Kategorie artykułu: Biznes Finanse osobiste

Dywersyfikacja jest fundamentem budowy majątku. Jak do niej podejść na poważnie?

Wielu inwestorów uważa dywersyfikację za przykrą konieczność. Postrzegana jest jako działanie rozsądne, ale ograniczające potencjalne korzyści. Tymczasem w praktyce nie tylko zabezpiecza portfel, ale także daje większe szanse na dobry długoterminowy wynik. Trzeba jednak podejść do niej w sposób przemyślany, a nie na pół gwizdka.

W inwestowaniu nie można stawiać wszystkiego na jedną kartę. Wielu inwestorów jest przekonanych, że dane aktywo zdrożeje i obstawiają na to wszystkie swoje pieniądze. To tak jakby biznes opierać na założeniu, że wybuchnie wulkan. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego brak dywersyfikacji może w długim terminie okazać się kosztowny.
  2. Czym różni się dywersyfikacja naiwna od optymalnej i jakie znaczenie ma korelacja aktywów.
  3. W jaki sposób dywersyfikacja pomaga chronić majątek podczas zmian koniunktury i kryzysów rynkowych.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Czasem lubimy postawić wszystko na jedną kartę. Wszystko zależy od tego, z jakimi skutkami będzie się wiązać przegrana. Gdy siedzimy przy stole pokerowym ze znajomymi, a stawką jest wyłącznie honor lub kilka groszy, to próbujemy zaryzykować i poczuć dreszczyk emocji. Gdybyśmy jednak grali w prestiżowym turnieju o gigantyczne pieniądze, to nasze myślenie byłoby zupełnie inne.

Podobnie jest w świecie inwestowania. Kto giełdę traktuje jako grę i spekuluje za pomocą małych kwot, ten może sobie pozwolić na podążanie za głosem serca i inwestowanie w jedno lub kilka aktywów. Jeżeli jednak postrzegamy rynki jako miejsce do stopniowego powiększania dużego majątku, to musimy mieć podejście strategiczne i budować portfel metodycznie, a nie przypadkowo.

Dlaczego brak dywersyfikacji może kosztować inwestora najwięcej

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Największą trudnością w budowaniu zdywersyfikowanego portfela jest podejście inwestorów. Wielu z nich wydaje się, że dywersyfikacja jest bezsensownym kosztem. Mówią: po co rozpraszać kapitał, kiedy można więcej zarobić, wybierając jedno, dobre aktywo? Tymczasem w praktyce, przy długoterminowej strategii, to właśnie brak dywersyfikacji może być kosztowny.

Z inwestowaniem jest jak z biznesem. Największe marki, które zbudowały swoją pozycję sprzedając jeden produkt, niemal zawsze dążą do poszerzania zakresu działalności. Nie patrzą na to w ten sposób, że wydatki związane z nowym biznesem ograniczają im obecne zyski. Uważają, że te wydatki raczej pozwalają upewnić się, że zyski będą, gdy fundament biznesu firmy będzie miał problemy.

Kupowanie aktywów, które obecnie nie są najbardziej zyskowne może się wydawać dziwne. Wszyscy jednak wiemy, że zarówno środowisko biznesowe, jak i giełdowe, potrafią się zmieniać jak w kalejdoskopie. Dlatego, nawet jeżeli jest pewność, że coś zagwarantuje duży, szybki zysk, to trzeba myśleć trochę szerzej. Nie patrzymy przecież na budowanie majątku przez pryzmat jednorazowych wystrzałów, ale długotrwałego wzrostu.

Komentarz partnera cyklu

Sztuka dobrej dywersyfikacji

Dywersyfikacja, posługując się metaforą, to chyba jedyny „darmowy obiad” w finansach, jednak samodzielne przygotowanie tego posiłku bywa dla inwestora ogromnym wyzwaniem. Przy użyciu publicznie dostępnych instrumentów, takich jak obligacje, akcje, fundusze czy ETF-y, można wprawdzie zbudować poprawny, globalny portfel, ale prawdziwa granica pojawia się tam, gdzie zaczyna się głęboka dywersyfikacja strukturalna oraz dostęp do rynku prywatnego (Private Equity, Venture Capital, Private Debt), zazwyczaj zarezerwowanego dla instytucji.

Główną przeszkodą w samodzielnym zarządzaniu jest czas. Skuteczna dywersyfikacja to proces ciągły, wymagający śledzenia rynków, analizowania raportów finansowych oraz  reagowania na zmiany makroekonomiczne. Nasi inwestorzy, którymi w zdecydowanej większości są osoby zamożne oraz przedsiębiorcy rzadko dysponują wystarczającą ilością czasu, by prowadzić tak rygorystyczny proces obok swojej podstawowej działalności. Co więcej, intuicja często przegrywa tu z matematyką. Inwestorzy na własną rękę wpadają w pułapkę pozornej dywersyfikacji, kupując np. akcje kilku spółek z tego samego sektora, co zamiast ochrony przynosi niebezpieczną koncentrację. Kluczem jest bowiem zrozumienie korelacji między aktywami – sztuka polega na dobieraniu takich instrumentów, które w tym samym czasie reagują na impulsy rynkowe w zupełnie odmienny sposób. Dodatkowo zdarzają się błędy behawioralne – wrogiem inwestora jest tzw. home bias, czyli podświadome przeważanie aktywów z rodzimego rynku, który znamy najlepiej. A zamykanie się w granicach jednego kraju drastycznie zwiększa ryzyko geopolityczne.

Wielowymiarowość profesjonalnego portfela widać także w dywersyfikacji walutowej. Rozproszenie kapitału pomiędzy różne waluty realnie uodparnia majątek na lokalne wstrząsy. Wprowadza to jednak nieuchronną zmienność – wahania kursowe mogą okresowo mocno wpływać na wycenę. Samodzielne balansowanie tymi proporcjami bez odpowiednich narzędzi analitycznych bywa karkołomne i kosztowne np. w kontekście hedgingu walutowego. Dywersyfikacja i proces zarządzania kapitałem polega na precyzyjnym i chłodnym łączeniu rynków, klas aktywów i walut. W CERES zdejmujemy ten techniczny ciężar z barków inwestora, budując portfele odporne na rynkowe zawirowania opierając się o fundamenty, a nie emocje.

Dywersyfikacja naiwna i optymalna. Kluczowe różnice dla inwestora

To oczywiście trochę nieintuicyjne. Trzeba jednak w pełni zaufać tej idei, by faktycznie przynosiła rezultaty. Dywersyfikację dzieli się na dwa rodzaje: naiwną i optymalną. Ta pierwsza występuje wtedy, kiedy inwestor z poczucia konieczności dorzuca do portfela kilka rodzajów aktywów, które wydają mu się obiecujące. Kieruje się tzw. zdrowym rozsądkiem, a nie analitycznym podejściem. Nie zwraca uwagi na ryzyka i zależności wybranych przez siebie aktywów. Przez to wpada w pułapki behawioralne. Stawia na aktywa, do których ma pozytywne uczucia. Wydaje mu się, że czuje, co przyniesie zyski. Na koniec trzyma się tego, co wydawało się, że będzie słuszne.

Dywersyfikacja optymalna jest pozbawiona wszelkich uczuć. Opiera się na modelach matematycznych, które dbają o balans między ryzykiem a potencjalną stopą zwrotu portfela. Chodzi o dobór takich aktywów, które są w możliwie mały sposób ze sobą skorelowane i maksymalizują szanse na sukces przy określonym stopniu ryzyka. W oparciu o statystykę, bada się przeszłe ruchy danych aktywów. Im mniej były do siebie zbliżone, tym lepiej.

Dlatego czasem w zdywersyfikowanym portfelu mogą być pozycje, które w danym okresie zaliczają spadki. To oznacza bowiem, że stanowią odpowiednią przeciwwagę do tych aktywów, których kursy w tym samym momencie rosną. W przypadku zmiany trendów rynkowych i korekty alokacji dużych graczy giełdowych, kapitał zacząłby przepływać między sektorami, a wtedy rosnące aktywa w portfelu zaczęłyby spadać, natomiast spadające rosnąć. Dzięki tym zależnościom portfel rośnie stale, a nie tylko epizodycznie.

Jak przedsiębiorcy wykorzystują dywersyfikację do ochrony majątku

Przedsiębiorcy, którzy inwestują na giełdzie rozumieją to podejście. Dokładnie ta sama strategia sprawdza się w biznesie. Szczególnie widać to było w ostatnich, bardzo burzliwych latach. Otoczenie gospodarcze kolejno premiowało i dobijało branże, więc najwięcej zyskał ten biznes, który był przygotowany na każdą możliwą ewentualność.

„W każdym kryzysie jedne sektory tracą, inne zyskują. Było to widoczne m.in. w okresie pandemii COVID-19. Choć wiele biznesów mocno ucierpiało, to np. firmy związane z dostawą bezpośrednio do konsumenta – czyli tzw. ostatnią milą – przeżywały eldorado. Jeśli portfel jest odpowiednio skonstruowany, jego wartość systematycznie rośnie” - powiedziała w rozmowie z XYZ Magda Magnuszewska, wieloletnia partnerka w Innova Capital, a obecnie prezeska Alsendo.

Przedsiębiorczyni stosowała dywersyfikacje od pierwszych lat swojej działalności giełdowej. Jej zdaniem inwestowania nie można nazwać grą, bo w praktyce to praca na pełen etat, jeśli się podchodzi do tego poważnie. Szczególnie gdy zależy nam również na dywersyfikacji ryzyka walutowego. W końcu zmieniają się nie tylko kursy aktywów, ale także walut, w których są notowane.

Dywersyfikacja jest bardzo ważna. Dotyczy każdego typu aktywów. Polski rynek jest zbyt płytki, by zapewnić ekspozycję na wszystkie sektory i trendy. W związku z tym inwestuję nie tylko na GPW, ale też na zagranicznych giełdach – bezpośrednio i przez fundusze inwestycyjne

„Dywersyfikacja jest bardzo ważna. Dotyczy każdego typu aktywów. Polski rynek jest zbyt płytki, by zapewnić ekspozycję na wszystkie sektory i trendy. W związku z tym inwestuję nie tylko na GPW, ale też na zagranicznych giełdach – bezpośrednio i przez fundusze inwestycyjne. Warto kierować się dywersyfikacją także w przypadku innych papierów wartościowych – w płynnych aktywach mam dużą część oszczędności, szczególnie w polskich obligacjach – a także walut. Poza złotówką dobrze mieć też w portfelu na pewno euro, a może również dolara” – dodała inwestorka.

Komentarz partnera cyklu

Uniwersalne idealne proporcje nie istnieją

Klasyczny model 60/40, dzielący kapitał między akcje i obligacje, nie tylko zawodzi, ale wręcz generuje ukryte ryzyko, które nie jest oczywiste na pierwszy rzut oka. W nowym reżimie makroekonomicznym podwyższona inflacja zmieniła zachowanie obu klas aktywów. Korelacja między akcjami a obligacjami, która w środowisku niskiej inflacji była ujemna i stanowiła fundament dywersyfikacji, w warunkach wyższej inflacji staje się dodatnia. Obie klasy mogą spadać równocześnie, pozbawiając inwestora poduszki bezpieczeństwa dokładnie wtedy, gdy potrzebuje jej najbardziej. Do tego dochodzi ryzyko, którego tradycyjne modele alokacji oparte na historycznych korelacjach w ogóle nie uwzględniają: koncentracja na sztucznej inteligencji. Dziś znacząca część nowych emisji, zarówno obligacji, jak i akcji (w szczególności na rynku Venture Capital) jest powiązana z finansowaniem AI. Oznacza to, że portfel 60/40 może dawać ekspozycję na podobne ryzyko po obu stronach jednocześnie.

Nie istnieją uniwersalne warunki alokacji dla wszystkich inwestorów. Istnieją proporcje właściwe dla konkretnego inwestora: jego celu, horyzontu i rzeczywistej tolerancji na ryzyko. To ostatnie jest szczególnie ważne: błędy behawioralne mogą dużo namieszać właśnie w najistotniejszych momentach na rynku. Optymalne proporcje ustala się poprzez rzetelne profilowanie w ramach indywidualnego doradztwa inwestycyjnego i regularnie aktualizuje wraz ze zmianami w życiu inwestora i na rynkach. 60/40 tego nie zaadresuje.

Wielkość kapitału wpływa na dostęp do narzędzi. Mniejszy kapitał ogranicza inwestora głównie do płynnych instrumentów rynku publicznego. Większy otwiera dostęp do szerszej dywersyfikacji poprzez alternatywne klasy aktywów, takie jak Private Equity czy wierzytelności (jak np. fundusze z oferty EQUES). Charakteryzują się one odmienną ekspozycją na ryzyko i niższą korelacją z rynkiem publicznym, co w portfelu o średnim i długim horyzoncie realnie poprawia relację zysku do ryzyka.

Ukryta korelacja aktywów. Największe zagrożenie dla pozornej dywersyfikacji

Takie podejście to na nasze lokalne realia coś zupełnie nowego, szczególnie wśród osób zamożnych. Jak zauważa Aleksander Książek, przez lata polscy przedsiębiorcy budowali majątek na swoich głównych biznesach, a ewentualną nadwyżkę lokowali w nieruchomościach. To zaczęło się zmieniać dopiero teraz, wraz z powstaniem fundacji rodzinnych, PPK czy funduszy inwestycyjnych. Inwestorzy mają świadomość, jak potrzebna jest dywersyfikacja.

– Wiele osób myśli, że ma zdywersyfikowany portfel, a w rzeczywistości tak nie jest, bo aktywa są ze sobą skorelowane. Podam klasyczny przykład z polskiego rynku. W latach 2021–2022 inflacja gwałtownie wzrosła i banki centralne zaczęły podnosić stopy procentowe. Wtedy akcje i obligacje spadały jednocześnie, czyli były skorelowane, chociaż teoretycznie powinny iść w przeciwnych kierunkach. Ktoś, kto miał w TFI fundusz obligacji stałokuponowych z niskim profilem ryzyka, ten był przekonany, że maksymalnie straci kilka procent. W rzeczywistości w szczytowym momencie straty sięgały nawet 25 proc. Zadziałała ukryta korelacja między akcjami i obligacjami, czyli widoczna dopiero wtedy, gdy rynek weryfikuje założenia – mówi Aleksander Książek, inwestor i partner w butiku inwestycyjnym KSI Capital.

Wiele osób myśli, że ma zdywersyfikowany portfel, a w rzeczywistości tak nie jest, bo aktywa są ze sobą skorelowane

Wiedza o tym, że portfel jest zdywersyfikowany i jednocześnie nie ma ukrytej korelacji, daje spać spokojnie. Zdaniem inwestora to największa zaleta dywersyfikacji. Spokój wynika nie tylko z tego, że portfel jest zabezpieczony i potencjalne spadki nie będą miały kolosalne rozmiary. Chodzi też o to, że po prostu wiadomo, czego się można spodziewać.

– Dywersyfikacja to narzędzie do podtrzymywania majątku, a nie do jego budowania w skokowym tempie. W Polsce większość rodzin dorabiała się stawiając na jedną kartę. Dywersyfikacja ma największy sens wtedy, gdy majątek już jest i chcemy go chronić. Kluczem do spokoju w momentach turbulencji jest głębokie zrozumienie swoich inwestycji. Jeśli wiemy, dlaczego coś mamy w portfelu, znamy ryzyka i wiemy czego się spodziewać, to spadek nie wywołuje paniki, tylko uruchamia plan – tłumaczy Aleksander Książek.

Główne wnioski

  1. Dywersyfikacja jest przede wszystkim narzędziem ograniczania ryzyka i stabilizowania wyników inwestycyjnych w długim okresie. Wielu inwestorów postrzega dywersyfikację jako ograniczenie potencjalnych zysków, jednak w praktyce zwiększa ona szanse na osiąganie trwałych rezultatów. Zamiast koncentrować cały kapitał na pojedynczych aktywach, inwestor buduje portfel odporniejszy na zmiany rynkowe. Takie podejście ma służyć systematycznemu powiększaniu majątku, a nie poszukiwaniu jednorazowych, ponadprzeciętnych stóp zwrotu.
  2. Skuteczna dywersyfikacja wymaga analizy zależności między aktywami, a nie jedynie zwiększania liczby inwestycji. Jest różnica między dywersyfikacją naiwną i optymalną. Pierwsza opiera się na intuicji oraz subiektywnych przekonaniach inwestora. Druga wykorzystuje analizę ryzyka i korelacji pomiędzy aktywami. Pozornie zróżnicowany portfel może nie zapewniać ochrony, jeśli jego składniki reagują podobnie na te same czynniki rynkowe. Przykładem były jednoczesne spadki akcji i obligacji w okresie wzrostu stóp procentowych.
  3. Dywersyfikacja obejmuje nie tylko różne klasy aktywów, ale także rynki geograficzne i waluty. Inwestorzy wskazują, że ograniczanie się do jednego rynku może utrudniać uzyskanie ekspozycji na wszystkie sektory gospodarki i trendy inwestycyjne. Z tego względu część kapitału lokowana jest zarówno na giełdach zagranicznych, jak i w różnych instrumentach finansowych oraz walutach. Takie podejście ma zwiększać odporność portfela na zmiany koniunktury oraz ograniczać skutki niekorzystnych wydarzeń dotyczących pojedynczego rynku lub waluty.