Czasem czuły, czasem barbarzyńca. Jacek Masłowski o filarach zdrowej męskości
Czym dziś jest męskość i czy mężczyźni wciąż muszą udowadniać, że są silni, zaradni i niezależni? Jacek Masłowski, psychoterapeuta i współzałożyciel Instytutu Zdrowia Psychicznego Masculinium, przekonuje, że nie istnieje jeden uniwersalny wzorzec męskości.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czym jest zdrowa męskość.
- Czy patriarchalny etos męskości wciąż pozostaje aktualny.
- Czym są męskie kręgi i jak wspierają mężczyzn.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Za nami trzecie spotkanie w Hali Koszyki w ramach XYZ Talks. Po Rafale Soniku oraz Joannie Przetakiewicz i Jacku Walkiewiczu, tym razem naszym gościem był Jacek Masłowski – psychoterapeuta Gestalt, współzałożyciel Instytutu Zdrowia Psychicznego Masculinum, prowadzący męskie kręgi. Na scenie pojawił się z 12-letnim synem Mieczysławem. Rozmawialiśmy o mężczyznach i filarach współczesnej męskości.
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
Dlaczego męskość?
Dlaczego męskość, mężczyźni i męstwo stały się tak ważnym elementem życia zawodowego i prywatnego Jacka Masłowskiego?
– Kiedy miałem jedenaście lat, mój ojciec wyjechał bardzo daleko. Nie widzieliśmy się przez 22 lata. Jak się później okazało, miało to niestety zgubne skutki dla tego, jak zaprojektowałem pierwszą część swojego życia. Skończyła się dużym kryzysem. Miałem jednak szczęście, że byłem już wtedy w szkole psychoterapii, a właściwie dopiero ją zaczynałem. Kiedy zacząłem przeżywać bardzo trudne momenty, szukałem pomocy. Potrafię o nią prosić, ale nie bardzo było gdzie ją znaleźć. To skłoniło mnie do refleksji. Miałem też wtedy pracę, w której spotykałem bardzo wielu różnych ludzi, w tym od czasu do czasu mężczyzn, którzy się przede mną otwierali i mówili: „Słuchaj, stary, źle mi jest”. Powoli zaczęło to kiełkować w mojej głowie. Aż pewnego dnia spotkałem Wojtka Eichelbergera. Posiedzieliśmy, porozmawialiśmy raz, drugi, pięćsetny. To w pewien sposób ukierunkowało moje myślenie i dalsze działania – zarówno zawodowe, jak i osobiste – opowiadał Jacek Masłowski.
Czym jest męskość?
Jaka jest definicja męskości według panów Masłowskich?
– Według mnie męskość to odwaga, siła i pomaganie rodzinie – mówił Mieczysław Masłowski.
Jacek Masłowski uzupełnił tę definicję.
– Męskość to dość skomplikowany twór, który nigdy nie był jednoznacznie określony. W każdym czasie i w każdej społeczności funkcjonowało równolegle kilka różnych sposobów myślenia o męskości. Nigdy nie istniał jeden wzór męskości. Nadal go nie ma. Natomiast po wielu latach pracy, przeczytaniu bardzo wielu książek i napisaniu własnych, jestem zdecydowanie po stronie tych, którzy uważają, że męskość jest tworem kulturowym. To znaczy, że jako społeczeństwo w pewien sposób umawiamy się, jak rozumiemy męskość i kobiecość. W związku z tym mamy również określone oczekiwania wobec osób, które mają funkcjonować w ramach tych wzorców – wyjaśnił Jacek Masłowski.
Jestem zdecydowanie po stronie tych, którzy uważają, że męskość jest tworem kulturowym. To znaczy, że jako społeczeństwo w pewien sposób umawiamy się, jak rozumiemy męskość i kobiecość. W związku z tym mamy również określone oczekiwania wobec osób, które mają funkcjonować w ramach tych wzorców.
Jego zdaniem znajdujemy się obecnie w interesującym, ale również trudnym momencie, zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet.
– Wszyscy wiemy, że przechodzimy przez różnego rodzaju turbulencje. Męskość i kobiecość są próbą odpowiedzi społeczeństwa na pytanie, czego możemy oczekiwać od osób danej płci w kontekście realizowania potrzeb społecznych, relacyjnych i innych. A ponieważ te potrzeby się zmieniają, zmienia się również sposób myślenia o męskości i kobiecości – dodał gość XYZ Talks.
Tradycyjne podejście do męskości
Czy to oznacza, że stare, patriarchalne podejście do męskości jest już nieważne i niepotrzebne?
– Nie, jest bardzo ważne. Istnieją ciekawe badania, które pokazują, że patriarchalny sposób myślenia o męskości ma się znakomicie. Mamy więc do czynienia z pewnym paradoksem. Z jednej strony istnieje deklaratywny sposób myślenia o męskości, z drugiej ten rzeczywisty, który najczęściej ujawnia się w sytuacjach kryzysowych i krytycznych. Wielokrotnie powoływałem się na badania, których autorkę miałem przyjemność poznać podczas konferencji organizowanej wiosną we Wrocławiu. Była szefową międzynarodowego projektu badawczego realizowanego w 66 krajach, w którym uczestniczyło ok. 100 badaczy i prawie 30 tys. osób. Jednym z zadanych pytań było: „Męski, czyli jaki?”. Co ciekawe, okazało się, że większość badanych definiowała męskość w tradycyjny sposób. Dominowały więc cechy, o których wspominał Mieciu. Krótko mówiąc: status społeczny, zdolność zarabiania pieniędzy, siła, sprawczość i dominacja. To właśnie przez pryzmat tych cech postrzegamy mężczyzn jako męskich – wyjaśnił Jacek Masłowski.
Z badań płynął jednak jeszcze jeden, dość trudny wniosek.
– Brzmi on mniej więcej tak: męskość trudno zdobyć, a bardzo łatwo stracić. To jeden z powodów, dla których wielu mężczyzn przeżywa dziś osobisty kryzys związany z własną męską tożsamością – dodał psychoterapeuta.
Filary zdrowej męskości
Niedawno na swoim kanale „Czasem czuły, czasem barbarzyńca” przedstawił manifest męskości. Jakie są jej filary?
– Po pierwsze, mężczyzna jest istotą ucieleśnioną. Zachęcam mężczyzn, żeby zwrócili uwagę na to, że mają ciała. Nie są one jedynie narzędziami służącymi do wykonywania różnych zadań. Są naszym pierwszym i właściwie permanentnym domem, z którego nie możemy się wyprowadzić aż do końca naszego życia. Coraz więcej mężczyzn zaczyna chodzić na badania, zwracać uwagę na sygnały wysyłane przez organizm i myśleć o tym, jak o siebie zadbać – mówił Jacek Masłowski.
Kolejnym bardzo ważnym filarem jest jego zdaniem inicjacja.
– Inicjacja to wydarzenie w życiu mężczyzny, które dziś można uznać za bardzo ekskluzywne. Polega na spędzeniu czasu w męskim gronie, w ramach specjalnie zaprojektowanego procesu, prowadzonego przez mężczyzn, którzy wiedzą, co robią i dokąd zmierzają. Trwa to kilka dni, ale tak naprawdę każdy z nas przechodzi własną inicjację i doświadcza czegoś innego, mimo że uczestniczymy w tych samych rytuałach. Inicjacja jest momentem, w którym konfrontujemy psychikę chłopca z psychiką dojrzałego mężczyzny. Ta konfrontacja odbywa się nie poprzez opowieść, choć ona również jest częścią tego procesu, ale przede wszystkim przez doświadczenie. Pozwala ono zmierzyć się z częścią nas, którą nazywamy ego, czyli fałszywym obrazem siebie – wyjaśniał psychoterapeuta.
Ma na myśli praktykę rozwojową, a nie powszechnie uznaną metodę psychoterapeutyczną.
Inicjacja jest momentem, w którym konfrontujemy psychikę chłopca z psychiką dojrzałego mężczyzny. Ta konfrontacja odbywa się nie poprzez opowieść, choć ona również jest częścią tego procesu, ale przede wszystkim przez doświadczenie. Pozwala ono zmierzyć się z częścią nas, którą nazywamy ego, czyli fałszywym obrazem siebie.
Często chodzi o obraz samego siebie ukształtowany jeszcze w dzieciństwie.
– Nazywam to czasem poetycko „czasem zranień”, bo dzieciństwo, poza tym, że jest wspaniałe, ma również swoje wyzwania. Kiedy doświadczamy tych zranień i trudności, często zaczynamy budować w sobie obraz siebie, który w tamtym czasie może pełnić funkcję ochronną. Na przykład dochodzimy do wniosku, że musimy na coś zasłużyć, więc zaczynamy się starać i tak dalej. Wielu współczesnych dorosłych mężczyzn, a myślę, że to samo można powiedzieć o kobietach, żyje w pewnej nieadekwatności. Inicjacja ma za zadanie to przełamać. Nie twierdzę, że sama w sobie wszystko zmienia, ale jest niezwykle istotnym wydarzeniem i może przyspieszyć proces dojrzewania mężczyzny. Sam przeszedłem swoją inicjację trzy lata temu. Co więcej, jadąc tam, myślałem: „Jestem profesorem od męskości, wszystko wiem”. Bardzo się pomyliłem. I to było cudowne, bo moje ego zderzyło się z rzeczywistością. To było naprawdę niezwykłe doświadczenie. Bardzo trudne, ale też bardzo wartościowe – przyznał Jacek Masłowski.
Diagnoza współczesnej męskości
Jaka jest współczesna męskość okiem Jacka Masłowskiego?
– Moim zdaniem jesteśmy już w lepszym miejscu niż pięć lat temu. Kiedy 15 lat temu mocniej zainteresowałem się tym obszarem, panowało przekonanie, że to, co męskie, jest złe, niemodne, szkodliwe, toksyczne i niepotrzebne. I najlepiej w ogóle o tym nie mówić. Z jednej strony mieliśmy ogromną promocję kobiecości, z drugiej bardzo silne deprecjonowanie wszystkiego, co męskie. Tak wtedy to odbierałem. Dzisiaj obserwuję różne trendy, a właściwie jeden główny i drugi, który dopiero się rodzi. Pierwszym jest klarowanie się nowoczesnej męskości, bardzo widoczne szczególnie w obszarze nowoczesnego ojcostwa – mówił Jacek Masłowski.
Jego zdaniem to odpowiedź współczesnych mężczyzn na przekonanie, że są niepotrzebni, a cechy tradycyjnie przypisywane męskości stały się zbędne.
– Co ciekawe, widzę ewolucję tego trendu. Jeszcze do niedawna nowoczesna męskość oznaczała próbę naśladowania matek. Nazwano to tacierzyństwem. Co do zasady to niezły pomysł, szczególnie na początku życia dziecka. Obecnie jednak coraz częściej mężczyźni przestają myśleć o sobie jako o pomocnikach mam. Zaczynamy dostrzegać, że figura ojca jest równoważna figurze matki, a jednocześnie wyróżnia się określonymi cechami, zadaniami i rolą. Ojcostwo staje się tematem społecznym. Jednym z obszarów poszukiwania rozwiązań problemu demografii jest właśnie nowoczesne ojcostwo – wyliczał Jacek Masłowski.
Męskie kręgi
Drugi trend, który obserwuje psychoterapeuta, to rozwój męskich kręgów i szerzej – męskich wspólnot.
– Jednym z filarów mojego manifestu męskości są relacje. Zwracam uwagę na to, że są one niezbędne do rozwoju, również dorosłym mężczyznom. To podważa mit samotnego wilka i przekonanie głęboko zakorzenione w psychice wielu mężczyzn: „Muszę sobie radzić sam”. Różne męskie wspólnoty, w tym kręgi, uwalniają ich od tego ciężaru, z którym do niedawna funkcjonowali – mówił Jacek Masłowski.
Zdaniem psychoterapeuty takie wspólnoty pomagają mężczyznom uwolnić się od poczucia wstydu, winy, wyobcowania i samotności. Jednocześnie dają im poczucie przynależności i akceptacji.
– Nigdy nie zapomnę zdania, które całkiem niedawno usłyszałem od uczestnika jednego z moich warsztatów. To chłopak, który należy do męskiego kręgu. Powiedział: „Panowie, wiecie co? Mam po raz drugi identyczne odczucie jak to, które towarzyszy mi, kiedy jestem na męskich kręgach. Poczułem się zobaczony i przyjęty”. Siła takiej wspólnoty polega na tym, że jest ona w pewnym sensie kolektywnym ojcem. Pamiętam, jak jeden z chłopaków powiedział: „Kurde, gdyby mi to wszystko ojciec 20 lat temu powiedział…”. Wtedy pomyślałem, że rzeczywiście tworzymy coś w rodzaju zastępczego, kolektywnego ojca, wielką księgę doświadczeń życiowych, z której każdy może czerpać tyle, ile chce i co chce – dodał psychoterapeuta.
Ostatecznie jednak każdy sam decyduje, jak wykorzysta doświadczenia wyniesione z takiej wspólnoty.
Współczesna męskość i kobiecość
Czy współczesna męskość i kobiecość to sztywne ramy, czy coś elastycznego?
– Kiedyś etos był sztywną ramą. Społeczeństwo przygotowywało chłopca lub dziewczynkę do pełnienia określonej roli, która była społecznie użyteczna. Byliśmy znacznie bardziej niż dziś od siebie współzależni. Oznaczało to, że dana osoba przez resztę życia mogła mniej lub bardziej sprawnie realizować się w tej roli. Moja refleksja, ale też coś, co sam staram się realizować w życiu, jest taka, że nie mamy sztywnych ról przypisanych do płci, ale mamy role niezbędne do sprawnego współfunkcjonowania, na przykład w rodzinie czy mniejszej społeczności – wyliczał Jacek Masłowski.
Dawniej społeczny kontrakt określający, co jest męskie, a co kobiece, był kształtowany przez poprzednie pokolenia i przekazywany ich następcom. Każdy musiał odnaleźć w nim swoje miejsce.
– Dzisiaj nie tylko możemy, ale wręcz musimy tworzyć takie kontrakty sami, wspólnie z innymi. Co więcej, nie są one zawierane raz na zawsze. Jeśli na przykład z żoną umówimy się, co należy do mojej, a co do jej strony symbolicznej łódki i wiosła, to za pięć czy dziesięć lat może się okazać, że ten podział już się nie sprawdza. Trzeba wtedy usiąść, przyjrzeć się sytuacji i ponownie ustalić zasady. I tu dochodzimy do kolejnej kwestii związanej między innymi z manifestem męskości. Okazuje się, że istnieje duża różnica między statystycznymi współczesnymi kobietami a mężczyznami. Kobiety są znacznie bardziej elastyczne w pełnieniu swoich ról. Mają też dużo większy dostęp do cech, ról i sposobów funkcjonowania, które kiedyś były zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. Jest to społecznie wspierane i uważam, że dobrze – zapewniał psychoterapeuta.
Według Jacka Masłowskiego mężczyźni dopiero od kilkunastu lat, a szczególnie w ostatnim czasie, zaczynają odkrywać podobne możliwości i sposoby funkcjonowania.
– Żeby porozumieć się z drugą osobą i zawrzeć z nią kontrakt, muszę mieć dostęp do różnych cech. Muszę umieć być czuły i troskliwy, a nie tylko być barbarzyńcą, który realizuje KPI i walczy o awans. Potrzebuję empatii, ale też sprawczości. Wrażliwości, ale również stanowczości. I muszę umieć tym zarządzać. Czasem czuły, czasem barbarzyńca – podsumował Jacek Masłowski.
Główne wnioski
- Męskość nie ma jednej uniwersalnej definicji. W różnych epokach i społecznościach funkcjonowały odmienne wzorce, które zmieniały się wraz z oczekiwaniami społecznymi. Zdaniem Jacka Masłowskiego męskość jest przede wszystkim konstruktem kulturowym, a sposób jej rozumienia zależy od norm i wartości przyjmowanych przez daną społeczność.
- Współczesne przemiany sprawiają, że tradycyjne role przypisywane kobietom i mężczyznom stają się mniej sztywne. Jednocześnie wciąż silne pozostają oczekiwania związane z siłą, sprawczością i statusem społecznym mężczyzn.
- Nie musimy jednak podporządkowywać się niezmiennym rolom wynikającym z płci. Ważniejsze staje się świadome ustalanie zasad funkcjonowania w relacjach i rodzinie, z uwzględnieniem potrzeb obu stron. W tym procesie znaczenie mają zarówno umiejętność dbania o siebie i własne zdrowie, jak i budowanie bliskich relacji oraz szukanie wsparcia u innych.






