Kategoria artykułu: Biznes

Państwowa spółka znów importuje węgiel. Dwa statki płyną z Kolumbii

Państwowy Węglokoks zamówił dwa statki z kolumbijskim węglem i nie wyklucza kolejnych zakupów. Import ma zabezpieczyć dostawy dla elektrowni i ciepłowni przed zimą, a jednocześnie odciążyć Jastrzębską Spółkę Węglową. Ministerstwo Energii zapewnia, że surowca nie zabraknie.

Przeładunek węgla w gdańskim porcie
Przeładunek węgla w gdańskim porcie. Fot. PAP/Adam Warżawa

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak Węglokoks tłumaczy wznowienie importu węgla.
  2. Czy tej zimy może nam zabraknąć węgla.
  3. Jak import węgla może pomóc JSW.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Tuż przed zimą sytuacja na polskim rynku węgla robi się coraz bardziej napięta. Z jednej strony rząd uspokaja, że czarnego paliwa nie zabraknie. Z drugiej zaś daje zielone światło dla państwowego Węglokoksu na sprowadzenie węgla z zagranicy. Spółka ta specjalizuje się m.in. w handlu węglem. Jednak od czasu interwencyjnych zakupów tego paliwa, rozpoczętych w 2022 r., nie kupowała już zagranicznego surowca. Aż do teraz, kiedy zdecydowała się sprowadzić dwa statki z węglem i nie wyklucza kolejnych transakcji.

– Węglokoks zakontraktował dwie dostawy węgla z Kolumbii. Decyzje o kolejnych zakupach będą uzależnione od faktycznego zapotrzebowania odbiorców i warunków rynkowych – potwierdza Michał Łyczak, rzecznik Węglokoksu.

Obawy i dymisja

O szybko kurczących się zapasach węgla w Polsce i ryzyku jego braku przy ostrej zimie w branży mówi się od wielu tygodni. Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie zachwiał cenami surowców, w tym gazu ziemnego. Gaz podrożał tak mocno, że spółkom energetycznym bardziej opłacało się produkować energię z węgla niż z błękitnego paliwa. Tylko w sierpniu produkcja w krajowych elektrowniach na węgiel kamienny wzrosła aż o 21 proc. rok do roku. W sumie od stycznia do sierpnia wzrost ten sięgnął blisko 11 proc. To przełożyło się na większe zużycie węgla i zrodziło obawy o jego dostępność tej zimy.

O ryzyku problemów z węglem początkowo branża mówiła jedynie w kuluarach. Po raz pierwszy publicznie obawy te wyraził w połowie września Andrzej Gajewski, ówczesny prezes Orlenu Termika – jednej największych spółek ciepłowniczych w kraju, która ogrzewa m.in. Warszawę. Zapewnił, że spółka zgromadziła wystarczające zapasy, ale w skali kraju mogą pojawić się problemy.

– Jeśli będzie mroźna zima, to węgla zabraknie. Będziemy wszyscy szorować po dnie. Uważam, że to największe ryzyko, które nas dzisiaj czeka – powiedział Andrzej Gajewski podczas XXX Forum Ciepłowników Polskich w Międzyzdrojach.

Następnego dnia Andrzej Gajewski został odwołany ze stanowiska prezesa Orlenu Termika. Według naszych informacji przyczyną dymisji była wypowiedź na Forum Ciepłowników Polskich.

Ryzyka nie ma, ale import ruszył

Przekaz płynący z polskiego rządu jest jasny: węgla mamy wystarczająco dużo i go nie zabraknie. Bez echa przeszły słowa prezesa Polskiej Grupy Górniczej Łukasza Dei o tym, że zapasy kurczą się w szybkim tempie. Podczas wrześniowej konferencji Future Mining Forum & Expo w Katowicach szef największego producenta węgla energetycznego w kraju stwierdził, że popyt ze strony energetyki jest tak duży, że na koniec roku zapasy przy kopalniach będą „praktycznie bliskie zeru”.

O to, czy może zabraknąć nam węgla, zapytaliśmy ministra energii Miłosza Motykę.

– Wręcz przeciwnie, węgla nam nie zabraknie. Monitorujemy sektor energetyczny i ciepłowniczy, spotykamy się z branżą i mamy informację, że nie ma takiego ryzyka – odpowiedział Miłosz Motyka.

Jednocześnie jednak państwowy Węglokoks dostał zgodę Ministerstwa Aktywów Państwowych na powrót do importu tego surowca. Według naszych źródeł resort woli dmuchać na zimne i przygotować się na każdy scenariusz.

– Obecne dostawy pochodzą z Kolumbii. Wieloletnie relacje z zagranicznymi dostawcami pozwalają nam pozyskiwać surowiec również z innych kierunków, zależnie od potrzeb rynku – podkreśla Michał Łyczak, rzecznik Węglokoksu.

Węgiel ten trafia do krajowych elektrowni i ciepłowni.

– Obserwujemy nieco większe zainteresowanie węglem z importu ze strony energetyki i ciepłownictwa. Na to zainteresowanie mogą wpływać początek sezonu grzewczego oraz sytuacja międzynarodowa – tłumaczy Michał Łyczak.

PGE też importuje

Spośród spółek kontrolowanych przez państwo węgiel importuje także Polska Grupa Energetyczna przez spółkę PGE Paliwa. Koncern nie ujawnia jednak, ile tego surowca sprowadza do Polski i czy w tym roku zwiększył zakupy.

– PGE Paliwa na bieżąco analizuje aktualny, jak i przyszły poziom zapotrzebowania na surowiec na polskim rynku, podejmując decyzje zakupowe w kontekście realizacji celu biznesowego spółki, przy jednoczesnym zapewnieniu ciągłości dostaw węgla kamiennego na potrzeby jednostek wytwórczych grupy kapitałowej PGE oraz należytej realizacji zawartych kontraktów z podmiotami trzecimi – podkreśla biuro prasowe PGE.

Koncern sprowadza więc węgiel do swoich obiektów i dla klientów zewnętrznych, w tym mniejszych ciepłowni. Do energetyki zawodowej trafia głównie miał węglowy. Natomiast odsiany z ładunków węgiel średni i gruby PGE Paliwa sprzedaje na rzecz pośredników, jakimi są składy opału. Stąd surowiec kupują osoby ogrzewające domy węglem, ale też gospodarstwa rolne czy ogrodnicze.

Jeszcze kilka lat temu PGE chciała sprzedać handlową spółkę. Trafiła do państwowego koncernu w 2017 r. wraz z aktywami energetycznymi przejętymi od francuskiego EDF. Plany jednak się zmieniły.

– Spółka PGE Paliwa nie znajduje się w procesie sprzedaży – ucina biuro prasowe PGE.

Pomoc dla JSW

Według naszych informacji import węgla z zagranicy ma za zadanie również pomóc Jastrzębskiej Spółce Węglowej. To kontrolowany przez państwo producent węgla koksowego, używanego do produkcji koksu i stali. W swoich kopalniach JSW wydobywa jednak także węgiel energetyczny. Nasze źródła podają, że część importowanego węgla ma być mieszana z surowcem JSW. Takie mieszanki mają być w szerszym zakresie wykorzystywane przez polskie elektrownie.

– JSW przez lata dążyła do tego, aby zwiększać produkcję węgla koksowego, który jest droższy niż węgiel energetyczny. Spółka na rynku węgla energetycznego jest dostawcą uzupełniającym wobec głównych graczy: PGG i Bogdanki. Wysoka spiekalność węgla produkowanego w kopalniach JSW nie pozwala na swobodne spalanie tego paliwa w elektrowniach. Stąd konieczność mieszania tego paliwa z węglem o innych parametrach – wyjaśnia Jakub Szkopek, analityk Erste Securities Polska.

JSW zmaga się z problemami finansowymi. Węglowa grupa pierwsze półrocze 2026 r. zakończyła stratą netto w wysokości 1,04 mld zł. Wysokie koszty działalności i niskie ceny kluczowych wyrobów spowodowały, że spółka od wielu miesięcy balansuje na krawędzi utraty płynności finansowej. Pod koniec września rada nadzorcza JSW przyjęła kolejny już program naprawczy. Zakłada on m.in. poprawę płynności finansowej przez pozyskanie przedpłat czy sprzedaż wybranych aktywów, odroczenie płatności wobec ZUS, ograniczenie nakładów inwestycyjnych, optymalizację kosztów operacyjnych i zmniejszenie zatrudnienia. W całym 2026 r. spółka chce wydobyć 13,3 mln ton węgla, z czego 11,2 mln ton to surowiec dla przemysłu hutniczego.

– Nowy plan naprawczy JSW na lata 2026-2035 jest ambitny. Dobrze, że zarząd stawia przed spółką ambitne cele, ale ich wykonanie będzie trudne. W najbliższym czasie ze spółki odejdzie jedna czwarta załogi. W takiej sytuacji wykonanie celów produkcyjnych będzie dużym wyzwaniem. Spółka jak dotąd nie była elastyczna, a teraz będzie musiała dostosować się do nowych warunków – ocenia Jakub Szkopek.

Import rośnie

Według danych katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu w pierwszej połowie tego roku import węgla do Polski wyniósł 3,67 mln ton. To o 41,8 proc. więcej niż przed rokiem. Z tego 3,1 mln ton to był węgiel energetyczny. Surowiec trafił do nas głównie z dwóch kierunków: Kazachstanu (62 proc.) i Kolumbii (36 proc.). Dane te mogą być niepełne, bo obejmują zgłoszenia tylko tych podmiotów, które zrealizowały obowiązek statystyczny.

Import węgla jest konieczny przede wszystkim ze względu na niewystarczającą dostępność na polskim rynku surowca o takich parametrach, które są wykorzystywane przez gospodarstwa domowe. Zagraniczne paliwo kupują też m.in. ciepłownie i zakłady przemysłowe.

Główne wnioski

  1. Węglokoks zamówił dwa statki z węglem z Kolumbii, które trafią wkrótce na nasz rynek. Tym samym państwowa spółka wraca do importu węgla. Dostała na to zgodę Ministerstwa Aktywów Państwowych. – Decyzje o kolejnych zakupach będą uzależnione od faktycznego zapotrzebowania odbiorców i warunków rynkowych – informuje Michał Łyczak, rzecznik Węglokoksu.
  2. Spośród państwowych spółek importem węgla zajmuje się też należąca do Polskiej Grupy Energetycznej spółka PGE Paliwa. Koncern nie ujawnia jednak, jak wiele sprowadza surowca i czy zwiększył zakupy w ostatnim czasie. Import węgla ma pomóc zabezpieczyć zapasy w najbliższych miesiącach. Ministerstwo Energii przekonuje jednocześnie, że nie ma sygnałów o problemach z dostępnością węgla i zapewnia, że paliwa nie zabraknie. Prezes Orlenu Termika, który miał inne zdanie na ten temat, został niedawno odwołany ze stanowiska.
  3. Część zagranicznego węgla będzie mieszana z węglem z kopalń Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Ma to pomóc JSW zwiększyć sprzedaż i poprawić jej sytuację finansową. JSW specjalizuje się w produkcji węgla koksowego, który trafia do hut. Jednak część urobku z kopalń to węgiel energetyczny, który jest mieszany z węglem o innych parametrach i jako mieszkanka może być spalany w polskich elektrowniach.