Dlaczego kluby z zaplecza Premier League toną w długach? Szkodzi system wsparcia spadkowiczów
Naukowcy przeanalizowali drugą ligę angielską od strony ekonomicznej. Okazuje się, że powodem katastrofalnej kondycji finansowej klubów z Championship jest system wsparcia finansowego dla spadkowiczów z Premier League. Miał wyrównywać szanse, a prowadzi do nierówności i patologii. Usunąć go może nowy angielski regulator.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego płatności spadochronowe dla spadkowiczów z Premier League są wskazywane jako główny powód nierówności w Championship.
- W jaki sposób walka o awans do Premier League prowadzi kluby Championship do nadmiernych wydatków i zadłużenia.
- Jaką rolę w reformie finansów angielskiej piłki może odegrać nowy regulator IFR.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Jako dziennikarz sportowy i kibic co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości ze świata angielskiej i amerykańskiej piłki nożnej. Polecam pozostałe teksty z serii Wyspa futbolu.
Wszyscy znamy takie sytuacje z życia codziennego. Ktoś próbuje nam pomóc, a robi coś dokładnie odwrotnego. Zwykle szybko staramy się to ukrócić, by ograniczyć negatywne skutki.
W angielskiej piłce tego typu wątpliwej jakości pomoc trwa od kilku lat. Mimo oczywistych negatywnych skutków nikt nic z tym nie robi i może się to skończyć dramatycznie. Do takich wniosków doszli angielscy badacze.
Zespół, na którego czele stanęli profesor Rob Wilson i doktor Dan Plumley, specjaliści od finansów w sporcie, dokonał analizy ekonomicznej ligi Championship. Na tej podstawie przygotowano raport, który w ostatnich dniach głośnym echem odbił się na Wyspach.
Płatności spadochronowe miały pomagać. Dziś budzą największe kontrowersje
W raporcie dominuje jeden temat, czyli tzw. płatności spadochronowe. To pieniądze, które otrzymują kluby po spadku z Premier League. Według obecnych zasad po degradacji do Championship otrzymują 50 mln funtów w pierwszym roku i ewentualnie 40 mln w kolejnym, jeśli nie uda im się awansować do najwyższej ligi.
Ideą było zapewnienie stabilności zespołom, które nagle muszą zaakceptować niższe przychody z praw telewizyjnych i biletów. Dzięki wsparciu mają możliwość zatrzymania w składzie zawodników ze stosunkowo wysoką pensją, podpisaną jeszcze w Premier League. Ewentualnie mogą wykorzystać kapitał na dodatkowe wzmocnienie drużyny.
Historia uczy jednak, że rozmiar wsparcia dla spadkowiczów jest za wysoki. Inne kluby, które kontynuują grę w Championship, a nie zaczynają po spadku z Premier League, otrzymują tylko wypłatę solidarnościową w wysokości 5,5 mln funtów. Różnica jest więc kolosalna i daje spadkowiczom gigantyczną przewagę.
Finansowa przewaga przekłada się na częstsze awanse do Premier League
Skala nierówności jest widoczna gołym okiem. Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat kluby otrzymujące płatności spadochronowe miały średnio trzykrotnie wyższe przychody niż pozostali uczestnicy ligi Championship, przyjmujący tylko wypłatę solidarnościową. Mowa tu o średniej różnicy wynoszącej nominalnie prawie 40 mln funtów. To praktycznie tyle, ile wynoszą płatności spadochronowe.
Oczywiście siła finansowa przekłada się na siłę sportową. Ponownie uśredniając, w ostatniej dekadzie kluby otrzymujące płatności spadochronowe awansowały do Premier League cztery razy częściej niż pozostałe drużyny. Nie potrzeba nawet takich zaawansowanych obliczeń, by zobaczyć jasną tendencję.
Spójrzmy na ostatnich mistrzów Championship. W zeszłym roku wygrało Coventry, które nie dostawało płatności spadochronowych. Natomiast trzej poprzedni mistrzowie, Burnley, Leeds i Sheffield United, to beneficjenci wsparcia dla spadkowiczów z Premier League. To jedna strona medalu.
Wyścig zbrojeń napędza zadłużenie klubów Championship
Dodatkowe pieniądze gwarantują klubom finansową i sportową dominację. Wielkie odkrycie, powiecie. Jest coś więcej, znacznie ważniejszego. Widząc tę niesprawiedliwą, ich zdaniem, przewagę, kluby nieotrzymujące płatności spadochronowych dokonują dużych, często nierozsądnych wydatków. Nie chcą zostać w tyle, więc dochodzi do wyścigu. Dołączają się do niego również zespoły, których zupełnie na to nie stać.
W dekadę między sezonami 2015/2016 i 2024/2025 łączne roczne przychody klubów z EFL Championship wzrosły z 547 mln do 920 mln funtów. Tylko co z tego, jeżeli średnio ponad 90 proc. z tych pieniędzy kluby przeznaczają wyłącznie na pensje zawodników? W ostatnio raportowanym sezonie ponad połowa zespołów z EFL Championship wydawała na pensje więcej, niż wynosiły ich przychody.
Taki model biznesowy, opierający się na nadmiarowych wydatkach i zadłużaniu się z nadzieją na wielkie bingo, czyli awans do Premier League, wydaje się niemożliwy do utrzymania. Kluby zarabiają więcej niż kiedykolwiek, ale też mają koszty wyższe niż kiedykolwiek.
Nowe limity wynagrodzeń mają wymusić zmianę modelu działania
Włodarze ligi próbują oczywiście jakoś temu wszystkiemu zaradzić. Podobnie jak w Premier League, od tego sezonu obowiązują w Championship zasady Squad Cost Rules (SCR). Ograniczają wydatki na pensje zawodników i trenerów do 85 proc. przychodów, czyli poniżej dotychczasowej średniej. Zmuszają więc kluby do zmiany modelu i straszą karami tych, którzy się nie dostosują.
W sezonie 2024/2025 tylko pięć klubów z Championship nie złamało tych nowych zasad. Rekordziści, Oxford United i Preston North End, wydawali na pensje ponad 150 proc. swoich przychodów. Od tego czasu Oxford spadł do niższej ligi, a Preston jest na przedostatnim miejscu w Championship. Agresywne podejście się więc nie opłaciło i ciekawe, czy dziś ich strategia wygląda inaczej.
Żeby ułatwić klubom dostosowanie się do SCR, umożliwiono właścicielom wpłatę maksymalnie 16 mln funtów do klubowego budżetu, co jest traktowane jako przychody. Nawet z taką wpłatą wysokoprzychodowe kluby, Burnley, Leeds i Cardiff, przekroczyłyby w sezonie 2024/2025 obecny limit SCR. Ciekawe, jak będzie teraz.
Premier League i Championship wciąż nie mogą dojść do porozumienia
Kontrola wydatków to jedno, ale co z tym wsparciem dla spadkowiczów z Premier League? Chciałoby się wierzyć, że nowy raport skłoni władze obu lig do zmian. Faktycznie, jak wynika z nieoficjalnych informacji, Premier League i EFL Championship prowadzą właśnie rozmowy na temat zmiany zasad dystrybucji finansów między rozgrywkami.
Obecne prawo, dotyczące płatności spadochronowych i innych tego typu systemów, stworzono w 2019 r. Miało obowiązywać trzy lata, a obowiązuje już siedem. Ligi od czterech lat zbierają się do rewizji i potencjalnej korekty, ale na ten moment nie było żadnych konkretnych ustaleń. Może być tak, że ostatecznie ustalenia zostaną narzucone odgórnie.
W zeszłym roku w Wielkiej Brytanii powstał IFR, niezależna państwowa organizacja, która kontroluje finanse w angielskiej piłce i pilnuje, by kluby rozwijały się w sposób zrównoważony. Ma prawo narzucić obu ligom nowe zasady, jeżeli uzna, że te nie mogą dojść do porozumienia. Może też zablokować niektóre proponowane zmiany.
IFR może wkrótce narzucić własne rozwiązania
Wydaje się to nierealne, ale w praktyce IFR faktycznie może mieć wkrótce szansę na interwencję. W lipcu kluby Premier League zgodziły się na symboliczne podniesienie płatności solidarnościowych, do w sumie 150 mln funtów, czyli 7,5 mln funtów na klub. Nie zgodziły się jednak na likwidację płatności spadochronowych.
Kluby Premier League zaoferowały, że usuną płatności spadochronowe tylko wtedy, jeśli liga Championship będzie wypłacać klubom pieniądze na koniec sezonu według wyników w tabeli, a nie jak teraz, po równo. Mistrz miałby dostawać dwa razy więcej (z transmisji telewizyjnych i od sponsorów) niż najsłabsza drużyna. Włodarze klubów z Championship obawiają się, że to tylko powiększy nierówności.
Już za miesiąc IFR ma opublikować swój pierwszy raport, w którym przedstawi spojrzenie na finanse w angielskiej piłce i zaproponuje zmiany prawne, które miałyby zaradzić największym problemom. Być może wtedy organizacja zaradzi temu niezdecydowaniu największych lig. Zanim dojdzie do zupełnej finansowej katastrofy.
Główne wnioski
- System płatności spadochronowych, który miał chronić spadające kluby przed finansowym szokiem, stał się jednym z głównych źródeł nierówności w Championship. Z danych przedstawionych w raporcie wynika, że beneficjenci tego mechanizmu dysponują znacznie większymi budżetami od rywali i zdecydowanie częściej wracają do Premier League. W praktyce oznacza to utrwalanie przewagi klubów, które niedawno występowały na najwyższym poziomie rozgrywkowym, kosztem drużyn próbujących awansować bez podobnego wsparcia.
- Rosnące przychody klubów Championship nie przekładają się na poprawę ich kondycji finansowej. Większość dodatkowych środków trafia na wynagrodzenia zawodników i trenerów. W efekcie wiele zespołów wydaje więcej, niż zarabia. Presja związana z walką o Premier League oraz chęć konkurowania z klubami korzystającymi z płatności spadochronowych napędzają kosztowny wyścig inwestycyjny, który dla części uczestników ligi okazuje się trudny do utrzymania.
- Angielska piłka zbliża się do momentu, w którym zmiany mogą zostać wymuszone przez regulatora. Premier League i Championship od lat nie są w stanie wypracować nowego modelu podziału pieniędzy. Jeśli rozmowy będą przeciągane, coraz większą rolę może odegrać IFR. Organizacja została powołana właśnie po to, by chronić stabilność finansową klubów i w razie potrzeby narzucać rozwiązania ograniczające najbardziej problematyczne zjawiska.




