Po co szefowi Palantira ogromny odludny teren w Szwecji?

Alex Karp, współzałożyciel i prezes Palantira, kupił w szwedzkich górach około 15 tys. hektarów lasów, mokradeł i terenów górskich. Szwedzkie media sprawdzają, po co miliarderowi tak rozległa posiadłość.

Transakcję jako pierwszy opisał lokalny „Tidningen Härjedalen”. Karp kupił teren w okolicy Storsjö Kapell w gminie Berg za pośrednictwem nowej spółki Cladonia Skog AB. Sprzedającym był koncern leśny SCA, a wartość transakcji wyniosła według szwedzkich mediów około 235–240 mln koron. Jak ustalił szwedzki publiczny nadawca SVT, rzeczywistym beneficjentem Cladonia Skog jest właśnie Karp.

Czytaj również: Kwartalne wyniki Palantira mocno powyżej oczekiwań. Spółka podwyższa prognozy, akcje rosną

Skala zakupu zainteresowała media. SVT zwraca uwagę, że szef Palantira kupił obszar mniej więcej powierzchni lądowej gminy Malmö i 2,6 proc. powierzchni całej gminy Berg. Media odnotowują, że nie na całym obszarze występuje wartościowy las gospodarczy. SCA przekazała serwisowi EFN, że znaczną część nieruchomości stanowią bezleśne góry, mokradła i słabe jakościowo lasy.

To także według mediów tłumaczy stosunkowo niską cenę za hektar. Przedstawiciel SCA wskazywał, że nieruchomość ma przede wszystkim potencjał rekreacyjny – do polowań, narciarstwa i wędrówek – i właśnie tak firma rozumiała motywację kupującego.

Wzmożony ruch

Zainteresowanie mieszkańców wzrosło, gdy nad nową posiadłością zaczęły regularnie latać helikoptery, a informacji o zamiarach nowego właściciela zabrakło.

Reporterzy Aftonbladet dotarli w rejon Högrensvålen, gdzie zobaczyli zespół górskich zabudowań: dwie większe chaty i około 12 mniejszych budynków. Helikopter dostarczał tam materiały, a na miejscu pracowała lokalna ekipa remontowa. Dziennikarze widzieli m.in. materiały izolacyjne, stare wyposażenie wyniesione z budynków oraz nową saunę.

Szef firmy budowlanej odmówił Aftonbladet ujawnienia szczegółów. Tłumaczył, że jest związany umową o poufności. To właśnie aura tajemnicy podsyciła spekulacje o budowie bunkra lub innego specjalistycznego obiektu.

Jak ustaliła jednak gazeta, do gminy Berg nie wpłynął wniosek o pozwolenie na budowę nowego kompleksu. Cladonia Skog przekonuje, że prace ograniczają się do remontu istniejących chat i dróg. Radio Sveriges Radio potwierdziło, że do realizacji tych robót wynajęto miejscowe firmy, a helikoptery służą m.in. do dostarczania materiałów w trudno dostępne miejsca.

Centrum AI? Spółka zaprzecza

Jedną z pierwszych teorii było stworzenie centrum danych lub infrastruktury związanej ze sztuczną inteligencją. Cladonia temu zaprzecza. Według radia Sveriges Radio również infrastruktura energetyczna w regionie nie jest przygotowana do zasilania dużego centrum danych, które wymagałoby znacznych inwestycji w sieć.

Znacznie bardziej konkretne są deklaracje dotyczące gospodarki leśnej. Cladonia poinformowała nadawcę SVT, że zimą nie planuje wycinki i przygotowuje nowy plan zarządzania lasami. W dłuższym okresie chce stopniowo zastępować nierodzimą sosnę wydmową rodzimymi gatunkami, m.in. świerkiem, brzozą i jarzębiną. Naturalnie odnowione fragmenty lasu mają być potem odizolowane.

Część tych terenów ma wysoką wartość przyrodniczą. Aftonbladet, powołując się na dane szwedzkich instytucji i obserwacje przyrodnicze, informował o występowaniu tam rzadkich i zagrożonych gatunków. Gazeta cytowała także ekologów wskazujących, że niektóre fragmenty lasu mają charakter zbliżony do pierwotnego.

Czytaj również: Francuska agencja bezpieczeństwa wewnętrznego rezygnuje z usług Palantira

Sporną kwestią pozostają polowania. Po sprzedaży część lokalnych myśliwych straciła dotychczasowe umowy z SCA. Cladonia deklaruje jednak, że polowania będą kontynuowane: część praw zachowa właściciel, a pozostałe mają być uzgadniane z lokalnymi myśliwymi. Firma zapewnia także, że zakup nie zmieni praw społeczności Saamów do wypasu reniferów.

Pallad, złoto i miedź

Najciekawszy trop znalazł serwis EFN. Według jego ustaleń okolice kupione przez Karpa leżą w rejonie objętym poszukiwaniami geologicznymi, gdzie wykrywano m.in. pallad, złoto i miedź. Szwedzki urząd górniczy przedłużył latem kilka pozwoleń na dalsze badania w tym regionie.

Pozwolenia należą jednak nie do Karpa, lecz do Pallas Metals AB, spółki zależnej kanadyjskiej Pallas Minerals. EFN nie znalazł dowodów na powiązania Karpa lub Cladonia Skog z firmą prowadzącą poszukiwania. Nie ma więc obecnie podstaw, by twierdzić, że to złoża były motywem zakupu.

Najprostszym wyjaśnieniem rozrywka

Mniej spektakularne wyjaśnienie podała SVT. Osoba z otoczenia Karpa powiedziała stacji, że wytłumaczeniem jest „miłość do narciarstwa i odludnych miejsc”. Karp ma już inne nieruchomości w szwedzkich i norweskich górach. Od lat też wiadomo, że docenia uroki narciarstwa biegowego.

Zakup zrealizowano zgodnie ze wszystkimi wymaganymi procedurami administracyjnymi. Władze regionu Jämtland zatwierdziły transakcję 9 września. Uznały, że nie wpłynie negatywnie na lokalne zatrudnienie ani osadnictwo.

Czytaj również: Amerykański miliarder mówi o bliskim nadejściu końca świata. Wskazuje też na antychrysta

Media nie znalazły jednoznacznych dowodów, że teren ma służyć Palantirowi, projektowi wojskowemu czy stać się dużą inwestycją technologiczną. Najwięcej potwierdzonych informacji wskazuje na prywatną posiadłość rekreacyjną, oferującą możliwość organizowania polowań, uprawiania narciarstwa i długoterminowego zarządzania lasem.

Skala zakupu i poufność wokół części prac sprawiają jednak, że w Szwecji nie milkną pytania o długofalowe plany Karpa.

Autor: Michał Szcześniewski