Cały świat żyje tylko III wojną w Zatoce Perskiej
Świat z zapartym tchem obserwuje wojnę na Bliskim Wschodzie. Amerykańsko-izraelski atak na Iran już wstrząsnął rynkami energetycznymi i lotniczymi. Skutki konfliktu odczuwają mieszkańcy niemal całego globu – od Paryża po Pekin. Są jednak i tacy, którzy na konflikcie mogą zarobić.
Z tego odcinka dowiesz się…
- Jakie są konsekwencje konfliktu na Bliskim Wschodzie dla gospodarki, energetyki i lotnictwa cywilnego.
- Jakie postawy wobec inicjatorów wojny prezentują różne kraje od Chin po Kanadę.
- Kto może zyskać na tym, że ceny ropy naftowej i gazu ziemnego ostro poszły w górę.
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
Tematem, który zdominował nasz najnowszy podcast, jest amerykańsko-izraelski atak na Iran. Trwająca od kilkunastu dni wojna przez znawców regionu jest już nazywana III wojną w Zatoce Perskiej. Przypomnijmy, że I wojna w Zatoce Perskiej to konflikt, który rozpoczął się w sierpniu 1990 r. od najazdu Iraku na Kuwejt. Trwał do marca 1991 r. Niemal dokładnie 12 lat później międzynarodowe siły, przede wszystkim na armie USA i Wielkiej Brytanii, zaatakowały Irak. Był to początek II wojny w Zatoce Perskiej, która zakończyła się w maju 2003 r.
Skutki obecnego konfliktu bezpośrednio lub pośrednio dotykają prawie wszystkich. Nic więc dziwnego, że media na całym świecie koncentrują się właśnie na tym temacie.
Każdy wie, gdzie leży Cieśnina Ormuz
– Francja żyje tym, co się dzieje na Bliskim Wschodzie. Telewizje non stop prowadzą transmisje na żywo. W zasadzie nie mówi się o niczym innym. W mediach nie ma wojny w Ukrainie ani żadnych wewnętrznych problemów Francji – relacjonuje Katarzyna Stańko z Paryża.
Bardzo podobnie jest w wielu innych krajach. Nazwa „Cieśnina Ormuz” powtarzana jest w najróżniejszych językach i znają ją świetnie nawet ci, którzy są na bakier z geografią. To jej blokada powoduje, że ceny ropy naftowej i gazu ziemnego bardzo mocno się wahają.
– Faktycznie „Cieśnina Ormuz” to jedno z najważniejszych haseł trwającego konfliktu, bo ma ogromny wpływ na to, jak funkcjonuje globalna energetyka, transport i gospodarka w ogóle. Przed konfliktem przechodziło tędy około 20 proc. globalnego transportu ropy i podobna ilość LNG. Ale blokada utrudnia także przewóz wielu innych towarów. Problemy potęguje wcześniejsze ograniczenie ruchu przez Kanał Sueski, co zmusza statki do dłuższych i droższych tras wokół Afryki. Najbardziej odczuwają to państwa Azji – zwłaszcza Chiny, Indie, Japonia i Korea Południowa – silnie uzależnione od energii z Zatoki Perskiej, dlatego zaczynają szukać alternatywnych dostaw, m.in. z Rosji – tłumaczy Tomasz Augustyniak, korespondent XYZ z Azji.
Wszyscy tankują drożej
Wzrost cen ropy naftowej to dla krajów, które ją wydobywają, ale nie leżą na Bliskim Wschodzie, bardzo dobra wiadomość.
– Na ropie bazuje gospodarka Nigerii, Algierii, Libii, Senegalu czy Angoli. Ich budżety skonstruowano przy założeniu, że cena baryłki ropy wynosi 60 dolarów. Każde kilka, kilkanaście, a tym bardziej kilkadziesiąt dolarów więcej oznacza, że dodatkowe miliardy płyną do państwowej kasy – opisuje Maciej Pawłowski, korespondent XYZ opisujący kraje Afryki.
Obecna sytuacja – zwłaszcza gdyby miała potrwać dłużej – oznacza dla tych państw więcej pieniędzy na inwestycje oraz większe możliwości importowe.
Z kolei dla krajów, które ropę i jej przetwory sprowadzają, to spory kłopot. Widzimy to sami na stacjach benzynowych. Tak samo jest w wielu innych europejskich państwach.
– We Francji ceny paliw wzrosły o około 10 centów za litr, co oznacza, że zatankowanie pełnego baku jest o około 5 euro droższe niż jeszcze w lutym. Rząd, obawiając się sztucznego zawyżania cen, zapowiedział, że skontroluje 500 stacji benzynowych – mówi nasza paryska korespondentka.
Nikt nie chce latać nad Bliskim Wschodem
– Kryzys paliwowy to problem globalny. Kontrole na stacjach benzynowych przeprowadzają również m.in. władze Korei Południowej – dodaje Tomasz Augustyniak.
Podkreśla też, że trwający konflikt ma wpływ na wiele innych dziedzin, m.in. na lotnictwo cywilne.
– Od początku konfliktu odwołano ponad 30 tys. lotów z i na Bliski Wschód. Jeśli jakiś przewoźnik decyduje się wysłać swoje samoloty, musi zmienić trasę. Loty odbywają się nad Turcją, Armenią i Azerbejdżanem, czyli na północ od terenu konfliktu, ewentualnie na południe – nad Arabią Saudyjską. I jedna, i druga trasa jest jednak dłuższa, co oznacza wyższe koszty dla linii lotniczych – mówi nasz korespondent z Azji.
Wszyscy wzywają do deeskalacji konfliktu
Część państw, np. Chiny, w bardzo ostrych słowach wyraziła sprzeciw wobec inwazji na Iran. Nazywały ją wprost złamaniem Karty Narodów Zjednoczonych i wzywały Stany Zjednoczone oraz Izrael do przerwania operacji. Inne, jak np. Francja, Korea Południowa czy Japonia, wzywają jedynie do deeskalacji, nie wskazując winnych zaistniałej sytuacji.
Również Kanada przyjęła bardzo niedookreśloną pozycję.
– Z jednej strony Kanadzie oczywiście wojna bardzo się nie podoba, ale z drugiej premier zapewnił, że będzie wspierać sojuszników. Z trzeciej w Kanadzie jest bardzo duża diaspora irańska, która nie przepada za reżimem w Teheranie – relacjonuje Anna Lach.
Jest jeszcze jeden ważny aspekt. Chodzi o to, że Kanada w ogromnej części jest uzależniona od dostaw broni ze Stanów Zjednoczonych. Dlatego w obecnej niepewnej sytuacji tym bardziej musi postawić na szybszą realizację ogłoszonej niedawno strategii dla własnego przemysłu obronnego. Zakłada ona, że w ciągu najbliższych 10 lat 70 proc. zaopatrzenia ma pochodzić z rodzimego przemysłu zbrojeniowego (obecnie za około 70 proc. odpowiadają USA). Kanada chce jednak także zacieśniać współpracę w tej dziedzinie z Europą oraz państwami azjatyckimi.
– Premier Mark Carney poleciał właśnie na ponadtygodniową wizytę do Indii, Australii i Japonii. I wszędzie tam jednym z tematów jego rozmów ma być obronność – dodaje nasza kanadyjska korespondentka.
Ponadto rozmawiamy o tym, że sprawczyni niedawnej strzelaniny w kanadyjskiej szkole wcześniej prowadziła konwersację o masowych morderstwach z ChatemGPT. Jaką odpowiedzialność za tragiczne wydarzenie ponosi więc sztuczna inteligencja? Kolejny temat to przedstawiony przez Unię Europejską plan Made in Europe. Strategia obejmuje trzy sektory strategiczne: czyste technologie, produkcję motoryzacyjną oraz energochłonne gałęzie przemysłu, takie jak produkcja aluminium, stali i cementu.
Główne wnioski
- Bliskowschodni konflikt z globalnymi konsekwencjami. Trwająca III wojna w Zatoce Perskiej oddziałuje na gospodarkę, energetykę, transport i lotnictwo cywilne na całym świecie.
- Zróżnicowane reakcje państw. Chiny ostro potępiły atak jako naruszenie prawa międzynarodowego. Inne kraje, jak Francja, Japonia czy Korea Południowa, głównie wzywają do deeskalacji. Kanada balansuje między wsparciem sojuszników a własnymi interesami obronnymi i próbuje ugrać swoje.
- Korzyści i zagrożenia ekonomiczne. Kraje eksportujące ropę, które nie leżą na Bliskim Wschodzie, zyskują na rosnących cenach. Budżety co najmniej kilku państw afrykańskich otrzymują nieoczekiwany zastrzyk gotówki. Importerzy – w tym wiele państw europejskich – muszą mierzyć się z wyższymi kosztami paliw i ograniczonymi możliwościami transportu. Reagują na to ich rządy.