Francja uderza w branżę fast fashion. Ubrania z Shein i Temu będą droższe

We Francji wchodzą w życie opłaty, które nakładane będą na odzież z kategorii ultra fast fashion, czyli „ultraszybkiej” mody sprzedawanej za pośrednictwem platform internetowych. Opłaty zależne będą m.in. od wielkości asortymentu i możliwości naprawy artykułów.

Władze francuskie zapewniają, że nie chodzi o dyskryminowanie platform, jednak nowe opłaty dotkną produktów sprzedawanych przez chińskie platformy, takie jak Shein i Temu. Mają być odpowiedzią na obawy o skutki nadprodukcji odzieży dla środowiska naturalnego. Opłata wymierzona jest bowiem w produkty, których cena jest niewiele wyższa od kosztów ich naprawy.

Brane są pod uwagę dwa kryteria: liczba produktów wprowadzanych na rynek każdego roku i opłacalność ich naprawy. Minister handlu Francji Serge Papin mówił np., że podczas gdy francuska firma Kiabi wprowadza 17,4 tys. nowych produktów rocznie, Shein proponuje 1,7 mln. Opłata kalkulowana jest na podstawie ceny produktu przed podatkiem i nie może przekroczyć 50 proc. wysokości tej ceny. W zależności od artykułu i przyjętych kryteriów, opłaty wahać się będą od 25 eurocentów do kilkunastu euro.

Rzecznik Shein we Francji Quentin Ruffat mówił wcześniej, że opłaty dotkną konsumentów, ponieważ spowodują wzrost cen. Ministerstwo handlu Chin określiło przepisy nakładające opłaty jako dyskryminację i barierę dla handlu.

Decyzja francuskich władz zbiegła się w czasie z debiutem giełdowym Shein. Chińska spółka weszła na rynek Hongkongu i przez długi czas notowała spadek akcji, ostatecznie jednak ostatnią transakcją notowania wyszły 1 proc. na plus.

Źródło: PAP, XYZ