Tajner wrócił do PZN i zabrał się za porządki. „Eliminowanie chaosu jest kluczowe”
Apoloniusz Tajner po czterech latach ponownie stanął na czele Polskiego Związku Narciarskiego. Opowiada o porządkowaniu związku, powrocie Stefana Horngachera i formie Kacpra Tomasiaka przed nowym sezonem skoków narciarskich.
Fot. Grzegorz Momot/PAP
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak wyglądały pierwsze miesiące pracy Apoloniusza Tajnera po powrocie na stanowisko prezesa PZN.
- W jakiej roli do polskich skoków wrócił Stefan Horngacher.
- Jak Apoloniusz Tajner ocenia formę Kacpra Tomasiaka przed nadchodzącym sezonem.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Kończąc w połowie roku kadencję prezesa Polskiego Związku Narciarskiego (PZN), Adam Małysz przyznał, że przytłoczyła go tzw. papierologia.
– Dzisiaj związki sportowe są jak firmy. Wciąż jesteśmy krajem z rozwiniętą biurokracją. Nawet jeśli można coś wysłać elektronicznie, to i tak kończy się często dowożeniem wydrukowanych i podpisanych dokumentów. Wszystko to mnie przygniatało – mówił Adam Małysz podczas Kongresu Impact w Poznaniu.
Na ratunek: Apoloniusz Tajner
W czerwcu zastąpił go były trener Apoloniusz Tajner, który wrócił na stanowisko prezesa PZN. Pełnił tę funkcję w latach 2006–2022, więc trudno odmówić mu doświadczenia. Mimo to jego powrót mógł być dla wielu zaskoczeniem. Tajner od 2023 r. jest posłem na Sejm, a w kwietniu skończył 72 lata.
– Jeszcze na początku bieżącego roku w ogóle nie brałem pod uwagę powrotu do PZN. Ale przed lutowymi igrzyskami zaczął intensywnie dzwonić mój telefon. Właściwie ze wszystkich okręgów narciarskich odbierałem sygnały z prośbą o powrót. Sukcesy olimpijskie Kacpra Tomasiaka nie złagodziły sytuacji, prośby się powtarzały. Uległem, dowiedziawszy się, że można być posłem i jednocześnie szefem stowarzyszenia. Dostałem zgodę marszałka Sejmu. W PZN pracuję oczywiście społecznie. Taki jest wymóg – mówi Apoloniusz Tajner.
Z jego słów wynika, że część środowiska narciarskiego nie była zadowolona ze sposobu zarządzania związkiem i czuła się odcięta od jego kierownictwa. Kolejne wypowiedzi Tajnera sugerują, że obowiązki prezesa nie odpowiadały Małyszowi – do czego zresztą sam były skoczek się przyznawał.

Fot. Impact CEE
Pierwsze miesiące Apoloniusza Tajnera
– Pierwsze miesiące po powrocie na stanowisko szefa PZN rzeczywiście były bardzo intensywne. Na szczęście uzyskałem pełne poparcie. To bardzo ważne, gdy prezydium i zarząd chcą iść w tym samym kierunku. Porządkujemy sprawy, procedury… Przez cztery miesiące odbyliśmy 10 spotkań prezydium i zarządu. Dużo się udało zrobić. Dopytuje pan o konkrety… „Porządkowanie spraw” brzmi ogólnie? Może tak, ale każdy, kto kiedykolwiek czymś zarządzał, wie, że eliminowanie chaosu jest kluczowe – mówi Apoloniusz Tajner.
Nowy-stary prezes PZT podkreśla, że jednym z jego priorytetów w pierwszych miesiącach pracy było również otwarcie związku na środowisko narciarskie.
– Pół żartem, pół serio mówię, że na komisje sportowe postanowiliśmy zapraszać nawet tzw. największych krzykaczy. Każdy powinien mieć prawo głosu. Puszczamy wszystkie tematy. Pierwsza komisja dotycząca narciarstwa alpejskiego trwała siedem godzin, o mało się wszyscy nie pozabijali… Ale w ostatnich godzinach udało się już dojść do konkretnych ustaleń. A pamiętajmy, że to w narciarstwie alpejskim był największy chaos. Przed tegorocznymi igrzyskami wybuchły przecież awantury dotyczące składu kadry narodowej. Ale gdy procedury i wytyczne są niejasne, niestety dochodzi do takich sytuacji – opowiada Apoloniusz Tajner.
Apoloniusz Tajner o Kacprze Tomasiaku
Choć przez wiele lat kierował PZN, w pamięci kibiców Apoloniusz Tajner pozostaje przede wszystkim trenerem Adama Małysza. Nagranie, na którym łapie się za głowę po jednym z fenomenalnych skoków swojego podopiecznego sprzed ponad dwóch dekad, wciąż krąży po internecie i służy do komentowania najróżniejszych sytuacji. Trudno więc nie zapytać Tajnera, jak ocenia rozwój 19-letniego Kacpra Tomasiaka, trzykrotnego medalisty olimpijskiego z początku roku.
– On ma to w sobie. Tę psychikę, umiejętność panowania nad emocjami. Widać, że sukcesy na IO w ogóle go nie zmieniły, Kacpra interesuje tylko rozwój sportowy. Gdy ostatnio patrzyłem na jego skoki z wieży trenerskiej, zobaczyłem, że przypomina siebie z igrzysk. Widziałem tę samą świeżość w nogach. A to kluczowe. Można dużo mówić o tym, ile pomaga sprzęt, ale najważniejsza jest moc na progu. Moc i dobry timing. To fascynujące w skokach – pracujemy miesiącami na to, by przez dwie dziesiąte sekundy na progu skoczek miał ten „błysk” – mówi Apoloniusz Tajner.

Mówiąc o „mocy i świeżości na progu”, Tajner podkreśla, jak bardzo cieszy go powrót Stefana Horngachera do polskich skoków. Austriacki szkoleniowiec, ostatnio trener reprezentacji Niemiec, wraca do kraju, z którego kadrą odnosił wielkie sukcesy w ubiegłej dekadzie. Tym razem jednak nie jako główny trener, lecz jako koordynator szkolenia. Pierwsze rozmowy w tej sprawie prowadził z nim jeszcze Adam Małysz.
– Proszę zobaczyć, jaką pasję do skoków czuje ciągle Stefan Horngacher. Jest wielką postacią w naszym świecie, prowadził naszą kadrę, później niemiecką, a teraz wybrał rolę, której na co dzień medialnie nie widać. I przyszedł od razu perfekcyjnie przygotowany. Teraz tylko nasza młodzież musi odpowiednio ciężko pracować – kończy Apoloniusz Tajner.
Nowy sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich startuje 20 listopada.
Główne wnioski
- Apoloniusz Tajner wrócił w czerwcu na stanowisko prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Kierował związkiem w latach 2006-2022, po czym zastąpił go Adam Małysz. Ten zrezygnował z ubiegania się o drugą kadencję, przyznając, że obowiązki administracyjne i biurokracja były dla niego przytłaczające. Tajner zdecydował się na powrót po licznych prośbach ze strony środowiska narciarskiego. Funkcję prezesa pełni społecznie, łącząc ją z mandatem poselskim.
- Priorytetem Tajnera jest uporządkowanie spraw organizacyjnych i poprawa komunikacji ze środowiskiem narciarskim. W ciągu czterech miesięcy odbyło się 10 spotkań prezydium i zarządu PZN. Szczególnej uwagi wymagało narciarstwo alpejskie, w którym przed igrzyskami dochodziło do sporów dotyczących składu kadry. Tajner z optymizmem ocenia również formę Kacpra Tomasiaka. Jego zdaniem 19-letni trzykrotny medalista olimpijski zachował moc i świeżość, które pozwoliły mu odnosić sukcesy we Włoszech.
- Duże znaczenie dla przyszłości polskich skoków ma powrót Stefana Horngachera. Austriak, który wcześniej odnosił sukcesy z reprezentacjami Polski i Niemiec, objął stanowisko koordynatora szkolenia. Nie prowadzi bezpośrednio kadry jako główny trener, lecz wspiera rozwój systemu szkoleniowego. Tajner podkreśla jego doświadczenie, zaangażowanie i przygotowanie do nowej roli.

