Ceny ropy bliskie wymazania wojennych zysków. I wciąż spadają
Ceny ropy wróciły na poziomy bliskie tym notowanym przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie. „Rafinerie w Azji są już zaopatrzone, a dostawy przez cieśninę Ormuz powodują nadwyżkę” – tłumaczy ekspert.
O godz. 8:45 baryłka ropy Brent kosztuje 72,74 dolarów po spadku o 1,4 proc. Tymczasem West Texas Intermediate kosztuje 69,58 dolarów, spadając o 1,1 proc.
Ceny ropy są więc bliskie wymazania zysków wynikających z wojny na Bliskim Wschodzie. 27 lutego, na dzień przed amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran, Brent kosztował około 71 dolarów, a WTI – 67 dolarów.
Surowiec tanieje w reakcji na powrót żeglugi przez cieśninę Ormuz.
– Rafinerie azjatyckie są już dobrze zaopatrzone w ropę do sierpnia, a szybkie dostawy ropy przez cieśninę Ormuz powodują nadwyżkę jej zapasów – tłumaczy June Goh starszy analityk Sparta Commodities.
Polecamy: Szef NATO zapowiada pomoc dla USA w cieśninie Ormuz
Traderzy otrzymują bardzo dużo ofert kupna ładunków ropy, a wielu producentów surowca sprzedaje ją z mocnymi rabatami. Niektóre chińskie rafinerie oferują ropę na sprzedaż, co jest odwróceniem przepływów surowca. Z kolei w Angoli „czarne złoto” sprzedawane jest ze zniżką sięgającą niemal 10 dolarów.
Eksperci uważają, że ropa z Bliskiego Wschodu znajduje się w niedźwiedziej strukturze contango, co sygnalizuje nadpodaż.
– Tak naprawdę kupując teraz baryłkę ropy, zyskujesz zniżkę w porównaniu z zakupem tej samej baryłki jutro ze względu na słabość popytu w Azji na gatunki ropy z Bliskiego Wschodu – mówi dla TV Bloomberg Daan Struyven, ekonomista w Goldman Sachs Group Inc.
Źródło: PAP, XYZ