Kapitału nie brakuje, ale rynek private equity wciąż nie odbija. „Pieniądze popłyną do najlepszych aktywów”
Oczekiwane odbicie na europejskim rynku private equity nie nadchodzi. Kapitału nie brakuje, ale drogie finansowanie i niepewność hamują inwestorów. Dla Polski szansą może być m.in. boom na inwestycje obronne.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak wyglądała sytuacja rynku private equity w Europie i w Polsce w pierwszej połowie roku i co ją ukształtowało.
- Jakie szanse stoją przed rynkiem PE w Polsce.
- Co prognozują eksperci.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Liczba transakcji spadła. Było też mniej wyjść. W pierwszej połowie roku oczekiwane odbicie na europejskim rynku private equity po prostu nie nadeszło – wynika z raportu EY „State of Private Equity (PE) Report Europe”.
Powodów jest co najmniej kilka. Jest jednak też nadzieja na ożywienie w bliskiej przyszłości.
Rynek PE ucieka od niepewności
Pierwsza połowa roku przyniosła 692 transakcje i 413 wyjść z inwestycji na europejskim rynku private equity. To wyniki poniżej pięcioletnich średnich. A do tego II kwartał był gorszy od I kwartału.
Warto wiedzieć
PE, VC i GE
- Private Equity (PE) – inwestycje w dojrzałe spółki pozostające poza rynkiem publicznym, czyli nienotowane na giełdzie. Celem jest zazwyczaj zwiększenie wartości firmy i sprzedaż udziałów z zyskiem po kilku latach. Transakcje obejmują zazwyczaj pakiety akcji większościowe lub kontrolne.
- Venture Capital (VC) – inwestycje w startupy, czyli młode firmy o dużym potencjale wzrostu. Są bardziej ryzykowne niż inwestycje PE, ale mogą przynieść znacznie wyższe stopy zwrotu.
- Growth Equity/Growth Capital – forma inwestycji pośredniej między VC a PE. Dotyczy spółek bardziej dojrzałych niż startupy finansowane przez VC, ale nadal charakteryzujących się wyższym potencjałem wzrostu niż PE. Inwestorzy zazwyczaj obejmują pakiety mniejszościowe.
„W II kwartale wartość transakcji spadła o 14 proc. w ujęciu rocznym [...], a wyjścia z inwestycji po mocnym początku roku odwróciły obserwowany w I kwartale trend i spadły o 12 proc.” – czytamy w raporcie.
– Kapitału na rynku nie brakuje, ale koszt finansowania pozostaje wyższy niż przed cyklem podwyżek stóp. Wpływa to na ekonomikę transakcji – mówi Paweł Bukowiński, partner zarządzający EY-Parthenon Polska oraz lider obszaru rynków EY-Parthenon w regionie Europy Środkowej.
Fundusze koncentrują się na wąskiej grupie przewidywalnych spółek, zwłaszcza przemysłowych oraz z sektora technologii i telekomunikacji.
– Udział przemysłu wzrósł z 8 proc. do 11 proc., a sektora konsumenckiego spadł z 16 proc. do 13 proc. Ten proces napędzają rosnące nakłady na obronność i bezpieczeństwo energetyczne, przebudowa łańcuchów dostaw oraz rozwój infrastruktury związanej z procesami cyfryzacji. Przesunięcie jest widoczne, ale nie oznacza fundamentalnej zmiany struktury sektorowej europejskiego rynku PE – tłumaczy Paweł Bukowiński.
„Pieniądze popłyną najpierw do najlepszych aktywów”
W ocenie ekspertów powodami zmian są wojna na Bliskim Wschodzie, narastający protekcjonizm w światowym handlu oraz niepewność wokół wdrażania sztucznej inteligencji.
To właśnie perspektywy zmiany otoczenia globalnego na korzystniejsze dają nadzieję na zmianę sytuacji rynku private equity.
– Rynek powinien nabierać tempa wraz ze spadkiem niepewności, ale odbicie nie nastąpi wszędzie jednocześnie. W pierwszej kolejności kapitał będzie płynął do najlepszych aktywów i sektorów wspieranych przez strukturalne trendy wzrostowe – mówi Paweł Bukowiński.
Polska wraca do zakupów
Tymczasem w regionie Europy Środkowo-Wschodniej (CEE) liczba transakcji w I połowie wyniosła 33, a wyjść – 16. To mniej niż 5 proc. całego europejskiego rynku.
– Rynek private equity w regionie jest mniejszy i młodszy niż w Europie Zachodniej. Mamy mniej dużych przedsiębiorstw i transakcji large-cap – tłumaczy Paweł Bukowiński.
– Brakuje też lokalnego kapitału prywatnego w takiej skali jak na Zachodzie, więc fundusze opierają się głównie na środkach zagranicznych i publicznych. W efekcie, choć gospodarczo zmniejszamy dystans do Zachodu, rynek PE za tym nie nadąża – dodaje Jan Nalbert, dyrektor inwestycyjny w Warsaw Equity Group.
W ocenie ekspertów EY liczby „odzwierciedlają przemyślane podejście inwestorów do jakości aktywów, wycen i wyboru momentu wyjścia z inwestycji w obliczu zmieniających się warunków rynkowych”. Sytuacja zależy jednak od kraju.
„W Polsce fundusze private equity powróciły do zakupów, poszukując szerokiego wachlarza
możliwości inwestycyjnych obejmujących przedsiębiorstwa o stabilnej pozycji rynkowej,
sytuacje związane z sukcesją oraz platformy o potencjale skalowalności” – czytamy.
– W praktyce oznacza to firmy z powtarzalnymi lub kontraktowymi przychodami, dobrą konwersją zysku na gotówkę oraz potencjałem ekspansji zagranicznej lub konsolidacji rozdrobnionego rynku. Fundusze poszukują rentownych średnich i dużych przedsiębiorstw, w tym firm sukcesyjnych – wskazuje Paweł Bukowiński.
Eksperci są zgodni: Polska wciąż jest najbardziej atrakcyjnym rynkiem w regionie. Pozostaje też w europejskiej czołówce pod względem potencjału wzrostu.
Szansą boom na obronność
Szansą na dalszy rozwój może być boom na inwestycje obronne. Jego wpływ wykracza jednak poza spółki z sektora zbrojeniowego.
– Istotnym impulsem są wydatki na bezpieczeństwo i infrastrukturę, w tym 43,7 mld euro dla Polski w ramach programu SAFE. Choć środki te nie są kapitałem kierowanym bezpośrednio do funduszy PE, to mogą tworzyć popyt na produkty i usługi prywatnych dostawców – mówi Paweł Bukowiński
– Największe szanse widzimy nie w głównych wykonawcach dużych programów obronnych, ale w firmach z ich łańcucha dostaw, które dostarczają komponenty, oprogramowanie czy usługi oraz w spółkach dual use – ocenia Jan Nalbert.
Pośrednio zyskać mogą spółki logistyczne, producenci elektroniki czy firmy zajmujące się utrzymaniem infrastruktury.
– Atrakcyjne są też obszary takie jak: technologia, a zwłaszcza software z powtarzalnymi przychodami i silną pozycją u klientów, dla którego rozwój AI jest szansą, a nie zagrożeniem; ochrona zdrowia, gdzie stabilny, rosnący popyt i rozdrobniony rynek dają przestrzeń do konsolidacji; spółki korzystające na transformacji energetycznej, na którą w najbliższych latach planowane są ogromne nakłady – wskazuje Jan Nalbert.
Sukcesja motorem napędowym rynku PE w Polsce?
W ocenie Pawła Bukowińskiego jednym z ważniejszych motorów polskiego rynku PE w perspektywie kolejnych lat może stać się także kwestia sukcesji.
– Właściciele przedsiębiorstw zakładanych po 1989 r. coraz liczniej zbliżają się do momentu, w którym będą musieli zdecydować o zmianie pokoleniowej, sprzedaży firmy lub pozyskaniu partnera kapitałowego – wskazuje Paweł Bukowiński.
Podkreśla, że niemal 1/3 polskich przedsiębiorców nie wyklucza sprzedaży firmy, podczas gdy jedynie 1/4 firm rodzinnych ma strategię sukcesji. A to stwarza szanse na wykupy menedżerskie, fuzje i przejęcia.
– Nie należy jednak oczekiwać jednorazowej fali sprzedaży. Proces sukcesji będzie rozłożony na wiele lat. Do transakcji najlepiej przygotowane będą spółki, które zbudują silny drugi poziom zarządzania i ograniczą zależność od założyciela – uważa Paweł Bukowiński.
– Głównych czynników wzrostu rynku PE w regionie szukałbym jednak gdzie indziej: w rosnącym znaczeniu gospodarki regionu w Europie oraz w dojrzewaniu spółek, w tym tych, które w ostatnich latach pozyskały kapitał na wczesnym etapie – ocenia jednak Jan Nalbert.
Polskę czeka umiarkowany wzrost
– W mojej ocenie scenariuszem bazowym na 2027 r. jest umiarkowany wzrost liczby transakcji, przy utrzymującej się dużej selektywności inwestorów. Fundusze nadal będą koncentrować się na aktywach o wysokiej jakości, przewidywalnych wynikach i możliwościach tworzenia wartości – prognozuje Paweł Bukowiński..
– W ostatnich latach do regionu trafiło dużo kapitału na wczesnym etapie. Te spółki będą dojrzewać, a fundusze będą przesuwać się w kierunku większych inwestycji. Ważną rolę odegra tu growth equity, które łączy cechy venture capital i private equity : finansuje dojrzalsze spółki wyższymi kwotami niż VC, ale zwykle pozostawia kontrolę w rękach właścicieli [...] Rynek private equity w regionie rośnie, ale wolniej niż wskazywałoby tempo wzrostu gospodarki i nie spodziewam się tu nagłej zmiany. W dłuższym okresie trend powinien być jednak wzrostowy – podsumowuje Jan Nalbert, dyrektor inwestycyjny Warsaw Equity Partners.
Główne wnioski
- Oczekiwane odbicie na europejskim rynku private equity nie nadeszło. Liczba transakcji i wyjść z inwestycji pozostała poniżej wieloletnich średnich, a drugi kwartał okazał się słabszy od pierwszego. Mimo że kapitału na rynku nie brakuje, aktywność ograniczają wysokie koszty finansowania, napięcia geopolityczne, protekcjonizm oraz niepewność związana z rozwojem AI. W efekcie fundusze koncentrują się na niewielkiej grupie najbardziej przewidywalnych aktywów, szczególnie w przemyśle, technologii i telekomunikacji.
- Polska pozostaje jednym z najatrakcyjniejszych rynków PE w Europie. Fundusze wróciły do zakupów, poszukując rentownych przedsiębiorstw o stabilnych przychodach i potencjale dalszego wzrostu.
- W Polsce szansą dla rynku private equity są rosnące nakłady na obronność. Paweł Bukowiński wypatruje jej także w kwestii sukcesji w firmach rodzinnych – brak przygotowanych planów sukcesyjnych w wielu firmach może przełożyć się na większą liczbę transakcji sprzedaży, wykupów menedżerskich oraz fuzji i przejęć. Jan Nalbert uważa jednak, że ważniejszym procesem będzie dojrzewanie spółek, które w ostatnich latach pozyskały kapitał na wczesnym etapie. Eksperci zgadzają się jednak, że w bliskiej przyszłości Polskę czeka umiarkowany wzrost.


