Donald Trump obiecał każdemu po 5 tys. dolarów i „pokonanie komunizmu”

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w środę w nocy czasu polskiego , że każdy dorosły Amerykanin otrzyma po 5 tys. dolarów, jeśli Republikanie utrzymają władzę w Kongresie. Prezydent zapowiedział jednocześnie „pokonanie komunizmu”.

Jak zauważa PAP, zapowiedź wręczenia 5 tys. dolarów „dywidendy” dla każdego dorosłego Amerykanina była najbardziej konkretnym punktem niemal dwugodzinnego wystąpienia Trumpa na konwencji wyborczej Republikanów w Dallas.

Donald Trump twierdzi, że Demokraci będą zmuszać dzieci do czytania Lenina

– Jeśli Republikanie wygrają w Izbie Reprezentantów i senacie Stanów Zjednoczonych (...) ze względu na naszą niesamowitą siłę i ekonomiczny sukces, wydam dywidendę każdemu dorosłemu obywatelowi w Stanach Zjednoczonych Ameryki w kwocie 5 tys. dolarów – zadeklarował prezydent. Nie podał szczegółów swojego planu.

Trump przedstawiał stawkę nadchodzących wyborów połówkowych w kategoriach wyboru między dobrem a złem, określając opozycję z Partii Demokratycznej jako „głupokratów” i sympatyków komunistów, którzy cofną kraj w rozwoju i będą zmuszać dzieci w szkole do czytania dzieł Lenina i Stalina (w rzeczywistości nie da się tego postulatu odnaleźć, a także po tych wyborach zrealizować; co dzieci czytają w szkole, w USA określają władze stanowe i lokalne – przyp. red.).

– Za 55 dni Amerykanie pójdą do urn w jednych z najważniejszych wyborów w naszej historii. Twój głos zadecyduje, czy nasz kraj potknie się na starcie kolejnych 250 lat (Amerykanie obchodzili niedawno rocznicę 250-lecia niepodległości – przyp. red.), czy też ruszy naprzód i nigdy nie będzie oglądał się wstecz – powiedział Trump.

Jak dodał, pokonamy komunizm w Ameryce i zagłosujemy na amerykańską wolność.

Prezydent wymieniał swoje osiągnięcia, twierdząc, że za jego rządów do Ameryki nie przybył żaden nielegalny imigrant, a wkrótce pozbędzie się większości tych, którzy już w kraju są. Kpił z zarzutów „głupich, słabych” Demokratów i obaw o rosnące koszty życia oraz wojnę z Iranem. Ocenił, że obawy o ceny są „szwindlem”, a Ameryka wygrywa i ostatecznie wygra. Ogłosił też, pół żartem, pół serio, że nazwie cieśninę Ormuz cieśniną Trumpa.

– W końcu powinienem coś z tego mieć – skwitował.

Czytaj także: Donald Trump twierdzi, że wojna w Iranie zakończy się „zaraz po wyborach”

Konwencja Republikanów w Dallas pod wieloma względami wyjątkowa

Przemówienie prezydenta zamknęło pierwszy dzień konwencji wyborczej Republikanów przed listopadowymi wyborami do Kongresu i części władz stanowych. Odbywająca się w Dallas impreza jest pierwszym tego typu zlotem polityków partii przed tzw. Midterms (tj. w połowie kadencji prezydenta), bo zwykle konwencje odbywały się tylko w latach wyborów prezydenckich.

Doniesienia mediów sugerowały, że organizatorzy mieli problem ze sprzedaniem biletów na konwencję, która zbiega się z początkiem sezonu ligi NFL. Trump przekonywał, że są to kłamstwa, a przed halą drużyny Dallas Mavericks stała kolejka chętnych do wejścia.

Duża liczba kandydatów partii w wyścigach zdecydowała się na pominięcie konwencji i skupienie się na kampanii we własnych okręgach. To rezultat m.in. wysokich wpłat wymaganych od kandydatów za udział (25 tys. dolarów), jak również rekordowo niskich notowań popularności prezydenta. Według większości badań opinii publicznej Trumpa popiera mniej niż 40 proc. wyborców, a według badania Ipsosa dla agencji Reuters jest to tylko 32 proc.

Mimo to, i mimo faktu, że Trump sam nie bierze udziału w wyborach, impreza w Dallas jest zdominowana przez prezydenta. Wbrew wcześniejszym planom ma on przemawiać także w drugim dniu konwencji.

W środę swoje przemówienie wygłosił m.in. wiceprezydent JD Vance. Niespodzianką wieczoru było wirtualne wystąpienie senatora Demokratów Johna Fettermana, który oznajmił, że choć jest z innej partii, to sprzeciwia się „skrajnościom i socjalizmowi” i chce współpracować z Trumpem. Fetterman wielokrotnie głosował z Republikanami w obecnej kadencji i jest znany z silnego poparcia dla Izraela, co stoi nie tylko w opozycji do stanowiska radykalnego skrzydła Demokratów, ale też z tradycyjnym podejściem mainstreamu tej partii, starającym się łączyć poparcie dla Izraela ze zrozumieniem dla problemów ludności palestyńskiej.

Zaciekła walka o kluczowy fotel senatorski w Teksasie

Konwencja organizowana jest w Teksasie, czyli stanie, gdzie rozgrywa się najgłośniejsza rywalizacja, która może zadecydować o tym, która z partii obejmie kontrolę nad senatem i prawdopodobnie całym Kongresem. O fotel senatora ubiegają się uwikłany w przeszłości w skandale korupcyjne i obyczajowe prokurator generalny stanu Ken Paxton oraz Demokrata i były pastor James Talarico. Mimo trwającej od dekad republikańskiej dominacji w Teksasie sondaże wskazują, że Talarico ma szansę na zwycięstwo.

Trump w wystąpieniu nawiązał do wyścigu, wzywając do głosowania na Paxtona, mimo że jego zdaniem nie jest on najbardziej telegenicznym politykiem.

– On może nie wygląda najlepiej, nie ubiera się najlepiej, nie mówi najlepiej, ale to najlepszy stanowy prokurator generalny, jakiego mamy – mówił.

Czytaj także o najnowszych działaniach administracji prezydenta Trumpa:

Źródło: PAP, XYZ