Reforma podatkowa w sejmie. Ryszard Petru znów chce ją zmienić
Nowy-stary projekt reformy podatkowej znów trafił do sejmu. Ryszard Petru ponownie zaproponował poprawki, które według Ministerstwa Finansów uderzają w budżet państwa. Komisja Finansów Publicznych odrzuciła je. Teraz czas na głosowanie sejmu.

Sejm rozpatrzy dziś nowy-stary projekt reformy podatkowej. Tak jak poprzedni, zakłada on zmiany w progach podatkowych PIT i podwyżkę stawki podatku CIT.
W trakcie październikowego głosowania w sejmie Ryszard Petru z Centrum i niezrzeszony Janusz Kowalski zgłosili dwie poprawki, które eliminowały podwyżkę CIT i wprowadzały automatyczną waloryzację progów podatkowych PIT. Sejm przegłosował je.
Wtedy cała reforma podatkowa stanęła pod znakiem zapytania. Wyrzucenie podwyżki CIT pozbawiłoby bowiem budżetu 6,2 mld zł w samym 2027 r., a automatyczna waloryzacja oznaczała kolejne, liczone w miliardach koszty. Ministerstwo Finansów chciało, by senat przywrócił pierwotne brzmienie ustawy. Tak też się stało. Pojawiły się jednak wątpliwości, czy to zgodne z Konstytucją.
Wtedy resort Andrzeja Domańskiego zdecydował o porzuceniu projektu ustawy. Zamiast tego w środę błyskawicznie przekazał do sejmu nowy projekt o identycznym brzmieniu, w którym po raz kolejny pojawiła się podwyżka stawki CIT. W sejmie rozpoczęła się walka z czasem.
Ten sam projekt, te same poprawki. A walka z czasem trwa
W trakcie czwartkowego posiedzenia Komisji Finansów Publicznych posłowie znów zgłosili poprawki do projektu. Tym razem do Ryszarda Petru i Janusza Kowalskiego dołączyli Rafał Komarewicz (Centrum), Sylwester Tułajew (Rozwój Plus) i Henryk Kowalczyk (PiS). Proponowali nie tylko zniesienie podwyżki CIT czy automatycznej waloryzacji progów podatkowych, ale też podniesienie progów podatkowych, rezygnację ze zmniejszenia limitów dla ryczałtowców oraz odejście od podwyżki daniny solidarnościowej.
Komisja odrzuciła jednak wszystkie poprawki.
Teraz projekt wróci pod obrady sejmu, który musi go przegłosować jeszcze na tym posiedzeniu, jeśli przepisy mają wejść w życie od 1 stycznia 2027 r.
Powodem jest to, że zmiany podatkowe powinny zostać ogłoszone do 30 listopada, by zagwarantować vacatio legis, czyli okres między publikacją aktu a jego wejściem w życie. Do tego projekt musi jeszcze przegłosować senat – także na trwającym posiedzeniu – i podpisać prezydent, który ma 21 dni na rozpatrzenie i podjęcie decyzji o ustawie.
Co zakłada reforma podatkowa?
Zgodnie z propozycją rządu pierwszy próg podatkowy PIT ma wzrośnąć ze 120 tys. zł do 130 tys. zł. Zostanie też wprowadzony drugi próg – na poziomie 150 tys. zł. Do kwoty 130 tys. zł będzie obowiązywało opodatkowanie 12 proc., od 130 tys. do 150 tys. zł będzie to 24 proc., a od 150 tys. zł – 32 proc.
Straty z tego tytułu ma rekompensować przede wszystkim podwyżka podatku dochodowego CIT dla firm o przychodach powyżej 50 mln euro z 19 do 22 proc. Jednocześnie reforma przewiduje podwyższenie daniny solidarnościowej z 4 do 5 proc. oraz ograniczenie możliwości korzystania z ryczałtu przez obniżenie limitu przychodów z 2 mln euro do 250 tys. euro.
Dzięki temu reforma miała być zasadniczo neutralna dla finansów publicznych, a nawet przynieść niewielkie dodatkowe wpływy, szacowane na 3-5 mld zł w latach 2027–2029.
Źródło: XYZ, PAP