Kategorie artykułu: Biznes Polityka

Bruksela stawia do pionu Berlin w związku z wizami dla cudzoziemców. Czy upomni także Warszawę?

Przez lata polscy przedsiębiorcy, którzy wysyłali za granicę cudzoziemców, borykali się z dodatkowymi wymogami wizowymi w Niemczech. Komisja Europejska rozpoczęła postępowanie naruszeniowe wobec tego kraju. Teraz podobne trudności polskim przedsiębiorcom robi nasz rząd. Może być kolejne zgłoszenie do Brukseli.

Na zdjęciu pojazdy ciężarowe w kolejne na przejściu w Dorohusku
Legalnie zatrudniony pracownik polskiej firmy będący obywatelem kraju spoza UE i delegowany do Niemiec, musi mieć wizę typu Vander Elst. Bez niej grozi mu przesłuchanie na policji i nawet deportacja. Odprawa pojazdów ciężarowych na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Dorohusku. Fot. PAP/Wojtek Jargiło

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie uwagi ma do Niemiec Komisja Europejska i jak dalej przebiegnie procedura.
  2. Jaki problem miały polskie firmy eksportujące usługi do Niemiec.
  3. Z jakimi problemami borykają się obecnie w Polsce i jak chcą je rozwiązać.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

30 stycznia 2026 r. Komisja Europejska (KE) rozpoczęła formalne postępowanie naruszeniowe wobec Niemiec. Dotyczy przepisów i praktyki administracyjnej związanych z delegowaniem pracowników, którzy nie są obywatelami państw UE. Berlin wprowadził obowiązek posiadania wizy krajowej Vander Elst przez osoby spoza UE, które legalnie przebywają i są zatrudnione w innym państwie członkowskim oraz czasowo wykonują pracę na terytorium Niemiec na zasadzie delegowania w ramach swobody świadczenia usług. Zdaniem KE nakładanie dodatkowych wymogów wizowych w takich przypadkach pozostaje w sprzeczności z art. 56 Traktatu o funkcjonowaniu UE. Chroni on swobodę świadczenia usług na jednolitym rynku.

„Niemcy mają teraz dwa miesiące na odpowiedź na zastrzeżenia podniesione przez Komisję. W przeciwnym razie Komisja może zdecydować o wysłaniu Niemcom uzasadnionej opinii” – czytamy w informacji z KE.

Wizy, których nie można uzyskać

To bardzo ważna decyzja dla polskich przedsiębiorców, którzy eksportują usługi. Należą do nich m.in. firmy transportowe, opiekuńcze, budowlane, metalurgiczne czy zajmujące się relokacjami przemysłowymi. Nawet 24 proc. pracowników delegowanych przez te firmy nie ma obywatelstwa UE, wynika z danych ZUS za 2024 rok.

– Obowiązek uzyskiwania dodatkowego dokumentu pobytowego dla pracowników z państw trzecich przy delegowaniu do Niemiec w istotny sposób ogranicza możliwość realizacji usług przez polskie firmy. Często nie były i nie są w stanie sprostać skomplikowanym wymaganiom i procedurom administracyjnym. W praktyce prowadzi to do powstania bariery utrudniającej swobodę świadczenia usług – tłumaczy Łukasz Żak, prawnik specjalizujący się w mobilności międzynarodowej pracowników, współpracujący z wieloma firmami delegującymi pracowników do państw Unii Europejskiej, w tym do Niemiec.

Przedsiębiorcom wsparcia udziela Europejski Instytut Mobilności Pracy (European Labour Mobility Institute, ELMI). To think tank specjalizujący się w prawie UE dotyczącym mobilności pracy i delegowania pracowników. ELMI twierdzi, że uzyskanie tzw. wizy Vander Elst jest w praktyce niewykonalne. Wymaga osobistego stawiennictwa pracownika w ambasadzie Niemiec w Warszawie oraz przedłożenia rozbudowanej dokumentacji. Chodzi m.in. o oryginał umowy pracodawcy z klientem na wykonanie usługi, do której pracownik ma być delegowany.

– Największym wyzwaniem jest jednak znalezienie terminu. Sprawdzając dziś stronę Ambasady Niemiec w Warszawie, widać brak terminów na luty i marzec 2026 r. Nie ma też możliwości wyszukiwania ich w kolejnych miesiącach – informuje dr Marcin Kiełbasa z ELMI, które kilka lat temu zgłosiło sprawę Komisji Europejskiej.

Niemiecka praktyka

Problem „wiz Vander Elst” nie jest nowy. Jego źródła sięgają początku lat 90. Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie C–43/93 Vander Elst zakwestionował wtedy praktykę polegającą na nakładaniu na pracowników z państw trzecich – legalnie zatrudnionych w UE i wysyłanych do innego państwa w ramach swobody świadczenia usług – obowiązku uzyskania dodatkowego zezwolenia na pracę w państwie, do którego są delegowani. W reakcji na ten wyrok Niemcy zastąpiły go obowiązkiem uzyskania niemieckiej wizy krajowej – potocznie zwanej wizą Vander Elst.

– Teoretycznie miała być wydawana w zasadzie automatycznie, w uproszczonej procedurze. Nie miała mieć charakteru zezwolenia. W praktyce została tak skonstruowana, że nie da się jej uzyskać. Terminy są niedostępne, wymagania nierealne, a wnioski odrzucane z błahych powodów. Przez pierwsze lata problem ten miał charakter marginalny. Zmieniło się to po 2017 roku, gdy wprowadzono ruch bezwizowy dla obywateli Ukrainy. Wówczas więcej polskich eksporterów usług zaczęło zatrudniać i delegować obywateli tego kraju – mówi Stefan Schwarz, prezes ELMI.

Zatrzymania, rewizje osobiste, przesłuchania i deportacje

Wiele polskich firm delegowało do Niemiec pracowników, którzy nie mieli obywatelstwa UE analogicznie jak do innych państw Unii, np. Francji, krajów Beneluksu. Firmy planowały takie wyjazdy w reżimie pobytu krótkoterminowego w strefie Schengen. To maksymalnie 90 dni w dowolnym okresie 180 dni.

– W analogiczny sposób część polskich firm próbowała realizować usługi również na rynku niemieckim. W praktyce narażało je to na wysokie sankcje administracyjne. Sięgały kilku tysięcy euro za każde naruszenie – mówi Łukasz Żak.

Negatywne konsekwencje ponosili również sami pracownicy. Otrzymywali zakaz wjazdu do Niemiec. Jak informuje PAP, pracownicy delegowani przez polskie przedsiębiorstwa są zatrzymywani przez niemiecką policję federalną, wyprowadzani z autobusów i odwożeni do granicy, nawet jeśli posiadali legalne zatrudnienie w Polsce oraz dokumenty A1. Niektórych policja poddaje rewizjom osobistym i przesłuchuje. Dzieje się to, mimo że podróżują na polecenie pracodawcy w celu czasowego wykonywania legalnej pracy. W żaden sposób nie naruszają prawa.

„Bywa, że deportacjom towarzyszy dwuletni zakaz ponownego wjazdu pracownika na terytorium Niemiec lub do strefy Schengen. Do ELMI zgłasza się wielu przedsiębiorców, na których nałożono ogromne kary za delegowanie pracowników nieposiadających wiz Vander Elst” – informuje Instytut.

– Pozostałe firmy albo nie były w stanie realizować kontraktów ze względu na brak pracowników posiadających obywatelstwo UE, albo całkowicie wycofywały się z rynku niemieckiego. Część przedsiębiorstw opierała się wyłącznie na pracownikach z Polski. To jednak znacząco ograniczało ich konkurencyjność – twierdzi Łukasz Żak.

Szkolenia, śledztwo, koalicja

Potwierdza to jedna z firm, która realizuje specjalistyczne usługi elektryczne.

– Niemcy są największym rynkiem zagranicznym, w którym nasza firma prowadzi działalność. Niestety od czasu wprowadzenia przez Niemcy wymogu wiz Vander Elst nie byliśmy w stanie uzyskać odpowiednich dokumentów dla naszych pracowników pochodzących z państw trzecich. Od tamtej pory wysyłamy tam tylko Polaków, co jest dla nas sporym utrudnieniem. W Polsce brakuje specjalistów z branży elektrycznej – mówi dyrektor finansowy jednej z firm realizujących specjalistyczne usługi elektryczne.

Firma pragnie pozostać anonimowa, gdyż obecnie otrzymanie wiz i zezwoleń na pracę utrudniają również polskie urzędy i konsulaty. Polska narusza te same przepisy prawa europejskiego co Niemcy. W kwietniu ubiegłego roku rozpoczęły się szkolenia urzędników. Były związane ze zmianami w ustawach dotyczących zatrudniania cudzoziemców, wydawania wiz i zezwoleń na pracę. To efekt próby uszczelnienia systemu wizowego, który w Polsce zawiódł. Według Stefana Schwarza od czerwca 2025 roku ani jeden cudzoziemiec, którego chciała zatrudnić firma eksportująca usługi wymagające delegowania do innego kraju, nie dostał wizy. Śledztwo ELMI trwało trzy miesiące. Wystarczy, że firma świadczy usługi poza Polską, by cudzoziemcy spoza UE, których chce zatrudnić, nie dostali wizy.

Przedsiębiorcy założyli pod koniec 2025 roku Koalicję Polskich Eksporterów Usług (KPEU). Uważają, że przyczyną ich problemów są urzędnicy, którzy błędnie interpretują przepisy. Planują wysłać apel do premiera Donalda Tuska.

Kolejna bitwa o praworządność

– Można by to uznać za zwykłą pomyłkę. Jednak ELMI wielokrotnie informowało o tym problemie Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) oraz ówczesnego ministra ds. europejskich Adama Szłapkę. Nic w tej sprawie nie zrobiono. Przedsiębiorcy informują nas, że w trakcie prowadzonych przez MRPiPS szkoleń urzędnicy są instruowani, że delegowanie pracownika do innego państwa członkowskiego należy uznawać za zamiar opuszczenia terytorium RP. Jest to podstawą do odmowy wydania wizy i zezwolenia na pracę – mówi prezes ELMI.

Podobnie jak w przypadku Niemiec urzędnicy błędnie utożsamiają znaczenia różnych pojęć. To „praca na terytorium RP”, „dostęp do polskiego rynku pracy” oraz „zatrudnienie w Polsce”. W rzeczywistości delegowani pracownicy są zatrudnieni w Polsce u polskich pracodawców. Zgodnie z prawem UE pozostają przez cały czas uczestnikami polskiego rynku pracy. Jest tak nawet wtedy, gdy pracę wykonują na obszarze innego państwa członkowskiego. ELMI nie wyklucza zgłoszenia naruszenia KE. Tym razem przeciwko Polsce.

– Wygraliśmy bitwę o praworządność z Niemcami, a tymczasem polskim firmom nóż w plecy wbija własny rząd. Jeśli nie zostaną wydane odpowiednie wytyczne dla urzędów, odblokowujące wydawanie wiz i zezwoleń na pracę dla delegowanych pracowników niebędących obywatelami UE, to konieczne będzie podjęcie podobnych kroków jak w przypadku Niemiec – mówi dr Marcin Kiełbasa, radca prawny ELMI.

Główne wnioski

  1. 30 stycznia 2026 r. Komisja Europejska (KE) rozpoczęła formalne postępowanie naruszeniowe wobec Niemiec. Dotyczy przepisów i praktyki administracyjnej związanych z delegowaniem pracowników, które nie są obywatelami państw UE. Berlin wprowadził obowiązek wizy krajowej typu Vander Elst przez osoby spoza UE, którzy pracują legalnie w innym państwie członkowskim i czasowo wykonują pracę na terytorium Niemiec na zasadzie delegowania w ramach swobody świadczenia usług. Zdaniem KE nakładanie dodatkowych wymogów wizowych w takich przypadkach pozostaje w sprzeczności z art. 56 Traktatu o funkcjonowaniu UE. Niemcy mają dwa miesiące na zmianę zasad.
  2. Polscy przedsiębiorcy mają problem z delegowaniem pracowników do Niemiec szczególnie od 2017 roku, gdy zaczęły zatrudniać więcej pracowników z Ukrainy. Uzyskanie wizy Vander Elst jest w praktyce niemożliwe. Konieczne jest osobiste spotkanie w Ambasadzie Niemiec. Terminów na luty i marzec nie ma. Nie można się zapisać na kolejne miesiące.
  3. Od ubiegłego roku polskie firmy zatrudniające osoby spoza UE również mają problem, jeżeli zamierzają tych pracowników delegować. Urzędnicy odmawiają im udzielenia wiz. Przedsiębiorcy stworzyli koalicję i planują skargę u premiera. Organizacja pracodawców zapowiada, że poinformuje Komisję Europejską o praktykach polskich urzędników.