Kategorie artykułu: Biznes Newsy

Przeciętny Polak zamożniejszy niż 85 proc. świata. Co stoi za tym awansem

Polska w ciągu czterech dekad przeszła drogę od jednej z uboższych gospodarek Europy do kraju zbliżającego się poziomem zamożności do Zachodu. PIE wskazuje, że zdecydowały m.in. otwarcie gospodarki, wzrost zatrudnienia i kapitału ludzkiego.

Centrum miasta Warszawy. Fot. Mateusz Wlodarczyk/NurPhoto via Getty Images
Centrum miasta Warszawy. Fot. Mateusz Wlodarczyk/NurPhoto via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie argumenty przemawiają za uznaniem Polski za przykład sukcesu rozwojowego.
  2. Czemu, zdaniem analityków PIE, zawdzięczamy wzrost zamożności w ostatnich dekadach.
  3. Co może pomóc Polsce utrzymać tempo wzrostu i kontynuować proces doganiania najzamożniejszych gospodarek.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Cztery dekady przemian gospodarczych przeobraziły Polskę z ubogiego państwa bloku wschodniego w zamożną, nowoczesną gospodarkę. Motorem zmian był wzrost gospodarczy, który przełożył się na wyższy poziom życia – uważają analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

W najnowszym raporcie „Cztery dekady sukcesu. Polska droga do zamożności” ekonomiści PIE analizują polską ścieżkę konwergencji, czyli stopniowego zbliżania się do poziomu rozwoju Europy Zachodniej.

Ich zdaniem modernizacja gospodarki doprowadziła do historycznego wzrostu zamożności społeczeństwa. Świadczą o tym m.in. spadek bezrobocia, wzrost oczekiwanej długości życia oraz systematyczne zmniejszanie się zagrożenia ubóstwem.

Podobne procesy zachodziły również w innych państwach regionu. Transformacja Europy Środkowo-Wschodniej nie była jednak łatwa. Sami autorzy raportu określają ją jako „trudną i kosztowną”.

PIE: zdecydowało otwarcie na Zachód

Zdaniem autorów raportu jedną z najważniejszych decyzji, które umożliwiły późniejszy rozwój, było radykalne otwarcie gospodarki na Zachód po 1989 r. Jak zauważają analitycy PIE, historia zna wiele przypadków szybkiego wzrostu gospodarczego związanego z włączeniem kraju do gospodarki światowej. Polska ścieżka miała jednak kilka cech szczególnych.

„To otwarcie następowało jednak w różny sposób, często było oparte na jednostronnym otwarciu na eksport oraz przyjmowaniu transferów technologii” – wskazują ekonomiści PIE.

Na tym tle Polska wyróżniła się szybką i dwustronną liberalizacją handlu, przepływów kapitałowych oraz rynku usług.

Dziś jest największą gospodarką Europy Środkowo-Wschodniej. Według danych przywoływanych w raporcie skumulowany wzrost PKB na mieszkańca w latach 1990-2025 wyniósł 266 proc. Polska odpowiada obecnie za około dwie piąte PKB państw Europy Środkowo-Wschodniej należących do UE.

„Za wzrostem stoją ludzie”

Drugim ważnym źródłem rozwoju był, zdaniem PIE, wzrost zatrudnienia i kapitału ludzkiego.

„Za tym wzrostem stoją przede wszystkim ludzie. Stopa zatrudnienia w Polsce zwiększyła się do najwyższego poziomu w historii, wyższego niż średnia w UE (…). Ponadto Polacy są wartościowymi pracownikami, a Polska ma ponadprzeciętnie wysokie wyniki we wszystkich istotnych miarach kapitału ludzkiego” – wskazują analitycy.

Wśród osób w wieku 20-64 lat stopa zatrudnienia wzrosła z 65 proc. w 1998 r. do 79 proc. w 2025 r. W grupie 55–64-letnich wskaźnik zatrudnienia zwiększył się o dwie trzecie wśród mężczyzn i podwoił się wśród kobiet. Zmieniła się również struktura wykształcenia. W 1998 r. wykształcenie wyższe miało zaledwie 9 proc. Polaków w wieku 15-74 lat. Obecnie jest to blisko jedna trzecia – 32 proc.

Autorzy raportu podkreślają także, że transformację udało się przeprowadzić bez nadmiernej kontroli państwa i agresywnego protekcjonizmu.

Przeciętny Polak wśród najzamożniejszych na świecie

PIE pokazuje również skalę zmiany w relacji do innych gospodarek.

W latach 90. polski PKB na mieszkańca odpowiadał – zależnie od porównywanego państwa – około 20-40 proc. poziomu notowanego w krajach uznawanych wówczas za zamożne. Dziś relacja ta sięga 75-100 proc.

W ujęciu uwzględniającym parytet siły nabywczej polski PKB na mieszkańca praktycznie zrównał się z japońskim i zbliża się do średniej unijnej. Rosję Polska wyprzedziła pod tym względem już w 2019 r.

Według PIE przeciętny Polak jest dziś zamożniejszy od około 85 proc. ludności świata.

Ekonomiści instytutu wskazują, że wyraźna poprawa relatywnej pozycji Polski rozpoczęła się wraz z transformacją gospodarczą. Od tego czasu kraj przesunął się w górę globalnego rankingu zamożności szybciej niż znaczna część państw świata.

Płace i ceny również zbliżają się do Zachodu

Wraz z konwergencją realną postępuje także nominalna, czyli stopniowe upodabnianie się poziomu cen i wynagrodzeń. Realny PKB na mieszkańca w Polsce osiągnął 81 proc. średniej UE, podczas gdy poziom cen pozostaje o 27 proc. niższy.

Podobne zjawisko występuje także w innych państwach regionu, niezależnie od tego, czy przyjęły euro.

„Nietypowym doświadczeniem Polski było wstrzymanie konwergencji nominalnej w latach 2008-2021. Utrzymała ona niskie koszty pracy dla inwestorów zagranicznych pomimo rosnącego poziomu życia w kraju, co mogło przyspieszyć wzrost wolumenu PKB. Obecne umocnienie złotego skutkuje natomiast znacznym wzrostem międzynarodowej siły nabywczej Polaków” – komentują autorzy raportu.

Konwergencja nominalna dotyczy przede wszystkim cen usług, w których duże znaczenie mają lokalna produktywność i wynagrodzenia. Stosunkowo niskie pozostają natomiast ceny inwestycji. Według PIE wynoszą one 81,5 proc. średniej UE. Autorzy raportu oceniają, że może to częściowo tłumaczyć, dlaczego relatywnie niska stopa inwestycji w Polsce nie zatrzymała wzrostu gospodarczego.

Cztery dekady wzrostu. Co dalej?

Choć Polska w znacznym stopniu zmniejszyła dystans do Zachodu, proces konwergencji nie jest zakończony. Autorzy raportu przypominają, że Polska stała się krajem zamożnym stosunkowo niedawno, a różnice w stosunku do najbogatszych gospodarek nadal są widoczne w wielu obszarach.

Jak wskazywał niedawno główny ekonomista XYZ Marek Skawiński, samo tempo polskiego wzrostu nie było w historii gospodarczej świata bezprecedensowe.

Zdaniem autorów PIE polska historia jest jednak jedną z najnowszych i najbardziej aktualnych udanych ścieżek rozwojowych. Może więc stanowić punkt odniesienia dla państw, które nadal próbują zmniejszać dystans do najbardziej rozwiniętych gospodarek.

Wśród doświadczeń, które mogą być szczególnie istotne, autorzy wymieniają otwartość handlową, rozwój kapitału ludzkiego, dostęp do wysokiej jakości edukacji oraz brak nadmiernej ingerencji państwa w gospodarkę.

Jednocześnie wskazują obszary, które mogą zdecydować o dalszym rozwoju Polski. To przede wszystkim wzrost inwestycji prywatnych, rozwój rynku kapitałowego, poprawa ładu instytucjonalnego oraz większa urbanizacja i koncentracja ludności w ośrodkach miejskich.

Domański: polski wzrost gospodarczy potrzebuje nowych silników

W konferencji towarzyszącej prezentacji raportu „Cztery dekady sukcesu. Polska droga do zamożności” uczestniczył minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Przekonywał, że dotychczasowy model rozwoju Polski – oparty m.in. na włączeniu w globalne łańcuchy dostaw, przyciąganiu zagranicznych inwestycji i wykorzystaniu wspólnego rynku UE – przyniósł dobre rezultaty.

– Ten wzrost gospodarczy potrzebuje nowych silników – zaznaczył Andrzej Domański.

Jednym z nich mają być innowacje. Minister podkreślił, że Polska dobrze wykorzystała swoje miejsce w globalnych łańcuchach dostaw: przyciągała inwestycje zagraniczne, zwiększała udział w światowym handlu i korzystała z dostępu do wspólnego rynku Unii Europejskiej. Sukces ostatnich dekad przypisał przede wszystkim polskim przedsiębiorcom i pracownikom. Jak mówił, nie lubi określenia „cud gospodarczy”, ponieważ cud „spada z nieba”, podczas gdy polski sukces został wypracowany.

Domański zwrócił też uwagę na znaczenie przemysłu dla polskiej gospodarki. Przypomniał, że jego udział w tworzeniu polskiego PKB wynosi około 20 proc. To poziom zbliżony do tego, który Unia Europejska uznaje za pożądany dla całej unijnej gospodarki.

– To też pokazuje, jak ważny jest przemysł dla polskiej gospodarki – mówił minister.

Więcej prywatnych inwestycji w innowacje

Jednym z wyzwań pozostaje finansowanie badań i rozwoju. Andrzej Domański wskazywał, że przy rosnących potrzebach państwa, m.in. w ochronie zdrowia, możliwości zwiększania wydatków publicznych są ograniczone. Odpowiedzią ma być większe zaangażowanie kapitału prywatnego oraz współpraca sektora publicznego i prywatnego w finansowaniu innowacji.

Minister mówił także o poprawiającej się sytuacji przedsiębiorstw i rosnącej skłonności firm do inwestowania. W jego ocenie to właśnie inwestycje i innowacyjność powinny w coraz większym stopniu napędzać polską gospodarkę.

Domański: nie kopiujemy bezkrytycznie Zachodu

Szef resortu finansów przekonywał też, że awans Polski do grona państw wysoko rozwiniętych nie oznacza bezkrytycznego kopiowania modelu Europy Zachodniej.

– Polska wyciąga wnioski z błędów popełnionych przez kraje Europy Zachodniej – mówił Domański.

Jako przykład podał transformację energetyczną. Podkreślił, że Polska powinna korzystać z doświadczeń innych państw, ale jednocześnie zachować własne podejście do polityki gospodarczej. Rosnąca pozycja kraju ma także zwiększać jego wpływ na kierunek zmian w Unii Europejskiej.

Domański wymienił wśród osiągnięć ostatnich lat także reformę finansów samorządów, działania deregulacyjne i powrót gospodarki do wysokiego tempa wzrostu. Zwracał uwagę, że polskie doświadczenia z deregulacją są wykorzystywane również w pracach nad upraszczaniem przepisów na poziomie Unii Europejskiej.

Minister zaznaczył jednocześnie, że przed gospodarką nadal stoją poważne wyzwania, w tym dotyczące finansów publicznych.

Główne wnioski

  1. Polska w ciągu czterech dekad znacząco zmniejszyła dystans do najzamożniejszych gospodarek. Według PIE skumulowany wzrost PKB na mieszkańca w latach 1990-2025 wyniósł 266 proc., a zmianom gospodarczym towarzyszyły m.in. spadek bezrobocia i ubóstwa oraz wzrost oczekiwanej długości życia.
  2. Za sukcesem stały przede wszystkim otwarcie gospodarki i wzrost kapitału ludzkiego. Liberalizacja handlu, napływ kapitału i technologii, wyższe zatrudnienie oraz rosnący poziom wykształcenia pomogły modernizować gospodarkę. Stopa zatrudnienia osób w wieku 20-64 lata wzrosła z 65 proc. w 1998 r. do 79 proc. w 2025 r.
  3. Proces doganiania Zachodu jeszcze się nie zakończył. Według PIE Polska potrzebuje m.in. większych inwestycji prywatnych, lepiej rozwiniętego rynku kapitałowego, poprawy jakości instytucji oraz dalszego rozwoju miast i urbanizacji. Na to, że polska gospodarka potrzebuje nowych silników wzrostu gospodarczego, zwraca uwagę także minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.