Ceny ropy wreszcie spadają. „To tylko chwila wytchnienia”

Ceny ropy zaczęły wreszcie spadać. Analitycy nie wykluczają jednak, że znów zaczną rosnąć i sięgną 150 dolarów za baryłkę. „To tylko chwila wytchnienia. Ryzyko wciąż jest poważne” – mówi Charu Chanana.

W środę o godz. 8.45 baryłka ropy Brent tanieje o 0,4 proc. do 108,31 dolarów. Tymczasem West Texas Intermediate kosztuje 104,80 dolarów za baryłkę po spadku o 1 proc.

Jak wskazują eksperci, inwestorów uspokoiły dane o solidnym wzroście amerykańskich zapasów ropy, benzyny i paliw destylowanych.

Tymczasem na Bliskim Wschodzie rurociąg Wschód–Zachód w Arabii Saudyjskiej pozostaje zamknięty po ataku dronów, a jemeńscy rebelianci Huti opanowali już całe jemeńskie wybrzeże Morza Czerwonego i cieśninę Bab al-Mandab, przejmując kontrolę nad żeglugą z Morza Czerwonego na Morze Arabskie.

Polecamy: Daniel Obajtek reaguje na sprawę wenezuelskiej ropy. „Nie czuję się odpowiedzialny”

Z tego powodu analitycy pozostają ostrożni wobec środowych spadków.

Na razie traktowałbym to jako chwilę wytchnienia na rynkach ropy, a nie wyraźną zmianę. Ryzyko nadal pozostaje poważne. Jakakolwiek dalsza eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie lub przedłużające się przerwy w dostawach nośników energii z regionu mogą szybko wywrzeć presję na wzrost cen – ocenia Charu Chanana, główna strateg ds. inwestycji w Saxo Markets.

Analityk Francisco Blanch ostrzega, że cena ropy Brent może wzrosnąć nawet do 150 dolarów za baryłkę, jeśli kluczowa infrastruktura, taka jak saudyjski naftociąg Wschód–Zachód, „zostanie trwale uszkodzona”.

– Sytuacja na Bliskim Wschodzie nadal zmierza w kierunku eskalacji, a rynek ma trudności z nadążaniem za pojawiającymi się zagrożeniami dla przepływu ropy przez cieśninę Ormuz i Morze Czerwone, a także uszkodzeniami ropociągów i statków. To niestety utrzyma wysokie ceny ropy naftowej – tłumaczy szef działu badań rynków towarowych i instrumentów pochodnych w BofA Securities.

Źródło: PAP, XYZ