Iran uderza w wizerunek USA, Huti włączają się do konfliktu. Ponad 300 rannych żołnierzy USA

Trwa eskalacja wojny USA i Izraela z Iranem, która rozpoczęła się 28 lutego. Równolegle do działań militarnych wszystkie strony intensyfikują kampanie propagandowe i przygotowują się na dalsze rozszerzenie konfliktu.

Wojna na Bliskim Wschodzie przybiera coraz bardziej złożony charakter, obejmując nie tylko działania militarne, lecz także szeroko zakrojoną ofensywę informacyjną. Iran, USA i Izrael wykorzystują media społecznościowe do wpływania na opinię publiczną, zarówno w swoich krajach, jak i za granicą.

Teheran koncentruje się szczególnie na odbiorcach amerykańskich. Irańska propaganda wykorzystuje memy, trolling oraz odniesienia do zachodniej popkultury, aby zwiększyć zasięg i skuteczność przekazu.

Jednym z najnowszych materiałów jest 53-sekundowe nagranie „Jedna zemsta za wszystkich”, przygotowane przez państwową agencję Fars. Wideo przedstawia irański pocisk balistyczny niszczący Statuę Wolności w Nowym Jorku.

Nagranie zawiera symboliczne odniesienia – głowa posągu została przekształcona tak, by przypominała Baala. Materiał zestawia historyczne konflikty z udziałem USA, od zagłady rdzennych Amerykanów po Hiroszimę, Wietnam i Strefę Gazy.

Przekaz filmu jest jednoznaczny: Stany Zjednoczone przedstawiane są jako źródło globalnego cierpienia, a potencjalny odwet Iranu jako forma sprawiedliwości.

Propaganda i trolling wymierzony w USA

W kampanii propagandowej Iran wykorzystuje również bezpośredni trolling polityczny. Prezydent USA Donald Trump jest jednym z głównych celów przekazu.

Irańscy urzędnicy publikują komunikaty po angielsku, używając charakterystycznych dla Trumpa zwrotów, takich jak „Jesteś zwolniony” czy „Dziękuję za uwagę w tej sprawie”.

Powstają także materiały animowane. W jednym z nich figurki przypominające Trumpa i premiera Izraela Benjamina Netanjahu oglądają treści dotyczące Jeffreya Epsteina.

W propagandzie wykorzystywane są elementy kultury popularnej, w tym rap oraz estetyka programów dziecięcych, takich jak Teletubisie.

Często pojawiają się także odniesienia do Epsteina, które mają podważyć wiarygodność amerykańskiego przywódcy.

Dezinformacja i sfabrykowane materiały

Teheran publikuje również sfabrykowane nagrania przedstawiające rzekome sukcesy militarne, w tym pojmanie żołnierzy USA czy zniszczenie Tel Awiwu.

Choć część materiałów tworzona przy użyciu AI ma niską jakość techniczną, ich prostota i bezpośredniość zwiększają zasięg wśród młodych odbiorców. Celem tych działań jest szczególnie wpływanie na Amerykanów przeciwnych wojnie z Iranem.

Równolegle własną kampanię prowadzą Stany Zjednoczone. Jest ona skierowana głównie do odbiorców krajowych.

Materiały publikowane przez Pentagon i Biały Dom eksponują potencjał militarny, m.in. bombowce B-2 i systemy HIMARS, stylizowane na bohaterów filmów akcji.

Izrael i ograniczenia informacyjne w Iranie

Amerykańskie nagrania łączą autentyczne ujęcia ataków z estetyką gier, takich jak „Call of Duty” i „Grand Theft Auto”. Celem jest podkreślenie przewagi technologicznej USA.

Z kolei Izrael kieruje swoje działania informacyjne do Irańczyków. Treści publikowane są w języku perskim i zawierają zarówno ostrzeżenia, jak i elementy trollingu.

Wśród materiałów pojawiła się m.in. gra typu „uderz kreta” z wizerunkiem nowego przywódcy Iranu. Izrael zintensyfikował kampanię już w 2025 r., jednak obecnie jej zasięg jest ograniczony.

Kontrola internetu w Iranie utrudnia obywatelom dostęp do zagranicznych treści, co zmniejsza skuteczność przekazu.

Huti włączają się do konfliktu

Nowym elementem eskalacji jest zaangażowanie jemeńskich rebeliantów Huti, wspieranych przez Iran. W sobotę grupa potwierdziła pierwszy atak na Izrael od początku wojny. Celem były „ważne obiekty wojskowe”.

Izraelska armia poinformowała, że pocisk wystrzelony z Jemenu został przechwycony i nie spowodował strat. Huti zapowiedzieli kontynuację działań, jeśli ataki na Iran, Liban, Irak i terytoria palestyńskie będą trwały.

Czytaj również: Czy kraje arabskie wmieszają się w konflikt na Bliskim Wschodzie?

Rebelianci zagrozili także, że w pełni włączą się do wojny w przypadku dalszej eskalacji lub wejścia innych państw do konfliktu.

Zagrożenie dla szlaków transportowych

Zaangażowanie Huti może mieć poważne konsekwencje dla globalnej gospodarki.

Morze Czerwone i Zatoka Adeńska to kluczowe szlaki transportowe, przez które przebiega znacząca część światowego handlu. Rebelianci już wcześniej atakowali statki handlowe powiązane z Izraelem.

Ich działania mogą doprowadzić do zakłóceń w dostawach surowców i wzrostu cen energii. Huti są częścią tzw. „osi oporu”, obejmującej także Hezbollah, Hamas i proirańskie grupy w Iraku.

Straty wśród żołnierzy USA i ryzyko eskalacji

Według Associated Press, ponad 20 amerykańskich żołnierzy zostało rannych w ostatnim tygodniu w wyniku irańskich ataków na bazę w Arabii Saudyjskiej.

W piątkowym ataku na bazę Prince Sultan rannych zostało od 10 do 12 żołnierzy, według różnych źródeł. Był to co najmniej drugi atak na tę instalację w ciągu miesiąca wojny.

W poprzednim uderzeniu uszkodzono pięć samolotów tankujących KC-135.

Łącznie w trakcie konfliktu rannych zostało ponad 300 żołnierzy USA, a 13 zginęło.

Cieśnina Ormuz i rozmowy pokojowe

Jednym z kluczowych skutków wojny jest blokada cieśniny Ormuz przez Iran, przez którą wcześniej transportowano ok. 20 proc. światowej ropy.

Czytaj również: Jak poważny może być kryzys państw Zatoki?

Ograniczenie ruchu doprowadziło do wzrostu cen energii i problemów z zaopatrzeniem, szczególnie w Azji. W tej sprawie rozmawiali telefonicznie Donald Trump i premier Indii Narendra Modi, a w rozmowie uczestniczył także Elon Musk.

Tymczasem USA próbują doprowadzić do negocjacji. Specjalny wysłannik Steve Witkoff zapowiedział możliwe spotkanie z Iranem jeszcze w tym tygodniu.

Waszyngton przedstawił 15-punktową propozycję porozumienia, obejmującą m.in. ograniczenie programu nuklearnego Iranu.

USA rozważają operację lądową

W amerykańskiej debacie publicznej rośnie napięcie wokół dalszych działań militarnych.

Były strateg Białego Domu Steve Bannon ocenił, że USA mogą być „w przededniu wysłania wojsk lądowych do Iranu”. Według mediów administracja rozważa wysłanie dodatkowych 10 tys. żołnierzy na Bliski Wschód.

Jednocześnie wysłannik Trumpa Richard Grenell stwierdził, że „reżim w Iranie jest ledwo żywy”.

Sondaże pokazują jednak podziały społeczne – 60 proc. Amerykanów uważa, że operacja przeciwko Iranowi poszła zbyt daleko.

Źródło: PAP