Reforma podatkowa od zera. Sejm rozpoczyna walkę z czasem
Parlament będzie musiał od nowa głosować nad reformą podatkową. I to błyskawicznie, jeśli zmiany mają wejść w życie jeszcze w 2027 r. Rozpoczyna się walka z czasem. Wszystko przed dwie poprawki Ryszarda Petru.

Pod koniec października do parlamentu trafiła ogłoszona przez rząd reforma podatkowa. Zakładała podniesienie pierwszego progu podatkowego w PIT ze 120 tys. zł do 130 tys. zł oraz wprowadzenie drugiego progu na poziomie 150 tys. zł. Zakładane opodatkowanie to 12 proc. do 130 tys., 24 proc. od 130 tys. do 150 tys. zł i 32 proc. od 150 tys. zł.
Dwie poprawki, które storpedowały rządową reformę
Straty spowodowane zmianami miała rekompensować podwyżka CIT 19 proc. do 22 proc. dla firm o przychodach powyżej 50 mln euro. Miała, bo posłowie przegłosowali dwie poprawki autorstwa Ryszarda Petru. Usunęli z projektu podwyżkę CIT i dodali automatyczna waloryzację progów podatkowych PIT od 2028 r.
Oznaczało to spore problemy dla planistów w Ministerstwie Finansów. Wyrzucenie podwyżki CIT pozbawiłoby bowiem budżet 6,2 mld zł w samym 2027 r., a automatyczna waloryzacja zmniejszyłaby wpływy o ponad 4 mld zł w 2028 r., i prawie 14 mld zł w 2030 r.
Polecamy: Dwie poprawki, rachunek na miliardy. Sejm zmienił podatkową reformę nie do poznania
Nowy-stary projekt zamiast zmian senatu
Uratować sytuację mógł senat. Ministerstwo Finansów chciało, by izba przywróciła pierwotne brzmienie ustawy. Tak też się stało – pod koniec października izba cofnęła sejmowe poprawki.
Ministerstwo Finansów obrało jednak inną drogę. W poniedziałek powstał nowy projekt ustawy o numerze UD496. Jego brzmienie jest niemal identyczne do poprzedniego dokumentu. We wtorek projekt trafił do Rady Ministrów, a w środę został przekazany do sejmu.
Powodem są wątpliwości co do legalności zmian wprowadzonych przez senat. Według Business Insider Biuro Legislacyjne Senatu miało ostrzegać, że rozszerzenie przez senatorów zmian w PIT o zmiany w ustawie o CIT było sprzeczne z Konstytucją. To mogłoby dać prezydentowi argument do zawetowania lub skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, a firmom – do kwestionowania podwyżki stawki. Nowy projekt ma eliminować ryzyko.
Zegar tyka
Sęk w tym, że zmiany podatkowe powinny zostać ogłoszone do 30 listopada, by zagwarantować vacatio legis, czyli okres między publikacją aktu a jego wejściem w życie, który ma pozwolić na przygotowanie się do zmian. Do tego trzeba doliczyć 21 dni dla prezydenta na rozpatrzenie i podjęcie decyzji o ustawie.
Zgodnie z harmonogramem obrad Sejmu pierwsze czytanie projektu ma odbyć się już w czwartek.
Jeśli projekt uda się błyskawicznie przegłosować, a prezydent go podpisze, zmiany wejdą w życie 1 stycznia 2027 r.
Źródło: XYZ, Business Insider, PAP