Ceny ropy kontynuują wzrosty. Na Bliskim Wschodzie bez zmian
Ceny ropy naftowej rosną już czwartą sesję z rzędu. Wciąż nie ma perspektyw na szybkie zakończenie wojny na Bliskim Wschodzie, która trwa już prawie 6 miesięcy.

W środę o godz. 8.00 baryłka Brent drożeje o 0,7 proc. do 91,62 dolarów po wzroście w ciągu ostatnich trzech sesji o 4,5 proc. Tymczasem West Texas Intermediate kosztuje 84,69 dolarów za baryłkę, rosnąc o 0,8 proc.
We wtorek prezydent USA Donald Trump powiedział, że Stany Zjednoczone nie prowadzą żadnych rozmów z Iranem. Dotąd utrzymywał, że negocjacje trwają.
Zapewnił też, że cieśnina Ormuz jest otwarta, a wszystkie miny morskie w tym szlaku wodnym zostały „usunięte lub zdetonowane”. Podtrzymał przy tym zapowiedzi uczynienia cieśniny terytorium USA.
„Kolejny etap wzrostu cen ropy naftowej może być napędzany już nie tyle kolejnymi dramatycznymi nagłówkami, co obawami rynków m.in. o takie czynniki, jak ograniczenie przepływów energii przez cieśninę Ormuz” – ocenia wbrew jego słowom Priyanka Sachdeva, szefowa działu analiz rynku w Phillip Nova Pte Ltd.
Wojna na Bliskim Wschodzie trwa już prawie 6 miesięcy – od 28 lutego, gdy USA i Izrael zaatakowały Iran.
Tymczasem w Stanach Zjednoczonych znów pojawiają się sygnały o niższych zapasach ropy. W ubiegłym tygodniu skurczyły się o 300 tys. baryłek. Spadły też zapasy paliw destylowanych o 2,8 mln baryłek, ale wzrosły zapasy benzyny o 1,1 mln baryłek.
Źródło: PAP, XYZ