Kategoria artykułu: Finanse osobiste
Współpraca z partnerem

Dlaczego boimy się inwestować? Ekspert PKO Banku Polskiego rozprawia się z popularnymi mitami

Lęk przed stratą, brak znajomości rynków finansowych, obawy o rynkowe zawirowania i przekonanie o braku środków lub braku czasu na inwestycje. Te i inne codzienne Polaków obawy przed inwestowaniem wzięliśmy na warsztat w studiu XYZ.

Emil Łobodziński, menedżer Zespołu Doradztwa Inwestycyjnego w Biurze Maklerskim PKO Banku Polskiego
Wielu potencjalnych inwestorów zwlekających z rozpoczęciem lokowania swoich pieniędzy czeka na moment „absolutnego spokoju” w gospodarce. – To scenariusz, który w historii gospodarki rynkowej nigdy nie miał i nie będzie miał miejsca – mówi w rozmowie z XYZ Emil Łobodziński, menedżer Zespołu Doradztwa Inwestycyjnego w Biurze Maklerskim PKO Banku Polskiego. Fot. J. Kuźmiński, XYZ

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie popularne mity i lęki na temat inwestowania krążą wśród Polaków.
  2. Co ma wspólnego doradca inwestycyjny z mechanikiem samochodowym i jak skorzystać może na tym inwestor.
  3. Jak zwlekanie z rozpoczęciem lokowania niewielkich środków zmniejsza szanse na sukces inwestycyjny w przyszłości.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

W naszym cyklu „W co inwestować” ten temat poruszyliśmy od strony naukowej i badawczej. Tym razem z poziomu teorii przeszliśmy na praktykę i zapytaliśmy warszawiaków o ich postawy wobec inwestowania.

Do skomentowania najpopularniejszych odpowiedzi zaprosiliśmy do studia Emila Łobodzińskiego, menedżera Zespołu Doradztwa Inwestycyjnego w Biurze Maklerskim PKO Banku Polskiego.

Lokowanie kapitału powszechnie budzi obawy, które najczęściej wynikają z braku edukacji ekonomicznej oraz głęboko zakorzenionych barier psychologicznych. Oto lista tych, które pojawiają się najczęściej.

Oszczędzanie czy inwestowanie?

W powszechnej świadomości granica między oszczędzaniem a inwestowaniem pozostaje niezwykle płynna, co często prowadzi do błędnych założeń o bezpieczeństwie kapitału. Wiele osób uważa zwykłe depozyty bankowe za pełnoprawną formę inwestycji, ignorując przy tym utratę wartości pieniądza, czyli inflację.

O ile utrzymywanie poduszki finansowej na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń jest wskazane, o tyle lokowanie środków na lokacie nie spełnia celu inwestycji, jakim jest zysk w czasie.

Lokata generalnie służy do zabezpieczenia kapitału. Natomiast oprocentowanie lokat nie umożliwi nam, żeby ten nasz kapitał się powiększył w relacji do inflacji

– Lokata generalnie służy do zabezpieczenia kapitału. Natomiast oprocentowanie lokat nie umożliwi nam, żeby ten nasz kapitał się powiększył w relacji do inflacji. Nominalny wzrost będzie widoczny, ale nie będziemy widzieć, że ilość dóbr, które będziemy mogli nabyć za te pieniądze, spadnie – mówi Emil Łobodziński.

Decyzja o zaangażowaniu kapitału w instrumenty o wyższym potencjale zwrotu nierozłącznie wiąże się z akceptacją faktu, że w drodze po długofalowy zysk nie da się całkowicie wyeliminować rynkowego ryzyka.

Nie znam się, to nie inwestuję

Kolejną potężną barierą wstrzymującą aktywność kapitałową jest przeświadczenie o hermetyczności świata finansów. Wizja skomplikowanych instrumentów i wykresów skutecznie odstrasza początkujących uczestników rynku, którzy wychodzą z założenia, że brak specjalistycznego wykształcenia automatycznie przekreśla ich szanse. Braki w specjalistycznej wiedzy nie muszą jednak stanowić przeszkody w aktywnym inwestowaniu.

– Porównam to do serwisowania samochodu. Gdy coś się w nim zepsuje, to nie naprawiamy tego sami, tylko jedziemy do mechanika, któremu ufamy. Samodzielna naprawa samochodu oczywiście jest możliwa, ale trzeba mieć specjalistyczną wiedzę czy narzędzia. W inwestowaniu jest trochę podobnie – mówi ekspert PKO Banku Polskiego.

Dobrym rozwiązaniem jest korzystanie z pomocy doradców inwestycyjnych  reprezentujących zaufane instytucje finansowe. Inwestor może oprzeć się na wiedzy ekspertów, pamiętając o kluczowej zasadzie ostrożności: weryfikacji kompetencji doradcy oraz zbadaniu ewentualnych konfliktów interesów.

Mam jeszcze czas, a nie mam pieniędzy

Najczęstszą metodą radzenia sobie z dyskomfortem towarzyszącym decyzjom rynkowym jest prokrastynacja. Odkładanie inwestowania na bliżej nieokreśloną przyszłość to mechanizm obronny, racjonalizowany najczęściej rzekomym brakiem wolnych środków.

Weryfikacja codziennych nawyków dowodzi jednak, że fundamentem tego zjawiska jest psychologiczna niezdolność do odroczenia gratyfikacji. Zdolność do rezygnacji z natychmiastowych, drobnych przyjemności na rzecz odległych celów to cecha, która w ogromnym stopniu determinuje późniejszy zysk. Tymczasem nawet niewielkie miesięczne kwoty stanowią wystarczający kapitał początkowy do zakupu jednostek funduszy, ETF-ów czy obligacji skarbowych. A czas działa na niekorzyść prokrastynatorów.

– Jeśli ktoś zaczyna inwestowanie w wieku, załóżmy, 25 lat i ma perspektywę ok. 40 lat inwestowania, może małymi kwotami uzbierać pokaźną sumę. Ta sama osoba zaczynająca inwestowanie w wieku lat 45, musi wyłożyć kwotę około trzy razy wyższą, aby osiągnąć ten sam cel – tłumaczy Emil Łobodziński.

Wszechobecne ryzyko i oczekiwanie na cud

Częstą obawą jest też lęk przed stratą. Tymczasem cykliczne korekty wycen, wahania kursów surowców oraz niestabilność polityczna to stały element krajobrazu. Wielu potencjalnych inwestorów zwlekających z rozpoczęciem lokowania swoich pieniędzy czeka na moment „absolutnego spokoju” w gospodarce.

– To scenariusz, który w historii gospodarki rynkowej nigdy nie miał i nie będzie miał miejsca – kwituje Emil Łobodziński.

Co ciekawe, często wykazujemy wyższą skłonność do akceptacji ryzyka w innych życiowych sytuacjach.

Gdy przechodzimy przez ulicę, również narażamy się na ryzyko, że zostaniemy potrąceni. Gdy jemy posiłek w restauracji, ryzykujemy zatruciem. Czynników ryzyka jest multum, ale nie podchodzimy do nich w tak rygorystyczny sposób. Gdy jednak mówimy o inwestowaniu, czyli o pieniądzach, nagle w głowie przełącza nam się inny tryb i przesadnie obawiamy się straty

– Gdy przechodzimy przez ulicę, również narażamy się na ryzyko, że zostaniemy potrąceni. Gdy jemy posiłek w restauracji, ryzykujemy zatruciem. Czynników ryzyka jest multum, ale nie podchodzimy do nich w tak rygorystyczny sposób. Gdy jednak mówimy o inwestowaniu, czyli o pieniądzach, nagle w głowie przełącza nam się inny tryb i przesadnie obawiamy się straty – wyjaśnia ekspert PKO Banku Polskiego.

Uznanie niepewności rynkowej za stały, integralny element, a także dopuszczenie możliwości okresowej straty w inwestowaniu, to jedyny racjonalny sposób budowania kapitału bez ulegania paraliżującym emocjom.

Główne wnioski

  1. Polacy często mylą bezpieczne oszczędzanie na lokatach z rzeczywistym pomnażaniem kapitału. Tymczasem utrzymywanie środków wyłącznie na depozytach bankowych może prowadzić do utraty ich wartości nabywczej.
  2. Brak specjalistycznej wiedzy finansowej stanowi dla wielu osób sztuczną barierę przed wejściem na rynek. Początkujący uczestnicy rynku mogą skutecznie inwestować dzięki wsparciu wykwalifikowanych doradców z zaufanych instytucji
  3. Odkładanie decyzji o lokowaniu kapitału wynika najczęściej z braku zdolności do odroczenia gratyfikacji oraz nieuzasadnionego lęku przed rynkową stratą. Oczekiwanie na idealne warunki gospodarcze jest błędem utrudniającym wczesne budowanie majątku przy użyciu niewielkich kwot

Artykuł powstał na zlecenie PKO Banku Polskiego.