Czy zabraknie nam paliwa? Rząd uspokaja, międzynarodowa agencja ostrzega
– Na niektórych stacjach benzynowych przy granicy tworzą się kolejki, ale nie ma ryzyka, by zabrakło tam paliwa – zapewnia minister energii Miłosz Motyka. Nie widzi też potrzeby uwalniania rezerw z krajowych magazynów. Mniej optymistyczny scenariusz wpływu wojny na Bliskim Wschodzie na Europę przedstawia Międzynarodowa Agencja Energii (MAE). – Kwiecień będzie znacznie gorszy niż maj – ostrzega Fatih Birol, szef MAE.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaka jest sytuacja na polskim, europejskim i światowym rynku ropy.
- Jak obecnie działa największa naziemna baza paliwowa w Polsce.
- Jakie rozwiązania analizuje polski rząd, a na jakie się nie zgodzi.
Wojna na Bliskim Wschodzie trwa już ponad miesiąc i z każdym dniem rosną obawy o bezpieczeństwo energetyczne Europy. Konflikt spowodował bowiem poważne zakłócenia w przepływie statków z ropą naftową, paliwami i gazem przez cieśninę Ormuz. Atakowana jest też infrastruktura energetyczna w regionie, co dodatkowo zmniejsza dostępność tych produktów na światowych rynkach. Według Międzynarodowej Agencji Energii (MAE) mamy do czynienia z największym zakłóceniem dostaw ropy naftowej i paliw w historii.
Europa już teraz odczuwa skutki konfliktu w wysokich cenach ropy, gazu i paliw. Jednak w ciągu miesiąca sytuacja może przełożyć się też na deficyt tych surowców na naszym rynku. Polski rząd i największy krajowy koncern naftowy Orlen uspokajają: obecnie sytuacja jest stabilna, a dostawy są zabezpieczone. MAE ostrzega jednak europejskie rządy, aby przygotowały się na znacznie gorszy scenariusz.
– Problemem Europy jest to, że reaguje na zagrożenia wolniej niż inne regiony świata. Dlatego musimy wstrząsnąć rządami w Europie. One muszą zrozumieć, że rynek energii jest globalny. Te problemy, które dziś są w Azji, pojawią się wkrótce w Europie – twierdzi Fatih Birol, dyrektor wykonawczy MAE.
Kwiecień będzie trudniejszy na rynku paliw
Fatih Birol przedstawił najnowsze prognozy Międzynarodowej Agencja Energii w podcaście In Good Company, którego gospodarzem jest Nicolai Tangen, dyrektor generalny Norges Bank Investment Management. Podkreślił, że kwiecień będzie dla rynku ropy znacznie gorszy niż maj.
– W marcu mieliśmy ładunki ropy i gazu, które wypłynęły z Bliskiego Wschodu przed wybuchem wojny i docierały do portów docelowych. Ale w kwietniu praktycznie nic już nie ma. W kwietniu luka w dostawach ropy będzie dwa razy większa niż w marcu. To przyniesie inflację i obniży wzrost gospodarczy w wielu krajach. Dzisiaj największym wyzwaniem jest luka w dostawach paliw lotniczych i oleju napędowego. Na razie widzimy to w Azji, ale myślę, że już w kwietniu albo na początku maja problem dotrze do Europy – stwierdził Fatih Birol.
MAE szacuje, że z powodu blokady cieśniny Ormuz, ograniczonej przepustowości innych szlaków wodnych i zapełniających się magazynów kraje Zatoki Perskiej ograniczyły produkcję ropy naftowej o ponad 11 mln baryłek dziennie. Polscy hurtownicy informują, że już teraz walka toczy się o każdy statek z ładunkiem, o każdą baryłkę.
– Statki z LNG lub ropą w połowie trasy zmieniają kurs i zamiast do Europy, płyną do krajów azjatyckich. Decyduje cena. Takie sytuacje zdarzają się codziennie – podkreśla Adam Sikorski, prezes Unimotu.
Największe uwolnienie rezerw w historii
W reakcji na kryzys MAE zobligowała kraje członkowskie do udostępnienia zapasów ropy i paliw w łącznej wysokości 400 mln baryłek. To szóste tego typu działanie w historii Agencji (działa od 1974 r.), ale o największej skali.
Najwięcej zaoferowały Stany Zjednoczone, które są gotowe uwolnić z magazynów 172,2 mln baryłek ropy. Polski wkład wyniesie 7,5 mln baryłek, z czego 6 mln dotyczy ropy, a 1,5 mln gotowych paliw. MAE informuje, że w pierwszej kolejności zapasy udostępniły kraje azjatyckie. Europa miała rozpocząć uwalnianie magazynów z końcem marca. Polska zapowiada jednak, że na razie nie rusza swoich zasobów.
– Uwolnienie na rynek 400 mln baryłek ropy i paliw to największa tego typu operacja w naszej historii. Muszę być jednak szczery – to może tylko złagodzić ból. To nie jest lekarstwo. Lekarstwem będzie otwarcie cieśniny Ormuz – skwitował Fatih Birol.
Warto wiedzieć
Kluczowy szlak transportowy
Cieśnina Ormuz to wąski korytarz morski, oddzielający Półwysep Arabski od Iranu i łączący Zatokę Perską z Zatoką Omańską i Morzem Arabskim. To kluczowy szlak handlowy, którym eksportowana jest ropa naftowa i gaz wydobywane przez Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Katar, Irak, Bahrajn i Iran. W wyniku wybuchu wojny w Iranie ruch przez cieśninę Ormuz został praktycznie wstrzymany.
W 2025 r. około 25 proc. światowego handlu ropą drogą morską przechodziło przez Ormuz. Około 80 proc. ropy i paliw przesyłanych tą trasą płynęło do Azji. Jedynie Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie mają ropociągi, które mogłyby potencjalnie przejąć część transportu ropy, aby ominąć Ormuz. Ich przepustowość jest jednak ograniczona.
Ponadto w 2025 r. przez Ormuz przetransportowano ponad 110 mld m sześc. płynnego gazu ziemnego (LNG). Około 93 proc. eksportu LNG z Kataru i 96 proc. eksportu LNG ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich przeszło przez Ormuz. Stanowi to prawie jedną piątą światowego handlu LNG. Prawie 90 proc. całkowitego wolumenu eksportu gazu przez Ormuz popłynęło na rynek azjatycki. Nieco ponad 10 proc. trafiło do Europy.
Polska obniża ceny paliw, nie rusza rezerw
W Polsce nie widać na razie żadnych problemów z dostępnością paliw na stacjach. Takie obawy pojawiły się tuż po tym, gdy rząd wprowadził pakiet rozwiązań obniżających stawki na pylonach. We wtorek 31 marca ceny benzyny i oleju napędowego poszybowały w dół o około 1 zł na litrze. To efekt obniżenia podatku VAT i akcyzy na paliwa oraz ustalenia ceny maksymalnej przez ministra energii. Te rozwiązania mogą być stosowane do 30 czerwca. Cena maksymalna paliw na stacjach jest ustalana przez ministra energii każdego dnia.
W dniu wprowadzenia tarczy antykryzysowej wzmożony ruch widoczny był na stacjach w przygranicznych miejscowościach. Stawki okazały się bowiem wyraźnie niższe niż np. w Niemczech.
– Wprowadzone przez nas mechanizmy ochronne są skuteczne. Będziemy na bieżąco analizować sytuację związaną z tzw. turystyką paliwową. Na razie nie ma nadmiernego wzrostu sprzedaży paliw. Na niektórych stacjach benzynowych przy granicy tworzą się kolejki, ale nie ma ryzyka, by zabrakło tam paliwa – zapewnia minister energii Miłosz Motyka.
Jeśli sytuacja się zmieni, a turystyka paliwowa będzie kwitła, rząd rozważy wprowadzenie ograniczeń w sprzedaży paliw obcokrajowcom.
– Jeśli chodzi o kolejne tygodnie, to Polska jest po bezpiecznej stronie. Mamy w pełni zabezpieczone dostawy – uspokaja Miłosz Motyka.
Jego zdaniem nie ma dzisiaj powodów do tego, by uwalniać zapasy paliw z magazynów.
Jak duże zapasy paliw ma Polska?
Polska ma w swoich magazynach zapasy ropy naftowej i paliw w takiej ilości, aby móc zaspokoić krajowe zapotrzebowanie na te produkty co najmniej przez 90 dni.
– Krajowe zapasy są dzisiaj utrzymywane powyżej wymaganych poziomów – informuje Wojciech Wrochna, wiceminister energii.
Koncern paliwowy Orlen zapewnia, że na bieżąco monitoruje sytuację rynkową i jest dobrze przygotowany na zmienne warunki funkcjonowania rynku paliw.
– Spółka konsekwentnie realizuje procedury zapewniające ciągłość działania oraz nieprzerwane dostawy paliw. Obecnie sytuacja jest stabilna, a dostawy są zabezpieczone. Spółka realizuje obowiązki w zakresie zapasów ropy i paliw zgodnie z przepisami krajowymi i unijnymi – podkreśla biuro prasowe Orlenu.
Od czasu fuzji z Lotosem spółka nie ma jednak dostępu do największej naziemnej bazy paliwowej w kraju, która mieści się w Dębogórzu. Jednym z warunków zgody Komisji Europejskiej na fuzję było wyłączenie Orlenu z możliwości korzystania z pojemności magazynowych i zdolności przeładunkowych tej bazy. Dzięki temu dostęp do tych magazynów uzyskały konkurencyjne spółki. Dziś Ministerstwo Aktywów Państwowych narzeka, że przez takie działanie Orlen nie może zwiększyć swoich rezerw. W praktyce jednak Orlen mógłby korzystać z bazy w Dębogórzu, po spełnieniu kilku warunków.
– W ramach obowiązujących regulacji, w sytuacjach nadzwyczajnych i po spełnieniu wymaganych warunków formalnych, możliwe jest skorzystanie z dodatkowych zdolności magazynowych, w tym infrastruktury w Dębogórzu. Decyzje dotyczące ewentualnego wykorzystania infrastruktury magazynowej w Dębogórzu będą podejmowane na podstawie analizy sytuacji rynkowej, a także obowiązujących regulacji i wymaganych uzgodnień – przyznaje biuro prasowe Orlenu.
Spór wokół bazy w Dębogórzu
W branży słyszymy, że połowa zbiorników w Dębogórzu stoi pusta. Operator bazy – państwowa spółka PERN – zapewnia jednak, że nie dzieje się nic niepokojącego.
– Baza paliw w Dębogórzu pracuje stabilnie i bez zakłóceń. Utrzymujemy wysoką aktywność operacyjną, co potwierdzają aktualne wolumeny. W marcu przyjęliśmy ponad 320 tys. m sześc. paliw, czyli dwukrotnie więcej niż w lutym. Informacje o „pustej połowie bazy” nie oddają rzeczywistej sytuacji. Baza dysponuje znaczną pojemnością magazynową – ponad pół miliona metrów sześc. – i z założenia utrzymuje rezerwę operacyjną. To standard w zarządzaniu infrastrukturą tego typu. Pozwala to elastycznie reagować na zmiany popytu oraz kierunków dostaw i zapewnia ciągłość obsługi rynku. Dostępne moce nie oznaczają braku wykorzystania, lecz gotowość do obsługi zwiększonych wolumenów – tłumaczy biuro prasowe PERN.
Obecnie operator obserwuje wzrost przeładunków oleju napędowego. Infrastruktura bazy została w ostatnich latach rozbudowana, aby zapewnić sprawną obsługę dynamicznie rosnącego importu paliw. Dębogórze może przyjąć drogą morską do 400 tys. m sześc. paliw miesięcznie i tyle samo wydać na transport drogowy i kolejowy.
– W bazie planowana jest budowa nowego zbiornika magazynowego na olej napędowy oraz rozbudowa bocznicy kolejowej. Ponadto, w listopadzie ubiegłego roku podpisano umowę na rozbudowę stanowiska przeładunku paliw płynnych w Porcie Gdynia, co bezpośrednio przełoży się na kolejne zwiększenie możliwości bazy. Inwestycja pozwoli obsługiwać tankowce o niemal trzykrotnie większej nośności i zwiększy przepustowość terminala do 6 mln ton. Baza w Dębogórzu jest ważnym ogniwem systemu logistycznego paliw. Dostępne moce są efektem świadomego planowania i zapewniają gotowość do obsługi rosnącego importu – zapewnia biuro prasowe PERN.
Będą ograniczenia w podróżach?
Podczas gdy w Polsce dyskusja koncentruje się na cenach paliw, w Europie mówi się już o możliwych reakcjach na ryzyko przerwania dostaw paliw.
– Azja cierpi najmocniej, ale wkrótce problemy dotrą do Europy. Sugerujemy krajom, aby podjęły działania w kierunku zmniejszenia popytu na paliwo. To bardzo ważne, aby tam, gdzie jest to możliwe, stosować pracę zdalną, zmniejszać limity prędkości dla samochodów, a w niektórych przypadkach wspierać finansowo osoby najbardziej wrażliwe – wylicza Fatih Birol, szef MAE.
Podobne sugestie pojawiły się na ostatniej nadzwyczajnej konferencji ministrów energii państw Unii Europejskiej. Wśród analizowanych scenariuszy pojawiły się rekomendacje m.in. obniżenie limitów prędkości dla samochodów, ograniczenia podróży tylko do tych niezbędnych, promowania komunikacji miejskiej zamiast indywidualnego transportu. Polska nie zgadza się jednak na żadne ograniczenia związane z podróżami.
– Jasno powiedzieliśmy, że nie chcemy wprowadzać takich działań. Państwa powinny mieć swobodę w kształtowaniu tego, jak będą reagować na ten kryzys. Nie wyobrażam sobie, by ktoś w Brukseli decydował o tym, gdzie mamy jeździć i jak często – skwitował wiceminister energii Wojciech Wrochna.
Główne wnioski
- Europa już teraz odczuwa skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie w postaci wysokich cen ropy, gazu i paliw. Jednak w ciągu miesiąca możemy też odczuć deficyt tych surowców. Polski rząd i największy krajowy koncern naftowy Orlen uspokajają: obecnie sytuacja jest stabilna, a dostawy są zabezpieczone. Międzynarodowa Agencja Energii ostrzega jednak, że w kwietniu globalna luka w dostawach ropy będzie dwa razy większa niż w marcu. – Dzisiaj największym wyzwaniem jest luka w dostawach paliw lotniczych i oleju napędowego. Na razie widzimy to w Azji, ale myślę, że już w kwietniu albo na początku maja problem dotrze do Europy – ostrzega Fatih Birol, szef MAE.
- MAE i Unia Europejska zachęcają kraje do podjęcia działań zmierzających do ograniczenia zużycia paliw. Wśród propozycji znalazły się m.in. obniżenie limitów prędkości dla samochodów, ograniczenie podróży tylko do tych niezbędnych, promowanie komunikacji miejskiej zamiast indywidualnych podróży. Co na to Polska? – Jasno powiedzieliśmy, że nie chcemy wprowadzać takich działań. Nie wyobrażam sobie, by ktoś w Brukseli decydował o tym, gdzie mamy jeździć i jak często – stwierdził wiceminister energii Wojciech Wrochna. Polski rząd zdecydował natomiast o obniżeniu cen paliw na stacjach. Pakiet antykryzysowy zawiera: obniżenie podatku VAT i akcyzy na paliwa oraz wprowadzenie ceny maksymalnej, uaktualnianej każdego dnia.
- Polska nie widzi na razie potrzeby uwalniania rezerw z magazynów. Ministerstwo Energii przekonuje, że pomimo kolejek na przygranicznych stacjach benzynowych, nie ma ryzyka, że zabraknie paliw. Jeśli sytuacja się zmieni, w pierwszym kroku rząd wprowadzi ograniczenia w tankowaniu dla obcokrajowców. Polska, jako członek MAE, zobowiązała się do uwolnienia 6 mln baryłek ropy i 1,5 mln baryłek gotowych paliw. Data uruchomienia tych rezerw nie jest jednak znana. PERN, który zarządza krajowymi magazynami, zapewnia, że największa naziemna baza paliw w Dębogórzu pracuje stabilnie i bez zakłóceń. W marcu baza przyjęła dwukrotnie więcej produktów niż w lutym. Aktualnie operator obserwuje wzrost przeładunków oleju napędowego.
