Kategoria artykułu: Biznes

Sprzedaż alkoholu spada. Polskie winnice widzą szansę w nowych trendach

– Chcemy uczestniczyć w odbudowie kultury produkcji wina w Polsce – mówi Monika Grabowska, współzałożycielka Winnicy Warto. Polskie winiarstwo może wspierać lokalną gospodarkę i turystykę, ale potrzebuje przepisów dostosowanych do specyfiki branży.

- Widzimy świetlaną przyszłość polskiego winiarstwa, między innymi dlatego, że startujemy z bardzo niskiego poziomu - zapewniają Monika Grabowska i Grzegorz Grabowski, założyciele Winnicy Warto./fot. materiały prasowe Winnica Warto
– Widzimy świetlaną przyszłość polskiego winiarstwa, między innymi dlatego, że startujemy z bardzo niskiego poziomu – zapewniają Monika Grabowska i Grzegorz Grabowski, założyciele Winnicy Warto. Fot. materiały prasowe Winnica Warto

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaką pozycję zajmuje Polska na światowym rynku produkcji wina.
  2. Jakie są perspektywy rozwoju polskich winnic.
  3. Jak trendy NoLo i zmiany legislacyjne mogą wpłynąć na rozwój polskiego winiarstwa.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

W Polsce działa około 800 plantatorów winorośli, którzy dysponują łącznie blisko 1,2 tys. hektarów upraw. Trzy największe polskie winnice mają dziś po około 41–43 ha. Są to Winnica Turnau w województwie zachodniopomorskim (41,5 ha), Dom Charbielin w województwie opolskim (42 ha) oraz Winnica Warto w Powierciu w Wielkopolsce (43 ha).

Dla porównania Hiszpania dysponuje 919 tys. ha upraw winorośli, Francja – 740 tys. ha, a Włochy – 726 tys. ha. Liczby te obejmują jednak uprawy winorośli przeznaczonej do różnych zastosowań, nie tylko do produkcji wina.

Polskie wina z potencjałem

W skali globalnej Polska pozostaje więc niewielkim producentem wina. Czy to zagrożenie, czy szansa?

– Widzę świetlaną przyszłość polskiego winiarstwa, między innymi dlatego, że startujemy z bardzo niskiego poziomu. Wystarczy, że zwiększymy udział polskiego wina w konsumpcji z obecnych 1,5 proc. do 3–4 proc., a podwoimy powierzchnię upraw i spożycie naszego wina. Kraje Europy Zachodniej, przede wszystkim Francja, Hiszpania i Włochy, należą do największych producentów wina na świecie. Jednak zmiany klimatyczne i ocieplenie sprawiają, że wina z tych regionów mają niekiedy zbyt dużo słońca, co przekłada się na wysoką zawartość cukru. Wysoka zawartość cukru może przekładać się na wysoką zawartość alkoholu; dodatkowo brak odpowiedniej kwasowości w owocach może powodować, że alkohol będzie gorzej zintegrowany, a wino mniej zbalansowane. Dostrzegamy trend, w którym konsumenci chcą wybierać wina mniej obciążające i lżejsze, o niższej zawartości alkoholu. Tu upatrujemy dla siebie szansy na rozwój – zapewnia Grzegorz Grabowski, współzałożyciel Winnicy Warto.

Polskie wina zdobywają coraz większe grono odbiorców, którzy doceniają ich walory.

– Wspólnie z innymi podmiotami winiarskimi założyliśmy Izbę Win Polskich i chcemy uporządkować tę kategorię. Najpierw musimy opisać, czym właściwie jest polskie wino, żeby pojęcie to zaczęło funkcjonować na nowo w świadomości odbiorców. Przed wojną w Polsce było wiele winnic i produkowaliśmy dużo wina. Dopiero w okresie powojennym polskie winiarstwo zostało zduszone. Chcemy uczestniczyć w odbudowie tej kultury – zapewnia Monika Grabowska.

Zdaniem eksperta

Polskie winnice potrzebują stabilnych i dostosowanych do ich specyfiki reguł prowadzenia działalności

W Polsce w ostatnich latach obserwujemy dynamiczny rozwój winiarstwa. Działa już ponad 800 winnic, które nie są domeną wyłącznie regionów tradycyjnie kojarzonych z produkcją wina. Można je znaleźć w każdym województwie. W większości są to przedsięwzięcia rozwijane przez pasjonatów – ludzi, którzy chcą dzielić się swoją wiedzą i miłością do wina, a jednocześnie współtworzyć nową kulturę polskiego stołu.

Jak będzie wyglądał dalszy rozwój polskiego winiarstwa? Dziś trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Chętnych do podjęcia tego wyzwania i zakładania lub rozwijania własnych winnic nie brakuje. Coraz większe znaczenie ma jednak otoczenie regulacyjne, w którym funkcjonują te niewielkie, często rodzinne przedsiębiorstwa.

Dlatego rodzimi winiarze z uwagą i niepokojem obserwują prace nad nowelizacją ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Liczą przede wszystkim na uporządkowanie kwestii istotnych dla ich codziennego funkcjonowania – w szczególności na wprowadzenie jasnych zasad sprzedaży wina przez internet oraz komunikacji z konsumentami.

Polskie winnice mają dziś szansę stać się ważnym elementem lokalnej gospodarki, turystyki i kultury. Żeby mogły ją wykorzystać, potrzebują przede wszystkim stabilnych, jednoznacznych i dostosowanych do ich specyfiki reguł prowadzenia działalności.

Winnica Warto – jak to się zaczęło?

Winnica Warto, wcześniej znana jako Winnica Powiercie, powstała w 2020 r. z miłości Moniki i Grzegorza Grabowskich do wina i podróży. Małżeństwo przez wiele lat zdobywało doświadczenie i budowało kapitał w branży spożywczej. Od 2000 r. Grabowscy produkują wołowinę. Są właścicielami firmy Mogral oraz współwłaścicielami Eurobeef.

– Posiadaliśmy trochę ziemi w Powierciu i okolicach. Jednocześnie od zawsze pasjonowało nas odkrywanie regionów winiarskich, szczególnie w Europie, a w swojej piwnicy gromadziliśmy niemałą kolekcję zabytkowych roczników. W pewnym momencie, chcąc wprowadzić zmiany do poukładanego już życia zawodowego, zapragnęliśmy zasadzić winorośle na własnej ziemi, tuż za naszym domem, na zboczu Doliny Warty. Kiedy okazało się, że mamy idealne warunki do uprawy winogron, doskonałe terroir, zatrudniliśmy specjalistów od zakładania winnic. Obecnie mamy 43 ha upraw. Nasze parcele są położone w promieniu kilkunastu kilometrów od siebie. Przy obsadzie wynoszącej około 4–4,5 tys. roślin na hektar jesteśmy w stanie uzyskać około 5–8 tys. butelek z jednego hektara. W ciągu trzech–czterech lat jesteśmy w stanie dojść do produkcji na poziomie 400 tys. butelek wina rocznie, a obecnie zbliżamy się do produkcji około 100 tys. butelek rocznie – zapewnia Grzegorz Grabowski.

Zdaniem eksperta

Kondycja branży winiarskiej uległa największemu pogorszeniu

W pierwszym kwartale 2026 r. Polacy wydali na alkohole niemal 11,6 mld zł. Nie był to jednak dobry okres w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Wtedy wartość sprzedaży była stabilna, ponieważ wyniki alkoholi mocnych i wina zrekompensowały spadki w branży piwowarskiej. W tym roku, w pierwszych trzech miesiącach, spadki odnotowały nie tylko branża piwowarska, ale także winiarska i gorzelnicza.

Najwięcej wydaliśmy na alkohole mocne – aż 5,7 mld zł. W tej kategorii spadki wartości sprzedaży były relatywnie najmniejsze (1,9 proc.). Największe spadki niezmiennie od kilku lat są widoczne w łącznej sprzedaży piwa i cydrów. Nadal jest to jednak ważna grupa produktów – wydaliśmy na nią w pierwszych trzech miesiącach tego roku aż 4,7 mld zł.

To jednak kondycja branży winiarskiej uległa największemu pogorszeniu. Rok temu wartość jej sprzedaży rosła o 5,4 proc., w tym roku spadła o 3 proc. W wielkości sprzedaży widać analogiczne trendy.

Winnica to już nie tylko hobby

– Rozwój Winnicy Warto wymagał wielomilionowych nakładów obejmujących zarówno nasadzenia, jak i budowę nowoczesnej winiarni wyposażonej w zaawansowane technologie produkcji i dojrzewania wina. Inwestycja została zrealizowana częściowo ze środków własnych, a częściowo przy wsparciu funduszy unijnych – przyznaje Monika Grabowska.

Sporą inwestycją był również rebranding marki, obejmujący zarówno zmianę nazwy winnicy, jak i całej identyfikacji wizualnej. Zdecydowało o tym kilka czynników, przede wszystkim chęć dalszego rozwoju i dostosowania się do wymagań rynku.

– Wojewódzki inspektor jakości handlowej zwrócił uwagę, że Unia Europejska zakazuje stosowania nazwy miejscowości w nazwie winnicy lub oficjalnych oznaczeniach win bez spełnienia rygorystycznych wymogów. Zmiana nazwy wywołała przejściowy przestój w sprzedaży, ponieważ restauracje i dystrybutorzy wstrzymali się z zamówieniami do czasu wejścia na rynek nowych etykiet. Winnica znajduje się obecnie w fazie intensywnego wzrostu. Z roku na rok zwiększamy sprzedaż oraz skalę działalności, a kolejne nasadzenia i inwestycje stopniowo przekładają się na wyniki biznesowe – wyjaśnia Monika Grabowska.

Warto wiedzieć

Nazwa miejscowości na etykiecie wina

Przepisy unijne ograniczają używanie nazw geograficznych w oznakowaniu win. Co do zasady, odniesienia do regionu, miejscowości lub obszaru produkcji są zarezerwowane dla win posiadających chronioną nazwę pochodzenia (ChNP) lub chronione oznaczenie geograficzne (ChOG). Nie oznacza to jednak całkowitego zakazu używania nazw miejscowości przez producentów.

Przykłady: określenie „wino z Podkarpacia” nie może być swobodnie umieszczane na etykiecie wina bez odpowiedniej ochrony geograficznej. Podobnie „Winnica Namysłów”, wyeksponowana jako samodzielne oznaczenie produktu, może naruszać przepisy. To przykłady wskazane przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS).

Nazwa miejscowości może natomiast występować w danych identyfikacyjnych producenta. Przykładowo zapis „Wyprodukowane i butelkowane przez: Winnica Namysłów” wraz z wymaganymi danymi i adresem producenta jest dopuszczalny. Nie oznacza to, że tę samą nazwę można dowolnie eksponować w innych miejscach etykiety.

IJHARS, „Wino. Przewodnik po znakowaniu win innych niż musujące”, marzec 2025 r., s. 36–37.

Ile jest w tym obecnie biznesu, a ile hobby?

– Na początku traktowaliśmy to jako hobby. Fascynowała nas możliwość stworzenia czegoś, co będzie dawać ludziom przyjemność i frajdę. Dzisiaj mamy biznesplan i pomysł na rentowny biznes. Widzimy ogromny potencjał w rozwoju enoturystyki. Dzisiaj odwiedza nas w tym celu około 1 tys. osób rocznie – mówi Grzegorz Grabowski.

Polskie wino walczy o konsumenta

Właściciele Winnicy Warto nie stosują herbicydów w uprawie winorośli.

– Nasze wina kosztują w sprzedaży detalicznej 60–150 zł. W Polsce wciąż nie ma powszechnej kultury picia wina. Oczywiście jest grupa osób, które podróżują, poznają różne kraje i ich tradycje, a dzięki temu uczą się również wina. Są jego świadomymi konsumentami i pasjonatami. Jednak duża część Polaków nawet go nie próbuje, bo z góry zakłada, że polskie wino jest niedobre. Myślę jednak, że mentalność się zmienia. Kiedyś określenie „polskie” często oznaczało coś gorszego, a dziś pozycja Polski znacząco się poprawiła. To nam sprzyja – przyznaje Monika Grabowska.

Jak wygląda dystrybucja win z Winnicy Warto?

– Postawiliśmy na dystrybutorów. Na początku chcemy zbudować rozpoznawalność lokalną, następnie regionalną, a dopiero później ogólnopolską i globalną. Rozwijamy już jednak obecność w krajowych kanałach sprzedaży, m.in. u klientów z branży HoReCa, w sklepach specjalistycznych, a nawet wielkopowierzchniowych. Jesteśmy też obecni m.in. w liniach lotniczych, w strefach wolnocłowych, na międzynarodowych trasach kolejowych, a także w restauracjach z gwiazdkami Michelin. Próbujemy również swoich sił poza Polską. Pokazujemy się na arenie międzynarodowej, m.in. na targach w Niemczech, Paryżu, Londynie, Kopenhadze i Irlandii. Odbyliśmy także misję promującą polskie wino w Singapurze i Malezji. Obecnie eksport jest jednak bardzo niewielki i, jak sądzę, stanowi mniej niż 1 proc. naszej sprzedaży. W perspektywie dwóch–trzech lat chcemy mocniej rozwinąć eksport i oferować nasze produkty na kolejnych rynkach – wylicza Monika Grabowska.

Jakie są bariery rozwoju polskiego winiarstwa?

Branża winiarska od lat mierzy się z ograniczeniami dotyczącymi promocji swoich produktów.

– Boli nas, że od lat wszystkie alkohole wrzuca się do jednego worka i zakazuje się możliwości promowania się. Musimy działać pragmatycznie, poprzez udział w festiwalach, degustacje i wycieczki enoturystyczne. Jednak pamiętajmy, że w DNA wina jest również umiar. Jako Izba Win Polskich bierzemy czynny udział w pracach nad projektami legislacyjnymi mającymi wpływ na przyszłość polskiego winiarstwa – podkreśla Monika Grabowska.

Pałac Powiercie

Winnice i winiarnia to jednak niejedyna inwestycja państwa Grabowskich. Kilka lat temu kupili również ponadstuletni pałac, położony kilka kroków od winiarni w Powierciu.

– Nasza decyzja o zakupie zabytkowego pałacu była połączona z pomysłem założenia winnicy. Pałac wcześniej pełnił różne funkcje społeczne. Był w nim kościół parafialny, szkoła, internat, przedszkole, szkoła ogrodnicza. My chcemy stworzyć tu butikowy hotel z restauracją i SPA. Docelowo chcemy, żeby to było jedno z najlepszych miejsc enoturystycznych w Polsce – mówi Monika Grabowska.

Przedsiębiorcy chcą przywrócić temu miejscu dawną świetność i nadać mu nowe funkcje.

– Pałac i winnica są sobie przeznaczone. Nasza córka, pisząc pracę magisterską, natrafiła na przekazy ustne, według których dawni właściciele pałacu, państwo Sokolniccy, przyjmowali w nim letników, mieli również niewielką parcelę winną. Historia zatoczyła więc koło – przyznaje Grzegorz Grabowski.

Remont pałacu to jednak ogromne wyzwanie – zarówno organizacyjne, jak i finansowe.

– Prace remontowe trwają już szósty rok. Wszystkie decyzje trzeba konsultować z konserwatorem zabytków, nie możemy podejmować żadnych działań bez uzgodnień. Inwestycja w zakup i renowację zabytkowego pałacu była podyktowana sentymentem do tego miejsca – mój ojciec był jednym z pierwszych absolwentów działającej tu tuż po wojnie szkoły ogrodniczej, mieszkała też w nim moja mama. Z tego względu wizja przywrócenia go do dawnej świetności jest dla nas motorem do działania, pomimo bardzo żmudnego i wymagającego procesu, zarówno pod względem finansowym, jak i prawnym. Ten projekt angażuje ogrom naszej energii i czasu, ale wierzymy, że finał nastąpi już w 2027 r. i zaczniemy przyjmować gości – zapewnia Grzegorz Grabowski.

Główne wnioski

  1. W Polsce działa około 800 plantatorów winorośli, którzy dysponują łącznie prawie 1,2 tys. hektarów upraw. Trzy największe polskie winnice mają dziś po około 41–43 ha. Są to Winnica Turnau w województwie zachodniopomorskim (41,5 ha), Dom Charbielin w województwie opolskim (42 ha) oraz Winnica Warto w Powierciu w Wielkopolsce (43 ha).
  2. Monika i Grzegorz Grabowscy, założyciele Winnicy Warto, uważają, że zmiany klimatyczne i ocieplenie sprawiają, iż winogrona z popularnych regionów winiarskich otrzymują niekiedy zbyt dużo słońca, co przekłada się na wysoką zawartość cukru, a w konsekwencji może prowadzić do wyższej zawartości alkoholu w winie. Jednocześnie dostrzegają rosnące zainteresowanie konsumentów winami lżejszymi, o niższej zawartości alkoholu. W tym trendzie upatrują szansy na rozwój polskiego winiarstwa.
  3. Polskie winnice mają szansę stać się ważnym elementem lokalnej gospodarki, turystyki i kultury. Żeby mogły ją wykorzystać, potrzebują przede wszystkim stabilnych, jednoznacznych i dostosowanych do ich specyfiki reguł prowadzenia działalności.