„Chaos i paraliż”. Filmowcy domagają się zmian personalnych w PISF, instytucja odpiera zarzuty

Stowarzyszenie Filmowców Polskich (SFP) domaga się od resortu kultury zmian personalnych w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej (PISF). Stowarzyszenie skierowało w tej sprawie list otwarty do ministry kultury i dziedzictwa narodowego Marty Cienkowskiej. SFP określa sytuację w PISF jako „chaos i paraliż”.

Polskim Instytutem Sztuki Filmowej kieruje obecnie Kamila Dorbach. Została powołana na funkcję dyrektorki PISF w czerwcu 2025 r. Od kwietnia 2024 r. pełniła obowiązki dyrektora PISF po odejściu poprzedniej dyrektorki, Karoliny Rozwód. Odejście to przebiegło w atmosferze konfliktu. Była dyrektorka PISF utrzymuje, że została zmuszona do złożenia rezygnacji i domagała się przywrócenia na stanowisko. Sąd pracy oddalił jednak jej powództwo.

„Dwa lata urzędowania pani Kamili Dorbach, najpierw jako p.o. dyrektora, a następnie dyrektora PISF, to czas narastającego chaosu proceduralnego, braku transparentności i decyzji, które trudno jest zrozumieć. Zamiast stabilności i poczucia, że zasady są jasne i takie same dla wszystkich, mamy coraz większe wątpliwości, komu służy Instytut” – wskazano w liście podpisanym w imieniu zarządu głównego SFP przez prezesa stowarzyszenia Grzegorza Łoszewskiego.

Brak wizji, zła komunikacja, opóźnienia w dotacjach. Lista zarzutów SFP jest długa

SFP wskazuje w liście, że przedstawiciele środowiska filmowego spotykają się ze strony dyrektorki PISF z „pouczeniami, pretensjami i komunikacją nacechowaną niepotrzebną agresją”.

Stowarzyszenie podaje także, że opóźnienia po stronie PISF, jeśli chodzi o dotacje dla produkcji filmowych, „przekładają się bezpośrednio na możliwość rozpoczęcia produkcji, płynność finansową firm i bezpieczeństwo realizowanych projektów”.

„Niektórzy z niezależnych producentów stoją dziś wobec realnej groźby bankructwa. Z budżetu przeznaczonego na wsparcie produkcji filmów fabularnych w 2025 r. producentom zostało wypłacone jedynie 4 proc. Taka polityka Instytutu prowadzi do zapaści całego sektora przemysłów kreatywnych, a w konsekwencji do osłabienia polskiej gospodarki” – czytamy w liście SFP.

Polecamy: Minister kultury opublikował nowelizację opłaty reprograficznej w Dzienniku Ustaw. Obejmie m.in. tablety, komputery i smartfony

Filmowcy zarzucają dyrektorce PISF także m.in. „brak wizji i długofalowej strategii”. Wskazują również na opieszałość i nadmierną biurokrację w instytucie.

Filmowcy chcą zmian personalnych

W swoim liście filmowcy zaapelowali do ministry Cienkowskiej o podjęcie działań naprawczych. Jak dodali, oznacza to m.in. podjęcie decyzji personalnych.

„W związku z pogłębiającym się paraliżem i dysfunkcją PISF oraz brakiem dialogu pani Kamili Dorbach ze środowiskiem filmowym, apelujemy o natychmiastowe podjęcie stosownych działań naprawczych. Oznacza to także konieczność podjęcia kluczowych decyzji personalnych, które doprowadzą do szybkiej sanacji PISF – najważniejszej dla polskiej sztuki filmowej instytucji publicznej, nad którą nadzór sprawuje minister kultury i dziedzictwa narodowego” – wskazano w liście.

PISF odniósł się do apelu filmowców

Do skierowanego do szefowej MKiDN listu otwartego odniósł się w swoim oświadczeniu PISF. Instytut wskazał m.in., że „z głębokim rozczarowaniem przyjmuje formę komunikacji przyjętą przez zarząd SFP”.

„Tego rodzaju publiczna forma przekazu nie służy dialogowi ani poszukiwaniu rozwiązań istotnych dla środowiska filmowego. Przeciwnie, stanowi próbę wywierania presji na organ nadzorujący Instytut poprzez formułowanie daleko idących ocen personalnych, które w wielu miejscach przybierają charakter nieuzasadnionych ataków, w tym również noszących znamiona stereotypowego sposobu oceny kobiety pełniącej funkcję kierowniczą” – wskazano w oświadczeniu.

PISF stwierdza, że część opóźnień, o których mowa w liście SFP, „ma swoje źródło w procesach i rozwiązaniach organizacyjnych funkcjonujących w Instytucie od wielu lat.” „Przypisywanie odpowiedzialności za wieloletnie zaniedbania obecnemu kierownictwu PISF i oczekiwanie, że zostaną one całkowicie wyeliminowane w ciągu dwóch lat, przy jednoczesnym wzroście liczby obsługiwanych wniosków oraz niezmienionym poziomie zatrudnienia, jest oceną oderwaną od realiów funkcjonowania instytucji publicznej” – stwierdza PISF.

Polecamy: Rok po rekonstrukcji. „Ostatni dzwonek dla rządu”?

W oświadczeniu PISF wskazano także, że „pomimo przedstawionych okoliczności” SFP nie formułowało „równie stanowczych i publicznych ocen” wobec byłego dyrektora PISF z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy.

PISF przywołuje sprawę zarzutów dla byłego dyrektora

„Powyższa okoliczność nabiera dodatkowego znaczenia w świetle niedawno ujawnionych informacji dotyczących zarzutów postawionych byłemu dyrektorowi PISF. Stanowią one przypomnienie, że lekceważenie wymogów proceduralnych oraz marginalizowanie mechanizmów nadzoru i kontroli pod pretekstem walki z 'biurokracją' może prowadzić do poważnych konsekwencji” – czytamy w oświadczeniu PISF.

We wrześniu 2026 r. osoby z byłego kierownictwa instytucji usłyszały zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w funkcjonowaniu PISF. Zarzuty wyrządzenia znacznej szkody majątkowej w obrocie gospodarczym w wielkich rozmiarach oraz poświadczenia nieprawdy usłyszeli były dyrektor PISF Radosław Ś. i była główna księgowa instytutu Małgorzata K. Oprócz nich zarzut poświadczenia nieprawdy usłyszały również była zastępczyni głównej księgowej w PISF Justyna A. i była p.o. kierownik Działu Produkcji Filmowej i Rozwoju Projektów Filmowych w PISF Marta G.-Ł., a zarzut posługiwania się dokumentem poświadczającym nieprawdę – była zastępczyni kierownika Działu Produkcji w PISF Zuzanna O.

Zdaniem PISF w liście otwartym SFP przedstawiono także informacje dotyczące finansów Instytutu „w sposób mogący wprowadzać odbiorców w błąd”.

Polecamy: Zawód artysty nie różni się od zawodu piekarza. „Nie wystarczy mieć talent – trzeba jeszcze umieć sztukę sprzedać” (WYWIAD)

„Autorzy pisma zdają się nie dostrzegać fundamentalnej różnicy pomiędzy alokacją środków a ich faktyczną wypłatą. Środki wskazywane jako 'niewykorzystane' nie pozostają bowiem bez przeznaczenia, lecz są zarezerwowane dla projektów, które uzyskały już decyzję o dofinansowaniu. Decyzje te w większości mają formę promes gwarantujących beneficjentom dostępność środków po spełnieniu określonych warunków formalnych oraz produkcyjnych. W praktyce oznacza to, że środki pozostają zabezpieczone na realizację konkretnych przedsięwzięć, natomiast ich uruchamianie odbywa się zgodnie z harmonogramem produkcji oraz po zawarciu odpowiednich umów. Fakt, że pomiędzy przyznaniem dofinansowania a wypłatą środków mijają nieraz miesiące, a nawet lata, nie oznacza niewykorzystania pieniędzy, lecz stanowi naturalną konsekwencję specyfiki produkcji filmowej i odpowiedzialnego zarządzania środkami publicznymi” – twierdzi PISF.

Instytut zwraca również uwagę, że zatrudnienie w PISF pozostało bez zmian, wzrosła tymczasem liczba wniosków, które musi rozpatrzeć instytucja. W 2024 r. do Instytutu wpłynęło ponad 1,8 tys. wniosków, w 2025 r. ponad 2,5 tys., a w 2026 r. instytucja spodziewa się ok. 3 tys. wniosków.

PISF odpiera również oskarżenia o chaos organizacyjny i podkreśla, że Instytut pozostaje otwarty na dialog ze środowiskiem filmowym.