Ceny ropy idą w górę. Na Bliskim Wschodzie więcej znaków zapytania niż odpowiedzi

Kontrakty na ropę drożeją po wcześniejszych spadkach wywołanych nadziejami inwestorów, że działania dyplomatyczne pomogą złagodzić konflikt między USA a Iranem w obliczu zbliżających się wyborów w Stanach Zjednoczonych i Izraelu – wskazują maklerzy.

Benchmarkowe kontrakty na ropę Brent ok. godz. 9.45 kosztowały 111,73 dolara (+0,9 proc.), a na ropę WTI – 102,65 dolara (+0,83 proc.).

Nie widać rozwiązania gwarantującego bezpieczeństwo transportu przez cieśninę Ormuz

Notowania ropy odbijają po wcześniejszych spadkach, które wiązano z nadziejami na skuteczność działań dyplomatycznych mających zapobiec eskalacji napięć między USA a Iranem.

W poniedziałek do Teheranu udali się wysocy rangą przedstawiciele Arabii Saudyjskiej, Pakistanu i Turcji, aby przeprowadzić rozmowy z irańskimi władzami. Celem tych działań ma być złagodzenie napięć i wsparcie wysiłków dyplomatycznych mających zapobiec kolejnej fali ataków USA i Izraela na Iran.

Spotkania odbywają się w czasie, gdy USA rozważają wznowienie bombardowań Iranu po miesiącu impasu w relacjach między oboma krajami.

Prezydent USA Donald Trump zasugerował, że decyzje dotyczące ewentualnych działań militarnych wobec Iranu mogłyby zapaść dopiero po listopadowych wyborach do Kongresu. Amerykańskie media przed weekendem spekulowały natomiast, że decyzja o wspólnym ataku z powietrza USA i Izraela na Iran już praktycznie zapadła.

Wybory, które odbędą się 3 listopada, wyłonią nowy skład Izby Reprezentantów, 33 spośród 100 senatorów oraz gubernatorów w 36 stanach.

Czytaj także: Branża paliwowa apeluje o rezygnację z podwyżki podatków. Decyzja w rękach senatu

Dzisiaj kluczowe wybory do Knestu w Izraelu

Z kolei premier Izraela Benjamin Netanjahu w wywiadzie dla prawicowego Kanału 14 wyraził opinię, że od wyniku dzisiejszych wyborów w Izraelu zależy bezpieczeństwo państwa. Szef izraelskiego rządu powtórzył stanowisko przedstawione wcześniej podczas przemówienia do żołnierzy, podkreślając, że Iran pozostaje „egzystencjalnym zagrożeniem” dla Izraela.

W ostatnich dniach Netanjahu zaostrzył retorykę wobec Teheranu w związku ze zbliżającymi się wyborami. Analitycy wskazują, że wybory do 120-osobowego Knesetu odbędą się w atmosferze głębokich podziałów politycznych.

W wyborach rywalizują dwa główne bloki polityczne. Pierwszy skupia prawicowy Likud Netanjahu, dwie partie skrajnie nacjonalistyczne oraz potencjalnie jego tradycyjnych sojuszników – ugrupowania Żydów ultraortodoksyjnych.

Drugi tworzą partie przeciwne premierowi, od prawicy przez centrum po lewicę, które zarzucają Netanjahu osłabianie instytucji demokratycznych, zawłaszczanie instytucji państwa i korupcję. Na najwięcej głosów może liczyć centrowa partia Prosto (Jaszar) byłego szefa sztabu armii Gadiego Ajzenkota.

Według większości sondaży żaden z bloków nie uzyska większości 61 mandatów w 120-osobowym Knesecie. 

Od początku roku ropa WTI zdrożała o 78,0 proc., a Brent o 90,9 proc.

Czytaj także: Izrael po trzech latach wojny. Co zdecyduje o wynikach wyborów?

Źródło: PAP, XYZ