Niemcy zarabiają o 136 proc. więcej niż Polacy. Po korektach przewaga spada do 32 proc.
Eurostat opublikował dziś najnowsze dane dotyczące przeciętnych rocznych wynagrodzeń brutto w przeliczeniu na pełny etat w państwach Unii Europejskiej. W 2025 r. przeciętne wynagrodzenie w Polsce wyniosło 23,9 tys. euro, wobec 41,5 tys. euro średnio w UE. Oznacza to, że polskie płace stanowiły zaledwie 57,5 proc. średniej unijnej. Najwyższe wynagrodzenia odnotowano w Luksemburgu (85,6 tys. euro), Danii (73,5 tys. euro) i Irlandii (64,4 tys. euro). Polska zajęła 21. miejsce wśród 26 państw objętych zestawieniem, wyprzedzając Łotwę, Słowację, Rumunię, Węgry, Grecję i Bułgarię. Nominalne różnice w wynagrodzeniach między państwami UE pozostają zatem ogromne.
Jeszcze wyraźniej skalę tych dysproporcji pokazuje porównanie, w którym przeciętne wynagrodzenie w Polsce przyjęto za 100. W Luksemburgu płace są niemal 3,6-krotnie wyższe niż w Polsce, w Danii ponad trzykrotnie, a w Irlandii 2,7-krotnie. W Niemczech wynagrodzenia przewyższają polskie o 136 proc., a we Francji o 88 proc. Różnice występują również w Europie Środkowo-Wschodniej: na Litwie przeciętne wynagrodzenie jest o 35 proc. wyższe niż w Polsce, w Czechach o 8 proc., natomiast na Węgrzech o około 16 proc. niższe.
Od brutto do netto. Dlaczego trzeba uwzględnić podatki i siłę nabywczą?
Porównywanie nominalnych wynagrodzeń brutto nie daje jednak pełnego obrazu rzeczywistych różnic w sytuacji materialnej pracowników. Nie uwzględnia bowiem ani zróżnicowania obciążeń podatkowo-składkowych, ani różnic w poziomie cen między państwami.
Aby uzyskać bardziej miarodajne porównanie, przeliczyłem wynagrodzenia brutto Eurostatu na netto. Wykorzystałem do tego dane OECD o podatkach, składkach i obowiązkowych płatnościach pozapodatkowych (NTCP - non-tax compulsory payment) dla modelowego pracownika (osoby samotnej bez dzieci, zarabiającej przeciętne wynagrodzenie). Następnie skorygowałem wyniki o różnice w poziomie cen między państwami, stosując parytety siły nabywczej dla konsumpcji finalnej publikowane przez OECD. Otrzymane wartości są szacunkami, a nie oficjalnymi statystykami przeciętnych wynagrodzeń netto.
Litwini zarabiają o 35 proc. więcej niż Polacy?
Dobrym przykładem znaczenia tych korekt jest porównanie Polski i Litwy. Według Eurostatu przeciętne wynagrodzenie brutto na Litwie było w 2025 r. o 34,9 proc. wyższe niż w Polsce. Trzeba jednak pamiętać, że na Litwie bardzo duża część składek na ubezpieczenia społeczne jest opłacana przez pracownika, a nie pracodawcę, co podwyższa wynagrodzenie brutto, ale nie przekłada się na analogicznie wyższe wynagrodzenie netto. Po uwzględnieniu podatków, składek i NTCP przewaga Litwy w szacunkowych wynagrodzeniach netto zmniejsza się do około 15 proc., a po dodatkowej korekcie o różnice w sile nabywczej – do zaledwie 6,5 proc.
Po korekcie dystans do Zachodu jest znacznie mniejszy
Dysproporcje wynagrodzeń między państwami UE okazują się znacznie mniejsze po opisanych powyżej korektach niż w przypadku porównania nominalnych płac brutto. Szacunkowe przeciętne roczne wynagrodzenie netto w Polsce wyniosło w 2025 r. 36,8 tys. dolarów według parytetu siły nabywczej (PPP). Najwyższe wartości odnotowano w Luksemburgu (69,7 tys. dolarów), Irlandii (64,8 tys.) i Danii (58,3 tys.). W porównaniu z Polską oznacza to odpowiednio wynagrodzenia wyższe o 89 proc., 76 proc. i 58 proc.
Jeszcze bardziej zmniejszają się różnice względem innych dużych gospodarek europejskich. W Niemczech szacunkowe wynagrodzenia netto są wyższe niż w Polsce o 32 proc., we Francji i Hiszpanii o 28 proc., a we Włoszech zaledwie o 10 proc. Polska wypada również relatywnie dobrze na tle Europy Środkowo-Wschodniej. Litwa wyprzedza nas o około 7 proc., a Czechy o 5 proc. Natomiast na Węgrzech siła nabywcza przeciętnego wynagrodzenia netto jest o 21 proc. niższa niż w Polsce. Wyniki pokazują, że choć dystans płacowy do najbogatszych państw UE pozostaje znaczący, jest on wyraźnie mniejszy, niż sugerują nominalne wynagrodzenia brutto.