierwszy skład zespołu WNBA.

Zdjęcie tygodnia

Maria Okrucińska, polska kolarka
Maria Okrucińska podczas „złotego” dla siebie wyścigu w Montrealu pokonała główną rywalkę o ponad 12 sekund.
Fot. Dario Belingheri/Getty Images

18-letnia Maria Okrucińska została we wtorek juniorską mistrzynią świata w kolarstwie w jeździe indywidualnej na czas. Dystans 10,7 km pokonała w 15 minut, 17 sekund i 51 setnych. Zrealizowała swój cel – bo też mówiła otwarcie, że leci do Montrealu po mistrzostwo. Rzecz warta odnotowania – nie bała się, że takimi słowami nałoży na siebie dodatkową presję. Mamy kolejną polską gwiazdę światowego kolarstwa kobiet?

Złoto Okrucińskiej jest pierwszym takim dla Polski na MŚ od 12 lat. W 2014 r. mistrzostwo świata seniorów zdobył Michał Kwiatkowski (w wyścigu ze startu wspólnego). Okrucińska to kolarka z toruńskiej szkółki Kwiatkowskiego, którą zresztą współzakładał jej ojciec, były kolarz Daniel Okruciński.

Absolwentem szkółki jest także Jan Jackowiak, który w czwartek powalczy w Montrealu o juniorski medal w wyścigu ze startu wspólnego. Rok temu na MŚ w Rwandzie zdobył w kategorii juniorów brąz. Wtedy też przyjrzeliśmy się dokładniej, jak powstawała akademia Michała Kwiatkowskiego. I przy okazji otrzymaliśmy piękne zdjęcie sprzed lat – oto mała Maria Okrucińska i młodziutki Jan Jackowiak przygotowują się do startu w dziecięcym wyścigu.

Na zdjęciu polscy kolarze Jan Jackowiak i Maria Okrucińska, gdy dopiero zaczynali przygodę z rowerami
Maria Okrucińska (trzecia od lewej) i Jan Jackowiak (trzeci od prawej).
Fot. Michał Jackowiak

Nasze hity

  • Michael Gorzynski kupił 40 proc. udziałów Legii Warszawa i został przewodniczącym rady nadzorczej klubu. Urodzony w Polsce, a od lat żyjący w USA inwestor, ukończył renomowane uczelnie, pracował w znanych firmach, a następnie założył własny fundusz i dołączył do zarządów kilku spółek. Trudno się do czegokolwiek przyczepić. My jesteśmy jednak bardzo dociekliwi i znaleźliśmy kilka faktów na temat nowego udziałowca stołecznego klubu, które są co najmniej interesujące. Jest przedstawicielem dość rzadkiego rodzaju finansistów – tzw. inwestorów aktywistów. To osoby, które nie tylko inwestują w spółki, ale także chcą aktywnie uczestniczyć w ich zarządzaniu, ponieważ mają własny pomysł na poprawę ich sytuacji. Doświadczenie zawodowe zdobywał pod okiem Dana Loeba, jednego z najbardziej znanych inwestorów aktywistów. Później założył własny fundusz i rozpoczął działalność bardzo podobną do tej prowadzonej przez swojego mentora. Do zarządów dwóch spółek wszedł po konfliktach z ich prezesami. Publicznie oskarżał ich o niekompetencję i działanie na niekorzyść firm oraz przekonywał, że wie, jak można nimi lepiej zarządzać. Dokładniej styl inwestowania Michaela Gorzynskiego opisaliśmy w naszym artykule. Nawet taki skrót brzmi jednak dość groźnie. Dariusz Mioduski, który nadal posiada 60 proc. akcji klubu i pozostanie jego prezesem, nie musi się jednak martwić. Z oficjalnego komunikatu Legii wynika, że amerykański inwestor ma przede wszystkim obserwować to, co dzieje się w klubie. Chociaż… może prezesowi odrobina pomocy by się przydała, bo naprawdę ma dużo na głowie. Dariusz Mioduski, tym razem jako wiceprezes PZPN, przygotowuje strategię dyplomacji sportowej związku. Projekt ma nie tylko wzmocnić międzynarodową pozycję polskiego futbolu, lecz także wspierać zagraniczną aktywność państwa i biznesu. Jego szczegóły można znaleźć tutaj.
  • Słoweńcy będą w piątek rywalami Polaków w półfinale siatkarskich mistrzostw Europy. W ostatnich kilkunastu latach siatkarze tej reprezentacji napsuli naszym mistrzom tyle krwi, że bywali nawet nazywani „koszmarem Polaków”. Ostatnio radzimy sobie z nimi lepiej (zwycięstwo na igrzyskach w Paryżu!), ale chyba trzeba przygotować się na bardzo zaciętą walkę. Słowenia to sportowy fenomen – kraj liczący 2,1 mln mieszkańców jest mocny w wielu dyscyplinach. Mają najlepszego kolarza na świecie (Tadeja Pogacara), w 2017 r. zdobyli złoto mistrzostw Europy w koszykówce (Luka Doncić) oraz brąz mistrzostw świata w piłce ręcznej. Na ostatnich mistrzostwach Europy w piłce nożnej Słowenia przegrała z Portugalią mecz o ćwierćfinał dopiero w rzutach karnych. O sile słoweńskich skoków narciarskich nawet nie wspominamy… W XYZ rozmawialiśmy swego czasu ze słoweńskim ekspertem, którego prosiliśmy o wyjaśnienie tego sekretu. Mówił zaskakująco, m.in. to, że wszystko odbywa się u nich właściwie bez grama nacjonalizmu (a to bardzo częste paliwo w takich przypadkach…).
  • Anna Twardosz wygrała w weekend dwa konkursy w skokach narciarskich. Nie, jeszcze nie zaczynamy zimowego sezonu – mowa o cyklu Letniego Grand Prix. Polska skoczkini triumfowała w Rumunii i chociaż obsada konkursów nie była najmocniejsza, jej wyniki są nieledwie sensacyjne. Przez lata wydawało się, że nad polskimi skokami narciarskimi kobiet wisi fatum… nie do przeskoczenia. W kadrze narodowej dochodziło do konfliktów, przydarzały się kontuzje i kryzysy psychiczne. Młode skoczkinie przedwcześnie kończyły kariery. Adam Małysz kilka lat temu dał się ponieść emocjom i wypalił: „Jest dobrze, płaczą. Jest źle, płaczą. Później nawet trudno wejść do takiej szatni”. Zapytamy marzycielsko: może punkt zwrotny mamy właśnie za sobą?

Bohater(ka) tygodnia

Kylian Mbappé zakończył współpracę z Nike i podpisał kontrakt z firmą On. Dlatego to właśnie On – wielką literą, bo chodzi o firmę, a nie angielskie słowo czy piłkarza – jest naszym bohaterem tygodnia.

Kylian Mbappe odwiedził już nawet fabrykę swojego nowego sponsora. Fot. Materiały prasowe On

Szwajcarski producent obuwia i odzieży, znany Polakom przede wszystkim jako sponsor Igi Świątek, dopiero stworzy swoją pierwszą kolekcję sprzętu piłkarskiego. Cóż, jak zaczynać, to z przytupem. Firma zastosowała tę samą strategię, co w 2019 r., gdy otwierała swój dział tenisowy. Wówczas zakontraktowała Rogera Federera, a teraz francuskiego gwiazdora Realu Madryt. Duże nazwisko na start ma pokazać światu ambicje marki.

Tylko jak przekonać największą gwiazdę danej dyscypliny, w dodatku od lat współpracującą z największą firmą w branży, by zdecydowała się grać w sprzęcie małej, siedemnastoletniej szwajcarskiej spółki, kojarzonej przede wszystkim z butami do biegania uwielbianymi przez amerykańskich emerytów? Na pewno pomagają pieniądze, ale same nie wystarczą, bo więksi rywale zawsze będą mieć ich więcej.

Roger Federer (który również był związany z Nike) oprócz pokaźnego wynagrodzenia dostał udziały w firmie oraz wpływ na wygląd i specyfikację butów oraz ubrań ze swojej kolekcji. Kylian Mbappé, jak podają zagraniczne media, również poza milionami w gotówce otrzymał akcje On oraz możliwość bezpośredniej współpracy z projektantami sprzętu firmy. Będzie miał także okazję współpracować ze swoim idolem. Dyrektorem działu piłkarskiego On został w ubiegłym roku Thierry Henry, legendarny francuski piłkarz. Do tej pory utrzymywano to jednak w tajemnicy.

Henry odegrał kluczową rolę w negocjacjach z Mbappé, dlatego jego związek z On przez ostatni rok pozostawał tajemnicą. Firma obawiała się, że konkurencja również zacznie wzmacniać swoje argumenty. Kontrakt Mbappé z Nike wygasł minionego lata i piłkarz nie tylko rozmawiał z amerykańską firmą o nowej umowie, ale także wysłuchał ofert Adidasa, Pumy, New Balance i Skechersa. Ostatecznie wygrali Szwajcarzy i uczynili z Mbappé nie tylko swoją największą gwiazdę, ale również ambasadora marki. Można więc oczekiwać, że będzie pojawiał się także na meczach innych sportowców współpracujących z On. Selfie z Igą Świątek to zapewne tylko kwestia czasu.

Liczba tygodnia

4,15 mln

– tylu kibiców obejrzało w ubiegłym sezonie mecze Ekstraklasy z wysokości trybun. Średnia frekwencja na stadionach wzrosła z 12 662 do 13 577 widzów. Wzrost frekwencji przełożył się na wyższe wpływy z dnia meczowego. Ale finansowo Ekstraklasa urosła właściwie w każdym obszarze – tak wskazuje coroczny raport „Finansowa Ekstraklasa” opracowany przez Grant Thornton i Ekstraklasę.

W sezonie 2025/2026 przychody wszystkich klubów Ekstraklasy wyniosły łącznie 1,587 mld złotych. To rekord. Największą cegiełkę dołożyły do niego Lech Poznań, Legia Warszawa, Górnik Zabrze i Jagiellonia Białystok – w sumie odpowiadają za 81% wzrostu całej ligi.

Co złożyło się na te przychody? Jaką ich część stanowią wpływy z transferów? Z raportem dokładnie zapoznał się nasz ekspert od piłkarskich cyferek, Jakub Szlendak. Wybrał to, co w finansach Ekstraklasy najważniejsze i najciekawsze.

Czy wiesz, że…

…Władimir Semirunnij odzyskał w sobotę srebrny medal olimpijski, który przeznaczył na pomoc charytatywną?

Urodzony w Rosji łyżwiarz szybki, który od 2024 r. reprezentuje Polskę, oddał swój medal podczas kwietniowej akcji charytatywnej influencera Łatwoganga. Zdobył go dwa miesiące wcześniej we Włoszech na dystansie 10 tys. metrów.

Władimir Semirunnij
Władimir Semirunnij z „odzyskanym” medalem olimpijskim. Fot. Profbud

– Złoty medal też bym oddał. Tak, bo zawsze można zdobyć kolejny – mówił w maju podczas poznańskiego Kongresu Impact’26.

Jego medal wylicytowała za prawie 50 tys. złotych firma deweloperska Profbud, mocno zaangażowana w sport (i promocję swojej marki poprzez sport) – a więc referowany tu finał akcji nie może być niespodzianką. Srebrny krążek wrócił na swoje miejsce, czyli… na ścianę w domu łyżwiarza? Tego nie możemy być pewni. Władimir Semirunnij powiedział podczas Impactu, że dla niego „drugi jest pierwszym przegranym”, więc może wcale nie eksponuje tak wyraźnie swojej pierwszej olimpijskiej zdobyczy.

– Wiem, że igrzyska są co cztery lata, a mistrzostwa świata mamy co roku, ale wolę złoto mistrzostw niż srebro igrzysk. Bo złoto oznacza, że byłem pierwszy – mówił w maju.

Posłuchaj podcastu

Oglądaliście „Ogniem i mieczem”? Hordy Tatarów nacierały w tym filmie na polskich wojów, siejąc spustoszenie kunsztem łuczniczym. Dzisiaj takie sceny można oglądać co najwyżej na rekonstrukcjach historycznych oraz… zawodach łucznictwa konnego. Na zakończonych niedawno światowych igrzyskach nomadów Anna Rogólska wystrzelała w tej dyscyplinie srebro. A krótko potem odwiedziła nasze studio – z medalem i łukiem.

W sportowej odmianie łucznictwa konnego liczą się precyzja, opanowanie i umiejętność okiełznania konia. Strzelcy mają kilkanaście sekund, by trafić do celu. Najlepsi w tym fachu pozostają Kirgizi i Kazachowie, wśród których nadal żyją koczownicze społeczności, a dla nich strzelanie z łuku to nie rozrywka, a codzienność.

W Polsce pozostajemy przy rekreacyjnym łucznictwie konnym. Gdzie go spróbować i na czym dokładnie polega, posłuchacie w podcaście „Sport to pieniądz”.

To wydanie newslettera Pierwszy Skład. Chcesz otrzymywać kolejne prosto na swoją skrzynkę? Zarządzaj zapisem na newslettery XYZ tutaj.