Ceny ropy zbliżają się do granicy 100 dolarów. Sytuacja nie wygląda dobrze

Ceny kontraktów na ropę we wtorek rano idą w górę, po raz kolejny w trakcie kryzysu związanego z blokadą cieśniny Ormuz zbliżając się do granicy 100 dolarów. Analitycy podkreślają napiętą sytuację w regionie i malejące szanse na rychłe rozwiązanie, gdy koszty konfliktu kumulują się. Samych amerykańskich konsumentów wojna z Iranem kosztowała już 100 mld dolarów w postaci wyższych cen energii – oszacował Uniwersytet Browna.

Benchmarkowe kontrakty na ropę Brent ok. godz. 7.51 kosztowały 98,17 dolara (+1,24 proc.), na ropę WTI – 93,57 dolara (+2,28 proc.).

Cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta

W weekend mieliśmy do czynienia z widoczną eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie, gdzie USA próbują wywierać na Iran presję, by odblokować kluczową dla węglowodorów cieśninę Ormuz. Ta, mimo starań, pozostaje praktycznie zamknięta od czasu, gdy Irańczykom udało się w marcu wziąć ją jako zakładniczkę w konflikcie z Amerykanami.

Siły USA przeprowadziły czteromiesięczną, tajną operację oczyszczania z min cieśniny Ormuz – podał w poniedziałek brytyjski dziennik „Financial Times”. W operacji brali udział komandosi Navy SEALs. Władze Iranu twierdzą, że tylko irańskie wojsko wie, gdzie znajdują się miny.

Po miesiącu względnego spokoju 30 sierpnia USA wznowiły działania bojowe przeciw Iranowi. 2 września, siły irańskie zaatakowały obiekty USA w Jordanii, Iraku i Bahrajnie, natomiast następnego dnia – bazy amerykańskie w Kuwejcie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało w sobotę, że wojska amerykańskie zniszczyły trzy irańskie tankowce.

Goldman Sachs: cena ropy może wzrosnąć do 120 dolarów za baryłkę

Analitycy Goldman Sachs podwyższają swoje prognozy cen ropy, zakładając, że zakłócenia w transporcie surowca z tego regionu będą się utrzymywać.

Według Goldman Sachs cena ropy może wzrosnąć do 120 dolarów za baryłkę, jeśli nasilą się ataki na transport morski na Bliskim Wschodzie. Analitycy Goldman Sachs zalecają także inwestowanie w gaz ziemny i olej napędowy, wskazując na większe ryzyko szoków podażowych na rynkach tych paliw.

Goldman Sachs wskazuje jednak również, że cena ropy może spaść do 80 dolarów za baryłkę, jeśli eksport surowca z Zatoki Perskiej wróci do normy.

Sytuację podażową na globalnym rynku ropy pogarszają działania Chin, które zwiększają zakupy surowca w Afryce, Kanadzie i Ameryce Łacińskiej. Chińskie rafinerie poszukują bowiem alternatywnych źródeł dostaw z bardziej odległych regionów świata.

W ostatnich tygodniach chińskie rafinerie kupowały ropę m.in. z Kanady, Brazylii i Argentyny.

Obecnie Chiny kupują około 10 mln baryłek ropy dziennie. Przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie było to 12 mln baryłek dziennie.

Analitycy wskazują jednak, że Chiny nadal dysponują ogromnymi zapasami ropy naftowej, co daje im elastyczność przy zakupach surowca w okresach wzrostu popytu i cen. W chińskich magazynach znajduje się obecnie co najmniej miliard baryłek ropy naftowej, jak wynika z rynkowych szacunków.

Czytaj także: Unimot Energia i Gaz: globalny spadek popytu ogranicza wzrost ceny ropy

Wojna z Iranem kosztowała Amerykanów 100 mld dolarów w wyższych cenach paliw

Tymczasem wojna z Iranem kosztowała już amerykańskich konsumentów 100 mld dolarów w postaci wyższych cen energii. Kwota wzrasta o kolejny milion dolarów mniej więcej co dwie minuty – poinformował w poniedziałek portal Axios, powołując się na szacunki Uniwersytetu Browna.

Jak pisze Axios, inflacja cen energii jest odczuwalna w całej gospodarce USA. Niedawny skok cen oleju napędowego może natomiast w nadchodzących tygodniach i miesiącach mieć szczególnie dramatyczny wpływ na transport towarowy i podróże.

Z analizy kosztów energii związanych z wojną z Iranem, opracowanej przez Watson School przy Uniwersytecie Browna, wynika, że wyższe ceny benzyny i oleju napędowego kosztowały przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe ponad 760 dolarów od momentu rozpoczęcia konfliktu 28 lutego.

Większość tej kwoty przypada na benzynę, choć ostatnio szybciej rosną koszty związane z olejem napędowym.

W piątek cena oleju napędowego osiągnęła historyczne maksimum i od tego czasu codziennie rośnie. Zgodnie z danymi amerykańskiego stowarzyszenia motoryzacyjnego AAA w poniedziałek rano wynosiła 5,90 dolara za galon, co oznacza wzrost o około 60 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem.

Największe obciążenie ponosi Teksas. W okresie od początku wojny do końca lutego konsumenci w tym stanie zapłacili około 11 mld dolarów więcej za benzynę i olej napędowy. Kolejne miejsca zajmują Kalifornia i Floryda z kosztami wynoszącymi odpowiednio około 8 mld dolarów i 5 mld dolarów.

Prezydent Trump utrzymuje, że Amerykanie są gotowi płacić wyższe ceny, aby nie dopuścić do wejścia Iranu w posiadanie broni jądrowej. Wyborcy konsekwentnie jednak wskazują inflację jako najważniejszy problem. Bardzo negatywnie oceniają w tym kontekście działania prezydenta, który w kampanii wyborczej obiecywał znaczne obniżki cen paliw.

Axios zwraca też uwagę, że wciąż utrzymuje się duża niepewność co do wielkości dostaw ropy z Bliskiego Wschodu.

Wpłynie to na ceny paliw w nadchodzących tygodniach i miesiącach. Istotny wpływ ma na to także wojna w Ukrainie. Ataki Kijowa na rosyjską infrastrukturę energetyczną oddziałują na światowe rynki, zwłaszcza w zakresie kosztów oleju napędowego.

Amerykanów czeka zatem, w opinii portalu, dłuższy okres utrzymywania się wysokich cen paliw niż ktokolwiek przewidywał w momencie wybuchu wojny. Może to w jego ocenie wpłynąć na wyborców w zbliżających się listopadowych wyborach.

Czytaj także: Trump ogłosił, że USA zawarły porozumienie z Wenezuelą o objęciu kontroli nad dużą częścią rezerw wenezuelskiej ropy

Źródło: PAP, XYZ