Fed stawia na pauzę. Stopy procentowe nie wzrosną przed wyborami w USA
Na październikowym posiedzeniu Fed postanowił utrzymać stopy procentowe w przedziale 3,75-4 proc. Taki ruch był zgodny z oczekiwaniami rynku. Tym samym koszt pieniądza w USA nie wzrośnie tuż przed wyborami połówkowymi, zaplanowanymi na przyszły tydzień.

W komunikacie dotyczącym decyzji Federalny Komitet ds. Operacji Otwartego Rynku (FOMC) podał, że „kontynuuje politykę utrzymywania wysokich rezerw w systemie bankowym”.
„Aktywność gospodarcza rośnie w szybkim tempie. Chociaż niepewność utrzymuje się na wysokim poziomie, częściowo ze względu na rozwój sytuacji geopolitycznej, poziom wydatków krajowych są odporny. Wzrost produktywności jest silny, a inwestycje kapitałowe solidne. Wzrost zatrudnienia dotrzymuje kroku wzrostowi siły roboczej, a stopa bezrobocia zmieniła się nieznacznie” – wskazał FOMC.
Zaznaczył jednocześnie, że inflacja w USA „pozostaje wysoka”.
Rynek stawiał na pauzę
Przekonanych, że Fed utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie, było 12 z 13 biur analitycznych przepytanych przez Reutersa. Tylko Bank of America spodziewał się dwóch podwyżek o 25 pb w październiku i grudniu. Pozostałe ośrodki, w tym m.in. Goldman Sachs, JPMorgan i Barclays, wskazały, że następny ruch w górę do poziomu 4-4,25 proc. Fed wykona w grudniu.
Władze monetarne w USA po raz pierwszy od trzech lat zdecydowały się podwyższyć stopy procentowe we wrześniu 2026 r. Wówczas zdecydowano się na ruch o 25 pkt bazowych. Po październikowej pauzie koszt pieniądza nadal mieści się w przedziale 3,75-4 proc.
Niezadowolenie z wysokości stóp procentowych w USA po wrześniowej decyzji Fed wyraził prezydent Donald Trump. Napisał on w mediach społecznościowych, że docelowym poziomem powinien być 1 proc. To nie pierwszy raz, kiedy głowa państwa komentuje ruch niezależnego Fed. Przed zmianą na fotelu prezesa – Kevin Warsh nominowany przez Trumpa zmienił Jerome'a Powella – także krytykował władze monetarne za podejmowane decyzje. Głównie za brak obniżek.
Inflacja w USA nie odpuszcza. Fed zdecyduje się na podwyżkę najprawdopodobniej w grudniu
W protokole po wrześniowym posiedzeniu Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku (FOMC) wskazano, że „większość uczestników posiedzenia oceniła, że do końca roku prawdopodobnie właściwe będzie kolejne podniesienie przedziału docelowego dla stopy funduszy federalnych”.
Przewodniczący amerykańskiego banku centralnego Kevin Warsh w swoim wystąpieniu po wrześniowej decyzji wskazał, że inflacja w USA pozostaje zbyt wysoka od dłuższego czasu. Jednocześnie przyznał, że utrwalenie wzrostu cen pozostaje jednym z kluczowych problemów Fed.
W połowie października z kolei bankier wystąpił na konferencji Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Bangkoku, w czasie której stwierdził, że kolejnym czynnikiem proinflacyjnym jest rozwój AI. Choć, jak zaznaczył, sama technologia jest „najbardziej przełomową zmianą” w światowej gospodarce, jaką obserwował.
Polecamy: Europa inwestuje najwięcej od dwóch dekad. Polska wśród liderów
Według ostatnich danych dynamika wzrostu cen konsumentów we wrześniu wyniosła 3,7 proc. w relacji rocznej z 3,4 proc. odnotowanych w sierpniu. Motorem napędowym podwyżek były paliwa. Benzyna podrożała w ciągu roku o 34,2 proc., a olej napędowy o 74,2 proc.
Politycy w USA stoją przed ważnym sprawdzianem. Czy drogie paliwa odbiorą władzę Republikanom?
Celem Rezerwy Federalnej jest sprowadzenie inflacji do poziomu 2 proc. Od połowy 2024 r. do lutego 2026 r. dynamika wahała się od 2,3 do 3 proc. Jednak atak USA i Izraela na Iran, a następnie blokada cieśniny Ormuz i ataki na infrastrukturę energetyczną krajów Bliskiego Wschodu znacząco utrudniły bankowi centralnemu realizację misji. Od marca tempo wzrosło do 3,3 proc. i nie schodzi poniżej tego poziomu.
Koszty życia w USA są głównym tematem przed nadchodzącymi wyborami połówkowymi, które odbędą się 3 listopada. Szczególną uwagę w mediach poświęca się cenom paliw. We wrześniu 2026 r. padł rekord, jeżeli chodzi o ceny oleju napędowego. Za galon, czyli 3,79 litra, należało zapłacić średnio 6,5 dolara. W niektórych regionach, jak w Kalifornii, ceny skoczyły do nawet 8 dolarów.
W przedwyborczych sondażach na liderów wyrastają kandydaci demokratów. Według badania dla CNN przeprowadzonego 21 października różnica na korzyść opozycji wynosiła 10 pkt proc. Z kolei w ankiecie dla „New York Times” różnica wynosiła 11 pkt proc. w Izbie Reprezentantów i 4 pkt proc. w Senacie. Republikanie, wspierani przez Trumpa, mogą więc stracić większość w obu izbach amerykańskiego parlamentu.