Kategoria artykułu: Społeczeństwo

Czy ciepło w polskich mieszkaniach będzie droższe?

Koszty ogrzewania pozostają jednym z najbardziej nieprzewidywalnych elementów domowego budżetu. Nie oznacza to jednak, że w sezonie 2026/2027 wszyscy zapłacą więcej.

Ciepło systemowe w naszych mieszkaniach może kosztować więcej
– Obniżenie temperatury w budynku o zaledwie 1 stopień przekłada się na zauważalne oszczędności w zużyciu ciepła na poziomie 5-8 proc. – mówi Mariusz Łubiński, prezes Admus. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego nie da się wskazać jednej skali podwyżek kosztów ogrzewania dla całej Polski.
  2. Od czego naprawdę zależy rachunek za ciepło systemowe i dlaczego sama taryfa nie wystarcza do jego oszacowania.
  3. Co może wydarzyć się z kosztami ogrzewania w sezonie 2026/2027 i dlaczego w części systemów ceny mogą nawet spaść.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Dwa mieszkania o tej samej powierzchni mogą wygenerować zupełnie inne rachunki za ogrzewanie. Decydują o tym nie tylko lokalne ceny ciepła, ale również standard budynku, pogoda i faktyczne zużycie. W efekcie w sezonie 2026/2027 sytuacja gospodarstw domowych może być bardzo różna – od wzrostu rachunków po stabilizację, a w niektórych systemach nawet niewielkie obniżki.

Przykładem jest Warszawa, gdzie najnowsza zmiana taryfy Veolii przynosi niewielką obniżkę kosztów ogrzewania. To dobry kontrapunkt dla tezy o powszechnych podwyżkach, ale nie punkt odniesienia dla całego kraju. Poszczególne systemy ciepłownicze wchodzą bowiem w nowy sezon z różną strukturą kosztów i inną sytuacją taryfową.

– Według najnowszych wyliczeń Polskiego Alarmu Smogowego roczne koszty ogrzewania i przygotowania ciepłej wody w średnio ocieplonym domu o powierzchni 150 m kw. wynoszą obecnie od około 4,7-7,2 tys. zł w przypadku pomp ciepła, przez 8,7 tys. zł przy ogrzewaniu gazowym, aż do blisko 13 tys. zł przy wykorzystaniu pelletu – mówi Damian Lech, menedżer ds. sprzedaży pomp ciepła i systemów przekazywania ciepła w Kermi.

To szacunki oparte na aktualnych cenach energii, a nie gwarantowane kwoty przyszłych rachunków.

– W przypadku mieszkań korzystających z ciepła systemowego sytuacja jest bardziej zróżnicowana. Po wygaśnięciu mechanizmów ochronnych część gospodarstw domowych odczuła wzrost opłat, jednak jego skala zależy od lokalnych taryf dostawców ciepła, wielkości mieszkania i efektywności energetycznej budynku. Dlatego trudno wskazać jeden procentowy wzrost kosztów, który dotyczyłby wszystkich mieszkańców – dodaje ekspert.

Zróżnicowany system zależności i czynników

W Polsce nie istnieje jedna cena ciepła systemowego. Każdy lokalny system ma własne źródła, sieć, strukturę odbiorców i taryfy. Nawet w obrębie jednego miasta poszczególne grupy odbiorców mogą płacić różną stawkę. To jednak nie wszystko. 

– Prognoza kosztów ogrzewania na sezon 2026/2027 zależy od wielu czynników. Przede wszystkim od źródła ciepła, standardu energetycznego budynku, ceny jednostkowej ciepła i od temperatur zewnętrznych – mówi Mariusz Łubiński, prezes firmy Admus, zajmującej się zarządzaniem nieruchomościami.

Bardzo duże znaczenie ma szczególnie standard energetyczny.

– Nowoczesne, dobrze ocieplone budynki, ze szczelną stolarką zużywają znacznie mniej energii niż stare kamienice. W części obiektów funkcjonują instalacje odzyskujące ciepło, które obniżają koszty – dodaje Mariusz Łubiński.

Warszawa pokazuje, dlaczego nie można mówić o jednej podwyżce

Od 9 października 2026 r. w stolicy zaczęła obowiązywać nowa taryfa za przesył ciepła przez Veolię Energię Warszawa.

W przypadku przykładowej grupy taryfowej A3B1C1 cena ciepła produkowanego przez Orlen Termika pozostaje na poziomie 113,64 zł/GJ (GJ – gigadżule). Średni koszt przesyłu spada natomiast z 30,51 do 30,02 zł/GJ. Łączna średnia cena zmniejsza się więc z 144,15 do 143,66 zł/GJ. Oznacza to obniżkę o około 0,3 proc.

Warszawski przykład pokazuje też konstrukcję rachunku. Według Veolii około 80 proc. kosztu przypada na produkcję ciepła, za którą w stolicy odpowiada przede wszystkim Orlen Termika. Około 20 proc. stanowi jego dostarczenie przez sieć.

Przedsiębiorstwo dystrybucyjne nie może więc dowolnie ustalać całej ceny.

– Ciepłownictwo jest rynkiem regulowanym. Taryfy przedsiębiorstw ciepłowniczych zatwierdza Prezes URE, weryfikując zasadność uwzględnianych w nich kosztów. Ze względu na różnice między lokalnymi systemami oraz zmienność kosztów nie wskazujemy jednej prognozy cen ciepła na sezon 2026/2027 – podkreśla Włodzimierz Fajer.

I właśnie lokalność jest kluczowa. Cena w Warszawie nie mówi automatycznie nic o sytuacji mieszkańca Wrocławia, Krakowa, Katowic czy niewielkiego miasta korzystającego z lokalnej ciepłowni.

Jedno mieszkanie może kosztować kilka tysięcy złotych więcej

Różnice w taryfach to jedna zmienna. Kolejna to oczywiście wielkość mieszkania. Jednak kluczowym czynnikiem wpływającym na koszty jego ogrzewania jest standard budynku.

Aby zobrazować sytuację, przyjęliśmy do symulacji mieszkanie o powierzchni 50 m kw. i trzy poziomy zapotrzebowania na energię. Pierwszy odpowiada dobrze ocieplonemu budynkowi, drugi przeciętnie, trzeci – obiektowi o słabym standardzie energetycznym.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Tabela pokazuje przede wszystkim, jak duże znaczenie ma sam budynek. Przy tej samej cenie ciepła wynoszącej 184,50 zł/GJ brutto koszt może wynosić około 2 tys. zł albo prawie 5 tys. zł rocznie.

Jeszcze większe różnice pojawiają się przy wyższej cenie jednostkowej. Przy 282,90 zł/GJ dobrze ocieplone mieszkanie potrzebuje modelowo około 3 tys. zł rocznie. W słabym energetycznie budynku jest to już ponad 7,6 tys. zł.

Metraż to zdecydowanie za mało

Standard budynku to jednak nie wszystko. Znaczenie ma też konstrukcja samego systemu. Na rachunek składają się opłaty związane z produkcją lub zakupem ciepła oraz jego dostarczaniem.

– W przypadku ciepła sieciowego na koszt ogrzewania składają się opłaty za wytworzenie lub zakup ciepła oraz jego dostarczenie siecią. Część opłat zależy od zużycia, a część ma charakter stały – jest związana m.in. z utrzymaniem infrastruktury i gotowością do dostaw. Na końcowy rachunek wpływa również sposób rozliczania kosztów przez spółdzielnię lub wspólnotę mieszkaniową – podkreśla doradca Włodzimierz Fajer.

Nie można również porównywać lokalnych sieci tylko na podstawie paliwa. Znaczenie mają sprawność źródeł, długość sieci, jej stan i liczba klientów, między których rozkładają się koszty.

Problem będzie coraz bardziej widoczny wraz ze spadkiem zapotrzebowania budynków na energię. Ocieplone obiekty kupują mniej ciepła, ale infrastruktura nadal wymaga utrzymania. Koszty sieci i źródeł nie maleją też równie szybko jak sprzedaż ciepła. To oznacza rosnące znaczenie kosztów stałych i inwestycyjnych.

Cena ciepła to nie to samo co zaliczka mieszkańca

Kolejna komplikacja pojawia się między przedsiębiorstwem ciepłowniczym a właścicielem mieszkania. W budynku wielorodzinnym odbiorcą ciepła jest zazwyczaj wspólnota albo spółdzielnia. To ona otrzymuje fakturę, a następnie rozdziela koszt między mieszkańców zgodnie z przyjętym sposobem rozliczenia.

Tempo odczuwania podwyżek zależy od polityki konkretnej wspólnoty lub spółdzielni oraz sposobu rozliczania kosztów.

W rezultacie spadek ceny ciepła o 0,3 proc. nie musi oznaczać obniżenia miesięcznej zaliczki dokładnie o 0,3 proc. Podobnie podwyżka zaliczki nie oznacza automatycznie identycznego wzrostu taryfy.

– Tempo odczuwania podwyżek zależy od polityki konkretnej wspólnoty lub spółdzielni oraz sposobu rozliczania kosztów. Nie ma jednolitych regulacji dotyczących ustalania zaliczek, dlatego część wspólnot reaguje natychmiast po otrzymaniu informacji o nowych taryfach i podnosi zaliczki jeszcze w trakcie sezonu. Inne czekają na rozliczenie półroczne lub roczne – wyjaśnia Mariusz Łubiński.  

Podobną uwagę zgłasza Karolina Praszek-Gołębiewska z Kancelarii Bezpieczeństwa.

– Wzrost zaliczki nie musi oznaczać, że dokładnie o taką samą kwotę wzrosła cena ciepła u jego producenta. Zarządca może bowiem uwzględniać prognozowane zużycie, rozliczenie poprzedniego okresu czy inne koszty związane z dostawą ciepła – zauważa ekspertka.      

Dlatego porównując rachunki, trzeba sprawdzić nie tylko końcową kwotę. Potrzebne są również dane o zużyciu i zmianie poszczególnych składników opłat.

– Dopiero takie zestawienie pozwala ustalić, czy wzrost rachunku wynika z ceny energii, większego zużycia, czy sposobu rozliczenia – dodaje Karolina Praszek-Gołębiewska.    

Cena paliwa może spaść, a rachunek niekoniecznie

Sytuację ponadto komplikuje sposób kalkulowania taryf. Koszt paliwa to jedno. Dochodzą do tego koszty uprawnień do emisji CO2, utrzymania infrastruktury, finansowania oraz ogromnych inwestycji potrzebnych do modernizacji ciepłownictwa.

– Ceny ciepła zależą od kilku czynników, które nie zawsze zmieniają się w tym samym kierunku. Gaz, węgiel i produkty ropopochodne pozostają drogie i podatne na wydarzenia geopolityczne, a ceny uprawnień do emisji CO2 utrzymują się w pobliżu 85-90 euro za tonę – wskazuje Włodzimierz Fajer.   

Jednocześnie przedsiębiorstwa inwestują w nowe źródła i modernizują sieci. W dłuższym okresie może to ograniczyć zużycie paliw kopalnych i koszty emisji. Krótkoterminowo wymaga jednak kapitału.

Pogoda, termomodernizacja i autoregulacja

Nawet niezmieniona taryfa nie gwarantuje niezmienionego rachunku. Wystarczy chłodniejsza zima, która generuje większe zapotrzebowanie na energię.

– W Warszawie ogrzewanie w pierwszym półroczu 2026 r. z indywidualnych kotłowni gazowych kosztowało od około 100 do 129 zł za 1 GJ, podczas gdy ciepło z elektrociepłowni to 136 zł za GJ, a po doliczeniu strat przesyłowych realny koszt sięgał nawet 150 zł – mówi Mariusz Łubiński.     

Kluczowe mogą się więc okazać najprostsze działania ograniczające zużycie. Należą do nich regulacja instalacji, właściwa automatyka, szczelność stolarki i rozsądne wietrzenie.

– Obniżenie temperatury w budynku o zaledwie 1 stopnia przekłada się na zauważalne oszczędności w zużyciu ciepła na poziomie 5-8 proc. – mówi Mariusz Łubiński.     

Jeszcze dalej idzie Damian Lech.

– Według szacunków Energy Saving Trust obniżenie temperatury w pomieszczeniach o zaledwie 1 stopień może ograniczyć koszty ogrzewania o około 10 proc. Z kolei prawidłowo przeprowadzone wyrównanie hydrauliczne instalacji grzejnikowej, zapewniające odpowiedni przepływ wody przez poszczególne grzejniki, może zmniejszyć zużycie energii nawet o 6 proc. – dodaje ekspert.

Najważniejszym narzędziem, które jednak nie znajduje się bezpośrednio w rękach mieszkańców, jest termomodernizacja.

– Ona może ograniczyć zużycie mediów nawet o 25 proc., co przekłada się na
niższe koszty ogrzewania przy niezmienionych pozostałych warunkach – wskazuje Włodzimierz Fajer.     

Niezwykle istotny jest również stan samej instalacji. Przed sezonem warto więc skontrolować również termostaty oraz regulację ogrzewania.

– Nawet niewielkie zmiany mogą przynieść wymierne oszczędności – podkreśla Damian Lech.     

Gaz pozostaje wielką niewiadomą na kolejną część sezonu

Nieco inna sytuacja dotyczy mieszkań i domów ogrzewanych gazem. Obecna taryfa myORLEN dla gospodarstw domowych obowiązuje do 31 grudnia 2026 r. Według informacji przekazanych redakcji przez Orlen ewentualna zmiana ceny wymaga przeprowadzenia postępowania taryfowego. Nową taryfę może zatwierdzić i ogłosić Prezes URE.     

Obecnie cena gazu w taryfie wynosi 197,29 zł/MWh. Nie jest to jednak całkowity koszt ponoszony przez gospodarstwo, ponieważ rachunek zawiera również dystrybucję, abonament i podatki.     

Rynek hurtowy pozostaje przy tym bardzo zmienny. Orlen wskazuje między innymi na sytuację geopolityczną, dostępność LNG, pogodę oraz dostawy z norweskiego szelfu.

Jednocześnie wysoka cena gazu na europejskim rynku nie musi automatycznie oznaczać identycznej podwyżki taryfy dla gospodarstw.

Orlen podkreśla, że znaczenie ma struktura zakupów, terminy kontraktów i surowiec zakontraktowany wcześniej.  Dlatego również tutaj próba przewidzenia już dziś rachunków na cały sezon 2026/2027 byłaby obarczona dużym ryzykiem.

Zdaniem eksperta

Ceny wzrosną, ale rachunki nie muszą

W największych miastach obsługiwanych przez PGE Energia Ciepła ciepło powstaje głównie w źródłach kogeneracyjnych. W takich instalacjach poziom cen jest kształtowany m.in. na podstawie cen referencyjnych publikowanych przez prezesa URE. Porównanie stawek ogłoszonych 30 września 2026 r. z tymi z poprzedniego sezonu wskazuje na wzrost cen ciepła o około 3 proc., czyli poniżej prognozowanej inflacji.

Na poziom cen największy wpływ mają koszty paliw oraz uprawnień do emisji CO2. Obecnie presję zwiększa sytuacja na rynku gazu związana z wydarzeniami na Bliskim Wschodzie. Jej wpływ na ceny referencyjne jednostek kogeneracyjnych może jednak zostać uwzględniony dopiero w kolejnej aktualizacji URE planowanej na 31 marca 2027 r., czyli już po zakończeniu sezonu grzewczego 2026/2027.

Nie oznacza to jednak, że rachunki odbiorców automatycznie wzrosną. Sezon 2025/2026 był chłodniejszy od średniej wieloletniej, przez co zużycie ciepła było średnio o około 11 proc. wyższe niż w typowym sezonie. Jeżeli zima 2026/2027 będzie bliższa wieloletniej normie, końcowe rachunki mogą być nawet niższe mimo około 3-procentowego wzrostu cen ciepła.
Ostateczny koszt ogrzewania zależy także od standardu energetycznego budynku, izolacji, szczelności okien, warunków pogodowych i sposobu korzystania z ogrzewania. Na wysokość zaliczek oraz sposób rozliczeń wpływają ponadto regulaminy administratorów i zarządców budynków.

Kolejne miesiące pokażą, gdzie pojawi się presja na ceny

Na ceny ogrzewania coraz mocniej będą wpływać nie tylko paliwa. Branża ciepłownicza musi finansować modernizację źródeł i sieci, ograniczać emisje oraz dostosowywać infrastrukturę do zmieniającego się zapotrzebowania. Jednocześnie coraz bardziej efektywne energetycznie budynki potrzebują mniej ciepła, podczas gdy koszty utrzymania rozbudowanych systemów nie zmniejszają się w takim samym tempie.

– To oznacza, że w kolejnych latach równie ważne jak koszty wytwarzania ciepła będą efektywne wykorzystanie istniejącej infrastruktury i sposób finansowania jej modernizacji. Wyzwaniem dla branży jest pogodzenie tych potrzeb z utrzymaniem kosztów ogrzewania na poziomie akceptowalnym dla odbiorców – wskazuje Włodzimierz Fajer.

Jeżeli dostawca podnosi opłaty, konsument powinien mieć możliwość ustalenia, z czego dokładnie wynika zmiana i na jakiej podstawie została wprowadzona. Dotyczy to również nowych pozycji pojawiających się na rachunku.

To istotna zmiana z punktu widzenia gospodarstw domowych. Nawet spadek cen jednego z paliw nie musi więc oznaczać równie szybkiej i proporcjonalnej obniżki kosztów ciepła. W taryfach coraz większe znaczenie mogą mieć amortyzacja, finansowanie inwestycji oraz utrzymanie infrastruktury.

Dla mieszkańców ważna pozostaje również możliwość sprawdzenia, skąd rzeczywiście wynika zmiana wysokości opłat. Dotyczy to szczególnie budynków wielorodzinnych, gdzie pomiędzy przedsiębiorstwem ciepłowniczym a właścicielem mieszkania znajduje się jeszcze wspólnota lub spółdzielnia.

– Jeżeli dostawca podnosi opłaty, konsument powinien mieć możliwość ustalenia, z czego dokładnie wynika zmiana i na jakiej podstawie została wprowadzona. Dotyczy to również nowych pozycji pojawiających się na rachunku – podkreśla Karolina Praszek-Gołębiewska z Kancelarii Bezpieczeństwa.

Główne wnioski

  1. Ciepło systemowe nie ma jednej ceny, a kierunek zmian nie jest wszędzie taki sam.
    Taryfy są ustalane dla konkretnych systemów ciepłowniczych i zależą od lokalnych źródeł, kosztów produkcji, przesyłu oraz struktury odbiorców. Warszawa pokazuje, że początek sezonu nie musi oznaczać podwyżek – w przykładowej grupie taryfowej łączna średnia cena od 9 października 2026 r. spadła o około 0,3 proc. Z kolei PGE Energia Ciepła wskazuje, że w systemach opartych na kogeneracji ceny referencyjne wzrosną o około 3 proc.
  2. Rachunek mieszkańca może zmienić się inaczej niż sama cena ciepła.
    Na końcowy koszt wpływają standard energetyczny budynku, pogoda, rzeczywiste zużycie oraz sposób rozliczania przez wspólnotę lub spółdzielnię. Dlatego nawet przy wzroście ceny jednostkowej rachunek może być niższy, jeśli zima będzie łagodniejsza. Działa to również w drugą stronę – przy niezmienionej taryfie chłodniejszy sezon może oznaczać wyższe koszty.
  3. W kolejnych latach coraz większe znaczenie będą miały koszty inne niż paliwo.
    Na ceny ciepła wpływają już nie tylko gaz, węgiel czy uprawnienia do emisji CO2, ale także modernizacja źródeł, utrzymanie sieci, amortyzacja i finansowanie inwestycji. To oznacza, że nawet spadek cen surowców nie musi szybko przełożyć się na niższe rachunki. Dodatkową niewiadomą pozostaje sposób aktualizacji taryf i cen referencyjnych przez URE.