Kategoria artykułu: Biznes

Od kontroli wind do polskiego atomu. Inspektorzy już działają w sprawie polskiej elektrowni jądrowej

Budowa elektrowni jądrowej na Pomorzu jeszcze nie ruszyła, ale polscy inspektorzy już sprawdzają zagraniczne fabryki, w których będą produkowane kluczowe urządzenia. Prezes Urzędu Dozoru Technicznego Paweł Smoliński opowiada o energetycznych projektach, instalatorach fotowoltaiki i pomp ciepła oraz cyberbezpieczeństwie.

Paweł Smoliński, prezes Urzędu Dozoru Technicznego
– Około 40 proc. wszystkich badanych przez nas urządzeń dotyczy energetyki – podkreśla Paweł Smoliński, prezes Urzędu Dozoru Technicznego. Fot. UDT

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Na czym polega zaangażowanie UDT w projekt jądrowy.
  2. Czy UDT kontroluje fotowoltaikę i pompy ciepła.
  3. Jakie nowe zadania od państwa otrzymał urząd.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Urząd Dozoru Technicznego (UDT), kojarzony przez lata głównie z kontrolą wind w budynkach, rozbudowuje swoje kompetencje. Transformacja energetyczna spowodowała, że inżynierowie UDT muszą wypływać na morze, by badać urządzenia instalowane na farmach wiatrowych. Odwiedzają też zakłady produkcyjne w różnych częściach świata, gdzie powstaną komponenty dla pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej. Już dziś pod nadzorem urzędu znajduje się ponad 1,7 mln urządzeń badanych przez inspektorów bezpośrednio w miejscach ich eksploatacji. UDT wykonuje ponad milion badań rocznie, a na horyzoncie pojawiają się kolejne zadania związane z cyberbezpieczeństwem.

Energetyka jądrowa jest dla inżynierów UDT nowym obszarem działań. Choć elektrownia na Pomorzu jeszcze nie powstała, to urząd już teraz podejmuje działania w tym segmencie.

– Wydajemy decyzje, sprawdzamy dokumentację techniczną oraz przeprowadzamy inspekcje fabryk na całym świecie, w których mogą być wytwarzane komponenty dla pierwszej polskiej elektrowni – wylicza Paweł Smoliński, prezes UDT.

Uruchamianie urządzeń na placu budowy, takich jak zbiornik reaktora, wytwornica pary i inne urządzenia tzw. wyspy jądrowej, odbędzie się dopiero za kilka lat. Jednak te elementy powstają etapami w różnych fabrykach, a niektóre prace polski urząd musi nadzorować od samego początku.

Przygotowania na polski atom

– Najpierw uprawniamy zakłady do udziału w projekcie. Sprawdzamy, czy mają odpowiednią technologię, system kontroli jakości i wykwalifikowaną kadrę, a także czy mogą prowadzić badania nieniszczące na poszczególnych etapach produkcji. Jeszcze przed jej rozpoczęciem weryfikujemy standardy i dokumentacje techniczne, np. dotyczące obliczeń wytrzymałościowych. Uzgodniona w ten sposób dokumentacja staje się później częścią dokumentacji produkcyjnej – wyjaśnia Paweł Smoliński.

UDT przygotowuje się też do kolejnego etapu, czyli nadzoru nad wytwarzaniem urządzeń.

– Chodzi o to, aby poszczególne elementy urządzenia były w stu procentach zrealizowane zgodnie ze standardami i można je było zidentyfikować na każdym etapie produkcji. Musimy wiedzieć, gdzie konkretnie komponent został wykonany oraz gdzie zrobiono np. odkuwkę czy elementy wsporcze lub izolacyjne. Wiemy, że realizacja tak dużej inwestycji zgodnie z harmonogramem i założonym budżetem jest wyzwaniem. Dlatego rozbudowujemy nasze kompetencje i zasoby, aby UDT był gotowy do działania na każdym etapie projektu – tłumaczy szef UDT.

Polacy korzystają z doświadczeń krajów, które od lat rozwijają energetykę jądrową. UDT nie chce być tym podmiotem, który opóźnia atomowe projekty. I nie chodzi tu tylko o budowę elektrowni na Pomorzu, ale też planowanej przez rząd drugiej elektrowni jądrowej i zapowiadanych inwestycji w małe reaktory. UDT rozmawia z potencjalnymi dostawcami technologii, aby dobrze znali polskie wymagania i aby wszystkie procedury przebiegały sprawnie.

Pierwszy atomowy certyfikat w Polsce

UDT bada też polskie fabryki pod kątem spełnienia wymagań normy ISO 19443, koniecznej przy pracach dla branży jądrowej. Pierwszy taki certyfikat w Polsce otrzymał w październiku Zakład Konstrukcji Spawanych Ferrum. To jeden z największych w kraju producentów urządzeń ciśnieniowych i komponentów dla energetyki. Certyfikat nie gwarantuje jeszcze wejścia do łańcucha dostaw, ale otwiera drogę do współpracy przy krajowych i zagranicznych projektach jądrowych.

– Uzyskanie certyfikatu przez ZKS Ferrum oznacza nie tylko możliwość świadczenia usług czy dostarczania urządzeń na potrzeby konkretnych inwestycji, lecz także rozwój kompetencji, technologii i doświadczenia. Jest także dowodem, że krajowe firmy mogą skutecznie wdrażać standardy jakości i bezpieczeństwa wymagane przez branżę jądrową – podkreśla Krzysztof Kasprzycki, prezes ZKS Ferrum.

Zamówienia już ruszyły

Polskie Elektrownie Jądrowe, które są inwestorem elektrowni na Pomorzu, zleciły właśnie amerykańskiemu Westinghouse zamawianie komponentów o długim terminie realizacji. Westinghouse jest dostawcą reaktora dla polskiej siłowni. Odpowiada też za budowę tzw. wyspy jądrowej, czyli najważniejszej części elektrowni, w której zlokalizowany jest reaktor. Za budowę pozostałej infrastruktury odpowiada amerykański Bechtel.

PEJ i konsorcjum Westinghouse-Bechtel nie mają jeszcze podpisanej głównej umowy na budowę obiektu, ale we wrześniu uzgodniły główne warunki handlowe przyszłego kontraktu. To pozwoliło im uruchomić zamówienia jeszcze przed podpisaniem umowy. Rozpoczęcie zamówień elementów wyspy jądrowej odpowiednio wcześnie jest kluczowe dla zachowania harmonogramu całej inwestycji. Na te komponenty czeka się kilka lat, a pierwszy blok polskiej elektrowni ma ruszyć w 2036 r.

– W projektach jądrowych odpowiednie przygotowanie i właściwe zarządzanie czasem mają kluczowe znaczenie. Pierwsze komponenty o długim terminie realizacji, za które odpowiada Bechtel, już zamówiliśmy. Teraz rozpoczynamy ten proces również po stronie Westinghouse, który odpowiada za szeroko rozumianą część jądrową elektrowni. Zabezpieczamy w ten sposób nie tylko harmonogram inwestycji, ale i jej budżet. Zamawiane elementy stanowią znaczną część kosztów, dlatego rozpoczęcie działań z odpowiednim wyprzedzeniem pozwala lepiej kontrolować wydatki w kolejnych latach – tłumaczy Marek Woszczyk, prezes PEJ.

Wiatraki na morzu i stacje ładowania

Transformacja sprawia, że w sektorze energetycznym pojawia się coraz więcej elementów objętych dozorem UDT. Aktualnie około 40 proc. wszystkich badanych przez urząd urządzeń dotyczy właśnie energetyki. Do urządzeń pracujących w elektrowniach węglowych czy gazowych dochodzi dziś infrastruktura związana z OZE i elektromobilnością. W tym ostatnim obszarze UDT sprawdza m.in. stan techniczny stacji ładowania pojazdów elektrycznych.

– W Polsce jest już około 14 tys. punktów ładowania, więc wraz z rozwojem rynku rośnie również skala naszych zadań. Od lat jesteśmy obecni na lądowych farmach wiatrowych, a teraz również i morskich. Na farmach morskich badamy zasadniczo te same urządzenia co na lądzie, między innymi żurawie, podesty i urządzenia ciśnieniowe. Inne jest jednak środowisko pracy, co oznacza dla nas nowe wyzwania organizacyjne, logistyczne i kompetencyjne. Inspektor musi nie tylko mieć wiedzę inżynierską, lecz także ukończyć specjalne szkolenia, np. z bezpiecznego transportu i pracy na morzu. Do instalacji trzeba dotrzeć drogą morską, a badania prowadzi się w zmiennych warunkach pogodowych. To pokazuje, jak bardzo ta praca różni się od badań wykonywanych na lądzie – podkreśla Paweł Smoliński.

Na polskim morzu właśnie zakończyły się prace przy stawianiu 76 turbin wiatrowych dla farmy Baltic Power należącej do Orlenu i Northland Power. W proces zaangażowanych było około 7 tys. pracowników i 110 statków. Obecnie trwają testy i rozruchy turbin. Farma ma ruszyć w najbliższych miesiącach – na przełomie lat 2026 i 2027.

Powstrzymać rachunki grozy

Efektem transformacji jest też ponad 1,6 mln instalacji fotowoltaicznych zainstalowanych na dachach polskich domów. Gospodarstwa domowe chętnie instalują panele słoneczne i montują pompy ciepła do ogrzewania. To stworzyło pole do nadużyć po stronie instalatorów – źle dobrana instalacja lub zły montaż skutkują potężnym wzrostem rachunków za energię. Czy UDT ma narzędzia, aby to powstrzymać?

Okazuje się, że UDT nie nadzoruje samej fotowoltaiki ani pomp ciepła. Certyfikuje natomiast instalatorów działających w branży OZE. Taka certyfikacja jest jednak dobrowolna.

– Podchodzimy do tego bardzo poważnie, więc wymagania są wysokie, a egzamin nie należy do łatwych. Jego zdawalność w ubiegłym roku sięgnęła 60 proc. Osoby, które zdały egzamin, są wpisywane do rejestru instalatorów, który jest dostępny na naszej stronie internetowej. W publicznym rejestrze znajduje się blisko 4 tys. certyfikowanych instalatorów OZE z całej Polski. Dlatego jeszcze przed podpisaniem umowy na montaż paneli lub pomp ciepła, warto sprawdzić wykonawcę w rejestrze. Brak potwierdzonych kwalifikacji może oznaczać nie tylko gorszą efektywność instalacji, awarie, wyższe koszty użytkowania i napraw, większe ryzyko niebezpiecznych zdarzeń, ale nawet utratę gwarancji – ostrzega Paweł Smoliński.

Z najnowszego raportu Ekobarometr 2026 wynika, że przy wyborze ogrzewania kluczowym aspektem stało się bezawaryjne działanie. Badanie przeprowadzone przez SW Research wykazało, że użytkownicy oczekują od źródeł ogrzewania przede wszystkim niezawodności, na co wskazało aż 75 proc. ankietowanych. Polacy chcą być pewni, że ciepło będzie dostępne nawet w trudnych i zmieniających się warunkach pogodowych. Niskie koszty eksploatacji znalazły się dopiero na drugim miejscu z wynikiem 73 proc.

Nowe obowiązki

W tym roku UDT otrzymał od państwa nowe zadanie. Będzie zajmować się monitorowaniem zagrożeń i wspieraniem działań związanych z cyberbezpieczeństwem w sektorach produkcji, chemii i branży kosmetycznej.

– Chodzi zarówno o analizowanie nowych ryzyk i ostrzeganie przed nimi, jak i o przekazywanie rekomendacji dotyczących ochrony systemów. Będziemy też współpracować z krajowymi zespołami reagowania na incydenty oraz wspierać wymianę informacji o zagrożeniach. W ten sposób stajemy się częścią krajowego systemu reagowania na zagrożenia w cyberprzestrzeni. W drugiej połowie 2027 r. uruchomimy działania operacyjne, które zapewnią przedsiębiorcom dostęp do aktualnych informacji i wiedzy ekspertów – zapowiada szef UDT.

Ze względu na szeroki zakres działania UDT potrzebuje specjalistów z różnych dziedzin. W całej organizacji pracuje dziś około 1,85 tys. osób, z czego 1,4 tys. pracowników to inżynierowie.

– Mimo że technologie cały czas się zmieniają i wciąż pojawiają się nowe obszary działalności, jedno musi być niezmienne: wysoki poziom inżynierskich kompetencji inspektorów. Myślę, że jesteśmy świadkami bardzo interesującego momentu. Powstają nowe inwestycje, rozwijają się całe branże, a rzeczy, o których jeszcze kilka lat temu głównie dyskutowaliśmy, dziś stają się rzeczywistością – kwituje Paweł Smoliński.

Główne wnioski

  1. Inspektorzy Urzędu Dozoru Technicznego kontrolują fabryki na świecie, gdzie produkowane będą komponenty dla polskiej elektrowni jądrowej. – Chodzi o to, aby poszczególne elementy urządzenia były w stu procentach zrealizowane zgodnie ze standardami i można je było zidentyfikować na każdym etapie produkcji. Musimy wiedzieć, gdzie konkretnie komponent został wykonany oraz gdzie zrobiono np. odkuwkę czy elementy wsporcze lub izolacyjne – tłumaczy Paweł Smoliński, prezes UDT. Instytucja przygotowuje się też do kolejnych projektów jądrowych w naszym kraju.
  2. Jednocześnie UDT musiał w ostatnich latach poszerzyć swoje kompetencje o kontrole morskich farm wiatrowych i stacji ładowania aut elektrycznych. Urząd nie kontroluje natomiast przydomowej fotowoltaiki i pomp ciepła. Certyfikuje jednak instalatorów działających w branży OZE. Taka certyfikacja jest dobrowolna, ale dla instalatora stanowi potwierdzenie kompetencji. Wymagania są wysokie – w zeszłym roku egzamin zdało jedynie 60 proc. uczestników. Szef UDT zachęca do sprawdzania listy certyfikowanych instalatorów.
  3. W tym roku UDT otrzymał zadanie monitorowania zagrożeń w obszarze cyberbezpieczeństwa w sektorach produkcji, chemii i branży kosmetycznej. – Chodzi zarówno o analizowanie nowych ryzyk i ostrzeganie przed nimi, jak i o przekazywanie rekomendacji dotyczących ochrony systemów. W drugiej połowie 2027 r. uruchomimy działania operacyjne, które zapewnią przedsiębiorcom dostęp do aktualnych informacji i wiedzy ekspertów – zapowiada szef UDT.